Upadły "ANIOŁ" podpułkownika Tobiasza

Obrazek użytkownika Wojciech.Wybranowski
Kraj

Podpułkownik Leszek Tobiasz, główny świadek prokuratury w sprawie przeciwko Wojciechowi Sumlińskiemu, a dotyczącej rzekomej korupcji w Komisji Weryfikacyjnej WSI miał bardzo osobisty powód by dążyć do zniszczenia tak samej Komisji jak i dziennikarza. Tobiaszowi zależało by światła dziennego czy to w aneksie czy przygotowywanej książce red. Sumlińskiego, którą zabrało ABW nie ujrzały informacje dotyczące prowadzonej przez niego operacji. Operacji, z której szczegółowe meldunki i analizy znalazły się w Teczce Nadzoru Szczególnego o kryptonimie „Anioł"

Jak wynika z materiałów zgromadzonych w założonej w 2002 roku "Teczce Nadzoru Szczególnego Kryptonim " ppłk Leszek Tobiasz z Oddziału 33 Zarządu III WSI był odpowiedzialny za przygotowanie i pozyskanie materiałów, które udostępnione w ramach gry operacyjnej wyselekcjonowanym dziennikarzom miały na celu skompromitowanie abp Juliusza Paetza. Krótko później został wyznaczony do inwigilowania i pozyskiwania dziennikarzy

Podpułkownik Leszek Tobiasz, do 1990 roku raczej przeciętny oficer WSW, po utworzeniu WSI, dzięki protektoratowi płk Lucjana Jaworskiego, człowieka marszałka Bronisława Komorowskiego-( Tobiasz i Jaworski służyli w warszawskiej OPK, kiedy Komorowski zrobił Jaworskiego szefem kontrwywiadu ten pociągnął za sobą Tobiasza) błyskawicznie robiący karierę w służbach specjalnych to funkcjonariusz do zadań specjalnych. Przeszedł szkolenia w Rosji i USA, pracował w charakterze oficera operacyjnego attachatu w Moskwie  - w okresie rządów SLD-UP - odpowiedzialny był za działania wobec hierarchów Kościoła Katolickiego, a następnie - do chwili rozwiązana WSI za inwigilację i pozyskiwanie dziennikarzy. Z dwóch niezależnych od siebie źródeł otrzymałem informacje, że Tobiasz, który pierwotnie- po negatywnej weryfikacji - wysłał do MON pismo z rezygnacji z dalszej służby w wojsku, nadal pozostaje w służbach specjalnych. W styczniu 2008 roku wycofał swoją wcześniejszą rezygnację.  Najprawdopodobniej jednak, wraz z kilkoma innymi negatywnie zweryfikowanymi byłymi oficerami WSI- znalazł się w ABW.

 "(...) Teraz jest właściwy moment by przycisnąć kler(...)", "(...)można uderzyć w czarnych(...)" - to fragmenty meldunków przygotowanych przez oficera Wojskowych Służb Informacyjnych ppłk Leszka Tobiasza, zgromadzonych w Teczce Nadzoru Szczególnego kryptonim "Anioł" zawierającej informacje o jednej z najbardziej istotnych dla WSI, a zarazem kompromitujących tą służbę operacji, jakie WSI prowadziła w okresie 2002-2003.  A dokładniej- operację przeprowadziła w pierwszym kwartale 2002 roku, ale do 2003 roku ściśle monitorowała jej efekty.  O sprawie szeroko piszemy w poniedziałkowym „Naszym Dzienniku". Komentujący ją dla nas zarówno Janusz Zemke (Lewica) były wiceszef MON jak i Marek Biernacki (PO), były minister spraw wewnętrznych ( obaj są członkami spec-komisji) nie mają wątpliwości- działalność Tobiasza była  sprzeczna z prawem i statutem samej WSI, a także, że operacja Tobiasza była, choć nielegalna to jednak nadzorowana przez jego bezpośrednich przełożonych.

