Ludobójstwo na Wołyniu

Obrazek użytkownika R.Zaleski
Kraj

Zadałem sobie pytania. Dlaczego, kto jest winien, jakie z tego wyciągnąć wnioski i nauki na przyszłość?
Większość komentarzy, które czytam w skrócie można ograniczyć do hasła „pognębił nas wróg, jak on tak mógł” No i o tym jaki ten wróg zły i okrutny. A wnioski? Niestety wróg z zasady taki jest, i z zasady jest obok nas, teraz też. To co się działo na Wołyniu, nie różni się specjalnie niczym od tego, co się działo niedawno w Czeczenii. A my Polacy jako naród, jesteśmy obecnie podobnie bezbronni, jak wołyńska wieś. Tak samo przekonani, że nic się nam nie stanie, jak oni wtedy – patrząc po relacjach, wspomnieniach. 60% Polaków wierzy, że nasza armia jest w stanie nas obronić. Podczas gdy nie-rządowi fachowcy twierdzą, że może obronić tylko 1% powierzchni kraju. Światowa sytuacja nie jest stabilna. A nawet jakby była, to co z tego. Wojny są zawsze.
Nie uważam, że za tę rzeź ponosi odpowiedzialność naród ukraiński, tak jak naród niemiecki ponosi winę za nazizm i wojnę, w tym pośrednio Wołyń. Banderowców nikt nie wybierał, nie dawał im w ogólnonarodowym referendum specjalnych pełnomocnictw, jak ponad 90% Niemców dało Hitlerowi w 1934.
Banderowcy mieli popularną konkurencję polityczną i wojskową a władzę zdobyli poprzez brak jakichkolwiek skrupułów w walce z opozycją polityczną, w terrorze prowadzonym wobec samych Ukraińców. Ich raczej można porównać do bolszewików w czasie rewolucji. Stworzyli nawet swoją Czekę – SB. Nie mieli żadnych skrupułów a inne opcje polityczne nie chciały wojny domowej. Posługiwali się totalitarnymi metodami. Jest też pytanie o ich agenturalną infiltrację.

Celem rzezi było to by Polacy i inne nacje opuściły teren Ukrainy, oni uznawali granicę „na Sanie”. Potworność zbrodni miała służyć odstraszaniu, temu by Polacy uciekli. Ideologia wodzostwa, jednej partii, bezwzględnego podporządkowania wszystkich, oczyszczenia kraju z innych narodowości była chora, obłędna, metody podobnie. A efektem jest min to, że Wołyń jest teraz jednym z najbiedniejszych regionów Ukrainy.

Co do Bandery, to okres rzezi spędził on w obozach koncentracyjnych. Przed wojną walczył z Polską, tak jak IRA z wielką Brytanią - terroryzmem, potem prawie całą wojnę przesiedział w niemieckim obozie, potem walczył z Sowietami, zabito go na polecenie Chruszczowa w 1959 roku, w Niemczech, więc chyba robił to w miarę efektywnie. Jego rodzinę wymordowali Niemcy i Sowieci. Dlatego jest dla Ukraińców bohaterem. Nie dlatego, że jego organizacja, wymordowała Polaków na Wołyniu. O tym w większości nawet nie wiedzą.
Banderowcy uznawali go cały czas za swojego wodza, ale to nie on podejmował decyzje czy kierował ludobójstwem. Choć ideologia banderowców je sankcjonowała.
Lepiej jednak dla nich byłoby, żeby takim bohaterem był Boroweć, bo do Bandery mimo tego, że niewątpliwie oddał całe życie w walce o wolną Ukrainę, to pretensje my możemy mieć do metod. Mieli je sami Ukraińcy. Za to co w banderowskiej UPA było normą, w AK dostawało się karę śmierci. Jeden z dowódców oddziałów AK na Wołyniu, za spacyfikowanie kilku ukraińskich wsi ją dostał (nie wykonano wyroku). UPA to zresztą nazwa stosowana w latach wojny po 1920 z Sowietami. Potem przez wojsko Borowca, pod tę nazwę podszyli się banderowcy, potem ją przejęli.
Poza tym, banderowcy byli głęboko antysowieccy, antyrosyjscy. Widzieli przyszłość Ukrainy w związku z zachodem. Oddziały UPA walczyła z ZSRR do 1956 na Ukrainie. To Ukraińcy pamiętają, a o Wołyniu, poza nim, nawet nie wiedzą.

