Nauczyciele oberwą za "prywatę"

Obrazek użytkownika WTQ
Kraj

Mniej więcej takiej treści komunikat usłyszałem dziś na antenie Polsat News. I to nic, że ta grupa zawodowa niemal bez przerwy strajkuje przeciwko obecnemu rządowi, który obiecał nie tylko "radykalne wzrosty płac" dla budżetówki, ale także słowa tego nie dotrzymał, a jedyne co zaoferował to zwiększenie pensji przy zwiększeniu ilości przepracowanych godzin.

W świetle takiego pomysłu pensja nauczyciela wcale nie wzrośnie radykalnie. Ciężko powiedzieć nawet, czy wzrośnie chociaż trochę. Skoro nauczyciel ma zarabiać więcej o 5% przy jednoczesnym zwiększeniu wymiaru godzin, to w najlepszym wypadku wyjdzie na przysłowiowe "zero".  Pomijam już problem z wcześniejszą emeryturą, którą rząd także planuje zabrać, a także fakt nieustannie rosnących cen. Miał być cud... i cud mamy, z tym że nikt do siebie takiego scenariusza nawet nie dopuszczał.

Suma summarum miało się żyć lepiej, wszystkim, a nauczyciele pod tym podpisać się nie mogą. Co więcej, rząd planuje teraz uderzenie w jedyne dodatkowe źródło utrzymania i tak mało zamożnej grupy zawodowej.

Mianowicie planowane jest wprowadzenie w życie przepisów, w świetle których nauczyciel nie mógłby udzielać korepetycji za pieniądze swoim własnym uczniom. Chciałoby się rzec, że jest to liberalizm na skalę całego PO.

Oczywiście nadal zostałaby możliwość udzielania korepetycji uczniom, których w szkole nie uczymy. I taka jest istota tego pomysłu, który nie tylko uważam za atak na tą grupę zawodową, ale także za atak na prawo ucznia do wolnego wyboru korepetytora. Co ma zrobić uczeń, który ma w swoim miasteczku tylko 1 szkołę i tylko 1 nauczyciela danego przedmiotu? Nie każde miasto jest wielkości Warszawy i chyba o tym obecny rząd zapomina. Dodatkowo, dlaczego uczeń miałby mieć zakaz douczania się u nauczyciela, który ma opinię najlepszego w mieście? I wreszcie dlaczego nauczyciel nie ma mieć prawa nauczać po godzinach kogo chce? Przecież obecnie to nauczanie swoich uczniów stanowi największą część ewentualnych dodatkowych dochodów nauczyciela. Wszystko wskazuje na to, że komuś zależy na tym, aby dodatkowo uderzyć w finanse nauczyciela.

Jedynym argumentem jaki słyszałem w telewizji dotyczący "konieczności" wprowadzenia takiego przepisu jest "traktowanie swoich obowiązków pozalekcyjnych poważniej niż tych w szkole". Istna prywata chciałoby się rzec, jednak aby oddać cały obraz sytuacji muszę wskazać na inną grupę zawodową, która do dziś nieprzerwanie cieszy się takimi przywilejami, a ponad to zarabia na tym krocie i nikt im w to z butami nie wchodzi. Mowa oczywiście o lekarzach.

Dziś młody lekarz zaczyna staż w szpitalach, w których spędza kilka pierwszych lat swojego życia. Czasami już jako młokos zatrudniany jest w prywatnych przychodniach lub klinikach. Inni muszą na ten przywilej zapracować wysługą lat i doświadczeniem, ale ostatecznie praktycznie każdy specjalista pracuje na dwa etaty, jeden państwowy, drugi prywatny. 

Na etacie państwowym w szpitalach wielu lekarzy ratuje ludziom życie, ale jest i druga grupa "specjalistów", którzy nie tylko podczas swoich dyżurów są niemili i opryskliwi, ale dodakowo traktują pracę w szpitalu jako drugorzędny przymus, albo w najgorszym wypadku "przerwę od pracy prywatnej".

W klinikach czy prywatnych przychodniach Ci sami lekarze  stają się mili, uśmiechnięci i niezwykle uczynni. Nie piją ciągle kawy, nie ogłaszają 15minutowych przerw... słowem, przykładają się do pracy, za co zresztą otrzymują całkiem ładną pensję. 

