Historia, której nie mieliśmy poznać

Obrazek użytkownika WTQ
Kraj

Wielu ludzi nie interesuje się polityką na tyle, aby pamiętać wydarzenia sprzed kilku miesięcy. Pamięć ludzka jest zbyt krótka, zwłaszcza jeśli człowiek nie interesuję się czymś na poważnie. Z całą pewnością jest jeszcze mniejsza grupa ludzi, która potrafi powiązać pewne wydarzenia z przeszłości z wydarzeniami obecnymi. Przykładem może być prezydent Kaczyński, który potrafił powiązać drobne wydarzenia i przewidzieć przyszłą ofensywę Rosji na Gruzję. Takich ludzi nie ma niestety zbyt wiele, a jedyną metodą by ich odnaleźć jest czas i ciągłe śledzenie faktów.

Wczoraj okazało się, że podobnymi zdolnościami obdarzony jest także i młodszy brat bliźniak obecnego prezydenta Polski, Jarosław Kaczyński. Wyszło to na jaw przy okazji wyznania ministra Sikorskiego odnośnie przecieku rozmów, które odbyły się 4 lipca 2008 roku pomiędzy prezydentem, ministrem Sikorskim i ówczesnym negocjatorem Witoldem Waszczykowskim. Przypomnę, że to Radosław Sikorski przyznał się wczoraj co do relacjonowania przebiegu rozmów swoim kolegom, "zapominając", że rozmowa była tajna. Warto mocno zaznaczyć słowo zapomniał, ponieważ jest to jego główny argument w tej sprawie. 

Warto przy tym przypomnieć, że Radosław Sikorski, obecny minister spraw zagranicznych w rządzie Donalda Tuska przyznał się do tego faktu dopiero po przeprowadzonym śledztwie. Pozostaje zastanowić się, dlaczego nie wspomniał o tym wcześniej... zwłaszcza w pierwszych dniach po ujawnieniu tego przecieku do mediów, kiedy to winowajca był szukany. Czyżby nie miał odwagi? A może odradzał mu to Sławek Nowak, główny spec od PR premiera? Tego się nie dowiemy.

Możemy  jednak przypomnieć sobie słowa Jarosława Kaczyńskiego z dnia 21 lipca, kiedy to powiedział jasno: "To Sikorski w zemście dał przeciek". Tak samo możemy przypomnieć, że już w pierwszych dniach po rozmowie pojawiały się w mediach komunikaty, że rozmowa była tajna. Dlatego tym bardziej nie przemawiają do mnie tłumaczenia Sikorskiego, że nie wiedział, czy zapomniał. Przecież o tym było głośno niemal we wszystkich mediach.

Jednak mleko się rozlało i nie ma co nad nim płakać. Trzeba teraz ponieść wszystkie konsekwencje swoich planowanych lub nie przemyślanych czynów. Za ujawnienie tajemnicy państwowej, którą była owa rozmowa Radosławowi Sikorskiemu grozi obecnie do 5 lat więzienia. Jednak patrząc w przeszłość możemy spodziewać się raczej ochrony ze strony własnej partii, a więc może liczyć na ochronną moc swojego immunitetu poselskiego. Na gest podobny do Zbigniewa Ziobry, który sam się go zrzekł raczej bym w tym wypadku nie liczył.

Najgorszą postawę przyjmuje Donald Tusk, bezpośredni przełożony ministra Sikorskiego, a także szef klubu parlamentarnego PO - Zbigniew Chlebowski. Tusk mówił wczoraj, że wszczynanie śledztwa w sprawie przecieków tej rozmowy to przesada. A czy wszczynanie śledztwa w sprawie "zabójstwa laptopa" przesadą już nie było? Można przecież przeprowadzić badanie opinii społecznej i sprawdzić, która sprawa wg narodu zasługuje na więcej uwagi. Jestem pewien, że ujawnienie tajemnicy państwowej jest wykroczeniem znacznie poważniejszym, niż uszkodzenie laptopa, za który jeszcze chcemy oddać pieniądze.

Zbigniew Chlebowski przyznał, że sprawa jest kompromitująca, ale śledztwo jest nie potrzebne. "PiS rozgrzebuje pewną kompromitującą rzecz, to niepotrzebne"- mówił. Jednak chwilę później zreflektował się i jak zwykle oskarżeń pod adresem PiS nie zabrakło: "To całkowicie absurdalna sytuacja, cała ta rozmowa i miejsce, w którym do niej doszło", a później "w trakcie rozmowy nie doszło do żadnego przecieka. Teraz PiS napuszcza prokuraturę na zdolnego dyplomatę". Czy zdolnego, to nie wiem, nie czuję się odpowiednio przygotowany do oceny przygotowania Sikorskiego. Wiem jednak, że mam do niego żal za przywitanie Ławrowa oraz za kompletny brak wspomnienia o sprawach Gruzji. A czy sama rozmowa między prezydentem a dyplomatami była absurdalna? Moim zdaniem nie. Prezydent dostał niepokojące informacje i chciał dowiedzieć się jak sprawa wygląda w rzeczywistości.