Co do Rządu Londyńskiego, delegatury na kraj, AK można mieć poważne pretensje o brak pomocy dla Polaków na Wołyniu. Cała historia dotychczasowa pokazywała, że może dojść do walk polsko – ukraińskich. Mordy były od 1939. Jednak priorytetem AK był Plan Burza, nie ochrona ludności. Niestety przeprowadzono go nawet na Wołyniu. Wydawano tam zakazy wstępowania do sowieckiej partyzantki czy współpracy z Niemcami i to w obliczu powszechnej rzezi ludności. Działania podjęto za późno i w zbyt ograniczonym zakresie. A ponoć mieliśmy największą armię podziemną Europy. To czyni jej dowództwo współodpowiedzialnymi za te ofiary.
Choć samoobrona organizowana przez lokalną ludność była podstawą obrony, i ona była utworzona zbyt późno.

Gdyby nie postawa OUN m a przede wszystkim Tarasa Bulby Borowca, który sprzeciwił się banderowcom, ofiar mogłoby być 2 razy tyle.

Akcja Wisła. Ci którzy uważają, że było to w porządku, stosują logikę Kalego. Kali ukraść krowy dobrze, Kalemu, niedobrze. Nie akceptujemy metod banderowców, ale jak to robi „nasze” KBW w przerwie od mordowania żołnierzy wyklętych, to ok. Była to zbrodnia, stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, było to zniszczenie kultury, gospodarki tej części kraju i narodowości go zamieszkujących - Łemków i Bojków. Przy czym była to ostatnia faza wysiedleń, dokonywanych poprzednio bezpośrednio przez Sowietów do ZSRR. Polacy jako naród nie są za nią odpowiedzialni, bo robiła to okupacyjna, marionetkowa władza. I Polska na tym straciła i Polacy. Nigdy się tamtejsze wsie nie odbudowały i nie odbudują.

Teraz nie ma raczej żadnej państwowej, ani partii opozycyjnych - komisji, zorganizowanych działań, stałych prac, mających na celu ukaranie jeszcze żyjących winnych, nagrodzenie tych co pomagali Polakom, wyjaśnienie prawdy historycznej, ustalenie z ukraińskimi siłami politycznymi wspólnego stanowiska w tej sprawie.
Jeśli natomiast ukraiński parlament, a dokładnie jego rosyjskojęzyczna – oligarchiczno-komunistyczna większość podkłada się nam, bo chce pognębić swoich prawicowych przeciwników politycznych, nazywając tę zbrodnię ludobójstwem, to czemu polski zgodnie tego nie wykorzystuje, tylko się kłuci?
Ani w tę, ani we w tę. Tak jakbyśmy nie mieli państwa.

Potrzebujemy dobrych relacji z całą Ukrainą, ale tylko na drodze prawdy.

Co do tych, którzy zginęli na Wołyniu. Uważam, że powinniśmy z tego kraju, w którym już prawie Polaków nie ma, sprowadzić szczątki wszystkich tam zamordowanych i pochować w jednym miejscu na terenie wschodniej Polski. Każdy z nich powinien mieć swój grób, choćby symboliczny. I te dziesiątki tysięcy krzyży, będzie najlepszym pomnikiem.

Czy niedawno Polacy, jako naród poczuli się zagrożeni, gdy zabito mu elitę? Niezbyt. Tak jak ci na Wołyniu. Więc pooglądajcie sobie zdjęcia tamtejszych ofiar. Nasza niefrasobliwość może doprowadzić do podobnych, bardzo blisko nas. Już doprowadziła. Zawsze dotąd było u nas tak, że najpierw ginęła elita, a potem już bezbronny naród.

Foto. z książki Siemaszko

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Miał w 1943 roku 14 lat.Mieszkał we Włodzimierzu Wołyńskim wraz z rodzicami,dwiema siostrami.Jedna z sióstr była wtedy po Pierwszej Komuni,druga 11 lat a on miał lat 14.

