XXI wiek wcale nie musi należeć do Azji

Obrazek użytkownika piotr.wolejko
Świat

Dość powszechnie przyjmuje się, że dwudzieste pierwsze stulecie będzie należeć do Azji. Dwie miliardowe potęgi - Chiny i Indie - mają nadawać ton regionowi, głównie za sprawą dynamicznego rozwoju gospodarczego i postępu cywilizacyjnego. Za plecami gigantów inne państwa rozwijają swoje gospodarki. Jak wskazuje Joshua Kurlantzick , ekspert Council on Foreign Relations (były dziennikarz, korespondent z Azji Południowo-Wschodniej), jest wiele powodów, dla których dominująca wśród specjalistów wizja najbliższej przyszłości może się nie ziścić.

Obszerne opracowanie Kurlantzicka znajduje się na stronach CFR , ja pozwolę sobie dokonać krótkiego omówienia i uporządkowania głównych argumentów autora. Najpierw tezy dotyczące Stanów Zjednoczonych, a następnie te dotyczące krajów azjatyckich.

1. Już na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku istniała w Ameryce obawa utraty dominującej pozycji, a potęgą mającą zająć miejsce Stanów Zjednoczonych miała zostać Japonia. Nie została jednak, gdyż jej napędzana bańką spekulacyjną na rynku nieruchomości gospodarka załamała się i nie wyszła na definitywną prostą do dziś.

2. Azjatycki cud, gdy przyjrzeć się mu bliżej, nie jest aż tak fantastyczny. Spadek znaczenia Ameryki jest znacznie przeceniany . Status globalnej potęgi wymaga ekonomicznej, politycznej i wojskowej siły wielkiego kalibru, a w ostatnich dwóch kwestiach Waszyngton jest niekwestionowanym hegemonem, wyprzedzając rywali o kilka długości. Mimo zwiększania wydatków na wojsko w tempie dwucyfrowym każdego roku, dogonienie Stanów Zjednoczonych zajmie państwom azjatyckim dekady, o ile w ogóle będzie możliwe. Gdy tsunami spustoszyło wybrzeża kilku państw regionu musiały one polegać na US  Navy w celu koordynacji i prowadzenia operacji ratunkowej.

3. Nawet w kwestii gospodarki Stany Zjednoczone pozostają silne. Fareed Zakaria, autor książki The Post-American World przytacza statystykę udziału Ameryki w globalnej produkcji - 32 procent w 1913 roku, 26 procent w 1960 roku i 26 procent w 2007 roku . Wyjątkowo stabilna pozycja.  Ameryka znajduje się w czołówce większości rankingów dotyczących otwartości gospodarczej i innowacyjności. Azjatyccy rywale (z wyjątkiem Japonii i Korei Południowej) posiadają co prawda wielkie firmy i korporacje, ale są one własnością państwa i ich innowacyjność jest niewielka.

4. Kurlantzick twierdzi także, iż rywalizujące i niezbyt przyjaźnie do siebie nastawione państwa Azji w dużej mierze widzą w Ameryce neutralnego arbitra lud mediatora, do którego można zwrócić się w razie potrzeby. Niemiecki pisarz Joseph Joffe określa Stany Zjednoczone mianem "domyślnej potęgi". Nikt na świecie nie ufa nikomu w takim stopniu, aby ten mógł odgrywać rolę hegemona - rola ta cały czas przypada Waszyngtonowi.

5. Najważniejsze jest jednak to, że Stany Zjednoczone są atrakcyjne dla narodów na całym świecie w kwestii idei i wartości. Oferują, jak Wielka Brtyania w czasach imperialnych, wizję świata i cywlizacji . Protestujący w Teheranie patrzą na Amerykę, nie Chiny, Indonezję czy Indie, aby ta zareagowała i podjęła stosowne działania. Kurlantzick twierdzi nawet, że niektórzy demonstranci krzyczą podczas antyrządowych protestów "śmierć Chinom", ponieważ Pekin wspiera reżim w Teheranie. W innych krajach protestujący także patrzą na Amerykę i oczekują na reakcję amerykańskiego prezydenta, nie zaś chińskiego przywódcy czy premiera Indii.

Teraz "azjatycka" część argumentacji eksperta Council on Foreign Relations :

1. Rozwój Azji napotka wiele problemów. Jednym z nich jest demografia . Chińska polityka "jednego dziecka" prowadzi kraj ku nieuchronnemu szybkiemu starzeniu się społeczeństwa. Amerykański think tank Center for Strategic and International Studies szacuje, że w 2040 roku w Chinach będzie przynajmniej 400 milionów osób starszych, z których większość nie będzie posiadała żadnych emerytur ani zabezpieczeń społecznych. Inne kraje regionu także będą zmagać się z problemem starzenia się społeczeństwa , np. Japonia, której populacja w połowie obecnego stulecia może stopnieć do 90 milionów.

