Atomowe kłamstwa w Fukushimie cd

Obrazek użytkownika 2-AM
Świat

Nowe i niestety raczej pesymistyczne doniesienia. Wczoraj z reaktora nr 3 (ten wokół zbiorników z prętami uranowymi) pojawiła się całkiem nowa i groźnie wyglądająca emisja szarego dymu

(wcześniej uszkodzone bloki reaktorów emitowały tylko radioaktywną parę wodną i wodór) - może nie był to jeszcze wybuch w rodzaju wulkanu Krakatau ale okazało się że nowa emisja jest na tyle groźna że wycofano wszystkie ekipy techniczne z elektrowni. Oczywiście dla uspokojenia zaraz dodano że poziom radioaktywności wcale nie wzrósł więc ogólnie jest super i nie ma czym się przejmować (zapraszamy na emocjonujące wędkowanie pod Fukushimą, mają tam taaakie ryby!).

Nikt nawet nie zadawał sobie pytania dlaczego zatem w panice wycofano ekipy techniczne skoro nie ma wzrostu promieniowania (masek p-gaz nie mają czy co?). Dziś rano (ok. 5 naszego czasu) kolejny komunikat : http://fakty.interia.pl/raport/kataklizm-w-japonii/news/japonia-znowu-dy...

Kolejna tajemnicza emisja pyłu z bloku reaktora nr 3. Japończycy oświadczyli że z powrotem wysłali do pracy ekipy wczoraj wycofane bo tu UWAGA ! "spadł poziom promieniowania". Tylko że wczoraj nie było żadnych doniesień o wzroście promieniowania jako podstawy do wycofania ekip. Ktoś mógł by pomyśleć że znaczy to że w całej siłowni spadł poziom emisji promieniowania – może o to chodzi by stworzyć takie wrażenie ? Znaczy ktoś kłamie na temat prawdziwych przyczyn i rzeczywistego rozwoju sytuacji w zniszczonej siłowni Daiiczi.

Ta sama śpiewka że głównym zadaniem ekip jest przywrócenie zasilania celem chłodzenia reaktorów (długo przywracają skoro jakoby jeszcze rano w Sobotę udało się podłączyć linie zasilającą ale bez podania na nią zasilania (czy dlatego że własne systemy chłodzące elektrowni są zniszczone i żadna energia elektryczna ich nie ożywi?).

Wczoraj WHO obudziła się że żywność z Japonii jest skażona promieniotwórczymi związkami. W ramach dalszego ciekawego rozwoju sytuacji donoszą o silnym skażeniu radioaktywnym morza na wschodnim brzegu Honsiu w pobliżu elektrowni. Nie wiemy nic na temat skażenia tj. jego poziomu oraz źródła. Może ono pochodzić od emisji chmur gazów czy pyłów ale może i od wycieku radioaktywnych izotopów, które wydostały się z reaktorów lub zbiorników z plutonem i przez zniszczone betonowe osłony wyciekły do ziemi a z niej przedostały się do morza. Zasadniczo morska kąpiel w okolicach Daiiczi może skutecznie pomóc wyleczyć trądzik oraz parę innych dolegliwości pacjenta.

Kilka plotek krążących po sieci z pogranicza ulubionych przez nas „teorii spiskowych” :

Co niektórzy zastanawiają się jaka była przyczyna uszkodzenia siłowni. Wersja oficjalna mówi że to skutek trzęsienia ziemi oraz fal tsunami które miały zalać elektrownie i wyłączyły jej systemy chłodzenia. Podejrzliwi ludzie zaczynają oglądać publikowane zdjęcia Fukushimy (te które teraz się publikuje są słabej jakości i robione z dużej odległości tak że nie za bardzo widać teren siłowni). Twierdzą że na tym co udało im się znaleźć brak podstaw do podtrzymywania oficjalnych twierdzeń że wyłączenie systemów chłodzenia było skutkiem zalania falami tsunami. Wygląda na to że fale tsunami były „za cienkie” by wedrzeć się na wysoki i umocniony brzeg i nie zagroziły siłowni. Jeśli tak faktycznie było a winę za wyłączenie systemów chłodzenia zwala się na fale to chyba coś jest nie tak i warto by zastanowić się jaka mogła być inna przyczyna wyłączenia systemów chłodzenia we wszystkich blokach na raz.