W tą straszną niedzielę był w kościele z młodszą siostrą na porannej mszy.Rodzice z najmłodszą poszli na sumę.Wtedy rezuny otoczyły kościół i wyrzneli kogo im się dało.Rodzice zginęli ale dziewczynce pomogły prawosławne sąsiadki uciec.Najpierw przez Bug a potem dalej,pod Zamość.On,uciekał kilka tygodni az przygarnął oddział AK.Stacjonowali gdzieś w polskiej koloni,w lasach.Pewnego dnia oddział wyruszył pod Równe na akcję tory.Po wysadzeniu transportu z zaopatrzeniem wrócili na swą kolonię.Koloni nie było.Zastali trupy pomordowanych w straszny sposób i dymiące zgliszcza.Ocalało kilka osób a wśród nich dziesięcioletni chłopczyk.Powiedział dowódcy oddziału ze rozpoznał rezunów ze wsi.Dowódca wydał rozkaz : idziemy na nich! Wyjąć zamki z karabinów! Mają czuć ze umierają!

Kilka dni po akcji odbył się sąd polowy.Oficer i wszyscy podoficerowie poszli pod ścianę.Z szeregowych został utworzony pluton karny.Do ataku poszli bez broni.Przezyło trzech.

Mój rozmówca po wojnie odnalazł obie siostry.Nie pozył długo odszedł w latach siedemdziesiątych

Słowa te poświęcam jego pamięci,pamięci ciotki mojej mamy,pamięci wszystkich pomordowanych na kresach.

Nie ZAPOMNĘ!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kazikh

#369195

No i błąd. Wtedy potrzebni byli wszyscy umiejący walczyć.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369198

"Co do Rządu Londyńskiego, delegatury na kraj, AK można mieć poważne pretensje o brak pomocy dla Polaków na Wołyniu. Cała historia dotychczasowa pokazywała, że może dojść do walk polsko – ukraińskich. Mordy były od 1939. Jednak priorytetem AK był Plan Burza, nie ochrona ludności. Niestety przeprowadzono go nawet na Wołyniu. Wydawano tam zakazy wstępowania do sowieckiej partyzantki czy współpracy z Niemcami i to w obliczu powszechnej rzezi ludności. Działania podjęto za późno i w zbyt ograniczonym zakresie. A ponoć mieliśmy największą armię podziemną Europy. To czyni jej dowództwo współodpowiedzialnymi za te ofiary.
Choć samoobrona organizowana przez lokalną ludność była podstawą obrony, i ona była utworzona zbyt późno."

Powyższe dowodzi kompletnej nieznajomości faktów i realiów historycznych.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369196

Trochę o tym czytałem, może podasz jakieś linki, bo chyba korzystaliśmy z innych źródeł?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369197

Przekonanie, że AK mogła w dowolnym czasie i miejscu wystawić i utrzymać siły potrzebne do realizacji koniecznych zadań jest z gruntu fałszywe. Przekonanie, że plan BURZA powodował niewystarczającą aktywność AK podczas rzezi wołyńskiej jest z gruntu fałszywe. Nie mówiąc już o tym, że plan ów został oficjalnie przyjęty przez dowództwo AK dopiero w listopadzie 1943 roku.

Linków nie podam, bo wiedza linkowana jest z reguły mało warta i niemożliwa do weryfikacji.

Polecam lekturę. Na początek:

Józef Turowski, Pożoga.Walki 27 Wołyńskiej Dywizji AK. PWN 1990.

Grzegorz Motyka, Orientacja ukraińska [w] KARTA 23 {1997) Tamże znajduje się wybór dokumentów niemieckich, polskich i ukraińskich.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369202

