Germańscy hermafrodyci rządzą nad Wisłą

Chroniąc lud polski przed niemiecką dominacją rzuciła się Wanda do Wisły. Dziś jej ofiara wydaje się daremną: Kraków, podobnie jak inne polskie miasta, kapituluje. Wyrzeka się polskości, bo przecież - jak przekonują światli - polskość to nienormalność. A co w takim razie jest normalnością? Taka prawdziwą, postępową i europejską? Zajrzyjmy do muzeum sztuki współczesnej w Krakowie MOCAK. Informacje wstępne: budynek muzeum kosztował 70 milionów złotych, z czego połowę wyłożył polski podatnik.
Wystawa, której muzeum jest dumne: „EVA & ADELE to para artystek, które żyją i tworzą PONAD GRANICAMI PŁCI. Ich hasło życiowe brzmi: GDZIEKOLWIEK JESTEŚMY, JEST MUZEUM, a termin, który starają się narzucić ludzkości, to FUTURING. EVA & ADELE funkcjonują w przestrzeni publicznej jako dzieło sztuki. Artystki traktują swoje ciała jak żywą rzeźbę, ulice jak galerie, a wielkie wydarzenia artystyczne jak muzeum. Za ich dopracowanym makijażem i kostiumami kryje się postać małej kobiety i rosłego mężczyzny, którego duchowa kobiecość przezwyciężyła fizyczną męskość i prawnie został uznany za kobietę.” Maria Anna Potocka dyrektor MOCAK
Dla ludzi o NAPRAWDĘ mocnych nerwach:
Jeśli nie macie dość:
Link do strony MOCAK: http://mocak.com.pl/wystawy/pokaz/61
Krakowie, Krakowie, dumne miasto, co się z tobą stało? Kiedyś krakowskiego grodu broniła Wanda, teraz kompromituje go Anna Grodzka. Kiedyś chroniła cię Wisła, dziś bezbronnyś wobec byle Potocka… Walczyłeś z komuną, przegrałeś z mamoną.
A może historia ma przewrotne poczucie humoru? Jeśli Niemcom nie dała rady polska Wanda, może potrzebujemy… niemieckiej sprzątaczki. Takiej, jak ta, która ukazała idiotyzm współczesnej „sztuki” myjąc instalację Martina Kippenbergera w muzeum Ostwall w Dortmundzie: http://www.tvn24.pl/24467,1723167,0,1,sprzataczka-zniszczyla-dzielo-sztu...
- Smok Gorynycz - blog
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
- zgłoś naruszenie













Smoku
sprzataczka i dozorca ostatnimi bastionami zdrowego rozsadku, gdzie ludzie "kulturalni' i "wyksztalceni" chodza na sznurkach ignorancji. ale wiesz problem jest duzo wiekszy i nie ogranicza sie tylko do naszej Wandy i Wisly. ladnych kilka lat temu dziwilam sie np. dlaczego zacni obywatele wysp brytyjskich zachwycaja sie rozgrzebanym lozkiem "artyski".
Może
było rozbabrane artystycznie? A może było sceną happeningu (something happend there before)?
Pozdrawiam oczywiście
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.
Ja długo takie badziewie będzie nazywane sztuką?
Jak dlugo jeszcze ludzie będą znosić to szarogęszenie się kretyństwa. "Instalacja" za ponad milion dolarów. Sprzątaczka słusznie uznała to za śmieć i chciała zrobić porządek. Cena z sufitu za kompletne nihilistyczne badziewie. Dla paru snobów udających zachwyt. Za ciężkie pieniądze podatnika, którego się obciąża coraz to nowymi daninami i wydłuża mu się okres pracy do emerytury.
Taki artysta to powinien sobie za własne pieniądze postawić salę wystawową i tam wystawiać, co chce. Za swoje pieniądze! Jak ktoś lubi takie ultra"nowoczesne" "rozwiązania" artystyczne i chce za to płacić, jego sprawa. Ale nie wolno wymuszać publicznych pieniędzy na takie nie wiadomo co.
@Smoku,
Jest jeszcze jeden ciekawy aspekt sprawy niemieckiej sprzątaczki. "Instalacja" była warta "ponad milion dolarów" i była ubezpieczona. Ktoś to wycenił, ktoś to ubezpieczył...
