Niewiarowicz - Awantura o Igo Syma

Obrazek użytkownika Łażący_Łazarz
Kraj

W niedzielę miałem okazję oglądać ponownie (i jak zawsze ze wzruszeniem) uroczy film polski z 1959 roku - "Awantura o Basię".

Film jest ważny dla polskiej kultury nie tylko dlatego, że jest on najdoskonalszą ekranizacją Makuszyńskiego. Mnie szczególnie wzrusza ze względu na udział w nim wspaniałego i tragicznego Romana Niewiarowicza, aktora, literata, scenarzysty i zapomnianego bohatera AK.

Rzadko kto pamięta, że ten odtwórca roli aktora Walickiego - brzydala o złotym sercu, brał udział w rozpracowaniu słynnego zdrajcy Igo Syma.

(Pierwszy z lewej: Roman Niewiarowicz)

Ten wybitny aktor, reżyser i dramatopisarz, oficer wywiadu ZWZ AK w czasie okupacji hitlerowskiej, rozpoczął karierę we Lwowie, potem pracował w konspiracji w Warszawie, by w końcu, w czasach stalinowskich zostać oskarżonym o współpracę z Niemcami (sic!)

Autor sztuk:

Dlaczego zaraz tragedia
Gdzie diabeł nie może
I co z takim zrobić
Ich dwóch
Kochanek to ja
Ludzie na sprzedaż
Znajda

Scenariusze:
Żona dla Australijczyka (1963)
Smarkula (1963)
Szatan z VII klasy (1960)
Skarb (1948)

Likwidacja Igo Syma

Początek roku 1941 zaznaczył się w Warszawie przede wszystkim tzw. "sprawą Igo Syma".
Karol Juliusz Sym [ps. teatralny Igo Sym], Austriak z pochodzenia, był przed wojną znanym aktorem i reżyserem nie kryjącym swoich proniemieckich sympatii. Już w pierwszych miesiącach okupacji zadeklarował się jako Volksdeutsch i stał się wybitniejszą osobistością w tworzonym pośpiesznie "niemieckim świecie kulturalnym" Warszawy. W roku 1940 objął stanowisko dyrektora świeżo zorganizowanego "Theater der Stadt Warschau" oraz zarządzał kinem "Nur für Deutsche" "Helgoland" na ul. Złotej 7/9 [przed wojną "Palladium"].

Dość szybko osobą Syma zainteresował się kontrwywiad ZWZ. W jego imieniu Roman Niewiarowicz podjął się rozpracowania tego zdrajcy (był autorem tego planu). W tym celu, narażając sie na infamię ze strony Warszawiaków,  zatrudnił się -za zgodą organizacji - w teatrze "Komedia".

Uzyskanie przez niego informacji, że Igo Sym 8 marca 1941 ma wyjechać do Niemiec, przyspieszyło decyzję likwidacji renegata.
Akcję wykonać miał zespół bojowy "ZOM" kontrwywiadu Okręgu Warszawa-Miasto ZWZ, dowodzony przez ppor. "Szarego" [Bohdana Rogolińskiego].

AKCJA
Wczesnym rankiem dnia poprzedzającego wyjazd Syma, do jego mieszkania, znajdującego się w domu przy ul. Mazowieckiej nr 10 na IV piętrze, zadzwonili: ppor. "Szary" oraz ppor. "Srebrny" [Roman Rozmiłowski] podający się za listonosza przynoszącego depeszę. Gdy Sym otworzył drzwi, zapytano go o nazwisko, a gdy je potwierdził, "Srebrny" zastrzelił go z Visa, po czym wykonawcy wyroku zbiegli. Zewnętrzną osłonę akcji stanowił kpr. "Mały" [Wiktor Klimaszewski].

