Scripta manent- w odpowiedzi p. red. Annie Marszałek

Obrazek użytkownika Wojciech.Wybranowski
Kraj

Zbiór insynuacji, oszczerstw i kłamstw- tak szefowa działu śledczego "Dziennika"  pokątnie odniosła się do publikacji "Naszego Dziennika"

, w której pisałem, powołując się na jej własne słowa, że wbrew opublikowanej w gazecie serii artykułów, w rzeczywistości nigdy nie widziała nawet cienia aneksu do raportu z likwidacji WSI; a wszystko wskazuje na to, że stała się - być może nieświadomym "przekaźnikiem" w grze rozgrywanej przez służby specjalne i agentów WSI. Tak w przypadku Komisji Weryfikacyjnej WSI jak i wcześniej w "sprawie Szeremietiewa".

Pani redaktor Marszałek odniosła się pokątnie, bowiem - choć pytania i wnioski stawiane na łamach "ND" m.in przed red. Wojciecha Reszczyńskiego czy red Jana Pospieszalskiego padły publicznie, szefowa działu śledczego "Dziennika" na wyartykułowanie swojego odniesienia wybrała... formę komentarza do bloga pani red Subotić. Przyznam szczerze, że podziwiam zarówno odwagę jak i merytorykę argumentów pani redaktor Marszałek. Mogła przecież miast komentarza blogowego  nasmarować tu i ówdzie sprayem na ścianie "Wybranowski to ch..." czy coś w tym stylu. Stylu, w jakim  pani redaktor Marszałek nieporadnie broni zastrzeżeń co do jej sztuki pracy dziennikarza śledczego. Stylu, w którym na bardzo konkretne pytania i zastrzeżenia pojawiają się epitety i wyzwiska,  argumenty o oszczerstwach, kłamstwach, nierzetelności i manipulacji. Pani redaktor- zapomniała Pani dodać używanych zwykle przez Pani środowisko w sytuacji "przyparcia do muru" tak istotnych "kontrargumentów" w rodzaju " rydzykowa gazetka", " pachołek ojca Rydzyka" etc. To przecież środowisku, które Waldemar Łysiak określił mianem "Salonu" zastępuje jakąkolwiek merytoryczną dyskusję.

Muszę jednak przyznać, że  jestem w stanie zrozumieć, dlaczego pani redaktor Anna Marszałek  jako formę polemiki wybrała komentarz do tekstu na blogu pani redaktor Subotic, będącego w istocie również komentarzem do tekstów bloggerów - Kataryny i W.S-media"Aleksandra Sciosa". W rzeczy samej tłumaczenie pani redaktor Marszałek potwierdza stawiane przeze mnie na łamach "ND" tezy: pisząc o aneksie do raportu dziennikarka nie znała dokumentu, nie miała żadnych informacji poza zapewnieniami informatorów- o czym milczy- związanych z WSI, wreszcie, że pozwala to na stawianie pytań o jej rzeczywistą rolę w "aferze aneksowej"

Całą sprawa dotyczy publikacji "ND" z dnia 5 sierpnia br "Mechanizm z użyciem dziennikarzy był już testowany", w którym starałem się pokazać analogię między zatrzymaniem Farmusa, a zatrzymaniem Sumlinskiego, poprzedzone "sledczymi" tekstami pani red. Marszałek i przede wszystkim publikacji "ND" z dnia 12 sierpnia "Ani Dziennik nie dotarł do aneksu, ani aneks do Dziennika", w ktorej stwierdziłem operając się na jednym z komentarzy pani Marszałek umieszczonym na blogu Sylwestra Latkowskiego- że prasowe informacje "Dziennika" o dotarciu do aneksu do raportu z weryfikacji WSI, które wywołały nagonkę spec-służb na członków Komisji oparte sa na kłamstwie.

Przytoczyliśmy fragment wcześniejszej internetowej wypowiedzi pani redaktor Marszałek, w której napisała ona "  (...) Po pierwsze, dotarliśmy do niektórych z tych osób. To prawda, że żadna z nich nie pokazała nam dokumentu, ale też ryzyko dla nich byłoby zbyt duże, bo zdobyły tę wiedzę nielegalnie - dokument jest przecież ciągle tajny. Jedna z tych osób twierdziła, że przeczytała tekst w formie elektronicznej, inna, że widziała wydruk, ale tylko przerzuciła całość, a przeczytała rozdział o sobie. (...) "

http://www.latkowski.com/blog/komentarze/lista/id,1371

Wczoraj szefowa Działu Sleczego "Dziennika" zareagowała jak zareagowała i w komentarzu do bloga pani redaktor Subotic napisała( cytuję w całosci, wytłuszczenie moje):

