Sen- rocznicowe kolegium redakcyjne na czerskiej

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

Trzecia straż. Przed trzecią rano. Pora psiej wachty. Budzę się przerażony. Na szczęście to tylko sen. Mimo to już nie mogę zasnąć. Siadam więc przy komputerze, wchodzę na stronę bo dopiero 3 rano. W kuchni już pufa , ciśnieniowy zaparzacz do kawy.
Śniło mi się, że trafiłem do jakiegoś ścieku, jakby wielkiego odstojnika.
Dziwna sceneria.
Ja ubrany w specjalny kombinezon, hełm, maska, gumiaki, podręczny mały aparat tlenowy.
Tak jak ci co wchodzą do wyjątkowo zgazowanych kanałów oraz odstojników szambo-asenizacyjnych. Plus linka sygnalizacyjna, którą jestem połączony z tymi co na górze, przy włazie.

Ja ubrany, wyposażony jak do najgorszych smrodliwych, zgazowanych wyziewów.
Mój specjalny aparat wskazuje wysoki stopień, to już skala na czerwono i podaje mi czas graniczny pobytu w tym środowisku. 5 minut!
A oni tam?
Normalnie ubrani.
Część jakby nawet odświątecznie.
i jak gdyby nic!, smród, wyziewy a oni tego jakby nie zauważali!
Przyzwyczajeni.
Codzienna praca od ćwierć wiecza w warunkach szkodliwych, w wyziewach.
To pomieszczenie jakby nie konweniuje z tym odczytem na moim liczniko-mierniku.
Na drzwiach przestronnego, przeszklonego niby akwarium kartka kolegium redakcyjne.
Na ścianie portrety-Lenin, Trocki i ... Maleszka.
Ki diabeł!?
U mnie odczyt na stany alarmowe, a oni nic.
Żadnego zagrożenia, ani strachu.
Oddychają normalnie.
Przegryzaja, zimny bufet, paluszki, cola, kawa, drinki.
Ja ich widzę, a oni?
Albo mnie ignorują, albo tak są pochłonięci sprawami najnowszego wydania-okolicznościowego ćwiwrćwiekowego gazety, że nie tylko nie czują tego strasznego smrodu, tych wyziewów lecz także intruza nie dostrzegają.
Widać przyzwyczajeni do wyziewów, zwyczajni w tym ścieku.
Im to nie przeszkadza.

Wchodzę do pomieszczenia, dalej nikt nie zwraca na mnie uwagi.
Ścienny zegar w3skazuje 23,30.
Na kalendarzu jeszcze 5 maja.
Na głównej ścianie, za naczelnym wielki czerwony prostokąt, tak czerwony jak znane mi z książek gwiazdy na czapkach budionnówkach.
Na biurku przed naczelnym wielki talerz z tłustymi, grubymi, parującymi płatami wątroby z tak samo grubo pokrojoną cebulą.
Jego redakcyjny przysmak od ponad 25 lat, tzw kavior dla ubogich, mimo iż naczelny do nich nie należy!
Jak on może jeść w takim smrodzie?
Usta otłuszczone, na biurku i na spodniach tłuste plamy.
W drugiej ręce nieodłączny papieros. Guitanne lub Gaulloise? nie odróżniam.
Przegryzając i mlaskając mówi, że jutrzejsze wydanie ma być bardzo mocne, trzeba wytłumić entuzjazm z kanonizacji św Jana Pawła. Trzeba dokopać kościołowi.
I decyduje, żadnych delikatnych stwierdzeń.
Dominika musi ostro dowalić. pedofilią.
Czuchnowski napisze o nieślubnych dzieciach i zonie krakowskiego kardynała.
Trzeba tez złagodzić ataki na Rosję i Putina.
Bronić też pomników posowieckich.

Zespół ze zrozumieniem kiwa głowami.
Zastępcy,zabiedzony jak suchotniczy fakit Piotr oraz będący jego zaprzeczeniem kocurowaty Jarek wszystko akceptują.
Wrócił też ich przebrany w szatki kobiece Pacewicz.

