To już pachnie zdradą stanu!

Obrazek użytkownika bambi441
Kraj

 To już pachnie zdradą stanu!

 Czyli na czyje polecenie i przez kogo dokonana została zmiana charakteru lotu Tu101M z lotu wojskowego - dnia 09.04.2010 roku na lot cywilny - w dniu 10.04.2010r. poparta późniejszym oświadczeniem polskiego rządu, co uniemożliwiło właściwe postępowanie śledcze strony polskiej, która nie miała tym samym prawa do wglądu w urządzenia rejestrujące kontrolę lotu po stronie rosyjskiej.

 Sprawy smoleńskiej ciąg dalszy.

 Jak odczytywano w Moskwie czarne skrzynki: (tekst z Naszego Dziennika Nr 251 z dnia 26.10. 2010r. str.1,5 i 6.)

 Faktem jest, że nie zachowano należytego reżimu technologicznego przy badaniach czarnych skrzynek, ponieważ na nagraniach z Moskwy widać, że pierwszym etapem badania taśmy było przegranie jej na prymitywnym magnetofonie szpulowym na płyty CD, by uzyskać niskiej jakości kopię, a dopiero na niepełnowartościowej kopii pracowali specjaliści - wskazuje dr Tadeusz Augustynowicz. Jednak załącznik 13 do konwencji chicagowskiej wyraźnie zaleca (pkt 5.8), że "w przypadku, kiedy państwo prowadzące badanie wypadku lub incydentu nie dysponuje odpowiednimi środkami do dokonania odczytu zapisów rejestratora pokładowego, wówczas powinno wykorzystywać środki udostępniane przez inne państwa"…

 Dlaczego Rosjanie nie powinni zgodnie z konwencją chicagowską odczytywać czarnych skrzynek:

 Mogliśmy zabrać rejestratory

 Już sam załącznik D "Wskazówki dotyczące odczytywania i analizy zapisów rejestratorów pokładowych" - stanowiący pomoc w stosowaniu załącznika 13 - wyraźnie sugeruje, że standardowe oprzyrządowanie przegrywające i odtwarzające zapisy (zwykle stosuje się je w przedsiębiorstwach i w służbach lotniczo-technicznych) jest nieprzydatne w procesie badania, gdyż z reguły "trzeba mieć specjalne środki techniczne odtwarzania i analizy danych, szczególnie w tych przypadkach, kiedy rejestratory zostały uszkodzone podczas wypadku". Załącznik D dodatkowo określa szereg wymogów technicznych nałożonych na centrum techniczne mające zająć się odczytem rejestratorów - a priorytetem jest w tym przypadku dbałość o materiał dowodowy. Załącznik ten zawiera jeszcze jeden ciekawy zapis. Wprawdzie odwołuje się wprost do państw, które nie dysponują środkami odtwarzania i analizy informacji zapisanych w rejestratorach, i dlatego są zmuszone zwrócić się o pomoc do innych państw, ale wskazuje kierunek interpretacji zapisów załącznika 13. Jak podkreślono, "bardzo ważne jest, aby zajmujące się badaniem wypadków organy państwa, które prowadzą badanie, w odpowiednim czasie organizowały odczytywanie zapisów rejestratorów pokładowych i w odpowiednim centrum technicznym odczytywania danych, prowadzonym w państwie, które nie jest Państwem Producenta (lub Państwem Konstruktora)"…

 Jeśli dodać do tego informacje uzyskane od Edmunda Klicha w czwartek wieczorem na spotkaniu z połączonymi sejmowymi komisjami Infrastruktury oraz Sprawiedliwości i Praw Człowieka, opublikowane w gazecie „Nasz Dziennik” dnia 26.10.2010r. na str.6. to obraz rażącego braku współpracy polskiego rządu, z pułkownikiem Edmundem Klichem – polskim akredytowanym przy moskiewskim Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym, musi porażać i budzić oburzenie każdego Polaka.

 Według E. Klicha brak zapewnienia mu tłumacza ze strony polskiego rządu, już od pierwszego kontaktu ze stroną rosyjską nie pozwolił mu w najważniejszym momencie tuż po katastrofie i w dwóch następnych dniach na czynne uczestniczenie w śledztwie!

 Pułkownik E. Klich, który pomimo zaproszenia na przegranie rozmowy w kabinie nie mógł w tym uczestniczyć, bo minister Miller sobie tego nie życzył, czego powodem zdaniem E. Klicha była jego odmowa udostępnienia kilka dni wcześniej odpisów rozmów w kabinie, których on nie mógł mu udostępnić zgodnie z załącznikiem 13 konwencji chicagowskiej nie łamiąc przy tym prawa, co bardzo zdenerwowało ministra.

 Wszystkie sprawozdania E. Klich przekazywał bezpośrednio do kancelarii premiera. Podczas omawiania ze stroną rosyjską problemu charakteru lotu, zdanie strony rosyjskiej jednoznacznie zawierało się w stwierdzeniu Morozowa, że to był lot cywilny i że tutaj zdejmuje całkowitą odpowiedzialność ze strony rosyjskiej, jeśli chodzi o kierowanie lotami a w związku z tym, jego zdaniem pełnia decyzji należała do załogi Tu101M.

