Bankowy tytuł egzekucyjny

Obrazek użytkownika Jadwiga Chmielowska
Kraj

Bankowy tytuł egzekucyjny pozwala na sprawowanie władzy w Polsce

Rozmowa z Jerzym Bielewiczem prezesem stowarzyszenia "Przejrzysty rynek"

- Dlaczego bankowy tytuł egzekucyjny jest tak niebezpiecznym narzędziem?

- Daje on realną władzę. Realną władzą jest decydowanie o czyimś bogactwie, o czyjejś własności. Narządzie i uprawnienie jakim jest bankowy tytułu egzekucyjny daje ogromne możliwości bankowi - władztwo nad ludźmi - nad tymi, co sprawują władzę, nad urzędnikami, koncernami medialnymi. Stąd styk polityki, bankowości i mediów jest newralgicznym miejscem. Jeśli bankowiec ma przewagę nad właścicielem pisma, decydentem czy urzędnikiem państwowym to ci, nawet bez powiedzenia tego głośno i tak poddadzą się jego woli.

Usytuowanie bankowego tytułu egzekucyjnego i procedury, które rządzą tym przywilejem banków, są zabójcze dla polskiej gospodarki. Stąd dysproporcja w aktywach banków, gdzie polskie firmy stanowią 15 proc. aktyw, a 40 proc. to klienci indywidualni. W zdrowej gospodarce powinno być na odwrót. Stąd nie trudno zgadnąć, że polski mały i średni przedsiębiorca, po prostu boi się finansować swój rozwój pieniędzmi z banku.

Koronnym dowodem są perypetie przedsiębiorców i projekty, które przedstawiają niektóre banki, nie licujące z instytucjami zaufania publicznego. Jak choćby utajniony przez Pekao SA projekt Chopin czy fala sprzedaży opcji walutowych w 2007 i 2008 , która doprowadziły tysiące przedsiębiorstw na skraj bankructwa. Tutaj uwaga - w sądach przedsiębiorcy co prawda wygrywają w sprawie opcji. Ale trzeba podkreślić, że przecież niewielu przedsiębiorców dotrwało do tego momentu. Znakomita większość, szantażowana właśnie bankowym tytułem egzekucyjnym i komornikiem, mając przed sobą widmo bankructwa, podpisała zawczasu ugody. O tym się nie mówi, ale banki mając w ręku takie narzędzie jak bankowy tytuł egzekucyjny, po prostu stawiają przedsiębiorców pod ścianą. Bo jeśli go użyją, przedsiębiorca nie ma żadnej obrony. Przy tym - co także trzeba podkreślić - dochodzi do olbrzymich nadużyć.

Banki każą każdemu kredytobiorcy podpisać dobrowolne poddanie się egzekucji. To integralna część umowy, bez podpisania takiej klauzuli nie dostaniemy kredytu w banku.

- Jakiego rodzaju są to nadużycia?

- Dłużnik dowiaduje się o działaniach wierzyciela, dopiero gdy bank zajmuje mu konta. Sąd nie może podważyć dokumentów przedstawionych przez bank, bo one wobec prawa są dokumentami urzędowymi. A zdarza się nawet, że banki przedstawiają dokumenty ze sfałszowanym podpisem klienta lub gwaranta. Tyle że sąd, w drodze zażalenia, nie ma prawa uwzględnić tego zarzutu. Tylko sprawdza, czy klient złożył dobrowolną zgodę na poddanie się egzekucji czy też nie. A to, czy jego podpis jest prawdziwy czy nie, to już sprawa „merytoryczna”. Oczywiście możemy założyć sprawę w sądzie cywilnym, ale procedura trwa bardzo długo.

I nawet jeśli sfałszowano podpis, ale przedsiębiorcy grozi zamknięcie firmy to i tak stara się jednak dogadać z bankierem. Firma może więc ulec szantażowi banku, choć racja jest po jej stronie.

Banki nadużywają swojej władzy, mają przywilej - bankowy tytuł egzekucyjny, który stawia je ponad konstytucją i sądami. I wykorzystują ten przywilej na wiele sposobów. Np. w zapisie o poddaniu się egzekucji, kwota, do jakiej przedsiębiorca poddaje się egzekucji, może być większa od kwoty samego kredytu. Rekordzista podpisał umowę na kredyt konsumpcyjny na 3 tys. zł i zgodził się, że bank może egzekwować dług do 10 lat do kwoty - uwaga - do 100 tys. zł!

Co więcej, banki często nie wystawiają tytułu egzekucyjnego od razu, bo inne zapisy prawa pozwalają im naliczać odsetki bankowe, które są wyższe od odsetek ustawowych. W momencie, gdy banki wystawiają tytuł egzekucyjny i otrzymują natychmiastową klauzulę wykonalności mogą naliczać tylko odsetki ustawowe. Gdy klient zaciąga kredyt konsumpcyjny na 19 proc. to bank może zażądać odsetek karnych przez 10 lat. Gdy w końcu zdecyduje się na wystawienie bankowego tytułu egzekucyjnego zażąda 2,5 -krotności tych 19 proc. - czyli przeszło 40 proc. To o wiele więcej niż zakłada ustawa antylichwiarska. Więc, jak widać, banki jeszcze grają tym przywilejem, mogą egzekwować wielokrotność kredytu, który same przyznały.

Banki wykorzystują swoją przewagę nad klientem indywidualnym czy przedsiębiorcom w najróżniejszy sposób. I to budzi sprzeciw.

