Nauczyciele - samorządy - rząd. Źródła konfliktów.

Obrazek użytkownika foros
Kultura

Jeśli przyjrzymy się niewątpliwym sukcesom III RP, zwłaszcza w dziedzinie infrastruktury, to większość z nich zawdzięczamy efektywnej pracy samorządów. Sukces samorządów stał się jednak przyczyną ich kłopotów. Władze centralne zaczęły delegować na nie coraz więcej obowiązków ale bez zapewnienia źródeł finansowania. Taka jest główna przyczyna rozdźwięków między samorządami, a związkami nauczycielskimi.

 Samorządy zaczęły bowiem rozglądać się za uzyskaniem własnych dochodów. Te zaś można było uzyskać ze sprzedaży mienia, przyciągania inwestycji, kredytów, podnoszenia opłat oraz  z oszczędności. Gdy łatwiejsze metody zaczęły się wyczerpywać przyszła kolej na te trudniejsze. Samorządowa oświata okazała się tutaj łakomym kąskiem.
Katalizatorem kryzysu okazał się niż demograficzny, który spowodował, że szkolnictwo zaczęło pochłaniać dochody własne samorządów. Finanse bowiem skonstruowane są tak, że samorządy otrzymują subwencję oświatową uzależnioną od liczby dzieci. Nauczyciele zaś wynagrodzenia zależne od liczby godzin lekcyjnych (pensum - etat to 18 godzin lekcyjnych). Dopóki w klasach było wielu uczniów system był wydolny. Obniżanie się liczby dzieci spowodowało zaś problemy. Włodarze gmin stanęli przed dylematem:
albo utrzymać liczne klasy zwalniając nauczycieli i likwidując szkoły
albo obniżyć liczebność klas dopłacając różnice z własnych budżetów

Rozwiązanie pierwsze powodowało negatywne implikacje polityczne.
Rozwiązanie drugie zmniejszało pulę pieniędzy na inne potrzeby.
Pojawiała się jednak alternatywa:
Rozwiązanie trzecie: zmniejszać liczebność klas przy jednoczesnym obniżeniu płac nauczycieli.

Wszystkie trzy rozwiązania powodowały oczywiste konflikty między samorządem a nauczycielami.

Rozwiązanie pierwsze najbardziej drastyczne to konflikt najbardziej oczywisty.

Rozwiązanie drugie powodowało zadrażnienia. Skoro bowiem włodarze zaczęli płacić za pracę nauczycieli zaczęli się jej przyglądać. Wielu z nich doszło zapewne do wniosku, że za takie pieniądze kilkanaście godzin pracy w szkole to zwykłe naciąganie stąd zaczęli traktować nauczycieli jak swoich urzędników nakazując np. przebywać przez 8 h w szkole, nauczyciele zaś zaczęli zasłaniać się kartą nauczyciela, a potem sądami, w odpowiedzi na co samorządy odpowiadają swoimi sztuczkami prawnymi, np. zwiększanie pensum decyzjami rad samorządowych (np. do 33h decyzją rady gminy Bobrowniki).

Rozwiązanie trzecie. Życie zrodziło tu dwa warianty:
1. Tworzenie szkół, w których nauczyciele zatrudnieni są nie na podstawie karty nauczyciela. Dla nauczycieli oznacza to mniejsze dochody i większą ilość lekcji. Dla gminy mniejsze obciążenia.
2. Próba zmiany karty nauczyciela, czyli ramowa zmiana godzinowego wymiaru etatu, a co za tym idzie wynagrodzenia nauczycieli. To zaś powoduje nieunikniony konflikt z nauczycielskimi związkami.

W tym konflikcie samorządowcy mają, najprawdopodobniej możnego sojusznika. Są nim władze centralne RP, aktualnie zaś rząd i jego całe potężne zaplecze medialne.

Ten konflikt datuje się od sporu o nauczycielskie emerytury. Rząd PO na początku pierwszej kadencji likwidował wcześniejsze emerytury w wielu zawodach. Jako symbol pasożytnictwa wybrał tutaj właśnie nauczycieli. Opracowane zostały działa propagandowe;
- statystyka GUS, z której wynikało, że nauczyciele to trzecia najlepiej uposażona grupa zawodowa w Polsce jeśli chodzi o stawkę godzinową.
- specjalny sposób liczenia nauczycielskich pensji, który wykazywał, że nauczyciele zarabiają ok.5 tys. zł (w chwili gdy wg danych Sedlak&Sedlak przeciętna pensja nauczycielska wynosiła wówczas ok 1500-1400 zł)
- epatowanie ilością wolnego czasu jaki posiada nauczyciel

Mimo wdrożenia w życie olbrzymiej machiny propagandowej (te trzy informacje propagowane były systematyczne we wszystkich telewizjach, radiowych rozgłośniach ogólnopolskich (prócz Radia Maryja)), gazetach, tygodnikach. Okazało się, że ZNP stawił nadspodziewanie silny opór. Wywalczył, że:
- wcześniejsze emerytury odebrane zostały tylko młodszym nauczycielom
- systematyczne podwyżki pensji
- zachowanie karty nauczyciela
- przeprowadzenie badań czasu pracy nauczycieli.