 E. Klich nie będąc prawnikiem, dla zbadania i ewentualnego przeciwstawienia się tej rosyjskiej tezie chciał ściągnąć specjalistów ze swojej komisji a także ministra Millera, ale nie otrzymał na to zgody!

 Zdaniem E. Klicha według jego wiedzy urządzenia rejestrujące pracę urządzeń naprowadzających i rozmowy na stanowisku dowodzenia (w „wieży”) były sprawne!

 Strona rosyjska twierdzi, że nie ma żadnych zdjęć z lądowania Tu101M!

 Stwierdzenie polskiego rządu, że był to lot cywilny nie pozwala na żądanie udostępnienia polskiemu przedstawicielowi tej aparatury!

 Do szczegółów odsyłam na str. http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20101026&typ=po&id=po01.txt Lub do gazety „Nasz Dziennik” Nr 251 z dnia 26.10. 2010r. str.1,5 i 6.

 Przepraszam za dość duże wstawki, czego w zasadzie unikam, ale nie odważyłem się podjąć własnej interpretacji tak ważnych słów wypowiedzianych przez najważniejszą osobę w śledztwie katastrofy smoleńskiej.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Qwa ileż można wałkować, lot był wojskowym, w karcie lotu jest wyraźnie napisane M(military), każdy lot Head jest również poza Konwencją Chicagowską. Od samego początku spieprzyli całe śledztwo, bo niby kim jest Morozow? Nakazał nam załącznik 13 i Edka w roli akredytowanego, który pracuje dla MAC, a nie dla polskiego rządu. A MAC ma w dupie i Klicha i Milera, bo żaden z nich nie dostał najważniejszych dokumentów i nie dopuszczono ich do badań, o odzyskaniu wraku, rejestratorów, telefonów, broni BOR wspomnieć nie omieszkam. MAC jest sędzią w własnej sprawie i nikt nam nie pomoże, nie ma co liczyć na UNIE i USA, sprawa się rypła. To sygnał dla innych krajów i przywódców, jeśli nie jesteście w NWO to skończycie jak Kaczyński.
Żadnym problemem już nie jest wykazanie, że był to zamach, problemem jest co zrobić dalej, rżnąć głupa jak po Gibraltarze? No nie da się obrazić na cały cywilizowany świat. Tusek nawet zaczął szukać nowych sojuszników, tyle że Hindusi i Chińczycy nie widzą takiej potrzeby. Reasumując, niech ktoś powie co dalej?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#98444

Zadaję to samo pytanie! Wiele się dookoła przekształca w tempie nadzwyczajnym. To be, or not to be... Są tacy , którzy twierdzą, że właściwa interpretacja znaczy: być! Ja na wszelki wypadek więcej palę a do poduszki czytam "120 dni S." i, wie pan, pomaga ;-)
Dobranoc

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#98465

a śmierdzi!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#98456

#98463

Film rewelacja . Bardzo bardzo dziekujeza linka

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

marbara

#98532

10 czerwca smierdzialo zdrada  a teraz to tylko potwierdzanie. Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#98467

#98476

http://web.archive.org/web/20080618203429/http://www.polonica.net/

Polaku poznaj swoją historię, historie przepiękną , dramatyczna ale taką z której muszisz być dumny.!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#98477

Dziękuję za link, który jest kompensacją wiedzy o Katyniu i mordzie sovietów na narodzie polskim. Moja wiedza opierała się dotąd przede wszystkim na publikacji z 1982 roku "Zbrodnia Katyńska w świetle dokumentów"
Jedyny fakt którego nie znalazłem w tym opisie dotyczy znacznie wcześniejszej wiedzy Stanów Zjednoczonych o Katyniu, jeszcze przed procesem norymberskim, która datuje się na 05 maja 1945 roku, kiedy to ppłk. Van Vliet (który jako jeniec wojenny przymuszony przez hitlerowców brał udział w 1943 roku w ekshumacji pomordowanych w Katyniu) przybył do Waszyngtonu na polecenie generała J. Lawtona Collinsa (ówczesnego dowódcy VII korpusu - późniejszego szefa sztabu armii)w celu złożenia raportu z jego pobytu w Katyniu. Raport ten polecił mu podyktować i odebrał od niego ówczesny zastępca szefa sztabuG-2, gen.mjr. Clayton Bissel. Van Vliet został wtedy zobowiązany przez swoich zwierzchników do zachowania tego raportu w tajemnicy!!!
Dopiero w kwietniu 1950 roku gen. mjr. Floyd L. Parks, szef Informacji armii zażądał od niego ponownie nowego oświadczenia, ponieważ poprzedni oryginał z 1945 roku "został zarzucony lub zginął"
Ten fakt wyraźnie pokazuje amerykański cynizm w procesie norymberskim jak i daje podstawę do przypuszczeń, dlaczego gen. Sikorski mający obszerną wiedzę i dowody o Katyńskiej zbrodni sovietów musiał zginąć.
niezależny Poznań

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

niezależny Poznań

#98521

#98478