Rok z Dyplomacją: kwiecień 2009 r.

Obrazek użytkownika piotr.wolejko
Świat

Pierwszy kwartał roku podsumowany (styczeń, luty, marzec), czas iść dalej. Dzisiaj zajmiemy się wydarzeniami z kwietnia bieżącego roku. Jak zwykle, na końcu specjalny bonus, czyli najciekawszy - moim zdaniem - tekst miesiąca. Przypomnę, że podsumowując wydarzenia 2009 roku korzystam z zasobów własnego bloga oraz artykułów opublikowanych na portalu Polityka Globalna .

W kwietniu uwagę przykuwali somalijscy piraci, porywając kolejne statki, w tym słynny już Mearsk Alabama ; NATO dokonało wyboru nowego sekretarza generalnego, a w Europie ujawniły się niepokojące tendencje mające swe podłoże w radykalizacji, nacjonalizmie i przekonaniu o słabości demokratycznego państwa.

Z niewiadomych dla mnie powodów Blox postanowił nie pozwolić opublikować mi całości wpisu, więc jestem zmuszony odesłać Was, Szanowni Czytelnicy, w inne miejsce, gdzie będziecie mogli zapoznać się z podsumowaniem kwietnia: Dyplomacja na Salonie24 .

Piotr Wołejko

Poniżej treść notki Autora z Salonu24.pl - Redakcja:

 

Pierwszy kwartał roku podsumowany (styczeń, luty, marzec), czas iść dalej. Dzisiaj zajmiemy się wydarzeniami z kwietnia bieżącego roku. Jak zwykle, na końcu specjalny bonus, czyli najciekawszy - moim zdaniem - tekst miesiąca. Przypomnę, że podsumowując wydarzenia 2009 roku korzystam z zasobów własnego bloga oraz artykułów opublikowanych na portalu Polityka Globalna.

W kwietniu uwagę przykuwali somalijscy piraci, porywając kolejne statki, w tym słynny już Mearsk Alabama; NATO dokonało wyboru nowego sekretarza generalnego, a w Europie ujawniły się niepokojące tendencje mające swe podłoże w radykalizacji, nacjonalizmie i przekonaniu o słabości demokratycznego państwa.

1. Piraci z Somalii

Przypomnieli o sobie po dłuższej przerwie, porywając niedawno statek, którego część załogi stanowią Polacy. Problem piractwa nie zniknął, choć wiele państw oraz Unia Europejska wysłały na wody okalające Somalię swoje okręty wojenne. Niestety, flotylla jest zbyt mała w stosunku do powierzchni akwenów, których ma strzec. Ataki nie ustały, choć zmniejszyło się trochę ich nasilenie. O tym, jak poradzić sobie z piractwem pisałem 10 kwietnia (Somalijska opera mydlana): "Flotylla wojenna składająca się z okrętów wielu państw nie jest w stanie zapewnić 100-procentowego bezpieczeństwa statkom handlowym, rybackim oraz prywatnym jachtom korzystającym z prawa swobodnej żeglugi na obszarze o powierzchni kilkuset tysięcy mil. Zdaje się, że muszą zostać podjęte dalej idące kroki".

Przywołałem wówczas, za korespondentem BBC Paulem Reynoldsem, "(...) sprawdzoną taktykę z XIX wieku, która pozwoliła Brytyjczykom poważnie przyczynić się do powstrzymania handlu niewolnikami. "Zajęcie się gniazdem os jest skuteczniejsze niż łapanie jednej po drugiej", powiedział sekretarz ds. zagranicznych JKM Lord Palmerston. Słowa Palmerstona odnosiły się do działalności kapitana Josepha Denmana, oficera Royal Navy, który bezlitośnie atakował bazy handlarzy niewolników znajdujące się na lądzie".

Jakiekolwiek działania będą jednak utrudnione przez fatalną sytuację wewnętrzną w Somalii, która od początku lat 90. pozbawiona jest władzy centralnej.Obecnie trwają tam walki dwóch frakcji radykałów islamskich między sobą oraz islamistów z słabym rządem tymczasowym. Tymczasem piractwo, jedno z nielicznych dochodowych zajęć w Somalii, ma się dobrze. Jeśli piraci nie będą zbyt bezczelni i chytrzy,  na co zwracał uwagę na łamach Polityki Globalnej Patryk Gorgol, mogą spać w miarę spokojnie.

2. Rasmussen nowym szefem NATO

Podczas kwietniowego szczytu Paktu Północnoatlantyckiego dokonano wyboru ówczesnego premiera Danii Andersa Fogh Rasmussena na stanowisko sekretarza generalnego NATO. Duńczyk zastąpił Holendra Jaapa de Hoop Scheffera dzięki poparciu największych państw Sojuszu, głównie USA, Niemiec i Francji. W Polsce tymczasem spekulowano, czy minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski ma szanse na stanowisko SG  NATO, a gdy dokonano już wyboru, krytyce - w tym złośliwej - nie było końca.

