Pochwała piractwa - Szwedzka Partia Piratów w Parlamencie UE

Obrazek użytkownika Łażący_Łazarz
Kraj

Szwedzka Partia Piratów wprowadzi deputowanych do Parlamentu Europejskiego, wynika z sondażu przeprowadzonego w niedzielę przez tamtejszą telewizję publiczną

Partia Piratów, walcząca przede wszystkim o ochronę prywatności internautów oraz swobodę dzielenia się plikami przez Internet, otrzymała - zgodnie z badaniem - 7,4 proc. głosów.

Cieszę się, ponieważ od zawsze wspieram tzw. „piractwo”.

Dialog: "Pochwała piractwa":
.
Osoby:
.
Andrzej - 40- letni biznesmen z wykształceniem prawniczym,
Ewa - jego narzeczona, około lat 38, piękna
.
Miejsce: łóżko sypialni (zaraz po...). Właśnie został włączony przez nią telewizor. Postanowiła dla odpoczynku włączyć swój ulubiony program. Siedzą pod kołdrą, poduszki wysoko.
.
Andrzej: - Kochanie daj spokój, właśnie między innymi przez te wygłupy Majewskiego Twoja ocena rzeczywistości jest płaska jak ekran, na którym je oglądasz.
.
Ewa: - Wiem, wiem. Zaraz zaczniesz mi bredzić o układach, powiązaniach, tajnych paktach i agentach wpływu. Takie prawicowe czary-mary zamiast oceny faktów. Nie wmawiaj mi, że wszystko, co widzę w około to blaga, jakiś matrix, w którym żyjemy. Polska rzeczywistość to zbyt skomplikowany system, aby nią sterować. Ludzie robią interesy, każdy ma swoje oczekiwania, swoich przyjaciół i wrogów. Po prostu wszystko się złożyło na taką a nie inną Polskę i tyle.
.
On: - Kochanie - tu nachylił się i pocałował ją w usta - margines Twej pomyłki jest tak szeroki, że to on stał się trzonem naszego wiecznego sporu. Chcesz porozmawiać o szczegółach na temat codziennego urabiania Twoich opinii na konkretnym zagadnieniu? Chcesz porozmawiać i na jednym z problemów przekonać się jak to działa? Proszę bardzo.
.
Ona: - Co masz na myśli?
.
On: - W tamtym roku grupa moich znajomych postanowiła założyć prężne radio internetowe. Mieli pomysł, grupę autorów a nawet dotarli do kilku wykonawców muzyki folkowej, poezji śpiewanej i szant. Do tego zrzucili się na odpowiednie zaplecze techniczne. Wystartowali po miesiącu uprawiania marketingu szeptanego. I patrz, juz pod koniec pierwszego tygodnia zgromadzili kilkuset słuchaczy.
.
Ona: - Sukces. Nie znam się na tym, ale to chyba wynik naprawdę dobry.
.
On: - Tak sukces. Łajbabariba. Wynik niezły na dzień dobry i dla nich satysfakcjonujący oraz zachęcający do dalszego działania. A muszę przyznać, ze bardzo się starali robić jak najlepszą robotę. Wgryzali się w poruszane tematy, czytali felietony, tworzyli pierwsze swoje słuchowiska i nawet moderowali na antenie dyskusje polityczne.
.
Ona: - Słuchałeś ich?
.
On: - Tak, słuchałem z przyjemnością. Ustawiłem link w pracy jako stronę domową, logowałem się codziennie. A gdy zajęcia nie pozwalały to po prostu wyciszałem głośniczek.
.
Ona: - I co z nimi? Dlaczego mi nie poleciłeś?
.
On: - Bo za chwile nie było, co polecać. Radyjko przetrwało cztery tygodnie. Pomimo inwestycji, pomysłu, zaangażowania i sukcesów musieli się zwinąć. Zarżnęła ich mafia fonograficzna szukająca pieniędzy tam gdzie inni pracują.
.
- Bandyci?
.
- Gdzie tam, tak zwani „biznesmeni”. Wszystko odbyło się w majestacie prawa. Po dwóch tygodniach działalności radia zgłosił się do redaktorów tzw. ZAIKS, żądając wysokiego miesięcznego haraczu
.
- Aaa.. zwykłych tantiemów. Normalna sprawa.
.
- Trudno im było dyskutować - ciągnął Andrzej - najpierw poleciały argumenty prawne. „A za co?” - zapytali moi przyjaciele? „Za publiczną emisje piosenek i innych utworów” - usłyszeli odpowiedź. Okazało się, że dzięki logu ZAIKS, o które się musi w Polsce starać każdy wydawca płyty, ta „korporacja” ma część praw autorskich wszystkich wykonawców, tekściarzy, kompozytorów i muzyków, którzy brali udział w nagraniu danego utworu. I to właśnie za to trzeba bulić.
.
- No dobrze, ale czegoś tu nie rozumiem. Przecież mówiłeś, że mieli dostęp do własnych wykonawców. Nie mogli z nich korzystać?
.
- Korzystali. Okazało się jednak, że to niewiele daje, bo rzadko który wykonawca jest niezależnym twórcą tej piosenki, którą śpiewa. Prawie zawsze melodia, słowa albo chociaż aranżacja, są kogoś innego.