Reasumując całą tą sytuację stwierdzam, że Radosław Sikorski popełnił błąd dzieląc się swoimi refleksjami z kolegami, a w zapewnienia, że o utajnieniu rozmowy nie wiedział, albo zapomniał kompletnie do mnie nie trafiają. Po pierwsze dlatego, że był on jedyną osobą, która o tym nie wiedziała spośród całej trójki. Po drugie dlatego, że  każdy z nas wiedział o tym z mediów jeszcze w ten sam dzień, a minister Sikorski do wczoraj tego nie wiedział. Po trzecie dlatego, że przyznał się dopiero w momencie, w którym dalsze ukrywanie tego faktu nie miało już sensu. Słowem, uważam, że takie działanie było celowe, a interesu dopatrywałbym się w kreowaniu wizerunku prezydenta jako osoby konfliktowej.

Na sam koniec chciałbym zwrócić się do wszystkich, którzy w lipcu uważali, że przeciek pochodził od ludzi prezydenta. Chciałbym, aby chociaż w duchu potrafili przyznać się do błędu i stwierdzili, że tutaj jednak zawinił obóz premiera. Tylko tyle.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Duma i ambicja nie pozwolą tym ludziom przyznać się do błędu.

POwska propaganda jest za silna, by takie oczywiste prawdy, jak te zawarte w Twojej notce, przedostały się do świadomości zwykłego szarego zjadacza chleba.

Na nich działa tylko tania propaganda, czego dowodem są niepodzielne rządy PO w mediach i wielka popularność tej partii wśród pospólstwa.

Czasami sobie myślę, że sukces programowy w demokracji przedstawicielskiej da się osiągnąć jedynie okłamując wyborców i nęcąc ich populistycznymi hasłami, by po zdobyciu władzy, bez oglądania się na wyborców zdanie, realizować swój program.

Wobec obecnej kondycji naszego społeczeństwa, chyba nie ma innej drogi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#4843

Ciekawe że ujawnienie tajnej rozmowy i to w wyjątkowo niekorzystnym momencie (co mogło położyć negocjacje w sprawie tarczy) przestępstwem nie jest.

Ale ten sam Sikorski wyrzuca z MSZ wiceministra za to ze tan ujawnił iż Donek z RadSikiem niszczą interesy Polski dla zaszkodzenia prezydentowi i zdobycia paru procent poparcia w sondażach.

Czyli ujawnienie tajemnic państwowych przestępstwem nie jest ale ujawnienie jaką gnidą i łotrem jest premier z ministrem to już zbrodnia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#4861

Pamięć leminga nie sięga nie tylko miesięcy ale nawet godzin.

To wynik fachowej tresury walterowców i Michnika.

Warto przypomnieć sprawę afery z przeciekiem z afery gruntowej.

Wówczas po wyrzuceniu z rządu Leppera i Kaczmarka przez ponad miesiąc ubeckie media domagały się natychmiastowego ujawnienia dowodów winy albo inaczej Kaczyński to dyktator a CBA to Stazi.

A potem na konferencji po miesiacu pokazano dowody wszystkim ludziom.
I co się stało ??

Cud !!

Pierwsze pytanie funkcjonariuszy mediów po konferencji brzmiało "Czy ta nieodpowiedzialna pokazówka nie zaszkodzi dobru śledztwa i czy jest legalna ?

I jaki to skutek odniosło wobec milionów wykształciuchów.

Oczywiście w ciągu kilku godzin natychmiast dostosowały się do nowej linii propagandowej, która jest całkowicie sprzeczna z propagowaną jeszcze dzień wcześniej.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#4863

Jeżeli fakty uwidatniają nasz błąd, to do tych faktów nie wracamy nawet w myślach, nie komentujemy ich, nie zauważamy, nie istnieją.A jeśli ktoś twierdzi inaczej to na pewno jest świnią Pisowcema ze świniami się nie gada i już.

Zauważcie,że działa to też w komentarzach blogerów. Bod wypocinami leminga typy Foltyn i RKK toczy się zajadła walka o prawdę.Pod postami kogoś o pogladach prawicowych czy konserwatywnych wypowiedzi lemingów brak. Oni wolą przeczekać. wiedzą, że brak komentarzy zabije dyskusję i temat zostanie zapomniany rychło oraz szybko zdjęty z SG.

Zauważyłem to już dawno, i na pewno poświęce temu osobny wpis.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#4871