Czy Śląsk zasługuje na TW?

Obrazek użytkownika Jadwiga Chmielowska
Kraj

Metropolita abp Damian Zimoń odchodzi na emeryturę. Jego następcą w Archidiecezji Katowickiej od listopada ma być ks. Wiktor Skworc - Biskup Diecezji Tarnowskiej.

Z dokumentów, które znajdują się w katowickim oddziale IPN-u, wynika, że w 1979 Służba Bezpieczeństwa PRL zarejestrowała Wiktora Skworca jako tajnego współpracownika o pseudonimie „Dąbrowski”. Kilka lat temu wybuchł skandal, gdy Kazimierz Świtoń znalazł w swej teczce donosy ks. Skworca. Są one opublikowane na stronie internetowej http://www.switon.pl/dokumenty_ipn.php

W Wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Wiktor_Skworc

czytamy: Milicja przyłapała go, gdy wiózł dla biskupa Herberta Bednorza szynki kupione w Baltonie. Funkcjonariusze SB zaszantażowali go ujawnieniem informacji o handlu deficytowymi towarami. Esbecy nie byli jednak zadowoleni ze Skworca. Zachowały się wpisy, że rozmowy z nim „nie spełniły oczekiwań oraz nadziei, jakie mieli, nawiązując z nim kontakt”. Wyrejestrowano go w 1989. O kontaktach Skworca z SB wiedział jego ówczesny biskup Herbert Bednorz. Skworc osobiście przyznał się do kontaktów z SB i poprosił o zbadanie zawartości swojej teczki. W wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego” powiedział: „Trzeba się zmierzyć z własnym życiorysem. Bo życiorys każdego duchownego, a zwłaszcza biskupa, powinien być przezroczysty."

Czy teraz, gdy trwa walka o tożsamość Polski,o rolę i pozycję Kościoła w życiu społecznym i politycznym, nie mógłby nasz śląski arcybiskup być godnym następcą tak wspaniałych Ślązaków jak Kardynał August Hlond - niezłomny Prymas Polski, czy Biskup polowy - gen. Józef Gawlina?
Smutno mi Boże.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

#195425

IIIRP to ubecki chlew

pzdr

#195432

Nie on jeden.

W polskim Kościele służba jako TW to najwyraźniej argument za awansem i karierą.

Niektórzy jak

KI "Cappino" i TW "Filozof" zaszli na same szczyty.

A i TW "Rzymianin" i TW "Felix" to naczelni kapłani nowej religii "kościoła otwartego".

#195439

Przeto trzeba się modlić w intencji księży i Kościoła.

Oto ostatnie kazanie ks. Popiełuszki:
http://niepoprawneradio.pl/audycja-260-czwartkowa/#comment-182

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#195440

Sam biskup Skworc powiedział trzeba się zmierzyć z własnym życiorysem nie ukrywa swojej przeszłości więc pomódlmy się za Niego i zobaczymy jaka będzie jego biskupia działalność .

#195443

Niestety z Diecezji Tarnowskiej dochodzą smutne sygnały.
Patrz komentarze na http://niezalezna.pl/18267-biskup-skworc-nowym-metropolita-katowickim

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#195446

TW "Dąbrowski" czyli upominki SB dla bp-a Skworca

Z dokumentacji wynika, że ks Skworc został zarejestrowany jako TW o pseudonimie "Dąbrowski".
Autorzy artykułu w Gosciu Niedzielnym - Grajewski i ks. Myszor zaznaczają, że ks. Skworc nie miał świadomości, że będzie traktowany jako agent - nie podpisał żadnej deklaracji współpracy - i że ówczesne przepisy pozwalały na rejestrację duchownych jako TW bez ich wiedzy.
- Odpowiednia instrukcja przewidywała, że w przypadku osób duchownych nie jest konieczne odebranie zobowiązania do współpracy na piśmie. Chodziło o to, żeby poprzez akt takiego formalnego zobowiązania nie zrazić osoby, z którą chciano współpracę nawiązać - stwierdził w rozmowie z nami Wojciech Frazik, historyk z krakowskiego oddziału IPN. - Jednak żeby ktoś był zarejestrowany jako tajny współpracownik, to te jego spotkania musiały przebiegać w określony sposób, nie mogły to być tylko przypadkowe rozmowy, bo z wieloma osobami Służba Bezpieczeństwa rozmawiała i nie rejestrowała ich jako TW, określano to jako tzw. dialog operacyjny. Musiało być w czasie takich rozmów coś takiego, co pozwalało określić, że to jest już współpraca. Musiała paść jakaś propozycja, która została przyjęta, ona mogła być różnie sformułowana - wyjaśnia historyk.
Akta z IPN dokumentują 12 spotkań TW "Dąbrowskiego" w latach 1979-
-1988. Ksiądz Skworc otrzymywał także drobne upominki od bezpieki, które są odnotowane w aktach, oraz spotykał się w prywatnym samochodzie oficera SB.

