Gdy ujawniono udział Rosji w zamachu - Cz. 2

Obrazek użytkownika Łażący_Łazarz
Kraj

Posmoleńskie Political Fiction

Z części 1, dowiedzieliście się w skrócie, że:
GRU faktycznie dokonało zamachu 10 kwietnia. Szef FSB Nikolaj Pietruszeew zniknął. Międzynarodowej opinii publicznej zostały ujawnione dokumenty jakie FSB dotyczące smoleńskich działań Moskwy i pomagającej jej agentury GRU w Polsce. Ujawniona została cała siatka polska wraz ze szczegółami zadań. Prezydent Jarosław Kaczyński otrzymał oryginały tych dokumentów. Informacje te były dla narodu polskiego szokiem. W Warszawie rozpoczęły się zamieszki i lincze. Prezydent wprowadził stan wyjątkowy i z pomocą Armii, BBN oraz czystej części innych służb aresztował zdrajców, oraz szefów grup przestępczych podających się za polityków, biznesmenów i autorytety. Niestety nie wszystkich, cześć uciekło do Moskwy, a kilku popełniło samobójstwo. Polski agent w odwecie zabija Putina. Lechowi Wałęsie grozi utrata Nagrody Nobla.
A teraz Imperium Kontratakuje, czyli:
 Część 2
Marasek odebrał natarczywy telefon.
- Dzień Dobry Panie Rektorze. Rozmawialiśmy parę dni temu. Mam informacje, którymi chciałbym się z Panem podzielić. Tak, bardzo ważne. Najwyższej wagi, nawet słynny Aneks jest przy tym felietonikiem co tylko niektórych czerwonych pozwala złapać za … Przepraszam. Czy możemy się spotkać? Nie, nie przeszkadza mi, że jest Pan na urlopie. Sprawa jest na tyle poważna, że jak najszybciej powinien się dowiedzieć o niej sam Prezydent – podjadę gdzie będzie trzeba. Ach tak, Rabka. Zdrojowa? Oczywiście może być jutro w południe.
Niewysoki, mocno szpakowaty mężczyzna czekał w Rabce w umówionym miejscu. Był zaciekawiony, to pewne ale nic po sobie nie dawał poznać. Badali się przez moment wzrokiem. Zaczęli rozmowę, twarz eksministra momentalnie jednak przestała się uśmiechać i stężała gdy pojął, że być może usłyszał właśnie, najważniejszych kilka zdań w życiu..
Mariusz Marasek, były wiceminister MSW w rządzie Jana Olszewskiego. Po esbeckiej nocnej zmianie brutalnie wycięty przez nowego szefa URM, Jana Rokitę i jego popleczników. A było o co grać. Marasek trzymał pieczę nad archiwum resortowym i tam właśnie chciał się dostać Rokita ze swoimi ludźmi. Bez uciążliwego nadzoru. Lądowanie na bruku nie było jednak zbyt dokuczliwe. Kilka lat później stworzył Wyższą Szkołę Humanistyczno-Ekonomiczną w Skierniewicach i został jej prorektorem. Poza tym wciąż działał. Kto wie czy bardziej w PC Kaczyńskich czy Ruchu Odbudowy Polski byłego premiera. Lata zatarły te szczegóły. Potem przełom Afery Rywina i odzyskanie władzy z łap funcjonariuszy. Drugie podejście – Marasek też w tym brał udział. Dużo wiedział o aktach, którymi się kiedys opiekował i które potem, po kolejnej fragmentacji trafiły do zbiorów IPN. Dlatyego nie zdziwił się gdy Jan Olszewski zaproponował mu udział w komisji weryfikacyjnej po likwidacji WSI. Ktoś musiał to zrobić i dobrze było by ten ktoś miał wiedzę na temat zasobów, prac agentury i jej metod rekrutacji, oraz świadomość zagrożeń.
Umiejętność czytania między wierszami, intuicja a także wyjątkowa zdolność docierania do sedna zobowiązywały – nie mógł odmówić. Komisja musiała składać się z ludzi uczciwych, zaufanych i odpornych na różne naciski oraz próby kompromitacji i wyprowadzenia jej w pole. Zresztą, był pod wrażeniem gdy poznał skład zespołu, w którym będzie miał przyjemność pracować. Ludzie twardzi, rzeczowi, zdecydowani i… nie pchający się na afisz.
Coś można znów było zrobić dla Polski. Wydawało się że czasu jest wystarczająco – Kaczyńscy szykowali się na 4 lata owocnych rządów.
Niestety, Marasek i jego koledzy nie docenili przeciwnika. Pomimo dobrej współpracy z górą i ruszenia pełną parą, już po kilku miesiącach pracy zorientowali się jak trudne i czasochłonne czeka ich przedsięwzięcie. Po następnych trzech miesiącach od pierwszych poważnych schodów już wiedzieli, że to mogą nie być pełne 4 lata. Mimo zorientowania w manipulacjach wyborczych i wiedzy o akcjach sterowanych (w stylu „schowaj babci dowód”) wynik wyborów 2007 niemiło ich zaskoczył. Trzeba było się spieszyć. Do władzy dochodzili ludzie, na których temat Komisja Weryfikacyjna poświeciła wiele miejsca w przygotowywanych raportach. Dopiero teraz docenił wartość wizjonerskiej propozycji Prezydenta Lecha Kaczyńskiego:
- Polityków PO wyrzućcie z pierwszej części. Przerzućcie do aneksu. W ten sposób możemy już opublikować część ogólną dzięki czemu utrącimy i upowszechnimy kwestie infiltracji i przekrętów w wojsku bez ryzyka zarzutów nieczystej gry wyborczej. W ten sposób też będziecie mieli więcej czasu na rozpracowanie i udokumentowanie działań ludzi, którzy publicznie firmują tą całą zdradziecką mafię. Uchroni nas to przed błędami, a organy ścigania przed mataczeniem przestępców. Służbom natomiast damy możliwość podjęcia gry operacyjnej o zneutralizowanie agentów.