REAKCJA
Jeszcze tego samego dnia przed południem Niemcy przez megafony ogłosili komunikat o wzięciu zakładników w odwet za śmierć Igo Syma, a następnie ukazały się afisze, podpisane przez warszawskiego gubernatora Fischera, z obwieszczeniem nakazującym "wzięcie większej ilości zakładników", zakazem "wykonywania produkcji artystycznych w polskich teatrach, rewiach, lokalach gastronomicznych" aż do 7 kwietnia 1941 oraz wprowadzeniem godziny policyjnej od godz. 20 do 5. Gubernator Ludwig Fischer groził rozstrzelaniem zakładników jeśli sprawcy zamachu nie zostaną ujawnieni.
Groźby niemieckie zostały spełnione i konsekwencje zastrzelenia Igo Syma okazały się wyjątkowo tragiczne. W ciągu najbliższych 2 dni aresztowano ponad 100 mężczyzn i 18 kobiet, spośród których 21 osób rozstrzelano 11 marca 1941 w Palmirach. W połowie marca Niemcy aresztowali dodatkowo kilkanaście osób z warszawskiego świata aktorskiego. 1 kwietnia aresztowali także człowieka o wielkim autorytecie moralnym, jednego z największych polskich aktorów - Stefana Jaracza.


Tuż po zamachu rozplakatowano listy gończe za aktorami podejrzanymi o udział w akcji - małżeństwem Ireną Górską i Dobiesławem Damięckim [Damięcki - dawny bojowiec OB PPS i POW, powstaniec śląski, kpt. rez. WP, ojciec znanych aktorów Macieja i Damiana].
Nic więc dziwnego, że likwidacja Syma nabrała szczególnego rozgłosu i stała się jednym z najbardziej dyskutowanych w Warszawie wydarzeń tego okresu.


Uderzenie w Igo Syma było pierwszym celnym ciosem w niemiecki aparat władzy cywilnej, który następnie atakowano dopiero w 1943 - w znacznie już zmienionej sytuacji ogólnej. Wydaje się, że niemieckie represje, które nastąpiły w odwecie za likwidację kolaboranta miały wielki wpływ na politykę dywersyjną KG AK w latach 1940-1942. Chcąc oszczędzić ludności stolicy dalszych represji wykonywano jedynie najniezbędniejsze akcje bojowe.
W 1946 ukazały się wspomnienia Romana Niewiarowicza, który rozpracowywał Syma.


Według Niewiarowicza, na jego propozycję otrucia zdrajcy, motywowaną obawą przed niemieckim odwetem, KG ZWZ ponowiła rozkaz zastrzelenia, zaznaczając, że w tym wypadku właśnie chodzi o silny wstrząs dla społeczeństwa i danie dowodu, że polskie władze podziemne działają.

Został aresztowany dwa lata po akcji tj.17.05.1943 i osadzony na Pawiaku, potem więziony we Lwowie i skazany na śmierć.

Po zmianie wyroku wywieziony do obozu koncentracyjnego w Gross-Rosen. Po wojnie sąd weryfikacyjny ZASP-u przyznał, że represje spotkały go za działalność niepodległościową, ale pod pretekstem, że jako reżyser nadużył tego stanowiska dla własnych korzyści materialnych oraz ambicji autorskich i reżyserskich (przygotował 16 inscenizacji, w tym siedmiu sztuk własnych - tyle, że bardzo dobrych).

Niewiarowicz bronił się na łamach "Tygodnika Powszechnego" i w liście do walnego zjazdu ZASP. W prasie rozpętała się przeciwko niemu nagonka.

W 1949 r. przed Sądem Okręgowym w Warszawie odbywał się proces aktora Andrzeja Szalawskiego oskarżonego o współpracę z Niemcami. Zeznając jako świadek, Korzeniewski mówił również o szkodliwej - jak twierdził - działalności okupacyjnej Niewiarowicza. Po przeczytaniu sprawozdania prasowego z procesu Niewiarowicz napisał kolejny list do ZASP. "Dlaczego ob. Korzeniewski kłamie? - pytał. (...) Samozwańcze mianowanie się sędzią oficerów Ruchu Oporu przez ob. Korzeniewskiego jest tylko ośmieszaniem się".

W "Sławie i infamii" profesor podtrzymał swoje zdanie - Niewiarowicz traktował swą działalność w podziemiu jako alibi dla interesów w teatrze; nie musiał aż tyle reżyserować i grać. Przygotował 16 inscenizacji, w tym siedem sztuk własnych. "To był bardzo łatwy i olbrzymi zarobek. W stosunku do tego, co mógł zarobić aktor pracujący w kawiarni. W stosunku do zasiłków, jakimi dysponowała Tajna Rada Teatralna". Sąd uznał zasługi konspiracyjne Niewiarowicza - mówił Korzeniewski - ale ukarał go za nadzwyczajną aktywność w jawnym teatrze.

