Pedofilia koncesjonowana

Obrazek użytkownika Jaga
Kraj

Partyjne, czyli państwowe i główne prywatne media miewają kłopoty z atrakcyjnością programów. Wszyscy mają już dość „matki małej Madzi” i przemocy w rodzinie. Znudzeni są też tyradami najętych „gadających głów”, na zlecony temat. Ostatnio dotyczyło to rozważań, czy wypowiedź pewnego profesora to porażka „Religii Smoleńskiej”, czy sukces (Rycerskiej) „Sekty Żelaznej Brzozy” (rycerz ma zakuty..). Z braku innych sukcesów władzy, dobry i taki.
Z Zachodu przyszła moda na pedofilię, zwłaszcza wśród duchowieństwa. Wszystkie partyjne stacje podały, że polscy duchowni ksiądz Gil i arcybiskup Wesołowski, są na Dominikanie ścigani za pedofilię. Podano pełne ich dane osobowe, choć nie zostali skazani i istnieje podejrzenie, że to wszystko jest zemstą narkotykowej mafii, której utrudniali działalność. Wydawało się jednak, że wszyscy potępiają pedofilię. Ale pedofilia jest potępiana tylko, gdy zamieszani są w nią księża. Bo dyżurna magister psychologii twierdzi, że współżycie 36 letniej nauczycielki z 13 letnim uczniem (wymienionymi tylko
z inicjałów) pedofilią nie jest. Można też przypomnieć sprawę znanego reżysera, który dopuścił się nie tylko pedofilii, ale nawet gwałtu na 13 letniej dziewczynce. Wielu znanych celebrytów polskich zaangażowało się wtedy w obronę sprawcy i nikt z nich nie potępiał tego faktu pedofilii.
I należy to zrozumieć. Swego czasu, w podręcznikach medycyny i psychologii wymienione były wszystkie rodzaje zboczeń seksualnych, wśród nich pedofilia. Ale z biegiem czasu, niektóre z wymienionych zboczeń okazały się być „orientacjami seksualnymi”, które należy nie tylko uznawać, jako równoprawne z normalnymi stosunkami kobiety i mężczyzny, ale wymagają specjalnego ich traktowania. Od tego czasu, oskarżenia o pedofilię w mediach są często szybko wyciszane, gdyż okazuje się, że jest to inny rodzaj „kochania inaczej”. Tak było z głośną sprawą pedofilii na Dworcu Centralnym w Warszawie. Tak było z oskarżeniami pod adresem pewnego polskiego hierarchy, gdy okazało się, że jego (ponoć) „ofiarami” byli całkiem dorośli seminarzyści. W takich przypadkach dziennikarze szybko się wycofują, nie chcąc uchodzić za „homofobów”. Podobnych oskarżeń obawiali się biskupi amerykańscy, gdy padały zarzuty pedofilii pod adresem ich podwładnych.
Kiedyś uważano, że wszystkie zboczenia seksualne są chorobami, które można wyleczyć. Teraz mówi się o przymusowym leczeniu tylko pedofilii. A ostatnio w Zachodniej Europie słychać głosy, że pedofilia winna być też zaliczona do legalnych „orientacji seksualnych”, jest to nawet w programie jednej z partii politycznych. Znany lewicowy polityk niemiecki publicznie przyznawał się do pedofilii. Być może szuka się już nawet „genu pedofilii”, jak w przypadku innych „orientacji”. Być może, już nie długo również pedofilia zostanie prawnie uznana, jako „normalne uczucie”, gdy „dzieci same tego chcą”, bo „pragną być kochane” tak, jak w przypadku nastolatka
i nauczycielki. I ci co ją krytykują, okażą się być „homofobami”.
Ale partyjne media nie chcą stracić atrakcyjnej problematyki. Więc „odważnie” walczą z pedofilią, ale dla swego bezpieczeństwa, tylko w przypadku księży. Bo teraz pedofilia dotyczy tylko kleru. To wpasowuje się w walkę
z Kościołem Katolickim, powadzoną od lat. Dlatego też, atakuje się hierarchów, którzy ukazują przyczyny pedofilii – marginalizację i rozbicie małżeństwa i rodziny, pornografię oraz fałszywe, nienaukowe ideologie. Również dlatego, aby społeczeństwo nie dowiadywało się prawdy, blokuje się nadal dostęp katolickiej telewizji „Trwam” do platformy cyfrowej. Ci, którzy nie posłuchali premiera, gdy nawoływał do nie opłacania abonamentu RTV
i jednak go opłacają, powinni wiedzieć na co idą ich pieniądze. Te środki telewizja publiczna (partyjna) wydaje na opłacanie zbędnego jej miejsca na multipleksie, żeby nie dopuścić do niego telewizji Trwam, która również musi płacić za to miejsce, formalnie jej przyznane, ale którego nie dostała. A kompetentne władze wobec tego stanu rzeczy są ponoć bezsilne. Bo partyjne środki masowego przekazu boją się konkurencji wolnych mediów, które głoszą prawdę, prawdę, której się one obawiają (nie tylko one !). One mają podawać to, co w danej chwili jest wygodne władzy oraz różnym sektom i ideologiom.
W

