Problem Koreański.

Obrazek użytkownika Stanislao
Świat

    W ciągu
ostatnich kilku miesięcy doszło do kilku wydarzeń w Korei Płn.
Pod koniec czerwca Koreańczycy wysadzili element ośrodka
nuklearnego w Jongbion.

Wydawało się, że w tym możliwie zapalnym
rejonie świata sytuacja się poprawi. Nic bardziej mylnego. Mimo
wysadzenia części ośrodka w Jongbion, władze Korei Płn. nie
zgodziły się na wpuszczenie międzynarodowych inspektorów do
swych ośrodków jądrowych. Wobec tego faktu władze USA nie
skreśliły Korei Płn. z listy krajów wspierających
terroryzm. Figurowanie na tej liście oznacza dla totalitarnego
państwa odcięcie od pieniędzy z międzynarodowych instytucji
finansowych. 4 IX Korea Północna wznowiła swój
program atomowy. Chiny, Japonia, Rosja, USA, a szczególnie
Korea Południowa obawiają się konsekwencji wynikających z
możliwości posiadania broni jądrowej przez reżim z Phenianu. Gdy
wraca problem północno-koreańskich zbrojeń atomowych,
pojawia się także pytanie – ile jeszcze będzie trwał relikt
zimnej wojny, jakim jest podział Korei?

   Historia
Korei sięga V wieku p.n.e., gdy powstało pierwsze państwo na
półwyspie – Choson (dla odróżnienia znane także
jako starożytne Choson). W I w n.e. państwo to upadło. Na terenie
półwyspu powstało wiele małych królestw, doszło
także do interwencji chińskiej. Z czasem na terenie Korei
uformowały się trzy silne królestwa – Koguryo na północy
(zajmowało także cześć Mandżurii), Paekche na
południowym-wschodzie, oraz Silla na południowym-zachodzie. Do VI
wieku Silla opanowała sąsiednie królestwa, jednocząc
półwysep. Odparto także najazd chiński pod koniec VII
wieku. Państwo Silla osiągnęło szczyt swojej potęgi w połowie
VIII wieku. Z czasem doszło do serii buntów, a w 935 roku
zbuntowani arystokraci stworzyli nowe królestwo – Koryo. Za
czasów tego królestwa w Korei zaczął się prężnie
rozwijać buddyzm – stał się nawet religią państwową. W 1231
roku Korea została zaatakowana i podbita przez Mongołów.
Pozostała ich lennikiem na około 100 lat. Gdy imperium mongolskie
zaczęło słabnąć, Korei udało się usamodzielnić. Mimo tego
czasy dynastii Koryo dobiegały końca – w 1392 roku generał Yi
Seonggye, wysłany na wojnę przeciwko Cesarstwu Chińskiemu,
przyłączył się do przeciwnika i najechał Koreę, przejmując
władzę. Założył nowe państwo koreańskie – Choson. Za jego
rządów nową religią państwową stał się, wzorem Chin,
konfucjanizm. Za czasów dynastii Choson stolicą Korei stał
się Hansong, czyli dzisiejszy Seul, stolica Korei Płd. Nowa
dynastia uznawała zwierzchność Chin. Od XVII wieku właśnie z
Chin zaczęło przedostawać się na teren Korei chrześcijaństwo.
Początkowo tolerowane, w latach 1839-1876 przeżyło bardzo okrutne
prześladowania. Spośród wielu prześladowanych katolików
103 zostało kanonizowanych przez Jana Pawła II w 1984 roku (jako
ciekawostkę można podać, że Korea może poszczycić się czwartą
co do wielkości liczbą świętych katolickich na świecie). W
drugiej połowie XIX wieku Korea zaczęła otwierać się na świat,
zawierać układy handlowe z krajami zachodu, podjęła próby
modernizacji, zaprzestała prześladowań religijnych. W 1897 roku
Korea stała się cesarstwem. W wyniku wojny japońsko-chińskiej
(1894-1895) coraz większe wpływy na półwyspie zaczęła
mieć Japonia. W 1907 roku uczyniła z Korei protektorat, który
w 1910 wchłonęła. Okupanci japońscy postępowali bardzo brutalnie
z miejscową ludnością – japonizowali ją, okrutnie zwalczali
ruch oporu, na siłę werbowano mężczyzn do armii japońskiej.
Szczególnie bolesną zbrodnią wyrządzoną Koreańczykom było
zmuszanie tysięcy miejscowych kobiet do prostytucji. Wraz z klęską
Japonii w II wojnie światowej zakończyła się okupacja Korei przez
ten kraj. Na północną cześć półwyspu wkroczyły
(przez Mandżurię) wojska radzieckie, a na południową
amerykańskie. Spotkały się wzdłuż 38 równoleżnika...