http://www.klub-generalagrota.pl/portal/kg/38/643/Samoobrona_ludnosci_po...
W sierpniu 1942 r. Komenda Główna AK wydzieliła Okręg Wołyński z Obszaru nr 3 (Lwów), podporządkowując go bezpośrednio sobie. We wrześniu 1942 r. komendantem Okręgu mianowano płk. Kazimierza Bąbińskiego („Luboń”). Okręgowym Delegatem Rządu został Kazimierz Banach („Jan Linowski”), który przybył na Wołyń 21 listopada 1942 r.
Kiedy wiosną 1943 r. nasiliły się masowe morderstwa na ludności polskiej, okazało się, że polskie władze podziemne były całkowicie zaskoczone tym faktem. Komendant Główny AK oceniał sytuację na Wołyniu następująco: „Ludność polska nękana do ostatnich granic chroni się w większych miastach, w lesie, lub samorzutnie przystępuje do walki z wrogim elementem w obronie życia i dobytku. Taki stan zmusza komendy terytorialne do organizowania czynnej akcji przeciwko wrogim wystąpieniom obcych narodowości. Samoobrona staje się na terenie wschodnim równoległym zagadnieniem co do ważności, jak i przygotowanie się do zadań na okres powstania”.
Dopiero wtedy przystąpiono do przeciwdziałania. Komendant Wołyńskiego Okręgu AK 17 maja 1943 r. nakazał zorganizowanie samoobrony w rejonach o przewadze ludności polskiej; utworzenie w rejonach o mniejszym nasileniu ludności polskiej samoobrony w miasteczkach; utworzenie zbrojnych oddziałów dyspozycyjnych i zorganizowanie systemu alarmowego.
W czerwcu skierowano do walki znaczną część kadry dowódczej oraz całość sił wiejskich. Oficerowie z Inspektoratów Łuck i Równe objęli stanowiska dowódcze w ośrodkach samoobrony na północno-wschodnim Wołyniu, uznanym za najbardziej zagrożony.
Doszło jednak do ostrego konfliktu pomiędzy Kazimierzem Banachem a płk. Kazimierzem Bąbińskim. Ten pierwszy postulował nawiązanie rozmów z Ukraińcami i znalezienie kompromisu, natomiast dowódca Okręgu AK propozycje te traktował jako zdradę. Delegat Rządu chciał także włączenia wszystkich sił AK do samoobrony ludności polskiej, podczas gdy płk „Luboń” zażądał przekazania do swojej dyspozycji mężczyzn w wieku od 18 do 40 lat, aby wykonać plan „Burza”. Energicznie sprzeciwiał się temu Banach, który uważał, że przeprowadzenie „Burzy” na terenie Wołynia znacznie pogorszy stan bezpieczeństwa ludności polskiej.

Działania ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego (zabójstwa, palenie gospodarstw i zmuszanie do ucieczki) miały przynieść – w stawianych przez inicjatorów celach – usunięcie polskiej ludności z Wołynia. Społeczeństwo polskie i władze podziemia zostały zaskoczone zarówno rozmachem jak i bezwzględnością postępowania ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego. Słabość polskich organizacji konspiracyjnych oraz spory co do środków, jakie należy przeznaczyć na cele bieżące, a więc przede wszystkim dla samoobrony, spowodowały, że bardzo późno podjęto decyzję o obronie ludności. W tych warunkach oddolne tworzenie na Wołyniu wiosną 1943 r. placówek samoobrony ograniczyło rozmiary polskich strat. Samoobrona chroniła również cywilizacyjny dorobek pokoleń Polaków, a więc polskie prawa do tego skrawka Europy, wynikające między innymi z wielowiekowej obecności polskiej ludności i jej instytucji.