.
- To mogli szukać młodych, zdolnych, samodzielnych i ich promować.
.
- Tu docieramy do sedna zagadnienia Ewuniu i odpowiedzi na pytanie „dlaczego” nazwałem ich mafią. Okazuje się, że jeśli nawet wykonasz swoją piosenkę, skomponowaną, aranżowaną, zagraną i śpiewaną tylko przez ciebie to też musisz płacić.
.
- Za co? - tu Ona zatrzepotała rzęsami zdezorientowana.
.
On: - Za niewinność. To pułapka prawna stworzona w tym kraju pod dyktando przestępców. Musisz płacić „na zapas”, na wszelki wypadek, gdyby zgłosił się tzw. „prawdziwy autor piosenki”. A ma na to chyba 10 lat od jej upublicznienia.
.
Ona: - Jędruś, ale to jakiś absurd. Przecież nikt się nie zgłosi, jeśli wykonuje ja sam autor.
.
- Ale to, że jesteś autorem musisz udowodnić. Najlepiej w wyniku sporu sądowego albo...
.
- ...albo...?
.
- Wykupić „hologram” w ZAIKSIE. Ale wtedy dzielisz się częścią swoich praw do piosenki i też musisz płacić.
.
- Rozumiem, jeżeli to prawda, to jest to faktycznie mafia.
.
- Znajomi odczuli tą „prawdę”.
.
- A co by się stało gdyby się postawić? Gdyby nie zapłacić?
.
- Ewuniu - on spojrzał się na nią z rozbawioną miną - posłuchaj, to nic nie da. Fonografia rządzą byli SB-cy, nie zawsze nominalnie, ale zawsze to oni ciągną za sznurki. Jeśli byli na tyle silni i ustosunkowani, że potrafili przepchnąć przez Sejm ustawę o takim kształcie to nie oszukujmy się, mają wystarczającą siłę przebicia, żeby w szybkim tempie na opierającego się delikwenta nasłać policję, uniemożliwić nadawanie i jak zwykłemu złodziejowi wytoczyć sprawę karną. Przy okazji zniszczą sprzęt lub „zabezpieczą”, przejmą jego bazę danych, zaszczują karami a w eter przedostanie się informacja, że policja zamknęła kolejną piracką rozgłośnię. Absolutnie nieopłacalna walka dla szarego zjadacza makaronu.
.
Ona: - I nic nie można zrobić?
.
On: - W Polsce nic. Ale na szczęście jest pewien kruczek. Można obejść to prawo i utrudnić mafii ściganie. Trzeba nadawać np. z USA. To radio internetowe, więc dla odbiorcy to wszystko jedno a właścicieli radia chroniFirst Amendment - Pierwsza poprawka do Konstytucji USA, gwarantująca wolność wypowiedzi. Mogą oczywiście próbować dopaść delikwenta jakoś na gruncie prawa amerykańskiego, ale to nie takie juz łatwe jak u nas i bardzo kosztowne.
.
Ona: - Wiesz, może to nie na temat ale Kasia Cerekwicka lub Ewelina Flinta (nie pamiętam, która z nich) mówiła w Trójce o tym, jakie to koszmarne łapówki muszą twórcy lub wydawcy piosenek płacić redaktorom radiowym, by Ci je nadali na antenie. Podobno nawet jest cennik, co u kogo ile kosztuje.
.
- No właśnie. Tak oto działa ta mafia fonograficzna. Sama z siebie produkuje kolejne macki i szuka kolejnych kanałów jak ograbić twórcę i jego odbiorcę z pieniędzy. Jeśli ten przestępczy system byłby szczelny to my-słuchacze i oni-artyści nie mielibyśmy wyjścia i musieli bulić ten haracz.
.
- Jak to „My”? My za radio przecież nie płacimy.
.
- Ale płacisz za płyty kompaktowe prawda? Nie te przegrywane, ale te oryginalne, np kupowane w Empiku. Płacisz czy nie? Ile płacisz?
.
- No różnie, zależy, jaka płyta. Czy nowość czy pozycja znana od dawna, czy polska czy anglosaska, czy pop, rock czy jazz. No tak od 30-tu do 60-ciu złotych. Ale co chcesz dowieść? - Popatrzyła się na Niego przenikliwie.
.
On: - Jak myślisz? Dlaczego te ceny są na takim poziomie? Potrafiłabyś to uzasadnić?
.
Ona: - Nie wiem. Nie znam się na tych kalkulacjach. Ale myślę, że musi sporo kosztować samo nagranie muzyki, wyprodukowanie płyty druk okładki, promocja, reklama i oczywiście musi być jeszcze kaska na tantiemy.
.
On: - Słusznie kombinujesz maleńka, Też kiedyś mi sie tak wydawało. Logika podpowiada, że tak właśnie powinno być. Niestety sytuacja wygląda zgoła odmiennie.
.
- Czego nie wzięłam pod uwagę?
.
- Nie w tym rzecz. Oczy otworzył mi mój daleki kuzyn, który był kiedyś szefem Radiowej Agencji Fonograficznej. Wyobraź sobie, że same nagranie w studio, wytłoczenie gotowej płyty i wydanie jej w ładnej okładce to koszt około 3 złotych na jedną płytę, w uproszczeniu, bo są jakieś tam rozbieżności w zależności od projektu. Mało tego. Te 3 złote zawierają już w sobie tantiemy, czyli opłaty za prawa autorskie dla twórców płyty. Dodajmy do tego jakieś 2 złote za promocję, marketing i kampanię reklamową w TV. W ten sposób dochodzimy do zawrotnej kwoty 5 złotych za sztukę.