   Podział
Korei rozpoczyna najnowszy (trwający w praktyce do dziś) okres
historii półwyspu. Na północy sowieci wynieśli do
władzy kapitana armii czerwonej Kim Ir Sena. Zbudowano tam
totalitarne, stalinowskie państwo. Opozycja została zlikwidowana
(także wewnątrzpartyjna), przeprowadzono pseudowybory. 2 września
1948 roku proklamowano Koreańską Republikę Ludowo-Demokratyczną.
Stolicą Korei Płn. w praktyce został Phenian, nie mniej w
konstytucji, jako stolicę, zapisano Seul. Była to jawna prowokacja.
Na południu w wyniku wyborów z 10 maja 1948 prezydentem i
szefem rządu został Li Syng Man – potomek ostatniej dynastii,
chrześcijanin, antykomunista. Korea Południowa była wg konstytucji
państwem demokratycznym, ale w praktyce realne zagrożenie
komunistyczne (rebelie inspirowane przez północ), czyniły z
niej kraj o zabarwieniu autorytarnym. 25 VI 1950 roku armia Korei
Płn. przekroczyła 38 równoleżnik, rozpoczynając inwazję.
W krótkim czasie zdobyła Seul. Resztki armii Korei Płd.
broniły się w mieście Pusan. ONZ potępiła agresję i
przegłosowała (ZSRR zbojkotował obrady RB, nie skorzystał z prawa
weta) wysłanie wojsk międzynarodowych. Po stronie Korei Płd.
walczyły armie 15 krajów, głównie USA. We wrześniu
1950 roku przeprowadzono wielką ofensywę. Do połowy października
ogromna większość komunistycznej Korei znalazła się pod aliancką
okupacją. Na ratunek reżimowi Kim Ir Sena przyszli jednak
Chińczycy. Kilkaset tysięcy „ochotników” (w praktyce
regularna armia chińska) włączyło się do wojny, odbijając
KRL-D, a nawet przejściowo zajmując Seul. Z czasem front
ustabilizował się w okolicach 38 równoleżnika. Ostatecznie
27 VII 1953 w Panmundżonie obie strony podpisały rozejm. Granica
pomiędzy obiema państwami przebiega w okolicach 38 równoleżnika.

   Przez
kilkanaście lat po zakończeniu wojny, to Korea Płn., mimo
utopijnego systemu gospodarczego była krajem silniejszym
ekonomicznie. Działania wojenne toczyły się głównie na
południu. Na północy znajduje się więcej bogactw
naturalnych i z tego powodu japońscy okupanci prowadzili w tym
rejonie inwestycje gospodarcze. Spór między ChRL, a ZSRR,
dawał Korei Pn. nie małą samodzielność. W Korei Płd. Po
ustąpieniu w 1960 roku Li Syng Mana (ustąpił w wyniku protestów
studenckich), nastąpił krótki okres eksperymentów z
demokracją. Został on przerwany 16 V 1961 wojskowym zamachem stanu
generała Parka Chung Hee. Zapoczątkował on trwające ok. 30 lat
rządy hunty wojskowej. Park i jego następcy pozwolili rozwijać się
gospodarce. Korea Południowa stała się jednym z gospodarczych
„tygrysów” Azji. Rządy hunty miały naturalnie swoje
ciemne strony – w 1980 władze krwawo stłumiły studenckie
protesty, dochodziło do porwań i zabójstw przedstawicieli
opozycji. Oczywiście w porównaniu do Korei Północnej
były to przypadki sporadyczne. W latach 90 wybory wygrała opozycja.
W Korei Północnej od śmierci Kim Ir Sena w 1994 rządzi jego
syn Kim Dzong Il. Podobnie, jak ojciec włada krajem totalitarnym,
zamkniętym na świat. Po upadku ZSRR coraz większym problemem staje
się klęska głodu – szacuje się, że głoduje ok. 1 mln.
Koreańczyków z północy. Władze rozwijają budzący
na świecie strach program atomowy.

   Jeśli
ktoś sądził, że reżim północno-koreański zrezygnuje na
stałe ze swego programu nuklearnego to był delikatnie mówiąc,
naiwny. Kim Dzong Il nie może z niego zrezygnować, ponieważ
„atomowy straszak” stanowi bardzo poważne podparcie jego władzy.
Grożąc ościennym krajom oraz USA rozbudowaniem swego arsenału
jądrowego wymusza na nich pomoc humanitarną. Uzyskując taką pomoc
może pokazać się swemu społeczeństwu jako „zwycięzca
imperializmu”, a także na jakiś czas ograniczyć klęskę głodu,
która na dłuższą metę mogłaby doprowadzić do rozruchów.