" Uprzejmie informuję, że tekst w gazecie Nasz Dziennik, to (podobnie jak poprzednie) to zbiór insynuacji, konfabulacji i zwykłych kłamstw. Mój wpis na blogu Latkowskiego odnosił się do publikacji z listopada ubiegłego roku dotyczącej możliwości kupienia aneksu na czarnym rynku i sposobu sprawdzenia (na tamtą chwilę) tej informacji. Zestawianie tej wypowiedzi z późniejszymi tekstami i wyciąganie z tego daleko idących wniosków, to przykład manipulacji i zwykłej dziennikarskiej nieuczciwości. O nierzetelności autora świadczy też fakt, że wypisując kolejne bzdury na mój temat nigdy nawet nie podjął próby skontaktowania się ze mną.
Po powrocie z urlopu chętnie podejmę merytoryczną dyskusję. Wszystkie inwektywy i treści zniesławiające świadczą tylko o poziomie tych, którzy je anonimowo wypisują. Nie mam zamiaru schodzić na poziom bagna, w którym się najwyraźniej dobrze się czują.
Z poważaniem!
Anna Marszałek"

http://blog.rp.pl/subotic/2008/08/11/sztuka-czytania/

Bardzo się cieszę, na te szczere wyznanie redaktor Anny Marszałek. Dlaczego? To bowiem kolejne przyznanie, że jej publikacje nie miały odniesienia w rzeczywistości. Oto bowiem, odpowiadając na zarzuty pani Marszałek przekonuje, że sprawa dotyczy innej publikacji, w której pisała o tym, iż aneks do raportu z likwidacji WSI jest do nabycia, a ona sama miała taką ofertę. Ale wcześniej w komentarzu, na który się powołuje zaznaczyła - że żadna z tych osób nie pokazala Jej dokumentu - bo to oznaczało dla danego  informatora zbyt wielkie ryzyko. To jak to tak? Ktoś oferuje rzekomo pani dziennikarce śledczej aneks do kupienia, ale dokumentu nie pokazuje?. To co sprzedaje- kota w worku? Ba, redaktor Marszalek usprawiedliwia owego informatora tłumacząc, że okazanie chocby fragmentu tego dokumentu dziennikarce byloby niebezpieczne. Reasumując- rzekome dotarcie do dziennikarki z propozycją sprzedaży aneksu do raportu z likwidacji WSI było mniej niebezpieczne niż  uwiarygodnienie oferty poprzez okazanie choćby częsci dokumentu?

 I wreszcie najciekawsze- jak pisze pani redaktor Marszałek "   Jedna z tych osób twierdziła, że przeczytała tekst w formie elektronicznej, inna, że widziała wydruk, ale tylko przerzuciła całość, a przeczytała rozdział o sobie. (...) " Naprawdę paradne- kierując się logiką- choc to moze zbyt duzo powiedziane- redaktor Marszalek można dojśc do wniosku, ze skontaktowali się z nią jacyś masochisci- którzy oferowali sprzedanie informacji z aneksu o nich samych. Ot, przyszedł Iksinski do redaktor Marszalek i rzekł dłubiąc palcem w nosie " sprzedam pani aneks, ale go nie pokażę bo to niebezpieczne,w sumie aneksu nie znam, ale znam fragment, w ktorym napisano ze ja Iksinski pelniac funkcje publiczna bylem konfidentem WSI. I  prosze bardzo oto ten dokument, niech pani go opublikuje". Zenujące.

I na koniec chciałbym się odnieść do jeszcze jednego twierdzenia pani redaktor Marszałek, którym próbowała zdazauwować porównania Sumlinskiego z Famusem i zanegowac zarzuty, że jej publikacja z 2001 roku o rzekomym łapówkarstwie Szeremietiewa nie miała merytorycznych podstaw.

"(...)Proszę zwrócić uwagę tylko na jeden aspekt. Gdyby było tak, że na zlecenie WSI dziennikarze załatwili uczciwego Szeremietiewa, to powinno się to znaleźć w raporcie Macierewicza jako sztandarowy przykład bezprawnych operacji tych służb. Naprawdę nie zastanowiło Państwa, że Macierewicz, który nie ma powodów, by darzyć mnie sympatią, nigdy nie stanął w obronie Szeremietiewa, a ta sprawa nie znalazła się w raporcie? (...)"

http://www.latkowski.com/blog/komentarze/lista/id,1371

Coś szwankują informatorzy pani redaktor Marszałek, albo też ona sama świadomie dopuszcza się manipulacji. Były wiceminister obrony narodowej Romuald Szeremietiew stawił się przed Komisją Weryfikacyjną WSI wiosą tego roku i złożył obszerne zeznania dotyczące przetargów, działań funkcjonariuszy WSI i swoich podejrzen dotyczących wydarzen z 2001 roku i roli pewnego polityka Platformy Obywartelskiej. Kilkanaście dni po zeznaniach Szeremietiewa - poogłoszono, że nie będzie zgody na przedłużenie prac komisji i pospiesznie pod lufami karabinów - zarekwirowano wszystkie materiały komisji weryfikacyjnej. W tym również zeznania Szeremietiewa.

Pani redaktor Marszałek zapowiada po powrocie z wakacji "merytoryczą dyskusję". Mam nadzieję, że znajdzie inną platformę wymianya rgumentów niż internetowe komentarze do komentarzy,  a także odpowiedzieć na pytania, które stawiają w tej sprawie dziennikarze min Wojciech Reszczynski, Jan Pospieszalski czy moja skromna osoba, a także licznie internauci i bloggerzy.

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Przepraszam za ten "poziom bagna" (i to takiego z fetorkiem) ale wychodzi zdecydowanie, po tych jej komentarzach, że to jest właśnie poziom odpowiedni dla Nadętej Tuby WSI czyli Ani Marszałek.

Panie Wojciechu, jestem dziwnie przekonany, ze na dyskusje merytoryczną po żadnym urlopie, odpoczynku czy sanatorium nie możesz Pan liczyć. Za to bym radził uważnie się przygladać śrubom u siebie na parkingu.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#1634