Silne opresyjne państwo? – krytyka tekstu Ł. Warzechy

Obrazek użytkownika platos
Kraj

Zadziwia mnie od dawna panująca tendencja do postrzegania naszego kraju jako nienormalnego, w którym dzieją się tak głupie rzeczy, że żyć się w „tym kraju” nie da.

To prawda, że każdy dzień przynosi nam kolejne absurdy jakie spotykają naszych sąsiadów, rodzinę czy zupełnie obcych nam rodaków. Dziś dwie takie przytoczył dziś Łukasz Warzecha.

Innych przykładów urzędniczej arogancji względem obywateli nie trzeba daleko szukać ot przykład z dzisiejszej Rzeczpospolitej.
 
Ciekawe historie, o ludzkich kłopotach z głupim urzędnikiem i choć w zasadzie się z trudno w pierwszym odruchu oburzenia nie zgodzić z Łukaszem Warzechą o tyle po zastanowieniu trzeba zauważyć, że sprowadza on ważny temat do absurdu. Mało tego, nieco bezkrytycznie miesza w tym kotle różne wątki raczej ze sobą niepowiązane. Okłada kijem tego co nic nie robi bo zajęty jest propagandą (Tusk) i tego co próbował coś zrobić ale kierunek tych zmian spowoduje jeszcze gorszą pozycję biednego obywatela (Kaczyński). Warzecha dodatkowo okrasza swą smutną diagnozę, wizją politycznego teatru odgrywanego na użytek ciemnego ludu, mającego zapewne podkreślić tragiczną sytuację tego ludu. Takie podejście do tematu dobre jest dla Ewy Drzyzgi ale dla osoby analizującej życie publiczne jest, przy całym szacunku dla autora, nieco kompromitujące.
 
Skupmy się na tym drugim wątku kierunku zmian bowiem w moim odczuciu autor zupełnie nie pojmuje sensu proponowanych przez PiS zmian. Nie rozumie też, że w relacjach państwo-obywatel państwo dziś jest wszechwładne w stosunku do słabych a żenująco bezsilne w stosunku do tych, których stać na prawników. A jest to diagnoza PiS, którą potwierdzają przecież przykłady przez niego przytoczone.
 
Autor proponuje nam (między innymi) taką oto tezę, że silne państwo przy słabych strukturach urzędniczych będzie jeszcze bardziej opresyjne dla obywatela niż jest obecnie. Tylko pozornie jest to twierdzenie logicznie sensowne. Czy można mówić o silnym państwie przy słabych jego strukturach? Moim zdanie nie, bowiem czymże jest państwo w rozumieniu relacji państwo–obywatel jeśli nie strukturą organizacyjną? Słabe struktury = słabe państwo.
 
Dlaczego więc dziś to słabe państwo jest tak opresyjne dla maluczkich? Bowiem przez słabe struktury, marność urzędników (merytoryczną i etyczną) i niejasność mnożących się przepisów (często pisanych pod zamówienie) wydaje wiele rażąco krzywdzących decyzji.
Z drugiej strony prawo do obrony obywatela jest dalece ograniczone. Dlaczego? Bowiem przez fakt wszechwładnych korporacji prawniczych, przez które adwokat jest dobrem rzadkim (ba wręcz luksusowym), przez wysokie koszty sądowe. przez ich opieszałości skrajne niedoinwestowanie najprostsze nawet sprawy ciągną się latami. Powoduje to kolejną udrękę dla obywatela, który ostatecznie macha ręką na swoją krzywdę z bólem serca musi się podporządkować bo strata czasu nie warta jest zachodu.
Jeśli dodamy do tego, że w wielu miastach i miasteczkach, narażenie się państwu oznacza wojnę z całą mafią urzędniczą to obraz jest rzeczywiście niewesoły.
 
 
Tu dochodzimy do meritum mojej krytyk tekstu Warzechy. Moim zdaniem to o co walczyło PiS to właśnie poprawa życia obywatela w zderzeniu z państwem ale też jednocześnie poprawa respektowania prawa przez tegoż obywatela.
 