#195450

Znalazł się znawca TW!
Niech lepiej napisze o swojej przeszłości, zanim będzie pisał o innych, takich "ałtorytetów moralnych" mieliśmy już dosyć (ks. Czajkowski, pisarz A. Szczypiorski, Maleszka) zbyt dużo żeby dalej wymieniać!!!!

**********************************
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#195518

http://www.raport-wsi.info/kwa%B6niewski.html

WSI swoje działania koncentrowały także na werbowaniu znanych publicystów, wywodzących się z opozycji solidarnościowej, którzy pośrednio lub bezpośrednio mieli wpływ na życie polityczne kraju, gdyż m.in. wykorzystywano ich jako konsultantów: Andrzeja Grajewskiego161 ps. „MUZYK” (dziennikarza, późniejszego członka Kolegium IPN

161) Teczka - Andrzej Grajewski. W teczce zachowane są: własnoręcznie wypełniona „Ankieta Osobowa” dla kandydujących do służby oraz życiorys. W kwestionariuszu A. Grajewski napisał m.in.: „w 1990 r. luźno współpracowałem z Biurem Analiz UOP”. Z lektury teczki konsultanta ps. „MUZYK” wynika, że intensywne kontakty z WSI A. Grajewski utrzymywał w latach 1992-93. Wypłacono mu 15 mln starych złotych. Współpracę z konsultantem ps. „MUZYK” podjęto ponownie w 1995 r., choć miał on wówczas pewne opory związane ze zwycięstwem Aleksandra Kwaśniewskiego w wyborach prezydenckich. W aktach brak informacji o przyczynach zaniechania dalszej współpracy bądź o jej kontynuacji.

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#195627

trudno mówić o tajnej współpracy. Fakt, że biskup Skworc powiedział mu o kontaktach z SB może świadczyć, że działał za wiedzą i może nawet z inspiracji ówczesnego biskupa (który potrafił rozgrywać pewne sprawy z komunistami na korzyść Kościoła w Katowicach). Co więcej, działał zgodnie z zaleceniami swoich przełożonych, bo księża byli zobowiązani zgłaszać swoim przełożonym próby nawiązywania z nimi kontaktów przez SB.

Dodam, że od jednego ze znajomych księży z Katowic słyszałem w latach 80-tych historię, że został wezwany na Lompy (siedziba Katowickiego SB) w celu odebrania odzyskanych przez MO kielichów ukradzionych kilka miesięcy wcześniej z jego kościoła. Cała kradzież była szyta grubymi nićmi, bo milicja nie bardzo chciała się przyznać, kto został złapany na niej, a kielichy odzyskała i wiedziała komu oddać, mimo braku zgłoszenia jej tej kradzieży. Prawdopodobnie sami sfingowali włamanie, żeby podczas śledztwa móc przeprowadzić infiltrację środowiska akademickiego związanego z okradzionym kościołem. Zgodnie z zaleceniem kurii, ksiądz ten zabrał ze sobą na świadka innego księdza. Nie jestem w 100% pewien, ale był to chyba właśnie ks. Skworc. Ponoć milicjanci byli wściekli z tego powodu, tym bardziej, że księża odmówili przejęcia kielichów w obecności dziennikarzy TV. Oczywiście o sprawie również dowiedział się ówczesny biskup.

Nie chcę usprawiedliwiać tajnej współpracy, ale mam zaufanie do zmarłego biskupa Herberta Bednorza - prawego człowieka i na pewno nie zwolennika komunistów. A skoro on, wiedząc o współpracy ks. Skworca, pozwolił mu na dalszą pracę w kurii i nie odesłał na zapadłą wiejską parafię, to może i my powinniśmy dać mu szansę. W końcu Szaweł też w młodości nieźle narozrabiał...

M-)

#195490

Skoro obracamy się w zakresie Kościoła obracamy się również w zakresie wiary. Może wiec jednak więcej wiary nie w księży i biskupów co w dzieło Boże.

Należy zawsze pamiętać:
Bo myśli moje nie są myślami waszymi
ani wasze drogi moimi drogami -
wyrocznia Pana.

Iz 55,8

Nigdy nie wiemy jakie dobro nawet ze zła Pan wyprowadzi.

