Polskie Zoo

Obrazek użytkownika Libra
Kraj

Lis siedział przy biurku z twarzą ukrytą w łapach. Po chwili podniósł głowę i jeszcze raz spojrzał na leżące przed nim gazety, a trzeba dodać, że były to gazety nadzwyczaj nieprzychylne dla działań Lisa. Ze złością lustrował nagłówki by po chwili gwałtownie zrzucić całą prasę z biurka. Nagle na twarzy Lisa pojawił się złośliwy uśmiech, a jego łapy same złożyły się do oklasków.

- Coś z tym trzeba zrrobić. – Mruknął, po czym sięgnął po telefon i szybko wykręcił numer.

- Cześć Ośle. – Rzekł rześko. – Prrzyjedź do mnie jak tylko będziesz miał czas. Tak, to ważne. Nie, nie chodzi o Kota, nie tym razem. Dobrrze, czekam.

Rozłączył się poczym spojrzał na swoje odbicie w wiszącym po prawej stronie lustrze. Pełen złowieszczego triumfu błysk w oku przyćmił całe zmęczenie widoczne na twarzy.

***

Po kilkudziesięciu minutach do gabinetu Lisa wszedł Osioł. Garnitur mocno opinał jego otyłe ciało, a nad kopytem umieszczona była bransoleta z hrabiowskim herbem. Pełnione stanowisko i arystokratyczne korzenie na nic się zdawały, gdy spojrzało się na jego pucułowatą twarz, którą zazwyczaj przyozdabiał jakiś tępy wyraz.

Lis szybko wskazał mu miejsce i zaczął mówić.

Jak zapewne wiesz prrawie wszystkie liczące się telewizje są po naszej strronie. – Zrobił krótką pauzę by Osioł mógł wszystko zrozumieć bez powtarzania. – Jednak z gazetami mamy prroblem. – Tu Lis wskazał na stosik leżący pod jego biurkiem. – Wyborry blisko i trrzeba w końcu dorrżnąć tę watahę, znasz kogoś odpowiedniego?

Osobie postronnej prośba o pomoc mogła wydawać się naiwna, lecz Lis wiedział, że Osioł od czasu do czasu okazywał się przydatny, to jest znał odpowiednich ludzi.

Osioł chrząknął dwa razy i popadł w głębokie zamyślenie, co jakiś czas niczym Wołodyjowski kręcąc wąsem.

Wydaje mi się, że znam kogoś odpowiedniego. – Powiedział w końcu. – Jutro albo dzisiaj przyślę ci namiary na niego. – Po tych słowach wstał i ciężkim krokiem ruszył w kierunku drzwi wyjściowych.

Lis aż wrzasnął by jakoś dać upust przepełniającej go radości. Po wyjściu przyjaciela spojrzał na zegarek i ze strachem zobaczył, że już siedemnasta. Zrobił dzisiaj dużo dobrego i aby uniknąć przepracowania sam także opuścił swój gabinet.

Wszelkie podobieństwo do osób prawdziwych bądź do spekulacji na temat bieżących wydarzeń jest celowe i zamierzone.

Pozdrawiam
Libra

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Świetnie napisane. :)

I podsumowane.

Wszelkie podobieństwo do osób prawdziwych bądź do spekulacji na temat bieżących wydarzeń jest celowe i zamierzone.

:)))))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Niueste

#168247