Medialne konklawe, czyli swąd szatana

Obrazek użytkownika kokos26
Blog

 


„Medialne konklawe”, z jakim mieliśmy do czynienia w czasie tego właściwego odbywającego się w Watykanie swoją formą w iście tragikomicznym stylu, doprowadziło mnie do pewnych przemyśleń, a te z kolei do jedynie słusznego wniosku.

Jeżeli Polskę zamieszkuje 90 procent katolików to te pozostałe 10 procent, co do sztuki musi być zatrudnionych w wiodących mediach i to na dodatek większość, jako „wybitni watykaniści”.

Redakcja Warszawskiej Gazety zaraz po rezygnacji Benedykta XVI zadeklarowała, że nie weźmie udziału w spekulacjach i przypominających zakłady bukmacherskie dyskusjach. 

Dotrzymaliśmy słowa, ale nawet w najczarniejszych scenariuszach nie przewidywaliśmy poziomu dziennikarskiej głupoty połączonej z megalomanią, brakiem jakichkolwiek moralno-etycznych zasad, podstawowej wiedzy nie mówiąc już o profesjonalizmie.

Medialny, pełen bełkotu amok z ewidentnym i z trudem skrywanym antykościelnym zacietrzewieniem doprowadziły na koniec do tak wielkiej zawodowej i czysto ludzkiej kompromitacji, że na miejscu tych wszystkich uczestników podłego „medialnego konklawe” zapadłbym się pod ziemię i nigdy już nie pokazał publicznie.

Te wszystkie miedziane czoła jednak to „wyjątkowi twardziele” i póki trwa III RP z wystawionym dla nich pełnym korytem, oni nigdy nie odejdą, przypominając pijaka, który będzie kiedyś zdziwiony, że jest wyprowadzany siłą z eleganckiej restauracji tylko z tego błahego powodu, że wypił odrobinę za dużo z cudzych kieliszków i załatwił obok stolika swoje fizjologiczne potrzeby.

Drodzy czytelnicy, bombardowani byliśmy zapowiedziami bardzo długiego konklawe, gdyż „jak wiadomo” konkurują między sobą liczne wśród kolegium kardynalskiego sitwy, kliki i układy.

„Pasibrzuchy z kurii rzymskiej” i „lobby pedofilskie” zapewne połączą się w koalicję przeciwko „postępowym reformatorom”, którzy mają już gotowe, napisane na Czerskiej i Wiertniczej plany zalegalizowania aborcji, związków jednopłciowych, zniesienia celibatu i wyrażenia zgody na kapłaństwo kobiet oraz likwidacji Radia Maryja, TV Trwam wraz ze spaleniem ojca Tadeusza Rydzyka na stosie pod siedzibą Agory, ewentualnie na ulicy Wiertniczej przed budynkiem TVN-u w czasie emisji kolejnego wydania „kropki nad i”, autorskiego programu „wybitnej watykanistki” Moniki Olejnik.

Padały nazwiska tych bardziej lub mniej pewnych kandydatów z wirtualnych „sitw” i „frakcji”, a cała plejada „watykanistów” i „znawców Kościoła” to między innymi Jarosław Gugała, Kamil Durczok, Katarzyna Kolenda-Zaleska, Jacek Pałasiński, Justyna Pochanke, Monika Olejnik, Tadeusz Bartoś, Jan Hartman, Magdalena Środa, Adam Szostkiewicz, Jarosław Kuźniar, Katarzyna Wiśniewska, Jan Turnau no i oczywiście ksiądz Kazimierz Sowa.

Jak widzimy ta koalicja szatana to dobrane i tylko z pozoru egzotyczne i wymieszane stado. Lewacy, libertyni, postępowi katolicy, ateiści, agnostycy, księża patrioci, upadli duchowni i przedstawiciel żydowskiej loży B'nai B'rith, utworzyli nowe PO, czyli Platformę Opętanych nienawiścią do Kościoła.

Nie zapominajmy też o niezwykle błyskotliwym dziennikarzu „watykaniście”, Andrzeju Morozowskim, który z uporem maniaka, jakby na komendę wydawaną mu do słuchawki umieszczonej za uchem, co jakiś czas z tą samą od lat miną markującą wybitną inteligencją nabytą po przodkach, dukał w kierunku niemal każdego zaproszonego do studia gościa: Aaa… prezerwatywy? Aaa…  celibat?

Jak się na koniec okazało, wybór padł na kardynała, którego ani jeden z „watykanistów” nawet półgębkiem nie wymienił. Trzymając się ich logiki skoro, żadna z „sitw” nie przeforsowała swego kandydata to musiało paść na tak wyczekiwanego przez nich reformatora.

Skąd, więc ten natychmiastowy ryk wściekłego szatana i jeszcze tego samego dnia próba lustracji papieża Franciszka na stronie internetowej Gazety Wyborczej, która jak wiemy lustracją i grzebaniem w życiorysach się brzydzi? Cóż takiego się stało, że kontynuują dziki atak nie odczekawszy choćby dla przyzwoitości kilku dni?

