„Złote dziecko PIS” z Banku Światowego zadłuża Polskę

Obrazek użytkownika 2-AM
Gospodarka

Właśnie w Czwartek (16.06.2011) Ministerstwo Finansów podało, że po raz kolejny zadłużono Polskę na skromną kwotę 750 milionów euro (ok. 1,11 mld USD). Pożyczki udzielił Bank Światowy

na coś co eufemistycznie nazwano „potrzebą realizacji komponentów programu przewidzianego w "Polityce energetycznej Polski do roku 2030" w zakresie efektywności energetycznej i energii odnawialnej”. Więcej o całej sprawie można przeczytać na stronie Forbes.pl

To, że żadne inwestycje w użyteczną energetykę (tanią i bezpieczną) nie będą realizowane możemy być więcej niż pewni. Pieniądze najpewniej będą służyły sponsorowaniu różnych deficytowych form wytwarzania energii (za które potem płacimy w rachunkach za prąd) ale za to bardzo dochodowych dla instytucji je wdrażających lub zarządzających w rodzaju farm wiatrowych i podobnych idiotyzmów. Nie wiemy jednak czy oznacza to że będziemy oddawać ten dług wraz z odsetkami do roku 2030 czy jeszcze dłużej. Pozostaje mieć tylko nadzieję że do czasu spłaty długu euro będzie już wspomnieniem i za całą spłatę wystarczy oddać kilka krów czy warchlaków.

Inna sprawa że nim euro stanie się wspomnieniem będziemy wcześniej musieli nieco dołożyć z własnej kiesy na ratowanie bankrutującej Grecji. Obiecał nam to sam premier Tusk, który na ten zbożny cel wyda skromne 200 milionów euro z naszego budżetu. Pewno między innymi dlatego musimy brać pożyczkę z Banku Światowego na rozwój naszej energetyki bo w kasie manko.

To co wydarzyło się 16.06 było tylko potwierdzeniem decyzji, którą ogłosiło w pierwszych dniach czerwca „złote dziecko PIS’u” rezydujące aktualnie na intratnej posadzie wice dyrektora w Banku Światowym. Tym „złotym czy cudownym dzieckiem PIS’u” , bo taki przydomek otrzymał w czasach gdy funkcjonował w rządzie Marcinkiewicza i Kaczyńskiego, jest młodzian nazwiskiem Michał Krupiński.

Informacja ta była publikowana przez serwis BIBULA.COM za PAP.

Sam pan Krupiński jest dosyć ciekawą i tajemniczą postacią. Z wyglądu podobny do młodego cherubinka w gabinecie PIS namaszczony został na jednego z wiceministrów Skarbu Państwa. Spokojnie siedział sobie na ministerialnej posadzie pod egidą pana Jasińskiego gdy ten przejął resort po odwołaniu pierwszego ministra resortu w rządzie PiS Andrzeja Mikosza. Ze względu na młodziutki wiek – został vice ministrem w wieku lat niespełna 26 – ochrzczono go „cudownym dzieckiem PiS” czy też „złotym dzieckiem PiS”. Na pierwszy rzut oka jego CV wyglądało imponująco choć biorąc poprawkę na to, że wszystko co było w nim zawarte było prawdą to młodzian ten w wieku lat 25 miał doświadczenie i staż porównywalny z większością 70-latków co raczej było fizycznie nie możliwe w tak krótkim czasie gdzie na dodatek jeszcze przecież musiał studiować. Zanim trafił na ministerialny fotel rezydował przez kilka lat (2003-2005) w sekretariacie Parlamencie Europejskim po czym „przykleił się” do jednej z komisji zajmujących się gospodarką. Jak by nie było z tym CV dostał poważną robotę (czasowa delegacja do Polski ?) w wyniku czego w rubryce „moja pierwsza stała praca” mógł sobie wpisać: vice-minister rządu RP w rządzie Prawa i Sprawiedliwości. Specjalnych jakichś sukcesów wynikających z ministrowania młodocianego pana ministra Skarb Państwa nie doświadczył poza wzmożoną ilością wycieczek do przedstawicieli mediów, którym opowiadano jak ważna jest praca i jakie z tego mogą być profity. Wkrótce po upadku rządu PiS pod koniec roku 2007 Michał Krupiński zniknął z oczu. Objawił się jakoś na początku roku 2008 jako polski przedstawiciel oddelegowany do Banku Światowego. Kto skierował „cudowne dziecko PiS” na tą posadę pozostaje nie wyjaśnioną ciekawostką (trzeba pamiętać że w tym czasie nowa ekipa kontrolowała już wszystkie stołki rządowe i intratne synekury zagraniczne o obsadzie których nie decydowała już opozycja). Fakt faktem że pan Michał Krupiński nie podzielił smutnego losu pisowskiej opozycji ani nie wylądował na oucie w Parlamencie Europejskim ale załapał się na luksusową posadę i teraz w imieniu swojego międzynarodowego pracodawcy stręczy Polsce kolejne pożyczki, na zwrot których wszyscy będziemy płacili podatki. Fakt ten jest wysoce zastanawiający. Ciekawe gdzie stąpnie swą krągła nóżką nasz genialny młodzian gdy wykona postawione przed nim zadania w Banku Światowym? Warto obserwować jego kolejne stopnie kariery zawodowej.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Rozmowa liryczna

Poszukajmy gdzie są pieniądze!
Zabrać mogę już tylko sobie,
a zabierać sobie niemądrze!
Choć rozłóżmy to po połowie!
Musisz Tusiu na Grecję dać!
Mamy wkrótce wybory, Angela!
To się wszystko zaczyna chwiać.
Tego potem nikt nie pozbiera!
Przecież my nie jesteśmy w tej strefie
i nie mamy już nic do oddania!
Macie,macie! Już ja wiem lepiej!
Dołożyła nawet Hiszpania!
My wam damy szybciutką pożyczkę.
Wy ją zaraz Grecji oddacie.
Dla was bedzie to małym prztyczkiem.
Nikt nie będzie mówił o stracie.
U was ludzie są wytrzymali,
a gdzie indziej się wszystko gotuje.
Ważne byśmy się razem trzymali.
Przyzwoitość nas zobowiazuje.
Popatrz jakie lato w Łazienkach.
Czy Chopina widział Obama?
Gramy dalej, choć struna cienka.
Straszne wzdęcia mam dzisiaj od rana.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Marek Gajowniczek

#165792