Wielu jest także lekarzy, którzy przyjmują pacjentów państwowo, a podczas wizyty stwierdzają, że to poważniejsza sprawa i lepiej iść prywatnie do specjalisty, a przypadkiem oni znają lub sami są takimi specjalistami... słowem, kierują nas z państwowej lecznicy do lecznicy prywatnej, pomimo że w obu zapewnia się nam rzekomo to samo.

Nie bez powodu swojego czasu było modne powiedzenie "Pokaż lekarzu, co masz w garażu". I nie chcę tutaj sugerować, że lekarzom dobra pensja czy drogi samochód się nie należą. Jeśli ktoś jest dobry i ratuje życie pacjentom, niech mu się wiedzie dobrze. 

Ale jest i druga strona kija, nauczyciele, którzy nie tylko nie mają dobrych pensji, ani drogich samochodów, ale także stara się im odebrać możliwość dodatkowego zarabiania na douczaniu własnych uczniów (przypominam, że uczniowie nauczani przez danego nauczyciela stanowią więcej niż 75% wszystkich douczanych po lekcjach uczniów). A przecież to nauczyciele kształcą przyszłe pokolenia Polaków, a jest to zadanie niezwykle trudne, od którego zależy przyszłość każdego dziecka.

By żyło się lepiej... wszystkim.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (1 głos)

Komentarze

Oczywiscie, ze nauczyciele nie powinni udzielac korepetycji wlasnym uczniom. To tak jakby sedzia mogl udzielac porad obronie oskarzonego w sprawie, w ktorej ma sadzic.

Ale ci skorumpowani i tak to omina - beda sobie wysylali uczniow droga "kolezenska".

Tak, swego czasu, chciano mnie wpakowac w nauczycielskie "koleczko zaleznosci", ale fakt, ze posredniczyla w tym szkolna dzialaczka PZPR od razu podzialal, jak kubelek zimnej wody.

A uczen ma wybor- uczyc sie tak, aby mu korepetycje nie byly potrzebne.

Kaska

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#3871

Widzisz Kasiu, nie zgodzę się z Twoim poglądem.

Dlaczego nauczyciel ma mieć to zabronione, a lekarze spokojnie takie praktyki uskuteczniają? Jeśli być uczciwym, to wobec wszystkich powinny być stosowane podobne rozwiązania.

Przykład z sędziami jest z Twojej strony dobry, ale sama logika go wyklucza. Póki co nie mają pisemnego zakazu takiego działania i mimo to nie kwapią się do takich praktyk.

Jednak nauczyciele mają z takiej praktyki sporą część swoim dochodó poza pensją szkolną. No bo kogo, jeśli nie uczniów z własnej szkoły mają douczać? Absurdem byłoy, gdyby uczniowie z małych miasteczek, gdzie jest jedna szkoła musieli jechać do innego miasta, bo ustawa zakazuje im uczyć się gdzie chcą.
Korepetycje nie są przymusowe i każdy uczeń ma swobodny wybór czy chce się dokształcić, czy nie. Uważam, że tutaj nie powinno się dodatkowo grzebać. Żadne sztuczne ograniczenia nie poprawią wyników uczniów, a jedynie uderzą w nauczycieli.

Oczywiście nie jestem zwolennikiem sytuacji, w których nauczyciel oblewa ucznia zmuszając go do korepetycji za pieniądze, ale takie przypadki jak były, tak będą. A na takich incydentach cierpią pozostali, lepsi nauczyciele.

Słowem, nie ruszałbym tej sprawy na miejscu rządu i dałbym swobodny wybór uczniowi. Jeśli chce korepetycji to niech wybierze sobie nauczyciela jakiego chce, a nie takiego jakiego mu ustawa udostępni.
Jeśli natomiast mają wejść takie ograniczenia, niech obejmą uczciwie wszystkie grupy zawodowe...

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#3877

Jestem zdecydowanie przeciwna oddawania prawa wyboru uczniowi. Nie tylko tego, zreszta. Uczen to uczen i najpierw musie sie nauczyc p r o c e s u podejmowania decyzji.

Dziwi mnie, ze nie widzisz korupcjogennosci korepetycji dla wlasnych uczniow, Nauczyciel na nich robi to, co powinien robic w ramach wykonywanego zawodu na lekcjach. Za te prace powinien byc przyzwoicie wynagradzany, tak aby nie tylko mial czas na odpoczynek, ale i doksztalcanie sie.

