Jak Hampel z wrzaskliwą Rodowicz wygrał każde okrążenie. Zielona Góra jednak przed Opolem

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

e

Sopotów dziś nie będzie! I na nic zdały się ani prośby ani grożby ze straszeniem rozwodem włącznie. Mój sąsiad był niegięty! Dziś żadnych Sopotów! Po moim trupie! Takowo krzyczał do swej młodszej o 15 lat małżonki sąsiad, ten od obrony przed bobrami, gdy wczoraj lekko po 20 odwiozłem mu użyczony sprzęt. Byłem zdziwiony tą awanturą, bo to bardzo zgodne małżeństwo. Gdy układałem w kanciapie użyczone mi dobra, sąsiadka właśnie pakowała do swego land ,a trójkę dzieci /wydawało mi się, że bardziej ubawione spektaklem niż przestraszone?!/ i podniesionym głosem oznajmiła nie tylko jemu, bo i mnie także, że od dzisiaj będzie spać z bobrami/ nachodzą ich staw bezczelnie co kilka dni/, ale na pewno nie z nią! A ona właśnie wyrusza do mamusi! A on sam niech ogląda tych swoich gównianych gollobów! Na co pan Mareczek,/ mój sąsiad, człek dobry, poczciwy i pracowity, ale mający jednego chopla, czyli po moim tzw zajoba! kocha żużel./ właśnie uśmiechnięty wyszedł na ganek z szalikiem miejscowego klubu speedwaya na szyi z pełnym pokalem złocistego płynu w ręce życzył żonie dobrej podróży oraz szybkiego i szczęśliwego powrotu do domu, do niego. Małżonka ruszyła z podwórza nie wolniej niż Kubica na starcie o małjy włos nie rozjezdżając świeżo wykoconej gromadki, potomstwa wieloródki Niuni! A może mnie w tej złości chyba nawet nie dostrzegła? I pozostała po niej na szutrowej dojazdowej do szosy drodze tylko wielka chmura pyłu kurzu jakby z rajdu Dakar. Pan Mareczek niczym przeze mnie nie prowokowany sam z siebie wyjaśnił mi krótko i rzeczowo rzecz całą! Otóż w domu mają dwa tv, wielki i malutki. On niemal nigdy nie ogląda!, a jeśli jakiś mecz to idzie pod ten malutki, gdyż żona sportu nie ogląda. Ale już w piętek uprzedził małżonkę, że Grand Prix na żużlu chce obejrzeć na tej ścianie. Protestu nie usłyszał. A dopiero w sobotę, gdy wrócił z pola, przy kolacji usłyszał, że jego połowa chce obejrzeć na dużym, bo podobno jubileuszowe itd. i jej mama mówiła, że będzie ciekawie. Więc on tych swoich zakurzonych, usmolonych wariatów może sobie obejrzeć w tym pipciołku! I pan Mareczek wpadł w szał, wyszedł z nerw jak mi stwierdził. Oświadczył jej, że to on obejrzy speedwaya na plazmie, a ona niech sobie te swoje Sopoty to obejrzy na pipciołku w pracowni lub jedzie do mamusi! I podobno wtedy się zaczęło! Sopoty, jakie Sopoty! krzyczała podobno jejmość sąsiadka do męża Mareczka pośpiesznie ubierając, szykując trójkę dzieci, aby zdążyć na Sopoty czyli Opole! W międzyczasie padło wiele ostrych słów, gdyż pan Mareczek poddał w wątpliwość inteligencję tych, którzy nie tylko słuchają, lecz jeszcze chcą oglądać, a nawet i płacić za wrzask tej wulgarnej prl,owskiej kataryniary-kajdaniary krówska Rodowicz czy też jakiejś tam kabalistki Kajah wierzgającej po estradzie jak kobyła inflancka, gdy się nażre szaleju. I tego podobno małżonka pana Mareczka nie zdzierżyła. I było już coraz ostrzej. Ale pan Mareczek stwierdził, że to była taka dobra, sanitarna, oczyszczająca ich małżeństwo rozmowa! A po dwóch-trzech godzinach pobytu u wielce troskliwej mamusi i tatusia jego żona czem prędzej zamarzy o powrocie do domu, dzieci w szczególności. Ja zaś dziękując za użyczony sprzęt dodałem od siebie, że tak na wszelki wypadek to ani nic nie widziałem, ani też nie słyszałem ich rodzinnej różnicy zdań! Tylko w jednym się zgodziłem z panem Mareczkiem, że aczkolwiek nie jestem fanem żużla, to też wybieram Hampela, a nie te wrzeszczące krzykliwe pindoliny.

pzdr

p.s.

1.ja nie mam nawet jednego tv, więc nie ma tytułu do sporu Sopoty czy żużel.

2. moja pamięć podpowiada, że onegdaj Opole też miało mocny klub żużlowy

w ekstraklasie

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Napiszę nie w oparciu o "oglądane Sopoty" bo z tymi skończyłem...ho, ho, a może i jeszcze dawniej, ale jeśli ktoś ogląda Rodowicz, to powinien - jak to się mówi `bez zbędnej zwłoki` - udać się w poszukiwaniu zagubionej klepki.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#364061