Na trzy lata pozbawiono go prawa do zajmowania kierowniczych stanowisk w teatrach. W pierwszych powojennych sezonach grał i reżyserował we Wrocławiu i w Krakowie.

Historyk teatru Janina Hera pisze w "Zeszytach Historycznych" (1996), że gaża i honoraria Niewiarowicza szły na potrzeby konspiracji. W "Najnowszej historii teatru polskiego" (1999) Joanna Godlewska zauważa, że Niewiarowicz należy do grona niesłusznie posądzonych o kolaborację i niszczonych przez komisje weryfikacyjne ZASP, stanowiące w okresie stalinowskim aparat niemal bezpośrednio kierowany przez NKWD.

Jednakże mimo szykan i nagonki Niewiarowicz wciąż grał. W sezonie 1945/46 Niewiarowicz grał i reżyserował w Teatrze Miejskim we Wrocławiu, a od roku 1946 na scenach krakowskich: w Starym Teatrze (1947/48), Teatrach Dramatycznych (1948-54) i Teatrze im. Słowackiego (1954-68). Po przejściu na emeryturę w 1968 zamieszkał w Warszawie.

Roman Niewiarowicz umarł 26 stycznia 1972 roku. Zawdzięczmy mu część naszej pięknej historii i kilka wspaniałych komedii. Oraz oczywiscie tą cudowną rolę w "Awanturze o Basię".

http://grp.org.pl/index.php?topic=918.0

http://grp.org.pl/index.php?PHPSESSID=6bdcc97a1f39becb857727898639a5c2&board=106.0

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

daje Wikipedia:

Sym był jeszcze przed II wojną światową agentem wywiadu niemieckiego. W czasie okupacji został konfidentem Gestapo. Na początku wojny pomógł zorganizować zasadzkę, w której zaaresztowano ukrywającą się Hankę Ordonównę, jego przedwojenną koleżankę z teatru i ekranową partnerkę. Działalność Syma rozpracowywał Roman Niewiarowicz, reżyser Teatru Komedia, w podziemiu szef jednej z brygad kontrwywiadu Związku Walki Zbrojnej, noszący pseudonim "Łada". Podejrzenie co do współpracy Syma z Niemcami powzięły już przed wojną wywiad i kontrwywiad. Zadanie obserwacji Syma oficerowie "dwójki" powierzyli Niewiarowiczowi jeszcze w 1939 r., w konsulacie polskim w Budapeszcie, w czasie ewakuacji polskich władz.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#25050

... nie mam powodu nie wierzyć Korzeniewskiemu.
Podobne problemy jak Igo Sym miał Józef Kondrat, ojciec Marka (o czym kiedyś napisałem i dostało mi się od "poprawnych").Dla odmiany ojciec kapusia Telesforka - Macieja Damięckiego, był ścigany przez Gestapo za wykonanie wyroku na Symie. Szalawski podobno współpracował z Niemcami na wyraźne polecenie podziemia. Nie jestem w stanie tego zweryfikować.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#25056

Niestety tajne akcje kontrwywiadu miały to do siebie, że były... TAJNE. A wiele z nich tajnymi pozostało i zostało zabrane do grobu. Stąd nasz problem w ocenie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#25057

..."ale ukarał go za nadzwyczajną aktywność w jawnym teatrze. "...jako aktor świetnie się kamuflował?

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#25058

"Awantura o Basie" oraz "Szatan z 7'mej klasy" (dzieki tobie powiazalem aktora z pierwszego filmu, ze scenarzysta drugiego) sa jednymi z najlepszych filmow powojennych.
Ogladam je zawsze z wielka ochota.
Teraz wiem dlaczego sa takie dobre, byly robione przez ludzi z klasa, ktorzy kierowali sie w swoim zyciu honorem i wartosciami moralnymi. Porownanie ze wspolczesnymi "plastikowymi" produkcjami odslania pustke tworcow tych ostatnich...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#25111