#195517

Tylko jak sprawa wyszła to Bb Bednorz od dawna już nie żył. Więc nie mogł potwierdzić wiedział czy nie wiedział.
Sprawa wyszła bo w teczce Świtonia znalazły się donosy Skworca.

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#195525

Kościół powinien uwzględniać takie sprawy w momencie nominowania na stanowiska i starać się unikać powodowania tego rodzaju dylematów u wiernych.

Jednak jeszcze raz trzeba podkreślić że wierni nie są częścią kościoła dla księży i biskupów lecz dla Boga, co za tym idzie powinni brać pod uwagę fakt iż Bóg jest w stanie wyprowadzić dobro nawet z czegoś złego. Nie należy postrzegać tego wydarzenia poprzez pryzmat tylko ludzki gdyż nie dotyczy on tylko spraw ludzkich. Gdybyśmy rozmawiali o stanowisku ministra moglibyśmy się ograniczyć do oceny etycznej i jej konsekwencji. Jednak gdy rozmawiamy o religii musimy rozpatrywać tego typu sytuacje również poprzez pryzmat religii. Jeśli patrzy się poprzez taki pryzmat to trzeba uznawać: obowiązek przebaczenia winy, prawo do poprawy i odkupienia win, pojęcie miłości bliźniego oraz całą masę innych aspektów nakładanych poprzez wyznanie.

Prawdziwą istotą problemu jest nie to czy ktoś zasiada na jakimś stołku kościelnym lecz to czy my wobec tego faktu potrafimy postąpić zgodnie z nakazami wiary. Wszak w pierwszej kolejności powinniśmy się kierować "swoistym egoizmem" i dbać o własne zbawienie.

#195574

jeśli wziąć pod uwagę możliwy scenariusz odrywania się Śląska od Macierzy, a wygląda już na to, że Niemcom (wespół-zespół z Kacapami) to wypali... I wówczas miękki charakter z ufajdaną przeszłością nie będzie w stanie powiedzieć dramatycznego NIE! Myślę, że to NIE już teraz trzeba krzyczeć - a przecież ks. Skworc, jak piszą, jest zdolny jedynie "skwierczeć", stąd zapewne te obawy w artykule, choć nie napisane expressis verbis. Zatem taki "pastuszek" zamiast PASTERZA to faktycznie dramat.

insurekcjapl

#195546

pozdrawiam

insurekcjapl

#195547

1)Oferta musi pochodzić spośród kandydatów nie będących TW

2)Jednak nie asceci dokonali dzieł wielkich, choć są ważni by pamiętać

3)Wg tej mojej specyfikacji mogą być główniejsze cnoty niźli dziewictwo

Nic nie wiem o bp Skworcu ,rozważam głosy za i przeciw;

mnie najbliższa jest myśl:

Czy naprawdę nie mogą być inni kandydaci tylko TW ?

#195549

Blog ks. isakowicza Zaleskiego - http://isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=5093
Skworc metropolitą katowickim, czyli orkiestra na Titanicu dalej gra 2011-10-30

Wczorajsza decyzja ucieszyła niektórych, w tym wielu księży diecezji tarnowskiej, którzy odetchnęli z ulgą z powodu odejścia nielubianego biskupa do Katowic. Zasmuciła ona jednak tych świeckich i duchownych, którzy mieli nadzieję, że Kościół polski wyciągnie wnioski tak z kryzysu lustracyjnego sprzed pięciu lat, jak i ze spadku zaufania społecznego w ostatnim czasie.

Awansowanie na arcybiskupa byłego tajnego współpracownika komunistycznej Służby Bezpieczeństwa o pseudonimach "Dąbrowski" i "Wiktor", za którym na dodatek ciągną się niewyjaśnione sprawy samobójczych śmierci kilku jego podwładnych, jest fatalnym ruchem .

W komunikatach tak Katolickiej Agencji Informacyjnej, jak Polskiej Agencji Prasowej, wszystkie te trudne sprawy zostały przemilczane.

Zamiast dalszego komentarza powtórzę, to co na łamach "Gazety Polskiej" napisałem w ostatnim czasie:

"Ks. Ignacy okazał się niezłomny także w obecnych czasach. Nie ugiął się pod naciskami kurii tarnowskiej i nie podpisał listu atakującego moją książkę pt. "Księża wobec bezpieki", w której ujawniłem akta biskupa tarnowskiego Wiktora Skworca. Hierarcha ów w latach 80. był zarejestrowany jako tajny współpracownik SB pod ps. "Dąbrowski". Z akt wynika, że "Dąbrowski" donosił na księży i działaczy Solidarności (w tym na Kazimierza Świtonia). Dał się zwerbować z powodu nielegalnego obrotu luksusowymi towarami.

