„A jego kolor jest czerwony…”, czyli Michnik tam gdzie stało ZOMO

Obrazek użytkownika kokos26
Kraj

 


 

 

 

6 lipca 2013 roku to dzień historyczny i bynajmniej nie z uwagi na 90 urodziny zdrajcy Jaruzelskiego.

Tego, bowiem dnia, do tej pory krygujące się i dystansujące, a nawet zaciągające do sądu każdego, kto przypisywał mu komunistyczne powinowactwo, sympatie czy inklinacje, środowisko Gazety Wyborczej symbolizowane przez Adama Michnika, z odkrytą przyłbicą, bezczelnie i butnie stanęło pod postkomunistycznym sztandarem.

Z pełną premedytacją rękawicę wprost w twarz Polakom rzucił sam naczelny organu z Czerskiej, który w swoim artykule napisanym z okazji jubileuszu zdrajcy, renegata i zbrodniarza, nie pozostawiając już nawet tym najbardziej naiwnym żadnych wątpliwości, oddał hołd jego całemu życiorysowi pisząc w artykule „Dziękujemy, generale”:

„Patriotyzm generała jawi mi się jako mieszanina idei Polski "szklanych domów" rodem z Żeromskiego z przekonaniem zrodzonym z wojny, że tylko Polska prosowiecka ma szansę istnieć na mapie Europy”

To kredo obowiązuje do dziś i obserwując rosnące, szczególnie po smoleńskiej zbrodni wpływy w Polsce putinowskiej Rosji, można bardzo łatwo rozszyfrować obecne rozumowanie Michnika:

Tylko polska prorosyjska i podporządkowana Putinowi gwarantuje nam dalszą władzę nad tubylczym nadwiślańskim narodem i trzymanie nadal w ryzach polskiego żywiołu – zdaje się mówić Michnik i wcale nie dziwi, że rozumie i gloryfikuje cały życiorys generała. 

On nie ma mu za złe, że splamił swoje zbrodnicze łapy krwią likwidując czynnie polskie podziemie niepodległościowe po 1945 roku. Nie ma mu za złe inwazji na Czechosłowację, antysemickich czystek z 1968 roku, których dokonywał rękę w rękę ze swoim przyjacielem Moczarem. Wybacza mu tym hołdem mordowanie polskich robotników na Wybrzeżu, działalność tajnych szwadronów śmierci SB, mordowania księży i przetrącenie na rozkaz z Kremla kręgosłupa polskiej solidarnościowej rewolucji z 1980 roku. Historia zatoczyła koło, a włodarze III RP uwłaszczeni przez tego moskiewskiego pachołka na zagrabionym Polakom majątku, aby utrzymać władzę dokonali dziś w III RP podobnego wyboru, co Jaruzelski 70 lat temu.

Znowu w pobliżu trzeba mieć protektora, gwaranta i jednocześnie żandarma - nadzorcę, który pomoże trwać przy korycie okrągłostołowym „elitom”, a w razie zagrożenie odrąbie łapy, które ośmielą się zamachnąć na magdalenkowych kolaborantów.

Czy w tekście Michnika jest, choć cień współczucia dla niewinnych ofiar działalności Jaruzelskiego i oburzenie na bezkarność jego i jemu podobnych zbrodniarzy? Owszem jest, choć dla niektórych kierunek, w którym to współczucie poszło może być zaskakujący. Michnik pisze:

„Kiedy sfanatyzowany nienawistnik uderzył generała kamieniem, raniąc go boleśnie, generał oświadczył, że nie będzie szukać zadośćuczynienia w prokuraturze. To był gest wielkiego serca chrześcijańskiego, była w tym "dawnych Polaków duma i szlachetność"”

Oto wyrafinowana drwina z Polaków. Spadkobiercą dawnej narodowej dumy i wartości chrześcijańskich, z których słynęła przed wiekami Polska jest dziś bardziej Jaruzelski i jemu podobni niż to żałosne ogłupione Polactwo, którego już nie stać nawet na bunt.

  Jako ofiarę mamy bezkarnego komunistycznego zbrodniarza i zdrajcę, który „raniony boleśnie kamieniem” wspaniałomyślnie darował winy swojemu „katowi”. Cóż za pokaz „wielkiego serca chrześcijańskiego” i szlachetności. Przecież „zamachowca” mógł ktoś nazajutrz porwać, torturować i wyrwać mu język, po czym związać, przytroczyć mu do nóg worek kamieni i wrzucić do zbiornika we Włocławku, albo zatłuc na śmierć na jakimś komisariacie.

„Dziękujemy generale, dawnych Polaków dumo” za to „chrześcijańskie serce”.

To tak wygląda jakby Michnik podziwiał UB-eka, który wyrywając paznokcie przesłuchiwanemu „karłowi reakcji”, sam zranił się w palec obcęgami i zamiast wściekły wydobyć z kabury tetetkę i natychmiast strzelić więźniowi w potylicę, sam „boleśnie raniony” podszedł tylko do apteczki i założył sobie opatrunek na obolałą ranę.

Jeszcze nigdy w tak oczywisty sposób Czerska się nie określiła. Skończyło się nieudolne udawanie, że siedzą okrakiem na barykadzie i ważą racje walczących stron.

 Tekst Michnika to z premedytacją wykonany pokaz buty i splunięcie Polakom prosto w twarz, a jednocześnie okrzyk, „MY TU RZĄDZIMY” i nic nie możecie nam Polaczki zrobić.

To samo przesłanie zafundowali nam udający się na urodzinową uroczystość w hotelu Hyatt: Jerzy Urban, Stanisław Ciosek, Aleksander Kwaśniewski, Kazimierz Kutz, Józef Oleksy i cała reszta tej komunistycznej hołoty.

Na koniec nie będzie żadnej optymistycznej puenty.

Po niemal ćwierćwieczu od tak zwanej transformacji ustrojowej oni już się nie krygują i w najbezczelniejszy z możliwych sposobów mówią nam:

Tak, w Polsce jest podział na „MY” i „WY”, ale to my graliśmy, gramy i będziemy grać zawsze na głównej płycie boiska, a wy jesteście po wszech czasy tylko od podawania piłek i możecie nam tak naprawdę skoczyć.  

Czy stać nas dzisiaj na wielki zryw godny naszych przodków i zrehabilitowanie się za te wszystkie lata żałosnego poddaństwa i tolerowania rządów zdrajców i złodziei?

Artykuł opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta

Polecam moją nową książkę, "Polacy, już czas" ozdobioną rysunkami śp. Arkadiusza "Gaspara"

Gacparskiego, jak i poprzednią, „Jak zabijano Polskę”.

Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6

Najnowszy numer ogólnopolskiego tygodnika Warszawska Gazeta już w kioskach

Ocena wpisu: 
Brak głosów