Należy podkreślić, że decyzje o zorganizowaniu oddziałów partyzanckich wspomagających samoobrony zapadły bardzo późno – w drugiej połowie lipca 1943 r., a więc w okresie szczytowej fali masowych morderstw na ludności polskiej. Były to więc działania spóźnione o kilka miesięcy, co nie świadczy dobrze o orientacji polskich władz podziemnych w sytuacji na Wołyniu. Należy przytoczyć opinię polskiego znawcy tych zagadnień:
„Z porównania przebiegu antypolskiej akcji nacjonalistów ukraińskich oraz przeciwdziałania ze strony kierownictwa Okręgu Wołyńskiego i Okręgowej Delegatury Rządu wynika, że radykalne środki w obronie zagrożonej ludności polskiej podjęte zostały z dużym opóźnieniem. Ujęcie w ramy organizacyjne samoobrony, a także utworzenie lotnych oddziałów partyzanckich nastąpiło bowiem już po ostatnich masowych mordach ludności polskiej w zachodnich powiatach Wołynia”.
Także 20 lipca ukazała się „Instrukcja w sprawie formowania baz samoobrony i organizacji oddziałów P[artyzanckich]”. Zawierała następującą definicję: „bazy oporu to są większe skupiska ludności polskiej (2 wsie), do których w razie zagrożenia winni chronić się mieszkańcy mniejszych osiedli polskich (kolonie) wraz z rodzinami, mieniem ruchomym, inwentarzem i zapasami żywności. Celem bazy winno być organizowanie zbrojnego oporu w wypadku nadejścia band morderczo-rabunkowych, zorganizowanie życia wewnętrznego, służby samoobrony i jej uzbrojenie, wzmocnienie okopami lub zasiekami, a także służenie jako punkt oparcia, zaopatrzenia i rekrutacji do polskich państwowych oddziałów partyzanckich”.
Polityczny nadzór nad organizacją samoobrony zachowały organa Delegatury Rządu, ale w praktyce jej rozwój i skuteczność zależały przede wszystkim od pomocy Armii Krajowej.
28 lipca 1943 r., a więc już po największej fali rzezi ukraińskich, Wołyński Okręgowy Delegat Rządu Rzeczypospolitej Polskiej K. Banach wydał odezwę do „Obywateli Rzeczypospolitej – Ukraińców Wołynia”. Wezwał społeczność ukraińską do przeciwstawienia się „zbrodniczej akcji mordowania bratniego […] narodu i nurzania wszystkich […] ludzkich i narodowych uczuć w strumieniach niewinnej krwi”. Polaków natomiast wezwał do tworzenia „samodzielnej polskiej samoobrony”. Jednocześnie przestrzegał, że „pod żadnym pozorem nie wolno współpracować z Niemcem. Wstępowanie do milicji i żandarmerii niemieckiej jest najcięższym przestępstwem wobec Narodu Polskiego. Milicjanci-Polacy, którzy by wzięli udział w niszczeniu zagród oraz w mordowaniu kobiet i dzieci ukraińskich, wykreśleni zostaną z szeregów Narodu Polskiego i będą ciężko ukarani. […] Współdziałanie z bolszewikiem jest takim samym przestępstwem, jak współdziałanie z Niemcem. Wstąpienie do oddziałów partyzantów sowieckich jest zbrodnią. Żaden Polak nie może się tam znaleźć. […] Polacy szanują niepodległościowe dążenia Ukraińców. Nie chcą i nie mają powodów dążeń tych atakować i osłabiać. Z uczciwymi organizacjami ukraińskimi jesteśmy gotowi zawsze nawiązać jak najbardziej ścisłą i braterską współpracę.
Występujemy przeciwko Ukraińcom tylko we własnej samoobronie, tylko wtedy, kiedy jesteśmy przez nich z ich własnej woli lub na skutek podszeptów wspólnych naszych wrogów atakowani”.
Jak widać, Delegat Rządu nawet wtedy nie wyzbył się złudzeń, co do rzeczywistej postawy ludności ukraińskiej wobec Polaków. Nic nie wiadomo, aby ta odezwa odniosła jakiś dostrzegalny skutek.
Dotychczasowe doświadczenia wskazywały na małą skuteczność obrony mniejszych skupisk polskich. Dlatego też dążono do tworzenia silnych baz obronnych z kilkunastu wsi o dużych skupiskach ludności polskiej. Takie bazy miały być bronione przez oddziały miejscowe, wykorzystujące umocnienia polowe, między innymi rowy strzeleckie, bunkry drewniano-ziemne i różnego rodzaju zasieki.
Jednym z największych problemów było zdobycie odpowiedniej ilości broni, zarówno przez samoobrony, jak i wspomagające je oddziały partyzanckie. Pozyskiwano ją przede wszystkim od Niemców, którzy w niektórych przypadkach, głównie w powiatach łuckim, horochowskim i krzemienieckim, sami zaopatrywali w nią Polaków. Broń otrzymywano także od radzieckich oddziałów partyzanckich m.in. za żywność i informacje wywiadowcze. Korzystano także z broni ukrytej na pobojowiskach z 1939 i 1941 r. Mimo różnych źródeł zaopatrzenia, zawsze brakowało odpowiedniej ilości broni, a jej stan techniczny był często bardzo zły. Wobec tego część członków samoobrony wyposażona była jedynie w pałki, siekiery, widły, a nawet wykonane w warsztatach piki.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369207

