NIEPRAWDY I PÓŁPRAWDY DOKTORA LASKA

Obrazek użytkownika Marek Dąbrowski
Kraj

 

30 października, na fali dawania odporu niesłusznym poglądom w sprawie Katastrofy Smoleńskiej zabrał głos inż. Maciej Lasek- szef komisji technicznej KBWL LP [1]. Po raz kolejny zaprezentował niewzruszoną wiarę w wykoncypowane przez Komisję przyczyny katastrofy, przy okazji dopuszczając się szerzenia nieprawdy i półprawdy (to ostatnie możemy uznać za postęp w stosunku do poprzednich wyczynów Komisji).

Doktor Lasek przekonywał, że wrak tupolewa był badany przez polskich specjalistów i pobrano z niego próbki do badań mających potwierdzić lub wykluczyć obecność materiałów wybuchowych. Nie odniósł się przy tej okazji do listu który  skierowali 2 lutego 2011 roku do Ministra Infrastruktury Cezarego Grabarczyka i Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Tomasza Arabskiego członkowie Komisji Badania Wypadków Lotniczych, a którego był jednym z sygnatariuszy:

„nagły i nieuzgodniony zarówno z zespołem doradców, jak również ze stroną rosyjską, wyjazd Edmunda Klicha ze Smoleńska w trakcie prac polskich specjalistów na miejscu zdarzenia uniemożliwił stronie polskiej dokończenie tych prac, w tym badanie wraku TU 154M.” [2]

Nawet w świetle Raportu KBWL LP można stwierdzić, że Lasek powiedział nieprawdę- na potrzeby Raportu nie przeprowadzono bowiem żadnych badań fragmentów płatowca, a jedynie kilku próbek rzeczy należących do ofiar katastrofy. Co interesujące, najwidoczniej solidnie wystraszony publikacją „Rzeczypospolitej” akredytowany Edmund Klich, nie czekając na konferencję prasową prokuratury, zabrał głos, potwierdzając fakt braku badań wraku, ale jednocześnie zrzucając odpowiedzialność na kolegów:

"O ile mi wiadomo, to w ogóle nie badano wraku, a jeżeli badano, to zbyt pobieżnie, bo nie wykryto żadnych śladów materiałów wybuchowych. (…) Komisja Millera, mając pełen dostęp do wraku, prawdopodobnie nie zbadała go - stąd wychodzą kolejne sensacje. Uważam, że pod tym względem nie dopełniono obowiązków" - podkreślił.

Były akredytowany przy MAK powoływał się też na swoje notatki ze Smoleńska. Jak mówił, wynika z nich, że wydał polecenie zbadania wraku wojskowemu inżynierowi. Ten - powiedział Klich - odmówił badania. Inżyniera - jak dodał Klich - miał poprzeć szef Inspektoratu MON ds. Bezpieczeństwa Lotów i późniejszy zastępca przewodniczącego komisji płk Mirosław Grochowski; miał powiedzieć, że czeka na wyniki badań wraku przez Rosjan. [3]

Podniesiony przez Laska problem brak śladów wysokiej temperatury wymaga przejrzenia całego wraku włącznie z kilkutonową hałdą odłamków pod tym kątem- czy doktor aby na pewno zaręczy, że sprawdzono wszystko, co widać na poniższej fotografii, a co stanowi tylko niewielką część istniejących fragmentów?


Lasek potraktował obecność wbitych w złamaną brzozę odłamków samolotu jako niepodważalny dowód że uderzył w nią cały, sprawny samolot- a nie sypiące się z niego fragmenty, które znajdowano na i w okolicy działki Bodina (zresztą niektóre duże fragmenty płatowca w tym rejonie w ogóle nie zostały zinwentaryzowane- ani przez MAK, ani KBWL LP). Opowiadając o wykonanych 11 i 12 kwietnia 2010 roku zdjęciach niestety nie ujawnił, której części samolotu one dotyczą, i którą częścią skrzydła Tupolew wg niego uderzył w brzozę- bo zapisy w Raporcie Millera w tym zakresie trudno brać poważnie, a skrzydło nie jest uszkodzone w tym miejscu w którym powinno.