.
- Eee tam, rzadko które wydanie jest reklamowane w telewizji i innych drogich mediach.
.
- No ale załóżmy ten najbardziej kosztowny wariant. Do tego należałoby teraz dodać marżę dla producenta i dostawców. Niech ona będzie nawet zadziwiająco wysoka jak na handel, powiedzmy 40%. I tak, 40% od 5 złotych to dodatkowe dwa zety, razem siedem.
.
- jak w „Dniu Świra” - zaśmiała się Ewa.
.
- I za taką cenę, całych 7.00 zł, powinniśmy kupować płytę w sklepie. Tymczasem abrakadabra, kupujemy za 30, 45 lub nawet 60 złotych. Co o tym myślisz?
.
- Kurcze Andrzejku, wygląda to szokująco. Zgłupiałam teraz. Może dystrybucja, logistyka i dostawcy tyle kosztują?
.
- Bingo Aniołku! Dystrybucja i dostawcy biorą kolejne, bagatela 300-400% wartości handlowej jednej płyty CD. Uważasz, że to normalne?
.
- Nie, nie uważam, to jest w takim razie jakaś paranoja. Zwykły absurd, nie ma prawa się zdążyć. To niemożliwe, żeby tak było. Gdybym ja był producentem nigdy bym się na to nie zgodziła i nie rozumiem, dlaczego producenci się godzą. Musisz się mylić kochanie - pogładziła Go z politowaniem po policzku. - Nie chcesz mi chyba wmówić, że producent i artyści spokojnie patrzą na to, że dystrybutor bierze wielokrotnie więcej niż oni. Nawet jakby brał tylko drugie tyle byłoby to niedopuszczalne.
.
On: - I co byś zrobiła na miejscu producenta? (Ewa nie zauważyła jego złośliwego uśmiechu).
.
Ona: - Zrezygnowałabym z niego. Wzięła tańszego i dzięki niemu sprzedawałabym album takiego Fila czy Dody za dychę, a dycha nie jest dużym wydatkiem, więc rozchodziłyby się na pniu w o wiele większym nakładem niż do tej pory. Wszyscy zarobilibyśmy cztery razy więcej, i Ja-producent, i artyści, i dystrybutor.
.
On: - No nie, akurat dystrybutor by zarobił tyle samo lub mniej, niż jak by sprzedał ileś tam razy mniej, ale przy 400% marży. A przy tym bardziej musiałby się narobić. Dotknęłaś kochanie wielkiej, skrywanej tajemnicy.
.
Ona: - Czyli?
.
On: - Odkryłaś, za pomocą dedukcji, kto tak na prawdę dyktuje warunki w tym biznesie. Popatrz sama. Mówisz: „sprzedałabym cztery razy więcej”. Cztery razy to lekko licząc. Zobacz Ewuniu, ilu ludzi wciąż kupuje płyty od tzw. piratów albo ściąga osiołkiem lub torentami z Internetu. Rzesza ludzi woli ryzykować kłopoty niż wywalić kolejne 5 dych na ulubionego wykonawcę. Gdyby płyty były po dyszce większość z tych ludzi wolałaby je kupić legalnie dając zarobić wielkie pieniądze producentom i artychom. I tu właśnie dochodzimy do istoty zagadnienia. Rodzi się, bowiem pytanie: jeżeli taki układ się producentom nie opłaca to dlaczego się na niego godzą?
.
Ona: - logicznie rzecz oceniając nie powinni się godzić. Albo, więc to jest jakiś absurd albo bajki opowiadasz kochanie.
.
On: - Ot, naiwności kobieca! Jest jeszcze trzecie wytłumaczenie.
.
Ona: - Mafia?
.
- To Ty powiedziałaś tym razem. Tak mafia. Opanowała ona wszelkie kanały dystrybucyjne, dojścia do sklepów - na wyłączność - i dyktuje warunki. Jako potencjalny lub faktyczny producent musisz z nich korzystać inaczej wypadniesz z rynku.
.
- Nie wydaje mi się, jeśli nawet miałabym sama zatrudnić ludzi lub sama wozić swoje płyty do sklepów, lub wystawiać swoje budki sprzedaży to i tak zapłacą mniej za to niż 300-400% finalnej ceny płyty. Co zrobi ta „twoja” mafia? Z kałachem będzie mnie ścigać? A jest jeszcze Internet. Teraz Internet rządzi. Bez łaski.
.