A Marek Biernacki podkreśla również, że - w tym świetle zeznania Tobiasza, jako osoby bardzo zainteresowanej by zawartość Teczki Nadzoru Szczególnego Kryptonim „Anioł" nie wyszła na jaw- a obciążające red Wojciecha Sumlińskiego są delikatnie mówiąc - niezbyt wiarygodne

Teczka Nadzoru Szczególnego o Kryptonimie „Anioł" zawiera meldunki oraz raporty dotyczące prowadzonej przez WSI od stycznia do marca 2002 roku gry operacyjnej, która zaowocowała publikacją na łamach "Rzeczpospolitej" w dniu 23.02 2002 roku artykułu Jerzego Morawskiego "Grzech w pałacu biskupim", w którym insynuowano rzekome skłonności homoseksualne hierarchy. Operację prowadził płk Leszek Tobiasz, a sprawą interesowała się Komisja Weryfikacyjna oraz osobno piszący książkę o WSI dla wydawnictwa Fronda- Wojciech Sumliński

 Jak wynika z zawartości „Anioła" Wojskowe Służby Informacyjne wykorzystały dziennikarzy do zebrania, udostępnienia WSI i wreszcie opublikowania materiałów, które pozwalały rzucenie na arcybiskupa Paetza poważnych oskarżeń. Jak wynika ze zgromadzonych w teczce "Anioł"  przekazano dziennikarzowi, za pośrednictwem Jerzego Wójcickiego, ministra energetyki w okresie PRL zakwalifikowanego wcześniej przez WSI jako OZ "Rektor" dokładne wskazówki, gdzie szukać materiałów mogących obciążyć biskupa. Według danych z teczki "Anioł" dziennikarza urabiano już wcześniej- prowadząc tzw. "dialog operacyjny" za pośrednictwem  Andrzeja Macanowicza, byłego członka zarządu PKN Orlen, w archiwach WSI zarejestrowanego, jako współpracownika o pseudonimie "Parys". Jako jedno ze źródeł dotarcia do materiałów wskazano min Instytut Gaucka.

 Tobiasz miał za zadanie dotrzeć i upublicznić- wykorzystując dziennikarzy- do kwitów, które wskazywałyby na współpracę abp Paetza ze STASI. Takich materiałów jednak nie znaleziono, nie ma ich również w archiwach Gaucka.  W takim rozumieniu „Anioł" Tobiasza okazał się klęską.  Klęską podwójną- bo gdyby nie powrót pod rządami Bogdana Klicha do kadr MON ludzi dawnej WSI- pułkownik Tobiasz dziś mógłby co najwyżej ziemniakami handlowac..

 Jak wynika z dokumentacji teczki "Anioł" operacją Leszka Tobiasza interesowało się kierownictwo WSI. W wykazie osób, które zapoznały się z dokumentami zgromadzonymi w teczce figurują: szef oddziału 33 ppłk Jerzy Romanowski, jego zastępca ppłk Z.Dorsz, szef Zarządu KW- Waldemar Dzięgielewski oraz szef WSI Marek Dukaczewski.   

Teczka Nadzoru Szczególnego Kryptonim zawiera też meldunek o sprawie przygotowany dla ministra obrony narodowej Jerzego Szmajdzińskiego. Nie wiadomo jednak, czy meldunek został mu  kiedykolwiek przekazany. Wątpliwości budzi również data wytworzenia meldunku- zawiera informacje o wydarzeniach późniejszych niż data na dokumencie. Nie jest on też  uwiarygodniony żadną pieczęcią, ani podpisem. Zemke przekonuje, ze w czasach, gdy był wiceministrem o takiej operacji nie słyszał.

A to oznacza, że działania Tobiasza łamały prawo. Dziś przestępca z WSI jest głównym świadkiem prokuratury w sprawie, w której oskarżanie Komisji Weryfikacyjnej i dziennikarza Sumlińskiego pozwala jemu samemu ratować głowę. Ale dla prokuratora krajowego Marka Staszaka i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego- Tobiasz jest świadkiem wiarygodnym,. Wiarygodnym, bo wygodnym politycznie?

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)