Doktor Lasek, krytykując badania doktora Nowaczyka, próbował zaczarować widzów, opowiadając o tajnikach wzajemnej synchronizacji czasowej poszczególnych rejestratorów, która tak naprawdę polega na konieczności dodania do czasu UTC odpowiednio: 3 sekund (aby otrzymać czas FDR) i 6 sekund (dla czasu CVR). Doktor zupełnie niepotrzebnie się kłopotał- ta informacja jest wszystkim zainteresowanym znana co najmniej od dnia publikacji Raportu Millera, a doktor Nowaczyk, który zajmuje się wzajemnymi zależnościami czasowymi jeszcze dłużej, miał ją także odpowiednio wcześniej. To zaś oznacza, że wiadomo jak wzajemnie skoordynować zapisy różnych urządzeń, i problematyczna magia doktora Laska nic mu nie pomoże w próbie zaciemnienia obrazu katastrofy.

Doktor, omawiając symulacje trajektorii lotu, powołał się na niemającą- wbrew solennym zapewnieniom jej Autora- wiele wspólnego z zapisami rejestratorów Tupolewa symulacją profesora Artymowicza, co do której, pomimo wielu zadawanych profesorowi pytań, nie wiadomo nawet jaki kąt natarcia miał użyty w niej model. Kilkukrotnie zakwestionowano jakość danych na jakich opierał się Artymowicz (m.in.autor niniejszego tekstu skutecznie poddał w wątpliwość wartości siły nośnej i wskazań radiowysokościomierza wg których profesor „przegonił” swój model po smoleńskich drzewach) [4]. Blogerzy, m.in. Kaczazupa, Peemka, Tommy Lee i inni wskazywali na inne niedostatki symulacji, która tak naprawdę miała stać się tym, czego KBWL LP nie zrobiła, chociaż było to jej obowiązkiem- czyli obliczeniami numerycznymi toru lotu Tupolewa w ostatnich sekundach.

Niestety, w przypadku odniesienia do przywoływanych symulacji muszę zarzucić doktorowi Laskowi całkiem świadome mijanie się z prawdą- bowiem nie poinformował on widzów, że uczestniczył na konferencji w Kazimierzu, na której, oprócz uproszczonego modelu Artymowicza, doktor Żyluk zaprezentował symulację zachowania się Boeinga 727 (maszyny o podobnych gabarytach i układzie aerodynamicznym jak Tu-154), który po utracie końcówki skrzydła „przykleił się” do ziemi i rozbił, a nie zaczął wznosić, jak model Artymowicza. Zatem model Żyluka zrobił dokładnie to, co- wg prezentowanych chociażby na Konferencji Smoleńskiej badań doktora Nowaczyka czy wreszcie wypowiedzi zawodowych pilotów- powinien zrobić nasz Tupolew w takiej sytuacji.

W beczcie dziegciu, którą jest wypowiedź Laska, znalazła się jednak łyżka miodu. Doktor nie był już tak kategoryczny jak w poprzednich swoich wystąpieniach w kwestii obecności w kokpicie śp.gen. Błasika- zapytany, zaczął kluczyć i zasłaniać się „prawdopodobieństwem”, które wpisane jest w Raporcie Millera.

[1] http://www.tvn24.pl/kropka-nad-i,3,m/nie-zaistnialy-nowe-fakty-by-wznowic-prace-komisji-millera,285930.html

[2] http://niezalezna.pl/7230-zawiadomienie-do-prokuratury-ws-plk-klicha

[3] http://wyborcza.pl/1,91446,12767389,E__Klich__komisja_nie_dopelnila_obowiazkow_w_zakresie.html

[4] http://niepoprawni.pl/blog/2140/pan-profesor-artymowicz-oblicza-utrate-sily-nosnej

http://niepoprawni.pl/blog/2140/pytanie-do-profesora-artymowicza-2

 

 

 

 

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Obecna narracja medialna skupia się głównie na manipulacji wypowiedziami. Dzisiejszy dzień ( a oglądam od rana Fakty TVP)to prawdziwy potok wypowiedzi, w których główne role odgrywają komentatorzy odpowiednio "naprowadzani" przez redaktorów na "właściwy kurs i ścieżkę" . Przed chwila wysłuchałem właśnie wypowiedzi Pana Deresza, który wyraził obawę przed spotkaniem z Panem Macierewiczem, z góry zakładając, że skończy się to konfliktem słownym. A na zakończenie padło z ust dziennikarki pytanie (oczywiście z sugerowaną odpowiedzią) - czy czuje się pan wykorzystywany politycznie ? Odpowiedź - Tak, odnoszę takie wrażenie, że,jestem wykorzystywany przez osoby z kręgu Macierewicza...
Scena, niczym z filmu Alternatywy 4..