Dzięki tej zapobiegliwości, dziś inny Prezydent, brat zamordowanego Prezydenta, miał w ręku broń, jaką był tzw. Aneks do raportu WSI. Rosyjska siatka wiedziała, że Prezydent Kaczyński coś wie ale nie wiedzieli co. Potem był zamach w Smoleńsku i przejęcie BBN. Aneks wydawało się przepadł, ale przecież Lech Kaczyński nie był idiotą. Znalazł sposób by pewne sprawy zabezpieczyć i zostawić Polsce tę wiedzę. Mało tego, wyglądało na to, że znalazł jeszcze coś: mapę ruskich ognistych „śpiochów”, które czekały na obudzenie.
Czas wcześniejszych wyborów dał jednak pewną przewagę ostatniemu z bastionów obrońców Polskiej Racji Stanu. Odzyskanie Dużego Pałacu dawało szansę na oficjalne upublicznienie pewnych dokumentów oraz na działanie. Po panicznej lecz nieudanej próbie przewrotu chłopców Dukaczowskiego z dnia 4 lipca 2010 „Aneks” nabrał cech skarbu narodowego. Oczywiście ludzie Premiera, a w rzeczywistości figuranci polityczni z tej samej agenturalnej grupy, wzięli wszystko na siebie i przy pomocy towarzyszy z mediów zaczarowali opinię publiczną. I oto teraz – pomyślał Marasek – gdy możliwości patriotów się kończyły, gdy wciąż hydra rodziła nowe potwory dzwoni do niego ten człowiek i twierdzi, że posiada to poszukiwane Coś co uwolni Polskę z tej całej pajęczyny. Że aneks to małe miki przy dowodach, o których ma wiedzę, i że musi z tą wiedzą dotrzeć do samego Prezydenta. Skąd u diabła ten człowiek znikąd może mieć dostęp do takich spraw? Albo mitoman, albo co gorsza prowokator albo… Tak czy siak należało się z nim spotkać a potem dać ten kontakt do rozpracowania Kamińskiemu.
- Kim ty jesteś człowieku?!
- Tylko wujem i bratem. Wujem ofiary pewnej katastrofy, bratem pewnego zabójcy.
***
Jak to ukryli lub zakopali? Kiedy? – Prezydent prawie biegał po gabinecie. Co w innych okolicznościach sprawiałoby pocieszne wrażenie.
- Tego niestety nie wiemy. Może teraz a może jeszcze przed opuszczeniem baz. Za to wiemy w którym rejonie.
- No więc?
- Gdzieś w promieniu 60 kilometrów od Białegostoku. Być może w Puszczy Knyszyńskiej. Wieziono to z transportami z magazynów w Templewie, koło Trzemeszna Lubuskiego, ale po przeładunku w Białymstoku słuch po tej przesyłce zaginął. Pewne jest, że musi się znajdywać niedaleko granicy z Białorusią. Tak na wszelki wypadek, gdyby zdalny zasięg satelitarny szwankował i trzeba było użyć radiowego. Taka sowiecka fobia.
- Rosyjska.
- My ich ciągle nazywamy „sowietami” Panie Prezydencie. Mentalność im się nie zmieniła, ani aspiracje.
- Czy to jest jeszcze sprawne?
- Niestety tak. Choć ruska agentura próbowała już 20 lat temu wmówić światu, że jest inaczej. To pewna informacja, zrobiliśmy badania na tym co wpadło w nasze ręce. Sprawność gwarantowana na poziomie 80%.
- Chryste Panie. Czy informacje na temat lokacji głowicy są pewne?
- Sprawdzone u samego źródła. Jednak nawet źródło nie odpowie na wszystkie pytania i nie da pełnej gwarancji.
- Proszę więc zarządzić natychmiastową ewakuację ludności z tego regionu. Pal licho opinię publiczną i ja to będzie wyglądać. Proszę działać bez owijania w bawełnę i „historyjek” propagandowych. Wszelkimi dostępnymi i niedostępnymi środkami. Macie 8 godzin na przeprowadzenie całej akcji.
- Ależ Panie Prezydencie, jest wieczór a mówimy o prawie milionie ludzi.
- Proszę nie dyskutować. Nie możemy w wolnej Polsce pozwolić na ludobójstwo, a poza tym... - Jarosław Kaczyński usiadł ciężko, widać że zafrasowany intensywnie myśli.
 – Wszystko ułożyło się do kupy – odezwał się po 2-3 minutach - schodzą noty i bardzo niepokojące informacje z wywiadu. Tak.... Mariusz... wygląda na to, że Moskwa wymyśliła sobie następującą intrygę: Talibowie wspierani przez Iran przysyłają ultimatum Moskwie, że albo Ruscy w trymiga wykopują NATO z Afganistanu, albo terroryści odpalą kilka bombek jądrowych na Ukrainie, Białorusi, w Kaliningradzie i gdzieś w Rosji. Przerzut miał być od strony Polski. Ruscy oczywiście w bardzo tajny sposób polecieli z tym do Amerykanów. Amerykanie docenili lojalność i zaproponowali wspólna operacje antyterrorystyczną. Moskwa będzie ją prowadzić od strony Moskwy, a Waszyngton od strony Polski. Prawdopodobnie już podpisali stosowną deklarację.
- A teraz nagle – dokończył Kamiński – wypieprzy w kosmos grzybek na granicy Polski i Białorusi. I bracia Moskale, realizując układ z Jankesami, zanim Jankesi w ogóle ruszą palcem, wkroczą na drugi dzień do Polski szukając terrorystów, zabezpieczając Rosję i inne bratnie kraje przed kolejnymi atakami nuklearnymi, a co najważniejsze pomagając biednej Polsce, czyli czyszcząc ją z niebezpiecznego elementu.
- I to wszystko za przyzwoleniem NATO. Wprawdzie ułomnym, bo świeżutkim, ogólnym i sygnowanym tylko przez USA - ale Rosjanom to wystarczy. Rozumiesz zatem, że musimy się cholernie spieszyć. Działaj zdecydowanie i zaproś do mnie Szefa Sztabu Generalnego.
- Tylko… Panie Prezydencie… Przepraszam… że też Amerykanie jeszcze gadali z tymi fiutami.
- Jarosław Kaczyński spojrzał zimno: - Działaj! Ale już!
 