To wszystko jest złe dla państwa, bo hamuje gospodarkę. Zmiana przepisów o bankowym tytule egzekucyjnym uwolniłaby niesamowite siły witalne polskich przedsiębiorców, którzy nie baliby się sięgnąć po finansowanie bankowe.

Mamy sytuację, gdzie banki żerują na klientach indywidualnych - przypomnijmy stanowią 40 proc.bankowych aktyw, tymczasem gdy firmy - 15 proc. To zupełnie odwrotna sytuacja niż w Europie Zachodniej czy Stanach Zjednoczonych, gdzie banki głównie żyją z finansowania firm. Można powiedzieć, że przy dobrze skonstruowanym prawie bankowym, finansowanie firm daje trzykrotnie większe zyski niż finansowanie klientów indywidualnych. Gdyby polski system bankowy, który obecnie w 70 proc. znajduje się w zagranicznych rękach, nie był nastawiony na drenowanie z kapitału ludzkiego i podtrzymywanie rynku zbytu dla swoich towarów - byłoby odwrotnie. Za te proporcje odpowiada bankowy tytuł egzekucyjny, który sprawia, że nasz przedsiębiorca czuje się "na właściwym miejscu" i jest podporządkowany interesom banków, których centrale są zagranicą i które zamiast pilnować lokalnych interesów, pilnują interesów swoich macierzystych krajów.

- Jak więc należałoby zmienić przepisy? W którą stronę powinny pójść zmiany?

- Trzeba zrównać prawa kredytobiorcy z prawami wierzycielami. I wierzyciel powinien podlegać ochronie, jak każdy konsument. Kredyt powinien być dobrem, którego dystrybucja jest chroniona przez nadzór państwa i banki powinny tu być jednym z podmiotów w grze. Prawa wszystkich podmiotów powinny być zrównane.

Te rozwiązania prawne muszą uwzględniać i te oczywiste sytuacje, gdzie istnieją mechanizmy szybkiej egzekucji i sytuacje bardziej skomplikowane jak choćby kredyty hipoteczne na zmienną stopą we frankach szwajcarskich.

Takie kredyty to narzędzie drenażu naszej gospodarki przez świat finansów. Jeśli ten kredyt rozłożony jest na 30 lat, to nie ma tak, by w tym czasie nie było okresu zwiększenia inflacji czy osłabienia danej waluty. Walutowe kredyty hipoteczne, dla Polaka, który zarabia w złotówkach, to nic innego, jak opcja walutowa.

Banki w świadomości ludzi i zapisach prawa powinny utracić status instytucji zaufania publicznego. Dokumenty wytworzone przez nie nie powinny być uznawane za dokumenty urzędowe, których sąd nie może podważyć. Banki powinny przejmować na siebie ryzyko za kredyty, których udzielają. Z kolei kredytobiorca powinien brać odpowiedzialności za kredyty tylko do wartości zastawu, niezależnie na ile ten zastaw będzie wyceniony w momencie wypowiedzenia kredytu. I oczywiście działalność kredytową należy rozdzielić od inwestycyjnej. Dzisiaj bankierzy, posługując się tytułem bankowego tytułu egzekucyjnego, czują się jak właściciele firm.

- Rząd przyjął przepisy wprowadzające elektroniczny bankowy tytuł egzekucyjny. Co ta zmiana może dla nas oznacza?

- To, że skala oszustw przy nowych zapisach, może być jeszcze większa niż obecnie.

Możemy mówić o ewolucji bankowego tytułu egzekucyjnego. W 2009 roku wydano ponad 700 tys. takich tytułów. To najsprawniej działająca część systemu państwa i sektora bankowego, która niestety ciągle (jak w czasach stalinowskich) nakierowana jest na wywłaszczanie Polaków z ich własności. Mimo że bankowy tytuł egzekucyjny wprowadzono już za czasów Józefa Stalina w 1945 roku i miało dokładnie taki cel, to nawet sprzedając sektor bankowy zagranicy nie wyeliminowano go z systemu prawnego. Czyli praktycznie sprzedano władztwo w kraju, przez sprzedanie takich uprawnień i przywilejów inwestorom zagranicznym.

To nie przypadek, że tak silna jest pozycja bankowców przy premierze Donaldzie Tusku i że tak wpływowy jest Związek Banków Polskich. Bankowcy czują się panami i nie są nadzorowani, co pokazuje choćby projekt Chopin, mogą posługiwać się szantażem wykorzystując bankowy tytuł egzekucyjny.

Ewolucja tego tytułu związana jest z jego zacieśnianiem, w połowie lat 90. zeszłego wieku jeszcze rozszerzono jego zapisy, a teraz wprowadza się elektronicy bankowy tytuł egzekucyjny, który stwarza jeszcze większą przewagę dla banków.

Można powiedzieć tak: bankowy tytuł egzekucyjny to zorganizowana machina wywłaszczania Polaków i przedsiębiorców z ich własności. Dowód, że nasz system bankowy trzyma sztamę z wymiarem sprawiedliwości, a oba rozmijają się z interesami państwa i obywateli jako przedsiębiorców czy klientów banku.

Rozmawiała Izabela Kordos

http://www.wgospodarce.pl/komentarze/1351-bankowy-tytul-egzekucyjny-pozw...

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

To nie jedyny taki mechanizm.
System dochodzenia roszczeń na drodze powództwa cywilnego to kolejny zbiór absurdów.
Ci co doświadczyli wiedzą!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#312625