"Popiełuszko" - premiera

Obrazek użytkownika kokos26
Kultura

Przykro to powiedzieć, ale film „Świadectwo” Pawła Pitery nakręcony na podstawie książki kard. Stanisława Dziwisza okazał się komercyjnym kiczem obliczonym na ściągnięcie kasy ze spędzanej do kin młodzieży szkolnej.

Składał się przede wszystkim ze znanych i powielanych już tysiące razy fragmentów filmów dokumentalnych o Janie Pawle II.

Jednak promocja i natchnione wywiady z twórcami, głównie w TVN-ie miały sugerować, że mamy do czynienia z arcydziełem na światową skalę.

Już sam plakat wydawał mi się wyjątkowo niesmaczny z uwagi na umieszczenie na nim kard. Dziwisza wyraźnie górującego nad postacią Papieża Jana Pawła II.

Dziś w Teatrze Wielkim premiera filmu „Popiełuszko”.

Na dzisiejszej konferencji prasowej jak i podczas kręcenia zdjęć docierały do nas wieści o wyjątkowej, niepowtarzalnej atmosferze i powadze panującej na planie.

Obecnie nie wypada stacji telewizyjnej, której częstymi gośćmi są Jaruzelski, Kiszczak, Urban, Lesiak, Kurnik, Sasin, Czempiński i cała plejada TW występować przeciwko zamordowanemu księdzu jak robili to niektórzy goście stacji Waltera i Wejcherta w latach 80-tych, ale zniechęcić potencjalnych widzów można, a nawet trzeba.

Najpierw jako wiadomość dnia wisiała na Onecie informacja o plakacie do filmu „Popiełuszko” jako plagiacie z ostatniego Jemesa Bonda. Do TVN24 spędzono „ekspertów” krytykujących dystrybutora filmu.
Zaraz potem ukazały się na tym samym portalu sensacje o kłótniach na planie, złej atmosferze i zaległościach w wypłacie honorariów.

Trochę rozumiem właścicieli obu kanałów TVN.

Wielkimi krokami zbliża się beatyfikacja kapłana i męczennika za wiarę. Na ekrany wchodzi film o jego życiu i śmierci z rąk esbeckiego szwadronu śmierci, a pupilami i częstymi rozmówcami obu TVN-ów są z dużą dozą
prawdopodobieństwa zleceniodawcy zbrodni.

To jest Polska ćwierć wieku od pamiętnych wydarzeń.

Nie osądzeni zleceniodawcy zbrodni i tabuny obrońców i adwokatów kreujący bandytów, zaprzańców i renegatów na ludzi honoru i ojców demokracji.

Rzygać się chce.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

...jest na tym przykładzie nader wyrazisty. Podobnie było w przypadku książki "Lech Wałęsa a SB". Dezawuujący atak przed ukazaniem się dzieła czyli klasyczne działania wyprzedzające. W przypadku książki okres trzech tygodni przed jej ukazaniem się poświęcony został na łowienie wypowiedzi na zasadzie "nie czytałem, a więc mogę o tym powiedzieć, co dusza zapragnie". Nie zauważyłem, ile czasu dano sobie na pogaduchy o filmie, ale metoda jest taka sama, bowiem premierę mamy dopiero dzisiaj.

Piotr W.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#13782

IPN znalazł jednak w tym filmie plusy. Trochę mnie smuci taka recenzja, bo juz sie cieszyłem na premierę.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#13875