TO ma byc cel reformy w z punktu widzenia dochodow nauczycieli, a nie dekretowanie mozliwosci dorabiania do mizernych pensji korepetycjami. Nauczycielskie pojecie uczciwosci, niestety, koryguje realna bieda. Tylko tytani na miare Silaczki sa w stanie sprostac realiom zycia - i niekiedy koniecznosciom.

Takich tytanow w kazdej spolecznosci jest raptem kilku i nikt nie ma prawa oczekiwac, ze bedzie ich wiecej.

Wybacz, ale byla taka wlasnie nauczycielka, a wychowalam sie w lekarskiej rodzinie wiernej idealom Judyma. Wiem, jak straszliwie placi sie za takie idealy i jak rzadko stanowia wzor do nasladowania dla innych. Tak tak - wszyscy cie podziwiaja i...nikt nie traktuje serio. Malo tego - budzisz ogolna nienawisc wsrod kolegow, bo pokazujesz im, ze jednak mozna oprzec sie pokusom zdobywania mamony wszelkimi drogami. Wspolnymi silami beda cie probowali albo jakos skaptowac, albo zniszczyc. Wtedy do i tak ciezkiego wysilku, jakim jest wykonywanie tego zawodu, dochodzi potworny stress i poglebiajaca sie izolacja. To sie rzutuje na i tak juz nienajciekawsze ( z powodu fizycznej biedy) zycie osobiste etc. etc. Moim zdaniem, a nabylam je doswiadczeniami na wlasnej skorze - cena jest z b y t wysoka i nikt nie ma prawa placenia takiej wymagac.

Fakt, ze korupcja szerzy sie takze w inych zawodach, nie stanowi dla mnie zadnego argumentu, aby tolerowac korupcjogenne zasady dla zawodu nauczycielskiego.

Spisujemy wiec protokol rozbieznosci i lecimy dalej, co?:)

Kaska

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#3880

gdyby sprywatyzowano szkolnictwo i służbę zdrowia. Wtedy płace to by na pewno wzrosły. Poprawiłaby się również jakość usług, ponieważ poszczególne podmioty konkurowałyby między sobą. Musiałyby one obniżyć ceny wykonywania pewnych usług.

Z drugiej strony skończyłoby się zatrudnienie w kilku szkołach na raz. Nauczyciel byłby związany z jedną szkołą. Tak samo lekarz byłby związany z jednym ośrodkiem opieki medycznej i nie pracowałby jednocześnie na przykład w szpitalu i przychodni.

Tylko tego nikt nie zrobi, bo zaraz larum podniosą wszelcy wyrównywacze.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#3884

Spieracie się, czy nauczyciel może uczyć dodatkowo swojego ucznia.
Wiem jak jest w innych krajach. Nauczyciel jest CAŁY czas do dyspozycji ucznia, nie tylko podczas lekcji w szkole.
I to za darmo.

Fakt, zarabia godziwie.

Pozdrowienia

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#3891

 No i kto przede wszystkim by dziś chodził do tych prywatnych szkół? Głownie dzieci młodych wykształconych z wielkich miast, a co z resztą?! Zasklepilibyśmy się w tym ukladzie już kompletnie. Pomijam negatywyny wpływ jaki zamożni (często nowobogaccy, nie oszukujmy się) rodzice mogą wywierać na kadrę nauczycielską. Nie - nie uważam, że szkoła prywatna musi być zła, ale o patologię też tu nietrudno, to nie jest jakieś cudowne rozwiązanie.
Owszem szkolnictwo publiczne w rzeczywistosci nie jest bezpłatne itp itd... wiem! Ale to, że publiczna szkoła działa w Polsce, jak działa jest wyjątkiem a nie regułą. Szkoła taka może i powinna być świetnym miejscem patriotycznego wychowania. Obowiązek wykształcenia obywateli powinno ponosić państwo przy wsparciu placówek prywatnych, tylko najpierw trzeba to państwo stworzyć.
 

@wiki3. Polski nauczyciel za swe marne grosze i tak całe dnie poświęca szkole. Chyba nie myślisz, że jego praca kończy się wraz z zakończeniem lekcji i pójściem do domu? To jest jeszcze ułożenie programów, przygotowanie lekcji, sprawdzenie prac, szkolenia (bezpłatne) itd.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#61811