1000 szkół na 1050. lecie Polski

Obrazek użytkownika kokos26
Blog

Nie wiem, czy „Syzyfowe prace” są dzisiaj lekturą obowiązkową, ale nie ulega wątpliwości, że być nią powinny. Do dziś doskonale jeszcze pamiętam dwie sceny opisane w powieści Stefana Żeromskiego.
Jest połowa XIX wieku, zabór rosyjski i gimnazjum w Klerykowie gdzieś na Kielecczyźnie, w którym odbywa się lekcja historii prowadzona przez zagorzałego rusyfikatora Kostriulewa. Kiedy nauczyciel powołując się na wyssane z palca rzekome sensacyjne odkrycia szkaluje katolickie zakonnice, z ławki podnosi się uczeń Tomek Wałecki zwany „Figą” i w imieniu całej klasy protestuje przeciwko posługiwaniu się kłamstwami na lekcji historii i w ten sposób poniżaniu odwiecznej wiary Polaków.
Scena druga to chyba najbardziej poruszający fragment „Syzyfowych prac”. W szkole pojawia się relegowany z warszawskiego gimnazjum za czytanie patriotycznej polskiej literatury, uczeń Bernard Zygier. Od samego początku jest on bacznie obserwowany przez dyrekcję i nauczycieli starających się izolować go od reszty klasy. Nauczycielem języka polskiego, przedmiotu nieobowiązkowego jest profesor Sztetter. Podczas prowadzonych lekcji ze strachu unika on używania języka polskiego, gdyż obarczony liczną rodziną nie chce narazić się zaborcy i pragnie jedynie spokojnie dotrwać do emerytury, przez co nie cieszy się szacunkiem młodzieży.
Po wywołaniu do odpowiedzi Zygiera ten zaczyna wspominać jak to w poprzedniej szkole uczniowie potajemnie czytali polską literaturę. Wystraszony nauczyciel chcąc zakończyć niebezpieczny temat każe powiedzieć Zygierowi jakiś wiersz. Ten w patriotycznym uniesieniu pięknie recytuje „Redutę Ordona”. Klasa nieruchomieje i w milczeniu podziwie ze szklistymi wilgotnymi oczyma wsłuchuje się w mickiewiczowskie strofy, a po chwili także spod zamkniętych powiek nauczyciela Sztettera zaczynając spływać łzy.
Nieprzypadkowo chyba w moją pamięć wryły się akurat te dwa fragmenty książki. Nieprzypadkowo też w dzisiejszej Polsce podobnie jak w czasach zaborów czy sowieckiej i niemieckiej okupacji na muszce naszych odwiecznych wrogów jest polski patriotyzm, wiara katolicka i chrześcijańskie wartości.

Data pierwszego września, czyli rozpoczęcia nowego roku szkolnego to dobry moment by zastanowić się nad tym, jak obronić dzisiejszą młodzież przed współczesnymi Kostriulewami i znacznie liczniejszymi Sztetterami, dla których patriotyzm i polskie obowiązki zeszły na dalszy plan ustępując miejsca koniunkturalizmowi i ukochaniu tak zwanego świętego spokoju. Jak dziś ocalić młodych ludzi przed demoralizacją, z jaką do szkół wkraczają środowiska homoseksualnych dewiantów i oszalałe feministki? Jak uwolnić się od wspieranej przez władze i antypolskie media dyktatury zdegenerowanych i wynaturzonych mniejszości?
Jakby na dzisiejszą sytuacje Polski nie patrzyć, odwaga i patriotyzm nie kosztują już tyle, co w czasach opisywanych przez Żeromskiego. Oczywiście cel naszych wrogów jest ciągle ten sam. Polacy mają być całkowicie pozbawieni prawdziwych patriotycznych elit i stać się społeczeństwem moralnie i etycznie wykastrowanym, odciętym od katolickich korzeni, zakompleksionym, skłóconym, zdegenerowanym i pozbawionym ambicji tak jak tego chcieli Hitler i Stalin.


Symbolami tych antypolskich poczynań przynajmniej dla mnie są środowiska skupione wokół Gazety Wyborczej, TVN oraz tacy sztandarowi przedstawiciele antypolonitów jak tytułowani profesorami Magdalena Środzina z domu Ciupak czy żałosny Jasio Hartman. Nie wspomnę już nawet o rządzącej koalicji czy komuchach z SLD i hołocie skrzykniętej przez Palikota.
Może w łagodniejszej i bardziej dostosowanej do współczesności formie to jednak w III RP ciągle obowiązują te słowa wypowiedziane bez owijania w bawełnę podczas „Procesu Szesnastu” w Moskwie przez prokuratora Rudenkę: „Cała konspiracja, cały ruch oporu musi być uznany za agenturę; wszystko, co polskie i krajowe znajdzie się za kratami”
Warto też ku przestrodze pamiętać o wizjach publicysty Gazety Wyborczej, Konstantego Geberta vel Dawida Warszawskiego, syna zdrajcy i agenta NKWD, Bolesława Geberta, który w 1998 roku w wychodzącym w USA miesięczniku „Moment” tak przewidywał: Antysemityzm w Polsce został zmarginalizowany do księżycowych peryferii. Zarazem całe połacie tożsamości narodowej i tradycji zostały zapomniane […] w roku 2010 żydowscy profesorowie zdominują wydziały polskiej historii i tradycji na uniwersytetach […] polskie lobby żydowskie wkrótce wzrośnie w siłę