A jakie ciekawe perspektywy dla nas, maluczkich: wyobraźmy sobie na przykład zwykły stolec, nieco pozłacany. Jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny, zwłaszcza co do kształtu i intencji sprawcy. Ubezpieczony, a jakże. I tak dalej.
Co otrzymujemy? Brak wartości. Każda wartość jest umowna. Relatywizm do potęgi n-tej. Jeśli wszystkiemu można nadać dowolną wartość, to wartość przestaje istnieć. Z tego naprawdę można się już tylko śmiać. Co najwyżej histerycznie.
Już dobre dziesięć lat temu
w Zachęcie pan Artysta wystawił pozłacany sedes. Pani Ada Rotenberg, ówczesna dyrektor Zachęty pisała w folderze o dreszczu jakim ja to "dzieło " przejmuje. Dreszczu wzruszenia oczywiście.
Tak się kończą próby demokratyzowania sztuki - kiczem, totalnym, płaskim kiczem.
Pozdrawiam
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.
kiedyś Andę R. załatwił na cacy dziennikarz - zadał pytanie czy
jakby "artysta performer" zerżnął kupę na środku sali to byłaby sztuka czy nie?
(było to po wątku AR odnośnie roli skandalizowania w modern arcie)
Na to Anda z nabożnym skupieniem - "nooo, zasadniczo taaaaaak, ale to już było kiedyśtam gdzieś tam to już nie jest takie odkrywcze..." ;p
wot "sztuka" godna klasy swoich promotorów...
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a Magyart
na stypie !
WOJ-CIECH Ł
jak bym był na stypie
tej =sztuce= z pod pudru próchno się sypie !!!
Smoku...
Oj... rozbawiłeś mnie... ;)
Przydałby się zwyczajny prysznic tym dziełom sztuki.... A instalacja uprzątnięta przez niemiecka sprzątaczkę... zaiste dzieło totalnego kiczu...
Pozdrawiam z usmiechem...
krzysztofjaw
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com)
Krzysztofjaw
Tylko nie prysznic, Krzysztofie.
Wtedy kicz przekształciłby się w koszmarną żałość.
Niektóre "gwiazdy" niewątpliwie wyglądają lepiej,
gdy cokolwiek je okrywa...
Pozdrawiam
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
@ Autor
Przez analogię do słów Jana Pawła II (nie wiem, czy to nie jest profanacją cytowanie Go w tym kontekście), że "Demokracja bez wartości prowadzi do totalitaryzmu" powiedziałabym:
Sztuka bez wartości (czyli dla samej sztuki albo popularności) daje w efekcie kicz.
(Uczciwość nakazuje napisać, że do tego ostatniego stwierdzenia zainspirował mnie artykuł Mariana Piłki sprzed kilku dni na wPolityce.pl)
@ proxenia
Chyba w 2012 roku będzie koniec świata, tak jak Majowie przewidzieli?
Pozdrawiam serdecznie.
Sprzątaczka rządzi :)
U nas (w Polsce znaczy) miał miejsce podobny przypadek.
Ale nie pamiętam szczegółów bo w radio o tym mówili i nie zapamiętałem.
Kilka lat temu jakiś Urząd Miasta (niedużego) zakupił "dzieło sztuki" od "artysty" i umieścił na trawniku przed budynkiem urzędu.
Dzieło było rzeźbą (lub też instalacją) przypominającą ułożone luźno rury metalowe.
I w nocy przyszli złomiarze i wywieźli (pewnie za nalewkę) "dzieło sztuki" na złom.
Policja szybko znalazła rzeźbę na złomie i odzyskano pracę artysty.
Tylko trzeba było ułożyć te rury tak jak były przedtem.
I podobno aktu artystycznej kreacji dokonał Pan Konserwator z Urzędu Miasta :)
Remek.
"Pieniądz jest nerwem wojny"
"trzeba było ułożyć te rury tak jak były przedtem" - noooo!!
Groził międzynarodowy kryzys dyplomatyczny i obraza brytyjskiego klasyka minimal artu którego "dzieło' wyceniono na 50000 GBP!!
BTW, przecie tych drągów nie tachał z Anglii tylko kupił był na miejscu w OBI za powiedzmy 300zł - czyż to nie współczesny król Midas? ROTFL
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a Magyart
"Krakowie, Krakowie, dumne miasto, co się z tobą stało?"