Co ciekawe, zupełnie ignorowany jest w komentarzach telewizyjnych fakt zorganizowania Konferencji Smoleńskiej i opinie naukowców, którzy przedstawili swoje referaty - w tym prof. Jana Obrębskiego.

Zamiast tego dominuje narracja wskazująca na powody "polityczne" lub zupełnie nieweryfikowalne dla zwykłego odbiorcy opisy techniczne procedur wykrywania materiałów wybuchowych.

Sądzę, że trzeba teraz publikować jak najwięcej merytorycznych materiałów, odnoszących się wprost do tych manipulacji i fałszerstw. Twój, Marku , tekst jest bardzo teraz potrzebny.

serdecznie pozdrawiam

w linku poniżej moje spostrzeżenia dot. możliwości technicznych - odnośnie tezy prof. Obrębskiego o wielopunktowym wybuchu - już w 1991 roku były prowadzone w Rosji prace nad zastosowaniem ładunków wybuchowych do cięcia profili lotniczych.
------------------------------------------------------------
http://wojnaznarodem.blogspot.com/

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Zapraszam do odwiedzania autorskiego bloga http://wojnaznarodem.blogspot.com/

#302614

Zastanawiające jest, z jakich to badań Lasek wniskuje o braku śladów działania wysokiej temperatury. Badany przez prof. Obrębskiego fragment samolotu wszak takie slady nosił, o czym profesor jasno mówił na konferencji. Mało tego - nosił ślady osmalenia charakterystyczne dla wybuchu.

10.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#302617

Narracja Laska zupełnie pomija to co powiedziano na KS i co wiemy z innych źródeł- gdyby wystąpił z takimi bzdurami na konferencji zostałby rozjechany. Jego brak wiedzy o komentowanym materiale aż razi.
Widać że władze dosyć nieporadnie próbują kontrować na wszystkich polach, a katalizatorem stał się tekst Gmyza. Stąd te Hypkie, flanelki itp. Z drugiej strony, nawet głupszy przekaz powtarzany częściej ma pewne szanse na sukces.

Tak przy okazji: wczoraj mocno mnie zdziwiło poranne pospolite ruszenie na S24: notki debeściaka, wywczasa, kota. Tak jakby dostali przekaz dnia. A z drugiej strony ta narracyjna bezradność (niewybuchy, II WŚ itp) aż do konferencji Szeląga.
Długo to szykowali, jak widać, ale nie wyszło idealnie.

Dzięki za interesujący link. Przesyłam do profesjonalistów ;-)

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Marek Dąbrowski

#302618

Niezwykle rzadko wchodzę na S24, ale wczoraj celowo zrobiłam sobie mały przegląd. Zauważyłam tę wzmożoną aktywność "niezawodnych" nicków. Bardziej jednak zastanowił mnie tekst Rolexa. W coraz dziwniejszą stronę zmierza ten zawodnik :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#302620

Mnie stanowisko Rolexa nie dziwi- podobnie jak wyciąganie nieuprawnionych wniosków bez dostatecznych informacji. Rolex, jak i pancerniacy, rzucił się na Gmyza, nie wiedząc że to wierzchołek góry lodowej.

Z całej wczorajszej notki mógłby napisać tylko to:

96 pasażerów Tu-154 nie zeszło z tego świata w wyniku wypadku lotniczego, cały świat o tym wie. Jak zeszło nie wiem, ale nie wyniku działania trotylu i nitrogliceryny na pokładzie lecącego samolotu

i nic by się nie stało ;-)
O tym, że napisał powyżej nieprawdę- już wiemy. Aż za dobrze.
Listę rozbrajających wczoraj tę (nomen-omen) bombę- naprawdę warto zapamiętać.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Marek Dąbrowski

#302621

Mnie również nie dziwi stanowisko Rolexa. Tak doświadczony i "zacny" bloger dopuszcza się ewidentnej manipulacji . Rolex stawia pytania jak dziecko z podstawówki. Tak pisać może albo kompletny laik, albo ktoś, kto robi to na zamówienie. Od TAKIEGO blogera wymagało by się przecież dokładniej analizy tematu, co nie jest przecież zbyt trudne, a wystarczy trochę podstawowej wiedzy i chęci, by dowiedzieć się, że cząstek wysokoenergetycznych po wybuchu , wbijających się z olbrzymią prędkością w elementy poddane działaniu olbrzymiej siły i prędkości wybuchu, nie da się po prostu usunąć.

