Klapsy i klopsy! Końcowy klaps czyli nieświeży klops! Wychadiła na bierieg Katiusza a Czapajew gieroj?

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

GanzPOmada! Mnie, temu co to z nosem przylepionym do szyby kina jako dzieciak wpatrywał się w kolorowe plakaty wolno i ... trzeba! wątpić w geniusz leciwego krętacza filmowego.
Tzw dorobek A. Wajdy, mocno zasłużona podpora dla propagandy prl., jego filmy zwalniają mnie od zachwytów.
Jako zwyczajny oglądacz a nie krytyk filmowy mogę sobie pozwolić na to, aby oceniać Wajdę jako niezależny lekkoduch, wolny od salonowych obciążeń.

Nie tylko smrodek po cuchnących milionach Amber Gold czy OLT zaciążyły nad ostatnimi klapsami hagiografów Lecha Wałęsy.
Jego ostra, ale uczciwa wypowiedż na temat nachalnych, hałaśliwych zboczeńców musiała mocno skonsternować nie tylko A. Wajdę lecz zapewne także aktorów odgrywających w tej odBolkowej ganzpOmadzie oraz sponsorów filmu.
Zaś ostatnia, wyjątkowo głupawa prowokacja łamistrajk motorniczej, w jej zamierzeniu mająca zmusić Wałęsę do gwałtownej reakcji jeszcze bardziej komplikuje i odsuwa
ostatnie klapsy Wajdy!
Bowiem reakcja Wałęsy na te nieświeże klopsy Krzywonos ściągnęły na pupila salonu nowe klapsy.
W tej sytuacji demiurgowie salonu zaangażowani w produkcję filmu mają do wyboru albo zlekceważyć te mocno ich rażące reakcje TW Bolka i dalej brnąć w lukrowany scenariusz zucha, co to sam ze sobą obalił komunę!?
Albo zrewidować scenariusz o samolubnym, bezczelnym
herosie!?

Tak więc kolaudacja tego filmu może być dla 88 letniego zasłużonego okołokominternowca ryzykowna nie tylko ze względu na wiek!
Wszak tak wiele się wydarzyło od pierwszego klapsa na planie po klopsowatej głupiznie Krzywonos i gwałtownej reakcji Wałęsy o bezmózgowiu motorniczej i agenturze Borsuka!
Wydaje się, że nawet na burzliwe konsylium z R Polańskim, W. Allenem i S. Spielbergiem już jest za póżno, bo salonowy zuch na dobre wymknął się z planu, spod kamery nie tylko głównego reżysera.

A tak pięknie się zapowiadało!
I 88 letni, zasłużony twórca o mocno kominternowskich korzeniach już sobie wyobrażał premierę w klimatach z czasów, gdy jako wybraniec przeżywał projekcję Mosfilmu
Wychadiła na bierieg Katiusza!

A bohater, ten salonowy zuch po raz kolejny dowiódł, że może jednocześnie przeskoczyć przez kilkumetrowy płot stoczni i płynąć motorówką flagowego okrętu wojennego.
Dwa w jednym!
Wash and go! jak go onegdaj nazwała b. Labuda!
A Wajda naiwnie sądził, że bierze na plan jednowymiarowego
prostaczka, co to sam jeden ze sobą obalił komunę!
I ma za swoje...

pzdr

Ocena wpisu: 
Brak głosów