No niestety coraz częściej zaczynam się wstydzić za tych, co nam tu w Krk takie obciachy robią ;/
Ostatnio była wystawa nijakiej "Kozyry" - poświęcono temy "wydarzeniu" głąwna salę wystawiennicza na parterze gmachu MNK. Widziałem to - żenada, nic w tym nie ma atrybutów sztuki, przy kozyrze to Naczelny Prymitywista PRL Nikifor jawi się mega-finezyjnym twórcą!
Poza otoczką medialna (protesty katolickiej fundacji im. p. Skargi) to wystawa ta była totalna klapą - pies z kulawa nogą na tę salę nie zawitał (w końcu to obciach wywalić 10zł w piach kupując bilet na taki syf!)
Ale nic to - PRowcom udało się zawyżyć frekwencję w statystykach ponad 10-krotnie - skorzystano z faktu, że w tym samym czasie była licznie nawiedzana wystawa pre- impresjonisty Turnera - policzono fakt zakupienia łaczonego biletu na Turnera za obecność "na kozyrze" ha ha ha
Generalnie fenomen wynoszenia pseudo sztuki na piedestały ma proste wytłumaczenie - jest nadprodukcja historyków sztuki i beztalenci parających się procederem glutotwórczym - to rynek sam w sobie i oni go sobie przy pomocy swoich PRowców pokroju Andy Rottenberg kultywują - kasa misiu kasa...
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a Magyart
Dla pocieszenia dodam, ze...
nie jestesmy odosobnieni w tej warjacji.
Od lat (niejako zawodowo) odwiedzam wystawe Dokumenta
w Kassel w niemieckiej Hesji i za kazdym razem jestem czyms doglebi ubawiony.
Ubawiony,
bo...jak mowi niemieckie przyslowie
...nie denerwowac sie, tylko...sie zdziwic :-)
http://www.holidaycheck.de/reisetipp-Urlaubsbild...
Powyzsze zdjecie obrazuje ..."dzielo sztuki",
ktore niestety poddalo sie szturmowi.
Artysta stwierdzil po tym fakcie,
ze...teraz jest jeszcze bardziej WARTOSCIOWE !
pzdr.
Polonie i Zdecydowany..
prawdziwi z Was - jak widzę - koneserzy sztuki :) To zapewne i lego-Auschwitz i korytarzu ściany szarym mydłem wysmarowane i masturbację pod szklaną podłoga znacie [emot z zażen owaniem kondycją sztuki współczesnej wbijający wzrok w podłogę]. Ale nie wiem czy słyszaliście o "zniszczeniu" innej instalacji przed inna sprzataczkę? Otóż częścią instalacji był worek wypełniony pociętymi gazetami. I ta profanka, ta ignorantka w durnocie swojej ów worek wzięła i wniosła do pojemnika na śmieci!!!
Pozdrawiam znawców. A na dowód, że Polacy nie gęsi i swój język artystycznej ekspresji mają, polecam występy jerzego z-Beresia:
http://www.polishculture.org.uk/news/article/pol...
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.
re:...- koneserzy sztuki :-)
Noooo,
w kazdym razie...do konca sie nie w tym temacie nie wypowiadamy,
bo...bylo by wszystko wiadomo,
a...po co :-)))))
Ale ale,
powracajac scislej do tematu,
to wogole lubie sformulowanie INSTALACJA.
Tak jakos ...fajnie mi sie kojarzy...,
szczegolnie ze sztuka :-))))))))))
W kazdym razie wszelakie instalacje wymagaja od widza przewaznie wielkiej tolerancji...jako takiej:-)))))
A rozszerzajac nieco ten termin,
to slowo INSTALACJA kojarzy mi sie rowniez z UMOCOWANIEM.
Takie dzisiaj rowniez modne slowo.
Np.mowi sie czasami,ze
ktos jest gdzies...dobrze umocowany.
I to rowniez jest dzisiaj niemala sztuka.
To znaczy w tej polskiej instalacji,
potrafic sie dobrze umocowac,
to jest dzisiaj to... ;-)
A,
ze jest to temat dla jakiejs roztargnietej sprzataczki,
to juz inna sprawa i inna percepcja...
pzdr.