Szef BBN zrozumiał. Odwrócił się na pięcie i wybiegł w milczeniu. Prezydent znów ciężko usiadł za biurkiem i ukrył twarz w dłoniach – „które to już moje osuwanie się na fotel przez ostatnie 48 godzin?”. 15 minut później był już po rozmowie z Generałem, podpisał stosowne dokumenty o wprowadzeniu stanu wojennego na obszarze dawnego Województwa Białostockiego, rozkazy koncentracji wojsk i plan ewakuacji. Bardzo odważny – trzeba przyznać. „Co rok prorok. Jestem lepszy od Jaruzelskiego. On wprowadził jeden stan wojenny a ja już de facto dwa. Przy czym ten dzisiejszy ma przynajmniej klarowne podstawy prawne. Sytuacja przynajmniej jest jaśniejsza niż w obliczu tego co przeżywaliśmy 2 tygodnie temu. Tylko zagrożenie jeszcze większe.” Media nie przeszkadzały. Podawano rzeczywiste przyczyny zagrożenia, oraz ujawniano wizerunki osób winnych. Polska była w przededniu wojny więc nikt się nie bawił w poprawność polityczną i nowomowę prawniczą lub inne „domniemania niewinności”. Humanistyczne bzdury na dobre przestały zaczarowywać rzeczywistość. Winni byli nazywani winnymi, a zdrajcy zdrajcami. \Nawet prtzez Gazetę Wyborczą. Znów pojawiły się twarze osób dobrze znanych, które niegdyś próbowano kreować na „ojców narodu”. Od dziś też nie zejdą szybko z pierwszych stron gazet, ale w jakże odmiennym charakterze. Podano do wiadomości ich dokładne dane personalne, kontakty towarzyskie i agenturalne, numery rejestracyjne samochodów, ich ostatnie miejsca pobytu i przebieg służby na rzecz Rosji i Niemiec. Przypomniano wszystkie niewyjaśnione wcześniej zbrodnie, morderstwa i tzw „wypadki” w których uczestniczyli lub które zlecali. Rano gazety ścigały się w drukowaniu dziesiątek stron wkładek powielających dokumentację rosyjską i jej polskie tłumaczenia. Naród Polski miał prawo wiedzieć z kim ma do czynienia, kto, i za co dokładnie, jest ścigany. Jednocześnie posypały się komunikaty o zakazach samosądów. Nikt nie chciał powtórki z linczu na mordercach 96 ofiar ze Smoleńska, z makabrycznego wieszania na Wiejskiej. Zbrodniarzy należało wyłapać, przesłuchać i osądzić. I to nie doraźnie. Na sąd wojenny zawsze będzie czas.
 