Po pierwsze, „medialne konklawe” miało za cel przedstawianie Kościoła, jak instytucji czysto ludzkiej z mechanizmami i patologiami identycznymi jak w wielu światowych korporacjach.

Wybór papieża Franciszka utwierdził jednak wiernych, że Kościół to sprawa bosko-ludzka, a fakt, że Ojcem Świętym został jezuita, czyli przedstawiciel zakonu do zadań specjalnych rozwścieczył Złego, który od razu zrozumiał, że po dotychczasowych pasterzach Duch Święty powołał na Stolicę Piotrową prawdziwego wojownika, odczytując bezbłędnie znaki czasu.

Wspierajmy papieża Franciszka szczerą i gorącą modlitwą oraz obserwujmy wściekłość szatana objawiającą się najbardziej medialną nadaktywnością zwłaszcza tych, którzy zrzucili sutanny i habity nie zdając egzaminu z wierności Kościołowi. To głównie oni będą teraz promowani, jako najwyżej cenieni „watykaniści”.

Ojciec Święty Franciszek to papież czasu wojny i z dzisiejszej perspektywy jakże jasne i zrozumiałe są słowa Benedykta XVI wypowiedziane do kardynałów 21 maja 2012 roku:

"Pojęcie Ecclesia militans - Kościoła wojującego - nie jest dziś modne. W rzeczywistości jednak coraz lepiej rozumiemy, że jest prawdziwe, oddaje coś z prawdy. Widzimy, że zło chce opanować świat i konieczne jest podjęcie walki ze złem. Widzimy, że zło posługuje się w tym wieloma sposobami: okrutnymi, uciekając się do różnych form przemocy, ale też udaje dobro i w ten sposób narusza moralne fundamenty społeczeństwa. Św. Augustyn powiedział, że cała historia jest walką dwóch miłości: miłości własnej, aż do pogardzania Bogiem, i miłości Boga, aż do pogardzania sobą w męczeństwie.”  

A na wojnie jak to na wojnie, obowiązują krótkie jasne oraz precyzyjne komendy i rozkazy.

Papież Franciszek:

- Podążać, budować Kościół, wyznawać wiarę, zawsze z krzyżem Chrystusa

- Kiedy idziemy bez krzyża, jesteśmy docześni; możemy być biskupami, księżmi, kardynałami, ale nie jesteśmy uczniami Pana

"Kto nie modli się do Boga, modli się do diabła"

Jednym słowem im bardziej się wściekają i miotają tocząc pianę tym bardziej  bądźmy pewni, że 13 marca 2013 to Duch Święty dokonał najlepszego z możliwych wyboru.

Artykuł opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta

 

Polecam moją nową książkę, "Polacy, już czas" ozdobioną rysunkami Arkadiusza "Gaspara" Gacparskiego, jak i poprzednią, „Jak zabijano Polskę”.

Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Wspomniane towarzystwo, te bękarty diabła wyją coraz głośniej niczym potępieńcy w piekle. Nie mogą znieś tego, że Papież Franciszek jest postępowy, jednak nie w tym znaczeniu jakie oni by chcieli.
A Ojciec Święty nie zrażony, spokojnie zaczął odnowę Kościoła i jak da się zauważyć, mówi coraz to ciekawsze rzeczy o dialogu ekumenicznym, o miłości i szacunku do bliźniego, o nie zastępowaniu Boga rzeczami materialnymi.
Pochylił się nawet nad "cennymi sojusznikami", jak nazwał ludzi, którzy, nie należąc do żadnej konkretnej tradycji religijnej, poczuwają się jednak do poszukiwania prawdy, dobra i piękna Boga.
Pozdrawiam

NIEPOPRAWNY INACZEJ

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#346210

 Dyspozycyjny dziennikarz to "zawód" dość powszechny w PRL-u i w PRL u bis czyli obecnie. Sygnały jak pisać, co pisać, jak mówić, a nawet jak myśleć rodzą się w środowisku Gazety Wyborczej pod dowództwem jej herszta  A.Michnika.  Dyspozycyjność zapewnia kasę, awanse, wyróznienia, nagrody no i... szeroki dostęp do mediów głównego .. ścieku. To wystarcza. Dziwię się, ze Kardynałowie przed podjęciem decyzji nie skontaktowali się z A. Michnikiem : to skandal. Tylko on potrafi wskazać właściwego kandydata na Papieza., a nawet wokół siebie ma kandydatów np ks. Sowa, ks Boniecki itp Jak kiedyś pisała GW najwyzszy czas aby skasować z dekalogu szóste i dziewiąte przykazanie, a inne tez nieco skorygować no i te związki partnerskie, no i ten celibat, no i ten okrutny.... O.T. Rydzyk! Czemu zatem się dziwić komentarzom dyspozycyjnych dziennikarzy??  

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#346214