Dla polskiego szkolnictwa wybiła właśnie godzina „W”. Nadszedł czas, aby skończyć wreszcie z ogólnopolskim biadoleniem i wypłakiwaniem sobie nawzajem w rękawy żalów na temat tego, jacy to jesteśmy biedni i prześladowani, a ze szkół chcą nam pozdejmować krzyże. Zróbmy na złość lewakom oraz komuchom i hasło towarzysza Kuronia, „Nie palmy komitetów zakładajmy własne” zastąpmy naszym „Nie palmy szkół, zakładajmy własne katolickie”, a PRL-owskie „1000 szkół na 1000-lecie Polski” przemieńmy na „Tysiąc nowych katolickich szkół na 1050. lecie Polski”, które obchodzić będziemy w 2016 roku.
Takich katolickich szkół jest dzisiaj w Polsce kilkaset. Zakładanie ich nie jest czymś niezwykle skomplikowanym. Już najwyższy czas znowu wykorzystać sale i salki katechetyczne, do których młodzież w PRL-u uczęszczała na lekcje religii. Zapewniam, że na owoce nie przyjdzie nam długo czekać i na pewno nie będą to syzyfowe prace, na co najlepszym dowodem są dzieła ojca Tadeusza Rydzyka, który już dawno temu zrozumiał gdzie leży klucz do ocalenia Polski.
Nie czekajmy, że oto będą wybory, przyjdzie nowa władza i nagle wszystko się zmieni. Zmieni się niewiele albo i nic.
To my musimy wychować i wykształcić tych, którzy w przyszłości będą tworzyć ten prawdziwie polski rząd wspierany przez autentyczne elity.

Takie będą Rzeczypospolitejakie ich młodzieży chowanie
Jan Zamoyski

Artykuł opublikowany w Warszawskiej Gazecie
Nowy numer tygodnika Polska Niepodległa już w kioskach

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.7 (głosów:14)

Komentarze

Przyznam,  że po 89 gdy było już trochę bardziej wolno i dało się zakładac szkoły prywatne i społeczne liczyłem na to, ze koscioły zajmą się wychowaniem młodzieży na powaznie. A praktycznie tylko w Toruniu powstała uczelnia wyższa z prawdziwego zdarzenia.  NA KUL-u wykładają dżender!  Myślałem, ze wparafiach, przynajmniej silniejszych powstaną szkoły społeczne. Ale nic z tych rzeczy!.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-3

Ostatni legion

#1437457

Świetnie nadawałyby sie na małe szkółki, chociażby dla klas I - III, żeby małych dzieci nie wpuszczać do kilkuset-osobowych molochów.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

Pobudka!

#1437460

... stawałby "okoniem", by reaktywować szkoły katolickie na wzór tych sprzed kilku wieków.
Chodzi mi o zasady, tj. ponowne wprowadzenie wychowywania, nie tylko program.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr

 

#1437469

ile może albo chce..albo umie.My róbmy swoje.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

Verita

#1437461

... pozyskujesz wiedzę. A przecież Twoje pokolenie tak lubi surfować w necie.
I co? - Nie chciało Ci się zerknąć na odpowiednią stronę? Zerknij tutaj:
http://www.rsk.edu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=98&It...

 

Jednakże by pojąć, na jakich zasadach funkcjonują szkoły katolickie, to powinieneś
jeszcze zerknąć na ustawy i ich przepisy wykonawcze.
Zapraszam zatem do literatury, zanim coś tu napiszesz.

 

Z katolickim pozdrowieniem, stary "belfer"

   

 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr

 

#1437468

Tam, gdzie są mądrzy samorządowcy, którzy dbają o dobro wyborców - z powodu braku uczniów - nie zamykają szkół, ale umożliwiają utworzenie w budynku szkoły ponadpodstawowej, która jest prowadzona przez Kościół.

Znam kilkoro absolwentów gimnazjum katolickiego. Na początku (szczególnie chłopaki) nie byli zadowoleni z dyscypliny i wymogów, jakie przed nimi stawiano.

W szkole średniej kulturą , klasą i wiedzą  znacznie przewyższają swoich rówieśników.

 

TO BĘDZIE ELITA.

To JUŻ JEST ELITA. - MŁODZIEŻOWA.

Oby szkół katolickich było jak najwięcej.

Najlepszym dowodem na kolosalną różnicę jakości Człowieka i fachowca niech będą dziennikarze.

Osoby, które oglądamy w TV TRWAM w porównaniu z osobnikami z innych stacji - to ogromny kontrast, jak pogodne, bezchmurne niebo i gradowe, czarne chmury.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

bursztyn

Nic bardziej groźnego, niż głupi przyjaciel.
Lepszy byłby mądry wróg.
/Jean de Lafontaine/

#1437480

Owszem, są. Widzałem stronę gdzie jest spis takich szkół różengo stopnia. Ale to kropla w morzu.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Ostatni legion

#1437830