Kobry i króliki! Po co kobra ślini królika?

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

W środku Europy, nad Wisłą żyło sobie w wielkiej naiwności stadko królików, których przywódcy wbrew dzikim prawom natury chcieli wierzyć, że dwie sąsiednie kobry są ich ... przyjacielem!
I nie słuchając przestróg i ostrzeżeń mądrzejszego zwierzostanu, przez kilka lat układali się, łasili się na przemian to do wschodniej, do do zachodniej kobry!
Odwiedzali je, zapraszali je także do swoich norek!
A ta jedna jak i druga też, odpowiadała na ich fikusińskie przymilanie liżąc i śliniąc je obficie rzekomo w geście wielkiej przyjazni!
Naiwni przewodnicy stada królików nie chcieli ani wiedzieć ani słyszeć o zagrożeniu.
Przestrogi bardziej krytycznych, rozsądniejszych zwierząt zbywali ironicznymi, złośliwymi odpowiedziami.
Kpinkami., dalej tuląc się do nich.
A z jednym to nawet ... przybijali żółwika w geście rzekomej wielkiej przyjażni.

I te dziwy wbrew naturze trwały w najlepsze przez ostanie lat siedem nie bacząc nawet na to, że kobra wschodnia zraniła jednego z królików na Kaukazie, który co prawda ani się da niej nie łasił i nie miał ochoty przymilać się.
W kilka lat potem ta sama wschodnia kobra zrobiła dla nich rzecz jeszcze bardziej zadziwiającą, bo okaleczyła jednego z sąsiednich futrzaków, którego też wiele lat śliniła i przytulała, Połknęła co prawda tylko jego kawałek, mocno go przy tym kalecząc i dalej zapewniając, że to oznaka jej, kobry wielkiej przyjażni!
Zachodnia kobra zaś po tym trochę się zmitygowała na tę wschodnią, dalej śliniąc nadwiślańskie naiwne króliki!
A one, frajerskie futrzaki wciążj z niedowierzaniem patrzyły na to co czyni wschodnia kobra i jeszcze bardziej przylgnęły, przytuliły się do tej z zachodu godząc się na dalsze jej ślinienie.
I z wytrzeszczem oczu nie mogły się nadziwić jak do tego mogło dojść.
Tacy byli wobec tej ze wschodu mili, grzeczni i wręcz usłużni.
Fikali i nadskakiwali.
Wszak tyle zdawałoby się gestów przyjaznych i miłuśnych ta wschodnia kobra także wobec nich okazała.
I nie mogli tego wszystkiego zrozumieć!
Jak to możliwe?
I chyba nie mogą do dziś tego POjąć!

Tak!
To możliwe!
Bo kobra może nawet zawrzeć układ z królikiem!
Czemu nie!
Ba!
Kobra nawet pierwej pieszczotliwie i dokładnie obślini## królika!

Obślini, aby go bardziej gładko połknąć!
Obślini, aby go gładko pożreć!
Tak!
I tak oto wyglądały! i chyba niestety dalej wyglądają!? na nasze polskie nieszczęście te relacje między Komorowskim i Tuskiem i ćwirkającym z nimi Sikorskim, a Moskwą i Berlinem.
Unikam celowo przypisania im pełnionych funkcji, aby dalej już nie deprecjonować, nie zohydzać tych wysokich polskich urzędów!

pzdr

p.s.
# Wątek kobry i królika zaczerpnąłem z A.Bobkowski, Szkice piórkiem( pod datą 27 lipca 1941r)

## obślini z to też za oryginałem Bobkowskiego.

W środku Europy, nad Wisłą żyło sobie w wielkiej naiwności stadko królików, których przywódcy wbrew dzikim prawom natury chcieli wierzyć, że dwie sąsiednie kobry są ich ... przyjacielem!
I nie słuchając przestróg i ostrzeżeń mądrzejszego zwierzostanu, przez kilka lat układali się, łasili się na przemian to do wschodniej, do do zachodniej kobry!
Odwiedzali je, zapraszali je także do swoich norek!
A ta jedna jak i druga też, odpowiadała na ich fikusińskie przymilanie liżąc i śliniąc je obficie rzekomo w geście wielkiej przyjazni!
Naiwni przewodnicy stada królików nie chcieli ani wiedzieć ani słyszeć o zagrożeniu.
Przestrogi bardziej krytycznych, rozsądniejszych zwierząt zbywali ironicznymi, złośliwymi odpowiedziami.
Kpinkami., dalej tuląc się do nich.
A z jednym to nawet ... przybijali żółwika w geście rzekomej wielkiej przyjażni.

I te dziwy wbrew naturze trwały w najlepsze przez ostanie lat siedem nie bacząc nawet na to, że kobra wschodnia zraniła jednego z królików na Kaukazie, który co prawda ani się da niej nie łasił i nie miał ochoty przymilać się.
W kilka lat potem ta sama wschodnia kobra zrobiła dla nich rzecz jeszcze bardziej zadziwiającą, bo okaleczyła jednego z sąsiednich futrzaków, którego też wiele lat śliniła i przytulała, Połknęła co prawda tylko jego kawałek, mocno go przy tym kalecząc i dalej zapewniając, że to oznaka jej, kobry wielkiej przyjażni!
Zachodnia kobra zaś po tym trochę się zmitygowała na tę wschodnią, dalej śliniąc nadwiślańskie naiwne króliki!
A one, frajerskie futrzaki wciążj z niedowierzaniem patrzyły na to co czyni wschodnia kobra i jeszcze bardziej przylgnęły, przytuliły się do tej z zachodu godząc się na dalsze jej ślinienie.
I z wytrzeszczem oczu nie mogły się nadziwić jak do tego mogło dojść.
Tacy byli wobec tej ze wschodu mili, grzeczni i wręcz usłużni.
Fikali i nadskakiwali.
Wszak tyle zdawałoby się gestów przyjaznych i miłuśnych ta wschodnia kobra także wobec nich okazała.
I nie mogli tego wszystkiego zrozumieć!
Jak to możliwe?
I chyba nie mogą do dziś tego POjąć!

Tak!
To możliwe!
Bo kobra może nawet zawrzeć układ z królikiem!
Czemu nie!
Ba!
Kobra nawet pierwej pieszczotliwie i dokładnie obślini## królika!

Obślini, aby go bardziej gładko połknąć!
Obślini, aby go gładko pożreć!
Tak!
I tak oto wyglądały! i chyba niestety dalej wyglądają!? na nasze polskie nieszczęście te relacje między Komorowskim i Tuskiem i ćwirkającym z nimi Sikorskim, a Moskwą i Berlinem.
Unikam celowo przypisania im pełnionych funkcji, aby dalej już nie deprecjonować, nie zohydzać tych wysokich polskich urzędów!

pzdr

p.s.
# Wątek kobry i królika zaczerpnąłem z A.Bobkowski, Szkice piórkiem( pod datą 27 lipca 1941r)

## obślin- to też za oryginałem Bobkowskiego.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.1 (głosów:9)