Tu z pomocą przychodzi kolejna ”teoria spiskowa”, według której za wyłączenie systemów chłodzenia odpowiada wirus STUXNET opracowany przez naszych żydowskich przyjaciół (przy pełnej kooperacji z amerykańskimi) w tajnym ośrodku ds. walki elektronicznej na pustyni Negev. Wirus pierwotnie miał dokonać sabotażu irańskich instalacji atomowych w Buszehr (pewnych zniszczeń faktycznie dokonał co potwierdził w 2010 roku prezydent Iranu). Sprawdził się również „w akcji” w Chinach uszkadzając kilka tysięcy instalacji przemysłowych w Chinach. Jego celem jest atak na sterowniki PLC (jak na razie tylko Siemensa) w wyniku czego systemy nimi sterowane przestają działać albo w wyniku działań wirusa zostają zniszczone np. przez wyłączenie ograniczeń i przekroczenie dopuszczalnych prędkości obrotów silników co prowadzi do ich fizycznego zniszczenia. To pierwszy tak wymyślny i bezwzględny w działaniu wirus, którego celem nie są komputery osobiste (zniszczenie czy kradzież danych) ale zniszczenie urządzeń sterowanych przez dedykowane układy sterujące przeciw którym wykonano atak wirusowy. Zasadniczo atak na systemy sterowania elektrowni atomowych nie powinien nastręczać kłopotów. Elektrowni jest raczej mało a systemy sterowania nimi są też raczej zestandaryzowane i mogą pochodzić od max. kilku dostawców na świcie. Wystarczy wziąć zainstalować systemy sterowania tych dostawców (wszyscy zainteresowani wiedzą kto jakie systemy sterowania ma w swojej siłowni atomowej) i przećwiczyć wirusa dla każdego z nich by złamać zabezpieczenia. Potem wystarczy podesłać robaka uzbrojonego w narzędzia do ataku na układ sterowania np. w Daiiczi i czekać na efekty. Warto też skoordynować to w czasie.

Ta „teoria spiskowa” zakłada że ktoś postanowił przetestować STUXNET w praktyce a za cel wskazał Daiiczi świetnie koordynując akcje ze wstrząsami tektonicznymi i falą tsunami. Po cholerę ktoś miał by to robić ? Tak bardzo nie cierpi Japończyków czy innych przedstawicieli rodzaju ludzkiego ?

Pewno jakąś odpowiedź na tak postawione pytania można by znaleźć po zabezpieczeniu ocalałych komputerów w Daiiczi (pod warunkiem że obecnie nie trwa ich przyspieszona utylizacja)

Śledzimy z uwagą co będzie dalej ..

P.S Wczorajsze doniesienia na temat rozwoju sytuacji opisano tutaj: "Fukushima - "brudna eksplozja nuklearna" - jawa czy sen?"

P.P.S
Wiemy co skaziło wodę i w jakim zakresie:
Najnowszy update informacyjny z południa za PAP cytowany przez ONET
http://wiadomosci.onet.pl/raporty/trzesienie-ziemi-w-japonii/japonia-zwi...
Według tych informacji skażenie wody radioaktywnym jodem przekracza 127 razy tamtejszą normę a cezem od 16,5 do 25 razy w zależności od mierzonego izotopu . Dodatkowo mamy też kobalt. Czekamy na resztę tablicy Mendelejewa ..
Oczywiście poziom skażenia jest nie groźny dla człowieka - tak twierdzą władze a im trzeba wierzyć ..

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Apokalipsa

Zaświecą ryby w oceanie.
Zmutuje plankton, zgniją glony,
a wielkich płyt rozkołysanie
przerzuci ponad falochrony
spłukane z ziemi rumowisko.
I spadnie z nieba na to wszystko
parzący pył nowych wulkanów.

Na pustą plaże z oceanu
wypełznie rurą dziwne zwierzę.
Wierzysz Janowi? - Ja mu wierzę!