@ Zdecydowany amator
Gdzieś kiedyś w necie widziałam obrazek (lub filmik, juz nie pamiętam) z wystawy sztuki współczesnej, jak snobistyczne (najwyraźniej) starsze małżeństwo, schylone, z wielkim nabożeństwem ogląda zwykły kontakt w ścianie. Na następnym zdjęciu (czy kadrach) widać, jak po zamknięciu wystawy sprzątaczka po prostu włączyła (skutecznie!) do tego kontaktu odkurzacz. To było dawno i nie pamiętam szczegółów. Tak to ludzie sami robią się w balona.
@Proxenia
Odnoszac sie niejako do calosci,
to napisze,
ze podoba mi sie jeden taki z Berlina...,
bardzo polecam.
Nazywa sie Michael Sowa malarz, karykaturzysta.
Kiedys mialem w reku kartke pocztowa z jego wydawnictwa.
Ukazywala menela z flaszka i petem w reku opartego o jakas framuge starych drzwi na berlinskim Kreutzbergu i z tekstem:
Nazywam sie Karl Heinz i jestem/mam sztuka/ke.
To chyba najlepsza kwintesencja tego tematu
z jaka sie dotychczas spotkalem,
bowiem po trzezwemu INSTALACJE i inne podobne racje,
to jest jawny gwalt,
to zamach na nasza percepcje...
Juz samo zajmowanie sie tym tematem,
to jak onanizm wlasnej wrazliwosci.
pzdr.
Re: @Proxenia
Jak przypomina Guardian, to nie pierwszy przypadek, gdy gorliwe ekipy sprzątające nie poznały się na sztuce nowoczesnej. Ponad 20 lat temu oku jedna z "tłustych" prac tworzonych przez Josepha Beuysa - zdobiący ścianę kawałek masła, wyceniany na 400 tys. euro (1,7 mln złotych) został zmyty mopem przez dozorcę Akademii Sztuk Pięknych w Düsseldorfie.
W 2001 roku sprzątaczka zniszczyła dzieło Damiena Hirsta. Butelki, popielniczki i filiżanki po kawie miały reprezentować jego życie. Wylądowały w koszu.
http://podroze.dziennik.pl/swiat/artykuly/365174...
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.
Re: Germańscy hermafrodyci rządzą nad Wisłą
Proletariusze wszystkich krajów...
Artysta pragnie być politykiem.
Dziennikarz chce być artystą.
Czytelnik chciałby zostać krytykiem.
Świat pędzi. Zmienia się wszystko.
Arystokracja drży przed szafotem.
Żyd został arystokratą,
a ten co wczoraj mieszkał pod płotem
nosi się bardzo bogato.
Pole awansu jest dziś szerokie.
Wymusza je konkurencja.
Drabiny można ustawiać bokiem -
liczy się tylko intencja.
Lokaj jest dzisiaj arystokratą.
Arystokrata - lokajem.
Niewinność często siedzi za kratą,
a kłamstwo prawdę udaje.
Niepewność wzięła się za doradztwo,
a wiedza zbiera opinie.
Dokładność to już zwykłe partactwo.
Ślepota wyznacza linie.
Awans społeczny - rewolucyjny!
Dzieci koniecznie do miasta!
Znowu jest silny członek partyjny!
Rząd absolutu dorasta.
Idź buntowniku! Parking podpalaj!
Niech ojciec kaucję zapłaci!
Rewolucyjna nadchodzi fala.
By zyskać - ktoś musi stracić!
Dziś zbuntowani już nie są sami.
Sklonować trzeba Lenina!
Wystarczy "Iskra" - pomyślcie sami.
On także kiedyś zaczynał.
Maria Anna Potocka????
Jaka z niej znów Anna czy Maria?
Jaka z niej znowu i Potocka?
Już bardziej Herta lub Berta, ale na miły Bóg nie Maria i nie Anna, a w dodatku Potocka.
Zresztą sami to oceńcie.
Obibok na własny koszt
PS
Chyba, że ta cała trójka jest in vitro?
====================================================== Nunquam sapiens irascitur.
Re:Jaka z niej znowu i Potocka?
Ona,
to z tych Potockich,
co to przy potoku mieszkali.