   Czy
zjednoczenie Korei jest możliwe? Aby odpowiedzieć na to pytanie
należy zwrócić uwagę na różnice w obu państwach
koreańskich oraz na to, jak one widzą tę ewentualność. Ważne
jest także zapatrywanie się na tą kwestię państw ościennych,
głównie mocarstw. Oba kraje różnią się kompletnie
ustrojem – Korea Północna to kraj totalitarny, zaś Korea
Południowa demokratyczny (aczkolwiek należy pamiętać, iż nie
jest to taka sama demokracja, jak na zachodzie). Co za tym idzie, ich
wizje zjednoczenia są różne. Władze Korei Południowej
chcą, aby zjednoczona Korea była jednolitym krajem demokratycznym.
Władze Korei Północnej widzą zjednoczoną Koreę, jako
konfederację ze wspólną armią oraz polityką zagraniczną.
Te dwie wizje się wykluczają. Jeszcze bardziej niż kwestie
ustrojowe i ideologiczne na przeszkodzie zjednoczeniu stoją sprawy
gospodarcze. Korea Południowa jest jednym z najbogatszych państw
świata (13 miejsce na 180 państw ze względu na PKB wg Banku
Światowego), zaś Korea Północna ma gospodarkę w ruinie. W
razie zjednoczenia któraś ze stron musi ponieść koszty tego
procesu. Naturalnie będzie to strona południowa. Przypuszcza się,
że w wyniku zjednoczenia rozpocząłby się wielki exodus
mieszkańców północy na południe. Spowodowałoby to
drastyczny wzrost bezrobocia, rozkład ładu społecznego. Władze
Korei Południowej zdają sobie sprawę z dysproporcji dzielących
oba państwa. W tym celu pragną zainwestować setki miliardów
dolarów w gospodarkę północnego sąsiada, dzięki
powstającym na terytorium KRL-D specjalnym strefom ekonomicznym.
Różnie zapatrują się na zjednoczenie Korei główne
mocarstwa – mam tu na myśli USA i ChRL. Zasadniczo Półwysep
Koreański można nazwać amerykańsko-chińskim kondominium. Chiny
mają protektorat nad północą, zaś USA nad południem. Oba
mocarstwa chętnie zobaczą zjednoczoną Koreę, ale z głównym
udziałem swego „protegowanego”. Sytuacja taka spowodowałaby
jednak zachwianie strefy wpływów w jedną, bądź w drugą
stronę. Mogłoby to prowadzić do zaostrzenia konfliktu na linii
Waszyngton-Pekin, czego oba mocarstwa obecnie nie chcą.

   Dużo
pytań wywołuje kwestia dalszej przyszłości reżimu w Phenianie.
Wielu analityków, komentatorów zastanawia się kto
zastąpi Kim Dzong Ila. Pojawiają się także pogłoski o jego
śmierci np. japoński prof. Toshimitsu Shigemura uważa, że
przywódca Korei Północnej zmarł w 2003 roku na
cukrzyce. Od tamtego czasu ma zastępować go sobowtór, a
rządy sprawować rodzina oraz najwyższe otoczenie dyktatora. Inna
hipoteza mówi, iż Kim Dzong Il miał zostać zastrzelony w
maju tego roku podczas „spotkania z robotnikami”. Żadnej z tej
hipotez nie da się ani potwierdzić, ani obalić – Korea Północna
to kraj kompletnie odizolowany od świata. Nie mniej druga hipoteza
jest mniej prawdopodobna, gdyż dyktator ma tak potężną ochronę,
że udany zamach jest prawie niemożliwy. Mógłby się udać
tylko wtedy, gdyby dokonali go jego najbliżsi współpracownicy.
Dowodów na tarcia w najwyższych elitach władzy totalitarnego
kraju oczywiście nie ma. Przyjmując, że Kim Dzong Il żyje, to ma
już 67 lat i przeszedł wylew krwi do mózgu. Niewykluczone,
iż szykuje się zmiana władzy w Phenianie. Pojawia się pytanie kto
może zastąpić Kim Dzong Ila? Ma on trzech synów, ale
wszyscy oni mają podobnie jak ojciec problemy zdrowotne. Do tego nie
pasują oni do roli wodzów totalitarnego państwa –
najstarszy z nich, Kim Dzong Nam, jest zblazowanym playboyem, zaś
dwaj młodsi Kim Dzong Czul i Kim Dzong Ul są „za mało twardzi”.
Jeśli synowie nie nadają się na dziedziców, władze może
przejąć partyjna elita, bądź armia (najbardziej twardogłowa).