Rozumiem, że "stempel" IPN na tym referacie jest gwarancją prawdziwości wszystkich tez jego autorów i ich nieomylności....

http://niepoprawni.pl/blog/3635/czytelnicy-i-wyznawcy

Oj ludzie, ludzie...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369208

#369256

O "słabości" Armii Krajowej na Wołyniu, można mówić w związku z akcją przeprowadzona przez NKWD na Podziemiu (ZWZ1 i ZWZ2), w wyniku której po wkroczeniu Niemców w 1941 roku, należało odbudować struktury od początku.
Do końca 1943 roku Armia Krajowa działała już, a może dopiero? na terenie całej Galicji.

Mam przed sobą Atlas Polskiego Podziemia Niepodległościowego. IPN, str.58

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369245

Ale z kieleckiego, lubelskiego, Warszawy można było ludzi przerzucić. Było złoto z Londynu - starczyłoby na broń. Zostało go tyle, że wystarczyło na zapłacenie angolom za cały sprzęt, który używaliśmy na wojnie, itd.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369253

Jasne, wystarczyło iść do sklepu i kupić broń, a następnie wynająć autokary lub pociąg i przerzucić ludzi. Tym bardziej, że w GG AK miała broni w bród, a komunikacja działała świetnie.

Naprawdę z przykrością muszę powtórzyć to, co napisałem w pierwszym komentarzu w tym wątku: Powyższe dowodzi kompletnej nieznajomości faktów i realiów historycznych.

Na to nie pomogą cytaty i linki.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369264

Mojej i wszystkich autorów do których artykułów linki podałem, oraz źródeł historycznych tam cytowanych. Tak?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369274

Szkoda gadać.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369275

.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369265

A tu dokumenty AK - polecam zwłaszcza raport "Żurawia" który na rok przed rzezią dokładnie opisuje sytuację i postuluje stworzenie silnej partyzantki. Potem są inne raporty a potem głównie listy ofiar.

http://www.archives.gov.ua/Sections/Wolyn/Wolyn-03.pdf

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369341

Proszę raczej zapoznać się ze wszystkimi zachowanymi dokumentami Okręgu Wołyń AK. Może wtedy realia działań konspiracyjnych na tym terenie i działań konspiracyjnych w ogóle staną się dla Autora nieco bardziej zrozumiałe.

EOT

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369342

Stasiek

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Stasiek

#369254

Stasiek

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Stasiek

#369255

 ilu potrzeba bylo  ukraincow aby zatorturowac na kilkaset roznych sposobow dwiescie tysiecy Polakow w tym dziei i starcow ? Moi rodzice pochodza z Wolynia, wiem co ukraincy "wyprawiali"  na tamtych terenach z ich przekazow. Mezczyzn i chlopcow przywiazywano do desek a nastepnie odpilowywano im rece i nogi, kobiety calowaly ukraincow po butach proszac o szybka smierc a nie tortury. Bandery nie wybrano ale mial on poparcie tej okrutnej dziczy. Ktora nacja na tym swiecie wymordowala w tak okrotny sposob tyle tysiecy swoich sasiadow z ktorymi mieszkali tak blisko siebie przez wiele lat. To co Pan pisze jest po prostu bzdura, moze za kilka lat napisze Pan, ze to Polacy sami siebie tak mordowali. Ponizej  zamieszczam to co napisal Pan powyzej.

Nie uważam, że za tę rzeź ponosi odpowiedzialność naród ukraiński, tak jak naród niemiecki ponosi winę za nazizm i wojnę, w tym pośrednio Wołyń. Banderowców nikt nie wybierał, nie dawał im w ogólnonarodowym referendum specjalnych pełnomocnictw, jak ponad 90% Niemców dało Hitlerowi w 1934.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#369210

Autorytety w tej dziedzinie twierdzą, że 60 tys. na Wołyniu a razem 100-130 tys.