A konkretniej,
to przy tym potoku...pomiedzy chodnikiem,
a brukiem
na krakowskim Kazimierzu...
Sprymityzowany freudyzm
zniszczył sztukę. Bo w pseudodemokratycznym relatywizmie nie trzaba umieć malować czy rzeźbić. Wystarczy machnąć biały kwadrat na białym tle, nazwać to redukcjonizmem i powiedzieć, że to obraz libido artysty.
Sztuka się skończyła na początku XX wieku. Potem juz tylko ideologia.
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.
re: Potem juz tylko ideologia.
I...chore umysly!
Przy czym sa chore i ...chore.
Lone som chore od tych chorych z Potockich,
tj. od tych Potockich z nad potoku...,
tego na Kazimierzu...
Lone som chore szczegolnie,
gdy brakuje im pieniedzy.
Dlatego Freud (w rzeczy samej tez z "Potockich"),
i te inne europejskie i swiatowe "Potockie",
tak dobrze sie wowczas rozumialy...i do dzisiaj rozumieja.
A konkretniej,
to rozumieja w jaki sposob popijajac szampana zrobic "troche kasy",
i sie przy tym nie bardzo napracowac.
W koncu,
co te glupie goje wiedza o sztuce?
W Norymberdze,
przed kilkoma laty jeden holenderski malarz i rzezbiarz opier...dolil kustosza tamtejszego muzeum,
bo tenze nie dopilnowal i ktos z roboli przed wernisazem
powiesil na scianie jeden z tryptykow odwrotnie,
tzn. "do gory nogami".
Nikt sie z widzow nie skapowal,
jedynie "artysta" zrobil raban:-)))))))))))
Przy czym trzeba dodac,
(sam wowczas widzialem to "dzielo")
ze to nie byly nawet jakies biale kwadraty...,
to bylo poprotu...takie...czarne nieforemne...NIC!
Noooooo
sztuka,
ma sie rozumiec.
Taki kolaz - troche asfaltu na purpurowym plotnie,
a do tego,
by sie nie nudzilo,
walnal to trzykrotnie;-)
Ale "stypa" sie udala i "odpowiedni" krytycy dlugo i namietnie tlumaczyli,
..."co artysta chcial przez to powiedziec"
A,
gdy koszerni krytycy juz dostatecznie dlugo sie natlumacza,
to odpowiednie sily powoduja,
ze jakies panstwowe instytucje kupuja takie badziewia i wieszaja w korytarzach swoich biur i innych urzedow.
A,
ze rodzina "Potockich z Kazimierza" w miedzyczasie zdazyla sie niezle zreprodukowac, to na tym interesie jedzie wiele galezi gospodarki...transport, druk i kolportaz i wiele wiele innych...nie zapominajac o samych krytykach ich akademickich nauczycielach...czasami o TV i Radiu...,
slowem
na sztuce zawsze byl jest i bedzie doskonaly geszeft
i to jest sednem sprawy.
pzdr:-)))))
Aj, waj, czy
Ciebie kto za to płaci! Czemu Ty gojom tak bez geldu tajemnice sztuki zdradzasz? Po to Freud im moralność relatywizował, żeby się jak pies Hioba ropą z ran cieknącą zachwycali! A Ty tak za bezdurno uświadamiasz! Ty, ty się zachowujesz jak jakiś Wildstein! A Potockie są dobrą szlachecką rodziną! I Blochowie! I Kronenbergi!
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.
aj wej !
co to znaczy placi?
dlaczego zaraz placi?
Jak to tak poprostu po sasiedzku...z dobrej woli...
tak z ludzkiej zyczliwosci, mozna by niemalze powiedziec...
No Potockie byly i sa,
ale ja o tych innych "Potockich",
bo tych dzisiaj coraz wiecej :-))))))
A jakie to znowu tajemnice?
Tez sie czepiasz ;-)
Potocka "dba" w Krakowie o sztuke,
a autor artykulu jakby mial jej to za zle ? ;-)
Kobita zakasala rekawy,
urobila sie po...prawie po koniec wlasnego intelektu.
A tu patrzcie !
nic zrozumienia.
Tylko psiocza i psiocza,
goje niewdzieczne :-)))))))))))
pzdr.