***
W auli Pałacu pociemniało, zaczęto zapalać światła.
- W tym gronie można wiedzieć księże Tadeuszu, a nawet powinniście wiedzieć wszystko. Więc odpowiem: teczki te nie były w zestawie od Mossadu, były w archiwum Kiszczaka które przejęliśmy w całości jakiś czas temu.
- To wiele wyjaśnia – odezwała się szczupła blondynka.
- Wiele choć nie wszystko. A jeszcze więcej wyjaśniają same akta. Gdy je skonfrontować z innymi materiałami od Michnika, Urbana czy Kurnika – przez mgnienie oka widać było minę triumfatora - to mamy siatkę naszych wrogów jak na dłoni, zadziwiająco zbieżną z listą Dukaczewskiego. Znamy ich powiązania, podział ról, skrytki, konta bankowe, kryptonimy i szczegóły operacji wywiadowczych w naszym kraju. Ale najważniejsze, że znamy ich bieżące rozkazy i wiemy jak im przeszkodzić.
- A jakie one są?
- Och Patrycjo, przepraszam, Pani Patrycjo, każdy z nich ma inne, ale jeśli chce Pani się dowiedzieć dokąd one zmierzają to…
- To dokąd?
Twarz Kowala uzyskała zacięty wyraz.
- Wyobraź sobie ślicznotko grzyb atomowy w Warszawie za kilka miesięcy. ...Dotąd!
Na sali nastąpiło wielkie poruszenie. Jakby wszystkie te informacje, które dotychczas nie mieściły się w głowie nareszcie dotarły do zebranych.
- Proszę Państwa – wstał Antonii Macierewicz – choć to wszystko brzmi niewiarygodnie, ale niestety jest prawdziwe. Jak widzicie, Paweł nic a nic nie przesadził nazywając dzisiejszy stan wojną. Mamy wojnę totalną, znów nam grozi eksterminacja całego narodu. Proponuję krótką przerwę. Palacze mogą palić na korytarzu.
 