  Trudno
jest wiarygodnie prognozować na temat przyszłości półwyspu
koreańskiego. Niemniej można podać dwa scenariusze na najbliższe
15, 20, czy 30 lat:

  • Wariant
    wojenny. Nie można całkowicie wykluczyć powtórki z roku
    1950. Kim Dzong Il jest (jak prawie każdy totalitarny dyktaktor)
    człowiekiem dość nieobliczalnym. Jego paranoiczna psychika może
    pchnąć go do szalonych decyzji, takich jak wojna. Bomba atomowa
    uczyni jego reżim jeszcze groźniejszym.

  • Wariant
    pokojowej współpracy obu państw. Korea Północna
    znajduje się w gospodarczej ruinie. Dostarczana co jakiś czas
    pomoc humanitarna nie jest w stanie zmienić tego stanu rzeczy.
    Część analityków zwraca uwagę na powolne otwieranie się
    gospodarcze komunistycznego państwa. Przypuszcza się, iż partia
    postanowiła rozpocząć reformy w stylu chińskim. W Obszarze
    Przemysłowym Kaesong przy granicy z Koreą Południową oraz kilku
    innych obszarach specjalnych mogą inwestować koncerny zagraniczne
    – głównie z Korei Południowej, a także z Chin. Pojawiają
    się także targi i jarmarki na których rolnicy mogą
    sprzedawać swe płody. Wprowadzenie wolnego rynku może (ale nie
    musi) spowodować liberalizacja systemu, w przyszłości
    demokratyzację, a ostatecznie zjednoczenie.

Wariant
wojenny jest prawdopodobny, aczkolwiek póki co w bardzo małym
stopniu. Protektorem komunistycznej Korei są Chiny, które
zdają sobie sprawę, że inwazja północy na południe
najpewniej spowoduje interwencje amerykańską. Póki Stany
Zjednoczone są światowym imperium, Chiny nie zaryzykują konfliktu
z nimi. Znacznie bardziej prawdopodobny jest wariant drugi.
Południowo-koreańskie, chińskie koncerny zakładają swoje fabryki
w obszarach specjalnych. Szacuje się, że Korea Południowa może
zainwestować na północy nawet 460 mld $. Przypuszcza się,
że liberalizacja gospodarcza może pociągnąć za sobą
liberalizację systemu politycznego, a nawet demokratyzację –
najważniejszy krok do zjednoczenia. Może też dojść do takiej
sytuacji, że następcy Kim Dzong Ila pójdą na układ z
rządem Korei Południowej – zgodzą się na zjednoczenie w zamian
za bardzo pokaźny udział (synekury warte miliony, miliardy $) w
modernizacji kraju, a po zjednoczeniu nietykalność prawną. To
oczywiście tylko moje prywatne fantazje. Wolny rynek jest np. w ChRL
czy np. w Singapurze (pańtwo-miasto, jeden z najbogatszych krajów
świata), a monopartia jak tam była, tak jest dalej. Pozostaje też
kwestia zapatrywania na ewentualne zjednoczenie Chin i USA. Chińczycy
są w stanie zgodzić się na zjednoczenie Korei, ale pod warunkiem
wycofania z półwyspu wojska amerykańskich. Amerykanie
naturalnie niezbyt się mogą na taką sytuację zgodzić. W
zjednoczonej Korei, pozbawionej wojska amerykańskich mogą zacząć
rozwijać się antyjapońskiej sentymenty. Jak pisze Zbigniew
Brzeziński może to doprowadzić do zbliżenia
koreańsko-chińskiego, zbrojenia się Japonii i w przyszłości -
nawet wojny.

   Najbliższe
lata pokażą, które z powyższych przewidywań okażą się
trafne. Kto zastąpi Kim Dzong Ila? Jaką drogą pójdą
państwa koreańskie – czy się zjednoczą i jaką wtedy będą
prowadzić politykę?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Witam po dłuższej nieobecności. :)

Bardzo dobra analiza. Dodam tylko, że ciekawie jest rozpatrzeć całą sprawę pod kontem równowagi sił. Jaki kurs, po ew. zjednoczeniu mała by objąć Korea? Zjednoczenie będzie bez wątpienia argumentem na rzecz zerwania z USA, o odpadnie sojusz obronny. Co na to powie Japonia? Jeżeli zjednoczona Korea będzie prochińska, wtedy naturalną koleją rzecz będziemy mieli dwa bloki: CHRL-Korea i USA-Japonia.

A jeżeli Korea zdecyduje się na utrzymanie stosunków z USA na poziomie niewiele mniejszym? Co na to Chiny?

Zanosi się ciekawie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#5176