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Spróbuj pomyśleć, dr Zbigniew Hałat

Szczęść Boże!

Czy potrafimy kontrolować własną seksualność? Tak, potrafimy, bo jesteśmy ludźmi. Olbrzymia większość ludzi potrafi. Gdybyśmy byli szympansami bonobo, padła by odpowiedź przecząca. Stale podniecony szympans bonobo, fanatyk seksu, któremu wszystko kojarzy się z seksem i kończy się seksem z kimkolwiek, gdziekolwiek i kiedykolwiek to sylwetka absolwenta tych żłobków, przedszkoli i szkół, w których realizowane są „Standardy edukacji seksualnej w Europie” wykoncypowane głównie w Federalnym Biurze ds. Edukacji Zdrowotnej (BzgA) jako narzędzie wprowadzenia ideologii gender pod przymusem szkolnym. Bardziej ambitnym wychowankom tych zakładów nauczania i wychowania niemieckie Standardy uwierają karierę chorej zboczonej świni, obscenicznego ekshibicjonisty, czy podglądacza, który narusza porządek publiczny i prawo innych do skromności, prywatności i intymności.

Spośród wychowanych na tej podstawie programowej z wielu już w szkole, a na pewno w życiu dorosłym, wyrasta byk alfa Minotaur, czy jego żeńska odmiana. Są to samozwańczy właściciele niewolników seksualnych, których bezlitośnie eksploatują w warunkach celowego uzależnienia, pobawienia wolności, nadużycia władzy, wykorzystania stanu zależności w rozlicznych sytuacjach, jak miejsce pracy, uczelnia, wojsko, organizacja, szpital, otoczenie sąsiedzkie czy rodzinne.

Wpojone już w dzieciństwie i/lub w okresie dorastania rozpoznawanie innych dzieci czy też nastolatków jako obiektów seksualnie atrakcyjnych, przy braku reflekcji moralnej, może łatwo zamienić się w dożywotnio nieuleczalną, czy nawet niezaleczalną pedofilię. W podaniach afrykańskich występuje ohydna postać Obia będąca hieną z jej upiornym śmiechem porywającą dzieci do buszu czy lasu. Pedo hiena Obia, pedofil płci obojga, gwałcący moralność, psychikę i ciało nieletnich, czy efebofil rujnujący życie nastolatków, a także agresywny amator intymności dorosłych pragnących zachować dziewictwo do ślubu, wcale nie jest tylko postacią z afrykańskiej bajki. To najgorszy typ drapieżnika seksualnego, który czyha na ofiary w każdym miejscu świata. Z kolei mistrzami zafałszowania deklarowanych uczuć, wirtuozami nieskończonej gamy uwodzicielskich trików są chytry lis i chytra lisica Przechera, załgani oszuści, którzy kradną swoim ofiarom warunki wstępne normalnego poziomu ludzkiej seksualności.

Oto żałosna paczka maniaków opętanych seksem. Sami są ofiarami innych maniaków. Zostali odarci z człowieczeństwa – zdehumanizowani przez zdehumanizowanych przed nimi, dehumanizują następnych. Tych, którzy mieli nieszczęście stanąć na ich drodze. Z reguły bez możliwości wyboru, bądź bez należnego uodpornienia na zagrożenia ze strony maniaków seksualnych.

Pozbawione jakiegokolwiek wpływu na swój los są dzieci z rozbitych małżeństw, które wraz z rodzicem sprawującym opiekę wchodzą do nowej rodziny. A tam ojczym lub macocha i jego lub jej dzieci, członkowie dalszej rodziny, grono nowych przyjaciół i znajomych.