Wiele problemów społecznych może wywołać o wiele większa liczba mężczyzn niż kobiet . Już teraz chińskie władze przyznają publicznie, że w ciągu roku dochodzi do blisko 90 tysięcy "zdarzeń masowych", czyli protestów i demonstracji  o rozmaitym podłożu. Indie także czeka sporo wyzwań, m.in. Naksalici czy Maoiści operujący w kilku indyjskich stanach. Różnorodne konflikty wewnętrzne zagrażają stabilności Tajlandii, Malezji, Indonezji i Myanmaru (Birmy).

2. Przewidywania jakoby Azja miała się integrować, podążając w jakiś sposób drogą Europy, wydają się rozmijać z faktami. Nacjonalizm, jeden z większych problemów Azji, doprowadził Europejczyków do dwóch wyniszczających wojen . Choć Chiny i Indie współpracowały ze sobą chociażby w kwestii zmian klimatycznych, w kilku kwestiach istnieją między nimi ostre i żywe spory (w tym graniczne). Japonia, zaniepokojona wzrostem Chin, nieustannie stara się przytępić chińską siłę militarną. Co więcej, narody Azji w wielu przypadkach mają bardzo negatywne nastawienie do swoich sąsiadów. Nie wróży to dobrej współpracy.

3. Ujmując rzecz szerzej, liderzy azjatyccy nie mają za bardzo pojęcia, jakie idee, wartości lub historie mogą Azję jednoczyć . Argument o wieku Azji jest wadliwy, ponieważ "Azja" stanowi zachodni koncept, który nie jednolicie rozumiany w Azji.

Do powyższej litanii Kurlantzicka warto dodać przytoczone przez Billa Emmotta w książce "Rivals. How The Power Struggle Between China, India and Japan Will Shape Our Next Decade" słowa urzędnika średniego szczebla (nie pamiętam niestety, czy z Chin, czy z Indii): " Indie i Chiny uważają, że przyszłość należy do nich. Nie może jednak należeć do obu tych państw jednocześnie". Polecam lekturę analizy Kurlantzicka pod rozwagę. Jest to rzadki w ostatnim czasie tekst podważający niemalże dogmatyczną teorię o zdominowaniu XXI stulecia przez Azję i nieuchronnej utracie wpływów przez Zachód, głównie zaś przez Stany Zjednoczone.

Piotr Wołejko

 

grafika: maps-thailand.com

 

Cały świat na jednej stronie - Polityka Globalna :

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Jedna sprawa: moim zdaniem siłę danego państwa należy liczyć nie tyle w sensie absolutnym, ale też relatywnym, tj. w porównaniu względnej przewagi itp. wobec innych państw w danym regionie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#47857

... szpęglerycznie rzecz biorąc, to są zawody Cywilizacji - wciąż żywej - ze zgrają Fellachów.

Czy może, wedle terminologii Pana Tygrysa, "barbarzyńców B", czyli takich znarowionych fellachów, wziętych za ryła przez przesiąknięte inną Cywilizacją elity.

Śmierć US of A faktycznie aż tak szybko nie nastąpi, choć na stulecia ja bym raczej tutaj nie stawiał. W każdym razie skłonności samobójcze tam są, vide Obama.

Pzdrwm

triarius
- - - - - - - - - - - - - - - -
http://bez-owijania.blogspot.com - mój prywatny blogasek
http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#47872

USA (także Izrael) - 'żywsza' cywilizacja, na pewno od Matuszki Jewropy.

Co do sow-Ruskich, 'Chicom' czy części muzułmanów - faktycznie to są raczej fellachowie, brani za pysk i narowieni przez (j)elity.

Przywoływany w tekście Zakharia - na mój chłopski rozum - właśnie się w tendencje samobójcze w US wpisuje. Jeśli się pisze, że świat pod przewodnictwem ChRL (czy choćby ich zwiększonym udziałem) będzie bardziej humanitarny, do tego jeszcze pomijając kto tam rządzi - no to sorry...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#47874

... co zawsze powtarzam. Uszminkowany trup, co pewien czas lekko poruszany trupimi gazami, no i z paskudnym wrzodem na dupie. Czyli Unią Ojro. Coś jak Grecja w drugim wieku po Chrystusie. (Plus ten różowy i tłusty wrzód.)

US of A to czyste Oświecenie, czysta Cywilizacja (szpęglerycznie, już nie to twórcze, żywotne, ale jednak żywe), leberalizm...

Izrael, i całe żydostwo, to naprawdę skomplikowana sprawa. Z jednej strony to też fellahy - już całkowicie martwe, nieżywotne i nietwórcze, z drugiej jednak to tak mocno splecione z naszą C., że trudno czasem oddzielić i pod wieloma względami żywi się naszymi sokami.

Można by rzec, że nasza C. też się nieco ich sokami (?) żywi, ale dla mnie "Marsz Weselny" Mendelhsonna to ochyda, arcydzieła filmowe różnych Polańskich też... więc w sumie jakoś mi na tym ich wkładzie mało osobiście zależy. Do teorii względności, na ile nam to w ogóle do czegoś potrzebne, też byśmy sami w końcu doszli, najwyżej parę lat później.