Użycie materiałów wybuchowych "starszych technologicznie" utrudnia natomiast dojście do źródła ich produkcji.

Takie formułowanie tez, jakie zastosował Rolex jest przykładem skrajnej manipulacji. Moja nastoletnia córka umiałaby szybciej dotrzeć do odpowiedniej wiedzy, więc albo Rolex jest głupkiem i ośmiesza się tylko publicznie, albo robi to, za co mu płacą.

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Zapraszam do odwiedzania autorskiego bloga http://wojnaznarodem.blogspot.com/

#302622

 Ja tez sobie poczytalam doktora Laska , tez mnie rozsmieszyl, jezeli cos badali to maja chyba ekspertyzy, a przeciez w Uwagach Polski do Raportu MAK, jasno przyznaja, ze nie maja zadnych ekspertyz wraku.

Klich  w ogole sie rozgadal strasznie :

le największym zarzutem Klicha, który kieruje wobec obecnej władzy, jest dążenie do tego, aby największą odpowiedzialnością za katastrofę obarczyć polskich pilotów. "Miałem wrażenie, jeszcze w Smoleńsku po tym artykule w "Gazecie Wyborczej", chyba z 19 kwietnia i po tych telefonach od ministrów, żeby bardzo szybko dostać rozmowy w kabinie, że jest tendencja, żeby pokazać, że piloci zawinili, że piloci są głównymi odpowiedzialnymi"- dodał.

Edmund Klich wpisuje się również w tezy głoszone przez Antoniego Macierewicza, który podważa fakt przeprowadzenia badań przez polskich ekspertów w Smoleńsku. "Eksperci, z którymi ja byłem w Smoleńsku, niektórzy badali, ale właściwie to były bardziej oględziny niż badanie" - twierdzi były pilot.
 

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/edmund_klich_rzadowi_nie_zalezalo_na_...

Co do debesciaka, pobral szybkie kursy w wiki i jest juz ekspertem ods materialow wynuchowych, niestety , pierwsza ekspertyza troche nieudana)))

  • ajna notka

    najbardziej sie usmialem po przeczytaniu o bombie nitroglicerynowej...
    wiedziony jakims szostym zmyslem czytalem pare dni temu o materialach wybuchowych... czyli teraz po tym jak wszyscy stali sie ekspertami od podejsc nieprecyzyjnych w systemie lotnisk rosyjskich i fuzyki lotu, tak teraz wszyscy naucza sie nieco chemii. dobre i to!!!

    pozdrawiam
     

    YOU-KNOW-WHO331476 | 31.10.2012 05:37

     

     
  • @you-know-who

    Nitrogliceryny w czystej postaci nie jest obecnie stosowana, jednak jest składnikiem wielu mieszanek. Jedną z nich jest kordyt, rodzaj prochu powszechnie stosowany jako stałe paliwo rakietowe. Trotyl z kolei jest materiałem stosowanym w głowicach rakiet przeciwlotniczych. Oba te ślady mogą wskazywać na użycie rakiety przeciwlotniczej, np. Strieła, Grom lub Igła. Dalej się pan śmieje, profesorze?
    REDPILL 2.4042 | 31.10.2012 08:18

     
  •  
  • pozdrawiam 

 

 

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#302717

[quote]wiedziony jakims szostym zmyslem czytalem pare dni temu o materialach wybuchowych... [/quote]

Znaczy, że figurant został zadaniowany na nowy odcinek ?
Fajnie.
Jeśli będzie mu szło jak dotąd... wypada tylko podziękować przełożonym.

"wiedziony", *wa jego mać - może wzwiedziony ? ; ))))

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#302821

Po przeczytaniu tej wypowiedzi Profesora Artymowicza przypomina mi się to co kiedyś o jego niedostatkach intelektualnych i dalszej możliwej drodze życiowej pisał na blogu Matka Kurka.

Profesor z tego właśnie powodu nie został wybrany przez mocodawców na celebrytę, ale musi ograniczyć się do Internetu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Marek Dąbrowski

#302844