Napisałem wyraźnie, że to jest ludobójstwo. Uważam, że potworne. Natomiast Ukraińcy mieszkają w Kijowie, Odessie - nie tylko w kilku powiatach wołyńskiego. Decyzję podjęli lokalni dowódcy. Potem szef UPA.

Piłami panów rżnęli też za Szeli, Polacy w krakowskim.

Co napiszę za parę lat, zobaczymy, mam nadzieję, że będziemy wiedzieć więcej. Tu by się też przydało odkryć sowieckie archiwa.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369224

PS. Zajrzałem do ukraińskich mediów. Mają pretensje o nasze akcje, które nastąpiły po ukraińskich atakach.

Tu fotografie w drugą stronę.
http://history-ukraine.livejournal.com/23516.html

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369236

Piszesz, że trzeba sprowadzić do Polski prochy pomordowanych.
Kilka dni temu widziałam reportaż, w którym padły słowa na temat zaniedbanych cmentarzy kresowych.
Ktoś mądry rzekł, że Państwa Polskiego nie stać na odnowienie, czy też przywrócenie do jako takiego wyglądu tych wszystkich nekropolii, które od stuleci istnieją na Kresach.Jest ich po prostu tak wiele.
Twoja propozycja dotyczy zapewne tylko prochów ofiar rzezi ukraińskich, bo zdajesz się nie uwzględniać wcześniejszych szczątków.
A przecież należą one do Polaków - bliskich przodków banderowskich ofiar, więc chcesz ich rozdzielić?
A co z tamtymi - starymi cmentarzami? Zaorać? Żeby Ukraińców w oczy nie kłuły?

Poza tym, tam była Polska i nikt nie jest w stanie zagwarantować, że ona tam znowu nie powróci.
Bardziej zdumiewające rzeczy świat widział, niż "wędrujące granice".
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369239

Prochy tych ofiar z zasady leżą w bezimiennych grobach, których nawet nie odkryto. Na Wołyniu nawet o obecne tam polskie cmentarze nikt nie dbał nie będzie dbał. Może państwo trochę, po zmianie władzy. Krewnych wywieziono do Polski.

W Hiszpanii jest takie miejsce, dolina w której pochowano kilkadziesiąt tysięcy ofiar wojny domowej.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Valle_de_los_Ca%C3%ADdos

A cmentarzy nie trzeba tam zaorywać, same znikają.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369252

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369273

jesli za rzezie na Wolyniu AK jest wspolwinne to rzez pod Batohem pewnikiem winien jest Jan Kazimierz?
Moze Chmielnicki z Tatarami i kozactwem/czernia sa niewinni?
Pokrecone.

Oczywiscie,ze podziemie powinno zrobic kilka rzeczy inaczej - np.zadnego wysadzania pociagow idacych na front wschodni - niechby sie sowieci z hitlerowcami wyrzynali wzajemnie :im wiecej ich martwych tym dla Polski byloby lepiej....
Wprawdzie AK moglo wiecej organizowac sie dla obrony ludzi tam ale jednak Ukraincy mieli znaczna liczebna przewage i motyw do mordowania w czym przeciez lokalnie wspieraly je ukrainskie oczy - juz w 1923 Zofia Kossak wydale "Pozoga" - ksiazke o tym jak ukrainska zbolszewizowane lub zrewolucjonizowana czern wyrzynala "polskich panow", dziedzicow, szlachte i nie tylko.
Czy za to obwinisz Piłsudskiego z Legionami?!

PS. Wprawdzie nie nasza wladza rzadzila po 44' na Polskiej Ziemi ale co komuszy rzad mial zrobic [ jako zawiadujacy jednak tymi ziemiami ] - przygladac sie biernie jak ukraincy wycinaja po Malopolsce wschodnie rowniez ludnosc Polska w Bieszczadach i dezorganizuja jakiekolwiek zycie bo jakis nacjonalista ubzdural sobie,ze AZ DO KRYNICY siegaja ukrainskie ziemie?!
NIESTETY akcja Wisla byla niezbedna by odciac bandytow banderowcow z UPA od mozliwosci wsparcia lokalnej ludnosci

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#369279