Ćwierć calowe dreblinki
http://www.youtube.com/watch?v=ROgtuHSEdog
Re: Germańscy hermafrodyci rządzą nad Wisłą
te dwa okazy mogłyby bez dodatkowej charakteryzacji zagrać w jakimś horrorze (może jako zombi w "noc żywych trupów")
Re: Germańscy hermafrodyci rządzą nad Wisłą
"Nie ma szans, by autor - wybitny niemiecki malarz i rzeźbiarz - poprawił swoje dzieło".
A może by tak tę instalację... jeszcze raz na deszcz? ;-)
re:...jeszcze raz na deszcz);-)
I co ?
myslisz,
ze deszcz wygladzi te kanty i winkle chorego umyslu?
Nic bardziej mylnego.
Na takie dolegliwosci nie ma specyfiku.
pzdr.
@ZA
Na te winkle to już chyba nawet burza nie pomoże.
Ale skoro to dzieło sztuki można odrestaurować tak tanim kosztem, to czemu nie? Niech się cieszą koneserzy! ;-)
Pozdrawiam
re:tak tanim kosztem, to czemu nie?
Oooo,
widze praktyczne podejscie do zycia :-))))))
Tylko,
ze to nie bylaby restauracja,
tylko profanacja.
Stop!
Czy Profanum mozna sprofanowac?
Cholera,
chyba sie troche pogubilem ;-)
pzdr.
Re: re:tak tanim kosztem, to czemu nie?
Czy ja wiem... gdyby użyć tych samych środków artystycznych, co autor (deszcz), a na dodatek wzbogacić akt tworzenia jakąś artystyczną ideą (np. przedstawienie założeń filozofii Kierkegaarda za pomocą wysublimowanych interakcji pomiędzy siłami natury a instalacjami rurowymi), to chyba nie mielibyśmy do czynienia z profanacją, ale z... metasztuką? ;-)))
Profanacja profanum? Ergh... ile mam czasu do namysłu? ;-PP
Pzdr.
To profanacja!
Sztuka współczesna z ezoteryczną odwagą nie waha się zagłębiać w metafizyczne głębie rozdartej duszy człowieka naszych czasów. Traumy i fobie targające ego, dychotomiczne rozpostarcie między centrum a peryferiami przeżywanie dekompozycji newtonowskiego porządku, immanentne odczuwanie Zeitgeist poprzez doświadczenie totalnego totalitaryzmu w przestrzeni strukturalnej, sprawiają, że danego nam eksterytorialnie fenomenu ekspresji artystycznej nie można zakwalifikować inaczej jak tylko, jako współistotnego ludzkiemu sacrum manifestowania doczesnego profanum.
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem,
Smoku
fiu fiu...
Oj tam, oj tam
nie takie kawałki się pisywało. W dzisiejszych czasach forma się liczy. Może być pusta, ba - pusta jest lepsza, bo mozna ją napełnić czymkolwiek. Spójrz na żont i prezydęta :))
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.
pacze Smoku, pacze
ale wole widok pieknych Smoków, a nie takie tam...
Re: To profanacja!
Wyjąłeś mi to z ust. ;DDD
Re:...miedzy centrum a peryferiami...
Ooooj!
No Smoku wspinasz sie na szczyty,
ze ho ho!
Tylko ostroznie,
by Ci sie jaki filozoficzny kamien z pod stopy nie osunal,
albo Halny intelektu nie przewial :-))))))
pzdr.
"..kamien z pod stopy nie osunal,"
Jak ktoś ma pecha, temu kamień z serca spadnie prosto na odcisk. :)
Masz coś przeciwko tak pięknie dekonstruktywistycznej kocepcji napięcia między centrum a peyferiami?!
--------------------------
Reszta nie jest milczeniem.
Re:...spadnie prosto na odcisk.
Nooo,
a gdy to nie "jego" odcisk,
to ...dopiero jest ubaw :-))))))
Ale ale,
przeciez dalem dyszke za tekst i pochwalilem Cie na wstepnie za ujecie tematu jak rowniez za ooooogromnie i przyzwoite poczucie humoru :-)
A odnosnie "mania" przeciwko,
to w zadnym razie;-)
Tak sobie ...jedynie troche cedzilem przez zeby te Twoja odrobine rozhustana elokwencje :-)))
Lubie takie klimaty ;-)
pzdr.