List potępiający moją książkę, którego autorem - jak już dziś powszechnie wiadomo - był sam Skworc, miał opinii publicznej zasugerować "spontaniczną i oddolną" reakcję, pod którą "dobrowolnie i bez żadnego przymusu" podpisywał się każdy ksiądz. Odmówiło jedynie dwudziestu siedmiu księży. Podziwiać ich odwagę. Inna sprawa, że to oni przejdą do historii, a nie ich biskup, który nie potrafił się zachować honorowo ani wiele lat temu, ani obecnie.

O sprawie tej warto pamiętać, bo biskup Wiktor Skworc, któremu w Tarnowie było zawsze za ciasno, zabiega obecnie usilnie o nominację na arcybiskupa katowickiego. Co więcej, sam daje sygnały, że na tym kolejnym awansie bardzo mu zależy. Dla księży tarnowskich może byłoby to i lepiej, bo mają już dość rządów w stylu "pruskich panów" (kto czytał "Krzyżaków", to wie, o co chodzi). Jednak dlaczego lud śląski, który przelewał krew za ideały Solidarności, ma mieć za pasterza kogoś, kto nie wzdragał się przed kontaktami z władzą strzelającą do górników? Czyżby w archidiecezji katowickiej nie było już innych kandydatów? A co się stanie, jeżeli jakiś niezależny badacz akt IPN znajdzie coś, czego nie znalazła (lub znaleźć nie chciała) oficjalna komisja kościelna? Czyżby w katedrze katowickiej miała być powtórka z ingresu w diecezji warszawskiej z 2007 r.? Jeżeli Episkopat Polski sprzyja - jak twierdzi sam zainteresowany - zabiegom biskupa tarnowskiego, to znaczy, że nie odrobił lekcji z historii."

30 sierpnia 2011 r.

"Inną sprawą jest list kilku księży z diecezji tarnowskiej, przesłany mi w związku z felietonem pt."Spór o prawdę ciągle trwa", w którym piszą m.in. o bp. Wiktorze Skworcu (KAI też to w swoim przeglądzie prasy ocenzurowała). W liście tym poruszają sprawę serii samobójstw księży z owej diecezji. Autorzy listu są za powołaniem komisji watykańskiej, gdyż nie wierzą w wyjaśnienia kurii tarnowskiej. Samobójstwo każdego człowieka jest wielką tragedią, tym bardziej jeżeli czynu tego dokonuje duchowny. I na dodatek dotyczy to kilku kapłanów w tak krótkim odstępie czasu. Nie chcę na razie pisać o wnioskach, jakie z tych wydarzeń wyciągają autorzy listu, ale zaznaczam jedynie, że taki problem istnieje. Dobrze byłoby więc, aby zajął się tym nuncjusz papieski w Warszawie, bo w końcu jest to jego obowiązkiem tak prawnym, jak i moralnym. Oby jednak nie postąpił z tym tak jak swojego czasu nuncjusz (obecny prymas) abp. Józef Kowalczyk ze skargami napływającymi w sprawie abp. Juliusza Paetza. Problem bowiem jest zbyt poważny, aby dało się go zamieść pod dywan. Do sprawy jeszcze powrócę."

28 września 2011 r.

Niniejszy tekst piszę w Chicago, do którego bp Skworc ma przybyć 3 listopada br. Szykuje się więc okazała pompa. Podobna pompa szykuje się także w czasie ingresu w Katowicach. Z pewnością nie zabraknie na nim orkiestry. Oby jej gra nie przeszła do historii, tak jak gra okiestry na "Titanicu". Góra lodowa jest bowiem już bardzo blisko.

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#195610

gość z drogi

pozdrowienia smutne, z drogi do Normalnej Polski

10

gość z drogi

#195629

.... "kujawiaka". Wolałbym oczywiście widzieć awanse tylko ludzi krystalicznie czystych i niezłomnych, ale, wobec choroby, jaka toczy polski episkopat, tu w sumie przykład zachowania byłego TW (dość niegroźnego, jak się zdaje) godny nie tylko zrozumienia przez wiernych, ale także naśladowania przez innych hierarchów. Dla katolików warunkiem odpuszczenia grzechów jest ich szczere wyznanie i zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. Nie wiem jak z tym drugim (ja bym sie nie pchał w takiej sytuacji na trony biskupie, tylko pokutował w zaciszu), ale przynajmniej są objawy pierwszego.
Zbyt brutalna nagonka na "skruszonych" może posłużyć.... bezczelnym kłamcom do zohydzania idei autolustracji i lustracji (jeśli kler sam się na nią nie zdobędzie) Kościoła.
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#195631