Dlaczego mimo wszystko rząd nadal walczy z nauczycielami, co widać choćby po reakcji MEN na raport o czasie pracy nauczycieli? Wskazałbym następujące czynniki:
- ZNP jest zbyt silny (chodzi tutaj raczej o wpływy zakulisowe niż realną groźbę strajku czy protestu)
- nauczyciele od lat okupują I miejsce w Polsce w badaniach socjologicznych mierzących szacunek społeczny
- nauczyciele i tak będą głosować i zachęcać do głosownia na obecną władzę (obojętnie czy nazywa się ona SLD, UW, PO, RuPa czy inaczej)
- dzieci jest mało, a będzie jeszcze mniej.

Ten ostatni czynnik jest decydujący. Jeśli bowiem władze chcą utrzymywać podobnie niskie nakłady na oświatę jak dotychczas (a zapewne będą dążyć do ich zmniejszenia) musi się to odbić na liczbie i zarobkach nauczycieli. Im silniejsze organizacje nauczycielskie i im wyższy szacunek dla nauczycieli w społeczeństwie tym trudniej będzie to zrobić. Stąd prewencyjne "trepowanie" nauczycieli przez władze.
Jest oczywiście alternatywa: zwiększenie inwestycji w oświatę, czyli kapitał ludzki, próba stworzenia polskiej Nokii. Jednak nie zrobi tego PO ani partie wywodzące się z tego samego pnia władzy, bo dotąd robiły one coś wręcz przeciwnego. Raczej nie zrobi tego też PiS, w ten sposób wzmacniałby bowiem swojego przeciwnika.
 
Puenta:

rozwiązania są dwa:
albo zwolnienia nauczycieli, prawdopodobnie gorszy standard edukacyjny i oszczędności na oświacie

albo mniejsze klasy, lepszy standard edukacyjny i większe pieniądze na oświatę. (albo brak mniejszych w stosunku do któregoś roku w tył)

potrzebna jest decyzja polityczna
piłka jest po stronie władz centralnych

 

 

Na koniec cukierek:
Jedną ze składowych pensji nauczyciela jest dodatek motywacyjny. W Warszawie były one największe w Polsce (średnio 600 zł). W związku z kryzysem finansowym miasta włodarze postanowili zmniejszyć go do złotówki. Wywołało to reakcję ZNP i obniżenie dodatku jedynie o 1/4. Dzięki czemu Warszawa ma zaoszczędzić w roku 2012 16 mln, 60 mln w roku następnym i 57 mln do sierpnia 2014. Kwoty te mogą wzrosnąć dwukrotnie, w styczniu 2013, jak informuje Stefczyk.info, warszawskie biuro edukacji podczas tajnego spotkania zaszantażowało dyrektorów szkół aby dodatki zmniejszyć o kolejną ćwiartkę (ze średnio 450 do 300 zł), co nieformalnie wprowadziła już wcześniej część dzielnic (Mokotów do 200 zł, Bemowo 350, Rembertów, Białołęka, Bielany 360).
Wysokość nagród dla warszawskiego magistratu za rok 2012 to 43 miliony zł (średnio 600 zł miesięcznie na urzędnika). Wysokość tych nagród od początku prezydentury HGW to ponad 300 mln zł.

Komu w takiej sytuacji potrzebne są dobre szkoły? Kształcące świadomego obywatela?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Właśnie pod wpływem nacisków związków zawodowych (ciekawe, dlaczego autor pisze wyłącznie o ZNP a zapomina o Solidarności?) rząd ujawnił wynik badania czasu pracy nauczycieli. Badanie wykonano na zlecenie MEN, a więc jego wynik, stanowczo niekorzystny dla ministerstwa, trudno określić jako zmanipulowany pod związki nauczycielskie. Jeśli ktoś chce przeczytać, zamieszczam link: Badanie czasu pracy nauczycieli. Ciekawe z niego wynikają wnioski.

Niejako podpinając się pod powyższy artykuł, który z mojego punktu widzenia wyjątkowo trafnie odzwierciedla rzeczywistość edukacyjną, chciałbym zamieścić odwołanie do swojego niegdysiejszego wpisu na temat "załatwienia" przez MEN ostatniego rocznika w szkołach średnich idącego według starej podstawy programowej: "O Jasiu, który nie zdał do następnej klasy". Niestety, opisana w nim sytuacja stała się faktem. Dodatkowo pojawiły się wśród moich kolegów po kredzie dodatkowe wątpliwości natury prawnej. Np. co się stanie, gdy uczeń powtarzający klasę II zda wszystkie przedmioty, ale nie zaliczy różnic programowych z klasy I? Przecież zostawić go w klasie II się nie da, a wrócić do (niezaliczonej) klasy I (w której otrzymał przecież promocję według starej podstawy) też za bardzo się nie da. Urzędników przerosła praktyka...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

M-)

#364209

rządów PO w oświacie. ZNP czasami sprzymierza się z MEN.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

M-)

#364347

niewykluczone, ale to raczej potwierdza tezę o sile wpływu ZNP

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#364378