Rząd "pomaga" frankowcom-przed samymi wyborami

Obrazek użytkownika 2-AM
Gospodarka

Im bliżej do wyborów tym większe cuda się dzieją. Rząd w najbliższy Piątek przepchnie spec-ustawę zwalniającą kredytobiorców frankowych z podatku od korzyści jakie osiągnęli zadłużając się we franku szwajcarskim (LINK :)

Pisaliśmy już kilka lat temu, że fiskus wszędzie gdzie w jego ocenie podatnik odniósł korzyść wbrew zdrowemu rozsądkowi i działającemu przeciwko niemu państwu powinien zapłacić podatek. I tak podatek powinien zapłacić podatnik od firmowej wigilii, od zorganizowanego przez pracodawcę dowozu do pracy, od darmowej porady prawnej jakiej w przypływie dobrego serca raz w roku udzielają adwokaci potrzebującym pomocy prawnej obywatelom, od zysku spowodowanego inwestycjami na giełdzie czy oprocentowaniem depozytów (podatek Belki), od prezentów komunijnych lub ślubnych, od abonamentu medycznego oferowanego przez pracodawcę i od wielu innych rzeczy. Podejrzewa się nawet, iż małżonek powinien zapłacić podatek od małżeńskich usług seksualnych gdyż inaczej zapewnie wykupił by taką usługę na mieście co skutkowało by zapłaceniem co najmniej podatku VAT :)   

Teraz padło na kredytobiorców frankowych. Otóż okazało się, iż wskutek utrzymujących się od stycznia 2015 ujemnych stóp procentowych we frankach parametr LIBOR wynosi obecnie ok. -0,8%. Większość umów kredytowych przewiduje, iż oprocentowanie kredytu jest równe sumie parametru LIBOR (np. 3 miesięczny dla kredytów CHF - dla kredytów w PLN param. WIBOR) i stałej marży banku.

Po tąpnięciu na początku stycznia 2015 fanka szwajcarskiego, który skoczył do blisko 5 złotych (obecnie ok. 3,9zł) i obniżeniu parametru LIBOR poniżej zera okazało się, że odsetki są mniejsze niż sama marża. Co prawda część banków odmawiała uznania tego faktu i opóźniała uznanie ujemnego liboru jednak inne wprowadziły ten zapis co skutkowało tym, iż rata odsetkowa spadła kompensując nieco drastyczny wzrost ceny waluty szwajcarskiej dla zadłużonych kredytobiorców.

Niektóre banki oświadczyły, że w przypadku jeśli LIBOR spadnie poniżej poziomu marży to one i tak uznają, że odsetki nie mogą być ujemne i naliczą za ratę zerowe odsetki  czyli pobiorą tylko ratę kapitałową - banki leją na umowy, które podpisywali z klientami, że oprocentowanie jest sumą marży i param. LIBOR - kredytobiorcy mogą im tylko skoczyć.

Jednak pojawiły się pewne banki, które uznały, że będą honorować nawet ujemne oprocentowanie czyli jeśli w wyniku sumowania marży i param. LIBOR wyjdzie wartość ujemna to naliczą ujemne odsetki co oznacza, że danym miesiącu kredytobiorca zapłaci tylko ratę kapitału i to jeszcze pomniejszoną nieco o ujemne odsetki. Oczywiście przy obecnym poziomie parametru LIBOR oznacza to, iż takiego szczęścia zaznają kredytobiorcy, którzy mieli marżę mniejszą niż obecnie 0,8% a takich szczęściarzy jest naprawdę bardzo niewielu bo nawet w szycie boomu kredytowego typowe marże przekraczały +1%.

Ponieważ znalazła się jednak niewielka grupa kredytobiorców, która formalnie zapłaciłaby ratę kapitałową pomniejszoną o ujemne odsetki to z tego tytułu wdg. ministerstwa Szczurka powstał by obowiązek by uiścić państwu taki podatek. By kredytobiorcy nie musieli go płacić ogłoszono w trybie pilnym (tj. w najbliższy Piątek) stosowną zmianę. Kredytobiorcy nie zyskają zbytnio z tego powodu bo po pierwsze tych, którzy musieli by zapłacić ten podatek jest śladowa ilość  a ponadto kwota podatku wyniosła by kilka lub kilkanaście złotych miesięcznie ale najbardziej zyskają banki o które minister Szczurek dba jak o swoje rodzone dzieci. Banki dzięki tej ustawie ujemne odsetki będą mogły odliczyć od podatku na czym zarobią i dodatkowo zabezpieczą się gdyby sytuacja ujemnych stóp procentowych miała potrwać dłużej.   Cała akcja skierowana jest na potrzeby banków a propaganda mówi że to pomoc kredytobiorcom zadłużonym w CHF. Ci w swej niewiedzy powinni w niedzielę pognać do urny wyborczej i w podziękowaniu że rząd tak o nich dba oddać głos na strażnika żyrandola. Ciekawe czy ta kiełbaska wyborcza chwyci?  

Oczywiście samym kredytobiorcom zbytnio to nie pomoże bo jeśli w 2008 roku pożyczyli 100.000 CHF czyli 200.000zł to dziś nadal do oddania mają więcej niż pożyczyli 7 lat temu tj. ponad 330.000zł i brak możliwości sprzedania swojej nieruchomości (obciążona hipoteka + spadek wartości mieszkania).

Problem kredytów hipotecznych w CHF jest nadal tykającą bombą i najpewniej wkrótce wybuchnie w taki sposób jaki nam się nie śniło. Nikt z rządzących nie jest zainteresowany jego rozwiązaniem, no może poza samymi ofiarami bankowego niewolnictwa, które do walki organizują się same bez potrzeby pomocy ze strony salonowych politykierów.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:10)