Ludzie wstali. Nerwy znalazły ujście i jazgot stał się niesamowity. Kowal dziękował wzrokiem Antoniemu za rozładowanie sytuacji. Atmosfera zbyt zgęstniała, by można było ciurkiem kontynuować zebranie.
Po przerwie i kilku zaproszeniach na salę spotkanie kontynuowano. Tym razem rozpoczął je Macierewicz.
 
- W związku ze sprawami, o których zostaliście Państwo poinformowani wcześniej, wnoszę by Rada Konstytucyjna podjęła dzisiaj decyzje adekwatne do stanu zagrożenia. Za chwilę wszyscy otrzymają projekt dekretu prezydenckiego, oraz grupę aktów prawnych, dyrektyw i poleceń służbowych, które musicie zweryfikować, ewentualnie poprawić i zatwierdzić. Zwłaszcza nad dekretem proszę się pochylić szczególnie. Oczywiście, z naszej strony gwarantujemy dostęp do wszelkich informacji i materiałów źródłowych, jakie są w naszym posiadaniu.
 
- Ile mamy na to czasu?
- Już jesteśmy spóźnieni. Dlatego po zapoznaniu się z treścią będziemy moderowali dyskusję reglamentując zbyt długie, albo nie rzeczowe uwagi. Stan najwyższej konieczności wymusza tryb nadzwyczajny i nadzwyczajne zasady bezpieczeństwa. Do zakończenia obrad nikt nie ma prawa opuścić Pałacu Prezydenckiego, ani do korzystania z telefonów komórkowych. Jeżeli ktoś nie zdał wszystkich aparatów agentom BBNu to proszę natychmiast to uczynić.
- Ale musimy powiadomić rodziny!
- Już są powiadomione. I otoczone naszą ochroną.
- Są jakieś dobre wiadomości? – zapytał zrezygnowany Marcin Kosiorek.
 
- Tak. Dachu zrywać nie będziemy.
 
(Koniec części 2)
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Wchodzę a tam zadnych notek, ani mojej ani nikogo
Czy widzicie to samo? Czy to może mój komp?
Czy ktoś wie co tam się stało? 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#64694

Tak, to samo, coś się sypnęło chyba.
Albo 404 , albo żadnych notek.

pozdrawiam - już naprawdę w biegu pisze.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#64696

Albo salonowi padł serwer, albo drupal i serwer.
Pozdrawiam

p.s.
Atak hackerski, z wyczyszczeniem blogów? To brzmi jak political fiction.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#64699

Czytam. Mimo niewesołej sytuacji opisanej jedna refleksja. Bardzo, bardzo chciałbym mieć TEGO prezydenta, z takimi uprawnieniami.

Czyta się prawie jak dobrą powieść ze stajni clancy ludlum whatever.

Jedna uwaga krytyczna, pewnie to spaczenie humanisty ;) Czyta się jak fragment książki (dobrej), nie jak krótki tekst w internecie.
Czyli: brak spójności czasu/akcji właściwej dla niewielkich objętościowo notek. Ale rozumiem, że taka koncepcja.
Brak mi czasu na napisanie czegoś więcej niestety.

I oczywiście - 10.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#64751

Też chciałem poczytać, prognozę pogody mozna znaleźć, blogów nie ma.

cui bono

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

cui bono

#64697

Czy będzie kolejna i kolejna część? Czyta się to bardzo dobrze! No i pytanie o zkończenie, jakie ono będzie?

Pozdrawiam autora.

Jest 20.03 a salonu nadal nie ma - przerwa techniczna do 19.20.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#64715

czarek Na portalu salonu 24 jest podobno artkuł zatytułowany "Dlaczego pilot milczał. Jednak to zamach". Od godziny próbuję wejść na portal a tam ciągle przerwa techniczna. Czyżby atak na portal w związku z tą publikacją?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

czarek

#64717

Te lincze na NEOKOMUSZYCH ZDRAJCACH I MORDERCACH.

MIÓD Z AMBROZJĄ na moją skołataną duszę... 

Pozdrawiam myślących.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#64857

...jak glosi niemieckie przyslowie...
w nocy obejrzalam sobie znowu "nocna zmiane"...pierwszy raz zwrocilam uwage na scierwojada niesiolowskiego...co on konkretnie mowil na mownicy...
...tak jak piszesz...przyjdzie taki dzien...oby nie bylo az tak tragicznie...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gaja

#64908