Diagnoza była prosta:
- Sytuację obywatela poprawi upowszechnienie usług prawniczych i zmiana systemu w którym urzędnik współodpowiada za wydane decyzje (choć z tym ostrożnie).
- Sytuację państwa poprawi rozbicie lokalnych sitw i układów. Wprowadzenie systemu odpowiedniego doboru urzędniczych kadr – a w sensie szerszym właściwy dobór elit, sprawiedliwy system awansu społecznego, lustracja i polityka antykorupcyjna.
- Sytuację obu stron poprawi dogłębna reforma – wymiaru sprawiedliwości.
 
Czy PiS było skuteczne? W wielu sprawach tak (sądy 24h, stworzenie CBA, obniżenie skłonności do korupcji, próba przyspieszenia orzeczeń sądów)
W wielu nie (lustracja, zmiana doboru kadr) lub częściowo/tymczasowo (otworzenie korporacji).
Nie udało się stworzyć systemu pracującego prawidłowo niezależnie od tego kto nim kieruje – „leniwy” Tusk czy „faszysta” Kaczyński. Stworzenie takiego systemu i rozwiązanie tych problemów to jednak procesy rozłożone na lata. Nie widzę obecnie choćby woli kontynuacji podjętej przez PiS pracy. Nie widzę woli podkreślania istnienia takich problemów.
 
Faktem jest jednak, że to PiS był pierwszy, który dostrzegł i nagłośnił te problemy. Faktem jest też, że to co częściowo się udało (nabór na aplikacje prawnicze) zostało przez PO skutecznie zmarnowane. Czy nominacja Ćwiąkalskiego była przypadkowa czy raczej miała zagwarantować wsparcie wpływowego lobby dla prezydenckich ambicji Tuska, kosztem młodych adeptów szkół prawniczych?
 
Warto też zauważyć jak wielki był opór środowisk, których interesy mogły ucierpieć przy zmianie istniejącego systemu. Jak wielki był rwetes i ośmieszanie słusznych często idei i działań (sądy 24h).
 
Może warto uderzyć we własną pierś i zastanowić się nad własnym udziałem w tej nagonce bo media odegrały niebagatelną rolę w ośmieszaniu obiektywnie mądrych i słusznych działań.
 
Debile są i będą zawsze. Niezależnie od tego czy nasz kraj jest bardziej liberalny czy bardziej etatystyczny będą podejmowali decyzje głupie i wadliwe. Ważne jest by obywatel miał możliwość obrony a państwo poczuwał się do odpowiedzialności za wydane decyzje. Wymusi to na państwie tworzenie i usprawnianie systemu.
Pisanie o tych sprawach w formie kolejnego skandalu nie przybliża nas do celu, który jak mniemam jest celem wspólnym. Uczciwych i partnerskich relacji państwo – obywatel.
Takie pisanie rozmywa też odpowiedzialność rządzących za stan tych relacji. Można mieć wiele krytycznych uwag względem PIS, można zarzucić nieskuteczność ale nie można odmówić prób naprawy sytuacji. Nie można, co udowodniłem powyżej zakwestionować celu zmian proponowanego przez PiS.
 
Co zaś robi obecnie rząd w tych sprawach? Może Pan przytoczyć choć jeden przykład działań rządu Tuska?
 
Nie chciałem by ten tekst w ogóle miał formę partyjnej debaty bo wcale mi nie po drodze z PISowskim etatyzmem (choć i tu dogmatykiem nie jestem). Jednak właśnie ta sprawa najlepiej pokazuje jaka jest przepaść pomiędzy ideami liberalizmu i poszanowania jednostki na sztandarach PO, a realnymi działaniami, ba z brakiem choćby retorycznego wsparcia dla tych idei a ostatecznie czerpania korzyści z istniejącej sytuacji (Misiak, DGA, Karnowski, nepotyzm, etc)
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

a teraz przeczytaj swoj tekst i odpowiedz raz jeszcze na pytanie - czy Polska to normalny kraj?
i czy da sie w nim zyc?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#16389