Tu trzeba wspomnieć o wdrukowaniu odwrotnym, które odkrył fiński antropolog Edvard Westermarck. Naznaczenie odwrotne jest podstawą mechanizmu obronnego przed kazirodztwem. Oto ludzie, którzy przebywają ze sobą w bliskości domu rodzinnego przez pierwsze 6 lat życia nie są dla siebie atrakcyjni seksualnie. A więc nie tylko ojciec i matka, opiekując się dzieckiem i mając z nim niezwykle silny związek emocjonalny przed urodzeniem i po narodzinach, w ramach naturalnej i bezdyskusyjnej normy zachowań rodzicielskich nie dopuszczają się w stosunku do swojego potomstwa do żadnych czynności seksualnych, lecz także rodzeństwo żyjące pod jednym dachem w okresie wczesnego dzieciństwa. Oczywiście mechanizm obronny przed kazirodztwem w innych sytuacjach nie występuje, może też być zniszczony przez środki odurzające, jak alkohol i narkotyki, osłabiony przez propagandę zboczeń.

Kiedy dziecko dostaje się między obcych ludzi, od których jest w stu procentach zależne, jak to ma miejsce w nowej rodzinie, nie jest już chronione automatycznie mechanizmem wdrukowania odwrotnego Westermarcka, a jedynie normą moralno-prawną zakazu kazirodztwa pomiędzy osobami powiązanymi przysposobieniem. Walka z tą normą, tak samo jak walka z moralno-prawną normą zakazu pedofilii może skłonić osoby słabo kontrolujące swoją seksualność do usprawiedliwienia ataku pedofilskiego, kazirodczego, do systematycznego dehumanizowania bezbronnej ofiary przy równoczesnej własnej coraz badziej nasilającej się dehumanizacji, co po przełamaniu naturalnego wstydu i oswojeniu z koniecznością dzielenia się własną intymnością z gwałcicielem, oddaje przysposobione dziecko czy też nastolatka w pożądliwe ręce maniaka seksualnego i zwykle kończy się gwałtem powtarzanym wielokrotnie przez długie lata życia pod jednym dachem.

Jedna z frakcji politycznych w Parlamencie Europejskim nosi nazwę „Zieloni – Wolny Sojusz Europejski”, którego współprzewodniczącym jest Daniel Cohn-Bendit. Jest to ugrupowanie określane jako centrolewicowe, z którym współpracuje polska partia „Zieloni (Polska)”, dawniej „Zieloni 2004” Jacka Bożka, Dariusza Szweda i Radosław Gawlika oraz Ruch Autonomii Śląska Jerzego Gorzelika. Grupa Daniela Cohn-Bendita we współpracy z Zielonymi 2004 angażowała się w działania dotyczące m.in. tzw. „ochrony” Doliny Rospudy, oraz stanu wdrażania tzw. „europejskiego prawa równościowego” w Polsce. „Zieloni – Wolny Sojusz Europejski” zajmują czwarte miejsce w Parlamencie Europejskim i wraz z trzecim co do wielkości Porozumieniem Liberałów i Demokratów na rzecz Europy założyli Grupę Spinelli Parlamentu Europejskiego w celu przekształcenia Unii Europejskiej w Federację Europejską. We władzach tej grupy zasiada Daniel Cohn-Bendit. Po polsku ukazały się dwie jego książki, obie w Wydawnictwie Krytyki Politycznej Sławomira Sierakowskiego. Wśród nich zabrakło pozycji pod jej oryginalnym tytułem, która przyniosła najwięcej rozgłosu przywódcy europejskiego bendityzmu. Jest to książka „Wielki Bazar”, w której Daniel Cohn-Bendit zdaje obrzydliwe sprawozdanie ze swoich pedofilskich wyczynów z przedszkolakami. Legalizacja pedofilii i kazirodztwa oraz abolicja dla sprawców tych czynów w przeszłości jest stałym postulatem niemieckiej partii Zielonych, niedawno przypomnianym.

Fundacja Polityczna Zielonych im. Heinricha Bölla (Heinrich-Böll-Stiftung – The Green political Foundation) organizuje w Polsce kongresy kobiet na rzecz ideologii gender. Zapowiadany udział w takim wydarzeniu Wandy Nowickiej, w piątek 18. października w Filharmonii Olsztyńskiej daje szanse na zadanie pytań osobie należącej do ścisłego prezydium polskiej władzy ustawodawczej o plany legislacyjne w zakresie legalizacji pedofilii i kazirodztwa w naszym kraju.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

http://www.radiomaryja.pl/multimedia/sprobuj-pomyslec-470/

***************************************
  Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
----------------------------------
Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków

  Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
----------------------------------
Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków

#386918