No, może kurs gry na harmonijce Davida Harpa. ;-)

Pzdrwm

triarius
- - - - - - - - - - - - - - - -
http://bez-owijania.blogspot.com - mój prywatny blogasek
http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#47875

[quote=triarius]Uszminkowany trup, co pewien czas lekko poruszany trupimi gazami, no i z paskudnym wrzodem na dupie. Czyli Unią Ojro. [/quote]

I to cała Europa. Nie tylko legendarny "zgniły zachód", ale Wschód (na czele z Rosją - jednak carska Rosja to jednak inny cyrk niż CCCP czy obecne neo-CCCP). Bez bajań o tym, że my (Polska, ULB, reszta demoludów) niby jakoś przetrwaliśmy sowietyzację (w sumie drugi, poostrzony koniec kija o nazwie "Oświecenie"), bośmy Katole.
Europa paradoksalnie przetrwała w Ameryce właśnie, i to na obu. Chile z de facto pruską armią, boski Gomez, Dixieland (jakkolwiek USA są liberalne, to tam właśnie liberalizm pozwala przetrwać takim dinozaurom), quebecka prowincja...

[quote=Triarius]Izrael, i całe żydostwo, to naprawdę skomplikowana sprawa. Z jednej strony to też fellahy - już całkowicie martwe, nieżywotne i nietwórcze, z drugiej jednak to tak mocno splecione z naszą C., że trudno czasem oddzielić i pod wieloma względami żywi się naszymi sokami.

Można by rzec, że nasza C. też się nieco ich sokami (?) żywi, ale dla mnie "Marsz Weselny" Mendelhsonna to ochyda, arcydzieła filmowe różnych Polańskich też... więc w sumie jakoś mi na tym ich wkładzie mało osobiście zależy. Do teorii względności, na ile nam to w ogóle do czegoś potrzebne, też byśmy sami w końcu doszli, najwyżej parę lat później.[/quote]

No fakt, w zasadzie syjonizm, mający kontynuację w ideologii państwowej Eretz Israel to po prostu skamielina świeckiego, nieraz ultraświeckiego nacjonalizmu europejskiego z przełomu XIX/XX. Takiego nacjonalizmu od "wczesnego Dmowskiego" - antyklerykała, socjaldarwinisty na tamte realia (bądź co bądź).

Polańskie czy inne Marksy i Engelsy to raczej wytwór oświecenia jako takiego, aniżeli wpływów ich żydowskiego pochodzenia. Nawet, gdyby nie byli Żydami, to tak czy inaczej tacy by byli. Albo jak z Einsteinem - prędzej czy później pojawiłby się goj, co to napisałby jakiś podręcznik do ekstensywnej hodowli bydła albo wyreżyserował jakąś szopkę bożonarodzeniową.

[quote=Triarius] [...] No, może kurs gry na harmonijce Davida Harpa. ;-)[/quote]

A Krav Maga to niby co ??? :D

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#47881

... dość w sumie trywialna kompilacja, nic czym by się należało specjalnie podniecać. Przy BJJ czy odnowionych combatives z drugiej wojny światowej to dla mnie prawie nic.

Każdy, kto ma jakieś tam pojęcie, może sobie stworzyć system walki - w końcu tutaj naprawdę nic całkiem nowego wymyślić się nie da (choć takie TFT jednak się do tego wzniosłego celu zbliża).

No a potem trenując zawodowych zabójców, tzw. komandosów, w tej nowej "sztuce walki" przez parę godzin dziennie, dzień w dzień, tak czy tak osiągnie się niezłe wyniki. Sam się Krav Magą, przyznaję, nie zajmowałem, ale z książek i videów nie znalazłem tam niczego, co by mnie zwaliło z nóg.

Skoro już mówimy o wkładach, to ja o wiele bardziej cenię niektórych muzyków, powiedzmy Knoppflera, Dylana... Ry Cooder także mu na Żyda wygląda, choć nie wiem... Mają też naprawdę wyrafinowany dowcip, to w końcu często b. inteligentni ludzie...

Co do literatury, to nie wiem, bo taki Bashevis Singer czyta się fajnie, a potem nagle koniec doklejony ni z tego, ni z owego i wszystko traci sens, zamiast otrzymać pointę...

Co zaś do tych wcześniejszych, i ważniejszych, Twoich tez, to pełna zgoda - gadasz jakby dobrze przetrawionym Spenglerem, a to u mnie prawdziwy komplement. Może nawet najwyższy komplement na te tematy, jaki może spotkać śmiertelnika na tym padole łez.

(U Młodych Szpęglerystów byś się, a propos, nie poudzielał?)

Pzdrwm

triarius
- - - - - - - - - - - - - - - -
http://bez-owijania.blogspot.com - mój prywatny blogasek
http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#47891

...ze mamy osobliwe szczęście, ze nie jesteśmy w strefie ojro, bo ta waluta jest już ponoć całkiem w dupie.
Kolejny raz sprawdza się prawdziwość powiedzenia: spiesz się powoli...

http://www.jareccy.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#47885

[quote=Jacek Jarecki]
Kolejny raz sprawdza się prawdziwość powiedzenia: spiesz się powoli...
[/quote]

Raczej: pijanego Pan Bóg strzeże...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#47886