- Dlatego mafia ubecka się przed takimi wolnymi strzelcami skutecznie zabezpieczyła. Zastanów się, kto miał pieniądze na początku lat 90-tych na tworzenie firm fonograficznych? Kto mógł mieć od razu dobrze zorganizowana siatkę swoich ludzi np. w ZAIKS w owym czasie? Nawet jak się z czasem pojawiła jakaś prężna, prywatna firma to albo działała na warunkach kompletnie niszowych albo ją dokapitalizowywali panowie smutni i nęcili kasą po to tylko, żeby wprowadzić swoich ludzi do zarządów. Chodziło oto, by ich zakotwiczyć w ośrodkach decyzyjnych firm fonograficznych (ale nie tylko, także w wydawnictwach książkowych czy u wydawców nut). Podobnie zrobiono z sieciami sklepów wyłaniających się obok RSW Prasa-Książka-Ruch. Mechanizm był prosty. Taka osoba wstawiona przez mafię (np. do wspomnianej Radiowej Agencji Fonograficznej) albo jakiegoś Radia po prostu podpisywała z innym mafijnym dystrybutorem wieloletnie kontrakty (na min. 10 lat) których nie da się wypowiedzieć. I pozamiatane. Gdy ściśle powiązani ze sobą dystrybutorzy (bo zazwyczaj nie jest to jeden pośrednik, ale kilka firm) zarabiają kokosy sam wydawca i artysta zagryza paluchy ze złości.
.
- Ale taki zły kontrakt można unieważnić. Udowodnić, że jest podpisany ze szkodą dla wydawcy. Powinni Ciebie na przykład poprosić oto, byś sobie poradził.
.
On: - Jesteś milutka Ewuniu, ale wciąż naiwna. Tego nie robili głupcy. Powtarzam to łańcuszek pośredników lub grupa podwykonawców generująca koszty. Kto inny odbiera towar hurtowo z tłoczenia, kto inny magazynuje, kto inny dokonuje jego rozsortowania, kto inny składa, pakuje, kto inny detalicznie wstawia do sklepów a kto inny nadzoruje ten cały proces. A bardzo często mają z siecią sklepów kolejne powiązania (też odpowiedni kontrakt). Czym lepsza półka tym większe pieniądze. Najwięcej w gablotkach „nowości”, „Top 10” jak i na innych tego typu pierdu-pierdu, które wskakują w oczy skołowanym ludziskom. Tym sposobem cena płyty rośnie na każdym etapie. W końcu biznes musi się opłacać całemu towarzystwu dojącemu artystów i klientów sklepów.
.
Ona: - mów dalej...
.
On: - Tak właśnie działa mafia. I to bez względu na to, czym się zajmuje: muzyką, książkami, odzieżą czy narkotykami. To jest typ zmowy, którego beneficjentami w najmniejszym stopniu są producenci. Czy mówimy o artystach, czy autorach, szwaczkach (o czym przeczytasz w "Gomorra") czy biednych murzynach ścinających w pocie czoła liście koki. Najwięcej zarabiają zawsze pośrednicy monopoliści, dbający o odpowiednią ochronę prawną i tworzenie odpowiedniego wrażenia, by nikt się nie zastanawiał a każdy myślał, że tak wygląda norma, że tak musi być, bo inaczej się nie da i już. Te mechanizmy mają spowodować by odbiorcy finalni bez zadawania głupich pytań płacili za produkt kilku, kilkanaście albo kilkadziesiąt razy więcej niż jest on wart w rzeczywistości.
.
- Wróć do fonografii. Nie rozmawiamy o narkotykach.
.
- Racja. Mamy, więc bandę cwaniaków, których nie ma w zasadzie jak ominąć „legalnie” a więc bez łamania „ich prawa”. Ale jednak niektórzy, którzy cenią swoje pieniądze i stać ich na ryzyko próbują to robić. Dlatego coraz więcej artystów, gdy kontrakt im się kończy lub gdy stać ich na jego zerwanie, zakłada własne wytwórnie lub studia nagrań i sprzedaje z nich swoje płyty albo pojedyncze utwory bezpośrednio przez Internet. I to jest zrozumiałe, bo na każdym sprzedanym w ten sposób albumie za 7 złotych muzyk zarobi więcej, niż gdy jego płyta ukaże się w oficjalnej sprzedaży za cenę 35 zet. Siła tkwi w masówce.
.
- No, ale to jest też ryzyko. Jeżeli wprowadzają utwory przez Internet, Np dając możliwość odpłatnego ściągania swojego albumu, godzi się, że może to trafić łatwo do piratów. A wtedy reszta pójdzie bokiem i zarobi de facto mniej. - miała wrażenie, że znalazła lukę w jego rozumowaniu.
.
On: - Mylisz się Ewuniu. Samo słowo „Pirat” to już określenie pejoratywne wtłoczone przez mafie fonograficzną do zindoktrynowanych mózgów dorosłej gawiedzi. Sugeruje że mamy do czynienia z bandytą lub złodziejem. Wszysto stawia na głowie. Ale ad rem: Po co pirat miałby handlować płytą, którą oficjalnie można kupić za parę złotych? Pirat korzysta z tego, że przez mafijne, oficjalne marże płyty CD są drogie i pomaga społeczeństwu zaoszczędzić ciężko zarobione pieniądze i za mniejsze korzystać z dóbr kultury.
.
Ona: - Jak to „pirat” nie złodziej, jeżeli kradnie własność inteletualną i okrada artystów nawet z tych małych zarobków, które otrzymują?
.
On: - A właśnie, że nie okrada! To własnie jeden mitów i paszkwili wtłoczonych ludziskom przez okienko telewizora. Posłuchaj:
CDN
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