Nagle wpada recepcjonistka.
I podaje red. Agnieszce opasłą teczkę z czerwonym napisem Tajne i wychodząc kładzie palec na usta.
Wprawne palce red. Agnieszki szybko zakreślają wybrane zdania z przyniesionych dokumentów i podaje teczkę naczelnemu.
Ten jeszcze bardziej skraca zakolorowane zdania i zaleca, że ma to iść natychmiast do druku.
Pierwsza strona z krzykliwym nagłówkiem.
Odchodząc od naczelnego z naniesionymi poprawkami red. Agnieszka z obrzydzeniem zauważyła na swej ulubionej białej eleganckiej bluzce koszulowej ordynarny tłusto- buro-cebulowo-wątróbkowy wykwit od palucha szefa.
/ że też ja kiedyś z tym wieprzem mogłam ........!!!omal jej się nie wyrwało z zaciśniętej ze złości szczęki!/.

Wszystkie twarze mimo póżnej nocnej pory nabierają radosnych rumieńców poranka.
Macierewicz, profesorowie oraz cała sekta smoleńska znów dziś dostanie niezłą pigułę.
Dwie Kasie coś uzgadniają z zastępcami Adama.
Jedna odpowiada bpowi Hoserowi, że nie ma żadnych wyrzutów sumienia, gdyż to co pisze, robi od serca.
Tej drugiej, dwojga nazwisk twarz jakby jeszcze bardziej się wykrzywia z satysfakcji, gdyż wie, że jej kolejny już tekst o nienawistnym szefie PiS znów będzie na pierwszej stronie.
Zaś na uboczu, w kąciku siedzą specjalni goście.
To rada matuzalemów.
Coś jakby dowalacze.
Mimo póznej pory nie okazują zmęczenia.
Oni zawsze są gotowi służyć red. Adamowi i gazecie.
To wielcy przyjaciele Adama i redakcji.
Nestorzy z Wiślnej.
Ks Adam i profesor.
Niestety brakuje już Tadeusza! Odszedł!
Ale jest Halinka! co z Władkiem mimo wieku nadal ... dają radę!
Profesor Władek nawet w sPOtach Tuskowi pomaga strsząc Polaków.
Stateczna, bardzo wiekowa już i była red. nobliwa Halina dostaje zadanie.
Była z Obłudnika ma dać jakiś ośmieszający suplement n/t kardynała Wojtyły!
Ma jak rzymskie matrony w Colosseum palcem w dół ośmieszyć i skazać.
Zaprzyjażniony Władek zwany też profesorem też mocno się wyrywa majstrując przy zamku swej nieodłącznej gardłowo-szybkostrzelnej mitraliezy.
Red. Adam studzi jego zapał i proponuje, że dopiero po powrocie profesora z plaż Normandii da mu postrzelać tuż przed 25 majem ostrymi antypolskimi nabojami z jego ulubionej sprzężonej niemiecko-żydowskiej antypolskiej wielkokalibrowej Maschienen Gewehr wz 43.
Jednocześnie prosi niezadowolonego mocno bulgoczącego prof. Władka, by zadzwonił do min. Radka z prośbą, aby tenże na twitterze dokopał PiS od psycholi.
Będzie mocne zsynchronizowane uderzenie.

Mimo, że mój miernik stężenia gazów asenizacyjno-szambo-ściekowych już dochodzi do ostatniej granicznej kreski na czerwonej alarmowej skali, to zespół redakcyjny jak gdyby nic, dalej robi swoje.
Smród, wyziewy,potworne stężenie gazów.
A oni dalej, im nic!
Czując, że tracę już przytomność resztkami sił gwałtownie pociągam za linkę łączącą mnie z ekipą zabezpieczającą przy włazie.
I zlany potem budzę się z przerażenia.
A to na moje szczęście tylko sen.
Jest g. 4,40 przed wschodem słońca.
Ale zasnąć już nie mogę, choć ze snem problemów nigdy nie mam.
Dalszy ciąg znany.
Komputer, blog, dobra mocna kawa.
A to dopiero 5 r!ano.

pzdr

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)