PR zaczyna piszczeć

Obrazek użytkownika WTQ
Kraj

Wczoraj miało dojść do niezwykle interesującego wydarzenia medialnego, związanego bezpośrednio z zakończeniem negocjacji w sprawie instalacji na terenie Polski elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej.

Mianowicie chodzi o dwa orędzia, które mieli wygłosić zarówno prezydent, jak i premier.

Sytuacja przedstawiała się dosyć komicznie, przynajmniej z początku. Do mediów doszły dwa niezależne od siebie doniesienia, jedno pochodziło z Kancelarii Prezydenta, a drugie z Kancelarii premiera. Oba dotyczyły planowanego orędzia na godzinę 20:00, które miało odbyć się na pierwszym kanale Telewizji Polskiej.

Pierwszą myślą jaka mnie wówczas dopadła, było podejrzenie, że premier chce na siłę pokazać, że jest ważniejszy od prezydenta, który zawsze w kluczowych dla kraju momentach takie przemówienia prowadził. Po chwili zastanowienia jednak przypomniał mi się wywiad z byłym już ministrem Waszczykowskim, który w wywiadzie zasugerował, że wydłużający się termin zakończenia negocjacji spowodowany jest wyłącznie chęcią przypisania sobie wszystkich zasług przez rząd. Chęć wystąpienia premiera Tuska zdaje się popierać tą tezę.

Warto także wspomnieć, że w dzisiejszym wydaniu Wiadomości, które prowadziła Hanna Lis, przedstawiono całą sytuację w sposób niezwykle ciekawy. Mianowicie pokazano wicepremiera Grzegorza Schetynę, który stwierdził, że wystąpienie obu tej rangi polityków naraziłoby na śmieszność Polskę jak i cały obecny parlament. No i zgoda. Następnie pokazano nam urywek z konferencji Donalda Tuska, w której stwierdza, że gdy tylko dowiedział się, że prezydent chce wygłosić orędzie, natychmiast się wycofał ze swojego pomysłu. Całość pięknie dopasowana i przekaz dla ludzi mamy gotowy.

Wiadomości pod kierownictwem pani Hanny nie przypomniały jednak, że praktycznie do godziny 19 opinia publiczna cały czas była przekonana, że premier jednak orędzie wygłosi. Trwała także awantura z kierownictwem TVP, która rzekomo premierowi wystąpienia odmówiła. Wyobrażam sobie jaki Donald Tusk musiał być wściekły, że to nie on wygłosi to orędzie. Nie jest nasz premier przyzwyczajony do ustępowania politycznym rywalom i zawsze chce postawić na swoim.

I podejrzewam, że gdyby nie specjaliści od PR z Kancelarii Premiera, Donald Tusk na złość całemu światu by swoje orędzie wygłosił. Nadworni picerzy najwyraźniej przekonali jednak Donalda, że występ mógłby tylko mu zaszkodzić i stąd ta nagła zmiana wizerunku na niezwykle taktownego i dobrze wychowanego polityka, który pierwszeństwo głowie państwa zawsze odda.

Prawie wszystko zostało przez media bardzo ładnie ułożone w całość. Świadczy to o ich pełnej profesjonaliści. Jednak niektóre cytaty przeciekły do internetu, a jak wszyscy wiemy, co raz wpadnie w ręce internautów, rzadko z nich znika.

A oto najciekawsze cytaty dzisiejszego dnia. Autorem ich jest Grzegorz Schetyna, który na jednej konferencji powiedział, że wystąpienie obu polityków stawiałoby Polskę w złym świetle, a później jeszcze dodał:

"Jeżeli prezes TVP Andrzej Urbański odmawia wystąpienia telewizyjnego premierowi Donaldowi Tuskowi, to znaczy, że tego wystąpienia nie będzie"

"Jeżeli nie ma możliwości wystąpienia w telewizji publicznej, to będziemy komunikować się (z opinią publiczną) przez dziennikarzy".

I tymi cytatami został zburzony ład medialny, jaki specjaliści starali się stworzyć ,aby premiera w sposób odpowiedni przedstawić. Okazuje się, że premier wcale nie zrezygnował z niego sam, a przynajmniej tak mówi  ego najbliższy współpracownik i najlepszy przyjaciel, wicepremier Schetyna.

Informacje te jednak zdementowała sama TVP. Jednocześnie oskarża wicepremiera o kłamstwo, albowiem żadnej odmowy nie było. No ale jeśli była, zawsze można tym dokumentem "pomachać do kamery". 

Osobiście podejrzewam, że gdy tylko Tusk dowiedział się o orędziu prezydenta, sam "trzasnął drzwiami" Telewizji Polskiej i swoje kroki skierował do zaprzyjaźnionej prywatnej stacji. Przed przeprowadzeniem tego kroku jednak powstrzymali go doradcy, kreując wizerunek premiera ustępliwego, a co za tym idzie... lubianego.

No ale pan Schetyna zadziałał szybciej niż pijarowcy, no i problem gotowy. Ciekaw jestem, czy wicepremier odszczeka swoje oskarżenia wobec TVP i zwali wszystko na złą dykcję, czy przedstawi nam faktycznie odmowę jaką rzekomo otrzymała kancelaria premiera od władz TVP.

Jakie by rozwiązanie nie było, za każdym razem okaże się, że wersja jaką starali się utworzyć specjaliści od PR nie jest spójna. Pośpiech nie służy odpowiedniemu przygotowaniu. Może dlatego premier nie chciał polecieć do Gruzji? I może taki sam powód zaważył o niechęci odpowiadania na pytania dziennikarzy podczas konferencji prasowej w miejscowościach, w których huragany zniszczyły wiele domów?

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (1 głos)

Komentarze

ten ich PR to pic na wodę-fotomontaż... PR może być sobie "ułożony" i rozplanowany, ale zawsze będzie przegrywał z rzeczywistością, która akuratnie z reguły nie jest ani ułożona, ani rozplanowana... No, chyba że w grę wchodzi coś tak spontanicznego jak "zjazd" PO, albo jak (ongiś) niezaplanowane wizyty Gierka w PGRach.. wtedy zadziała...

Rzeczywistość się stopniowo komplikuje, "all you need is love" Rządu Miłości brzmi coraz fałszywiej, walenie się PRowskich "układanek" i zaciętą twarz ryżego cudaka będziemy obserwować coraz częściej... a ja z chłodną satysfakcją, nie przeczę...
pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#2460

sypią się klocuszki ustawione na marnych fundamentach wiary we własną nieomylność i wieczyste poparcie elektoratu

http://innewidoki.wordpress.com/

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#2463