z góry przepraszam za ten lekko mylacy tytuł postu. Ale taki właśnie był mój proces myslowy odnosnie pojawienia sie tej notki na blogu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#22203

Partia piracka to szwedzki odpowiednik naszej, dawnej, już nie istniejącej partii piwoszy czyli PPPP. Włąśnie tak sie dzieje gdy ludzie nie wiedzą na kogo głosowac i mają dość polityki. Teraz czekam na partię krasnoludków i sierotki Marysi

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Wiara katolicka i Duma Narodowa to moja siła

#22205

Partia Piratów walczy o wolnosc słowa i ograniczenie dyktatu prawa autorskiego nad swobodą głoszenia idei.
To jest bardzo poważna sprawa w tej lewackiej Europie.

To IMHO nie było własciwe porównanie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#22206

moim zdaniem pewnie postulaty PP są istotne. Skoro koncerny i organizacje praw autorskich rzadaja wysokich platnosci, to sami napedzaja korupcje.

Jakby windows, office, muza byly tanie jak bardz, nikt by sobie nawet raczek nie brudzil piratami

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#22239

pozdrawiam i czekam na dalszy ciąg :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#22229

Korzystając z okazji. By się dobrze zasypiało, wstawało i rabotało:

http://www.youtube.com/watch?v=rYSCHKmvcIY&feature=related

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#22333

Ekstra post. Wiedzialem ze cos smierdzi na rynku polskiej muzyki ale nie wiedzialem co. Aha, byla jakas informacja ostatnio ze te pieniadze ktore niby sa przechowywane na 10 lat dla autorow gdyby sie pojawili sa defraudowane i jakies jedno stowarzyszenie wytoczylo proces.

U mnie jest podobnie w domu jesli chodzi o proces dyskusji, tylko dyskusje prowadzimy na temat ekonomii i sposobow rabowania obywatela przez instytucje finansowe w majestacie prawa.

serdecznie pozdrawiam,
Radek

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

serdecznie pozdrawiam,
Radoslaw Szymanek

#65728