Pierwszego kwietnia br. we wpisie Rasmussen w NATO? przekonywałem, że duński premier jest bardzo dobrym kandydatem i powinien zostać wybrany. Podsumowując polityczną karierę Duńczyka pisałem m.in. "Rasmussen swoją przygodę z polityką kontynuuje już przez trzy dekady. W Folketingu (duńskim parlamencie) pojawił się w 1978 roku, zdobywając mandat z listy Partii Liberalnej (Venstra). Zanim został liderem swojej partii i premierem Danii pełnił rozmaite funkcje, m.in. ministerialne. Funkcję premiera pełni od 2001 roku".

Warto przyjrzeć się bliżej także duńskiej polityce obronnej, aby zrozumieć, dlaczego Rasmussen to właściwy człowiek na właściwym miejscu: "Stanowisko Danii wobec NATO ewoluowało w czasie, ale przynajmniej od końca "zimnej wojny" Kopenhaga zajmuje klarowną pro-natowską pozycję. Na stronie Ministerstwa Obrony Danii pierwsze zdanie w zakładce NATO brzmi: "NATO jest podstawą bezpieczeństwa Danii.” Dania oparła swoją strategię bezpieczeństwa na Pakcie Północnoatlantyckim i bierze aktywny udział w misjach Sojuszu".

Dla Amerykanów wybór przedstawiciela Królestwa Danii był tym łatwiejszy, że "(...) Dania nie bierze udziału we wspólnej polityce obronnej Unii Europejskiej. Kopenhaga zagwarantowała sobie klauzulę opt-out w tej dziedzinie (...) Skupiając się na współpracy z NATO Dania stwierdziła, że integracja w ramach UE nie ma większego sensu". Chodzi oczywiście o integrację w zakresie obronności.

Jak wspomniałem, Polska w kontekście wyboru nowego sekretarza generalnego się nie popisała. Trafnie działania naszego kraju opisał w Polityce Globalnej Patryk Gorgol - Polacy na szczycie NATO - 100 procent amatorstwa.Ocena publicysty jest ostra: "zachowanie prezydenta, jego świty i rządu to jest jedna wielka totalna kompromitacja". Problemem nie było to, że Sikorski odpadł w przedbiegach (podobno jego kandydatura nigdy nie została nawet zgłoszona), ale fakt, że Polska szybko poparła Rasmussena i nic udało się jej zyskać nic w zamian. Zupełnie inną taktykę obrała Turcja, zmuszając prezydenta Obamę do ustępstw na rzecz Ankary.

3. Europa w płomieniach?

Powyższy podtytuł pochodzi w prostej linii od interesującego artykułu Artura Makolągwy z Polityki Globalnej, który pytał, Czy Europa stanie znów w płomieniach?. Publicysta, powołując się na przykłady Grecji i Węgier zastanawia się, czy rozgrywające się w pierwszych miesiącach 2009 roku wydarzenia mogą przekształcić się w coś poważniejszego. Wszyscy pamiętamy zamieszki w Grecji i demolkę stołecznych Aten. Na Węgrzech zaś coraz śmielej podnoszą głowę prawicowi radykałowie.

Pozwolę sobie przytoczyć konkluzję wspomnianego tekstu: "(...) radykalizm nie jest chorobą, na którą Europejczycy się uodpornili. Problemy Grecji i Węgier pokazują, jak niewiele trzeba, by masowy ekstremizm polityczny ponownie stał się problemem dzielącym społeczeństwa i państwa naszego kontynentu.Czas zdać sobie sprawę, że fundamenty naszej przyszłości wcale nie są tak solidne, jak chcielibyśmy – frustracja, zaszłości historyczne, przekonanie o nieudolności państwa oraz atomizacja społeczeństw, skutkująca brakiem rozwiniętego systemu instytucji demokratycznych i społeczeństwa obywatelskiego, mogą szybko zmienić sen o zjednoczonej Europie, jako prosperującym obszarze bezpieczeństwa i stabilności, w znany od setek lat koszmar".

Choć w Grecji sytuacja nieco się uspokoiła, a premierem nie jest już prawicowy Kostas Karamanlis a socjalista Papandreou, Ateny znajdują się w poważnych gospodarczych opałach. Dług publiczny rośnie w zastraszającym tempie, deficyt budżetowy także, a nowa większość parlamentarna jest niechętna reformom strukturalnym. Ludzie znowu wychodzą na ulice. Reformy będą bolesne, ich brak może być katastrofalny. Kwadratura koła?

Na koniec bonus. Gorąco zachęcam do lektury niezwykle ciekawej analizy autorstwa Michała Staniula opublikowanej na portalu Polityka Globalna. W tekście Co zrobiliśmy naszym żołnierzom? Staniul in extenso przedstawia proces przemiany człowieka w maszynę do zabijania. Powołuje się także na ciekawe badania dotyczące okresu II wojny światowej. Wynika z nich, "(...) że tylko 15 do 20 proc. szeregowców walczących w trakcie Drugiej Wielkiej Wojny kiedykolwiek użyło swojej broni podczas konfrontacji z wrogiem". Artykuł Michała jest dość długi, ale bez wątpienia zasługuje na poświęcenie mu uwagi.

Jeśli jakieś wydarzenia kwietniowe szczególnie zapadły Wam w pamięć, podzielcie się refleksjami w komentarzach.


 

Piotr Wołejko

Ocena wpisu: 
Brak głosów