Bezkresnej drogi równa linia
zazieleniła na ekranie.
Upadli wszyscy, a pustynia
śmiertelny obejrzała taniec.
Różaniec małych koralików
uniósł sie w niebo zamiast krzyku
i chichot zagrzmiał w internecie.

Zadrżałem myśląc o Kobiecie,
co będzie szukać tu schronienia.
Czy już nadchodzi czas spełnienia?

Apokalipsa - ziemski dramat?
Znajdzie się Jonasz dla Niniwy?
My wiemy! Jest droga i brama!
...A przejdą przez nią sprawiedliwi!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Marek Gajowniczek

#145536

Pozwoliłam sobie znowu wrzucić Pański znakomity artykuł na nE:
http://sigma.nowyekran.pl/post/7727,atomowe-klamstwa-w-fukushimie-cd

Pozdrawiam

Sigma

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#145800

jaki był naturalny poziom jodu i cezu w wodzie. Dopiero wtedy można mówić o szkodliwości. Zdaje się, że ten aspekt sprawy Panu umknął ? To samo z promieniowaniem tła. Czy siedemdziesięciokrotny wzrost promieniowania tła jest już niebezpieczny czy nie ? Moim zdaniem nie, choć liczby wydają się sugerować coś zupełnie przeciwnego.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#145838

przyrządy pomiarowe. Nie mam danych (które można by zaprezentować) jak przekłada się zwyżka "N" razy danego izotopu w wodzie czy powietrzu na ogólny pomiar wzrostu radioaktywności względem umownego poziomu "0" jakim jest owo tło czyli to co emituje standardowo otaczający nas grunt/powietrze.
Dawki razy kilkanaście czy kilkadziesiąt nie oznaczają że zagrożenie wzrosło o tyle razy.
Istotny jest pomiar promieniowania mierzony od nastu lat w mili Sivertach (kiedyś chyba mierzyli to w Rentgenach na godzinę) obejmujący emisje zarówno promieniowania alfa beta i gamma. Taki pomiar jest już miarodajny bo pozwala z grubsza określić ile z grubsza można pochłonąć promieniowania i ile jak długo mozna być wystawionym na wspomnianą dawkę nim nastąpi czasowe czy stałe uszkodzenie tkanek (każdy organizm reaguje inaczej i dla jednego dawka uznana za "bezpieczną" może być już bardzo groźna) z konsekwencją rozwoju choroby popromiennej czy raka.
Tylko nieliczne i bardzo kosztowne scyntylatory promieniowania jonizującego są w stanie podać informacje z jakim oddziaływaniem mamy do czynienia. Standardowe przyrządy mierzą głównie gamma bo ono jest "długim" i łatwo "wpada w okienko" przyrządu w porównaniu z alfa i beta.

Jak ktoś przytomnie zauważył przed promieniowaniem alfa może ochronić i prawidłowo złożoną Gazetą Wyborczą :) Oczywiście pod warunkiem że cząstek emitujących alfa nie wchłonęliśmy do płuc czy przewodu pokarmowego bo tam trudno się bronić Gazetą a one nadal emitują swoje promieniowanie - zgodnie z wytycznymi wynikającymi z połowicznego rozpadu dla danego izotopu :)

Na razie brak jest rzetelnych informacji co do skali zagrożenia. Natomiast jest pełno uspokajających komunikatów więc czujmy się "uspokojeni" ..

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#145876

a nie straszyć dzieci po nocach. Promieniowanie tła w Polsce to ok 2-3 mSv na rok. W Górach Sowich - około 50 mSV na rok. Jak by nie patrzeć - 17 krotnie więcej. A nic się nie dzieje. Skoro nie wiemy ile tego jodu czy cezu było w wodzie morskiej PRZED katastrofą ani PO, a wiemy tylko , że WZROSŁO 25x to nie wiemy dokładnie NIC. Niestety. Za tydzień prądy morskie rozniosą to po oceanach i rozpuszczą do poziomu niemierzalnego. Natomiast należy patrzeć rządzącym na ręce. Zwłaszcza takim jak nasi - jak nie mają kasy to po prostu będą łgać i liczyć, że jakoś to będzie. Po to istnieją rozmaite grinpisy i temu podobne.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#146072