Zaczepka - zawierucha - sondaż, czyli stałe fragmenty gry POlitycznej

Obrazek użytkownika Peacemaker
Kraj

Co kilka miesięcy, gdy tylko pozycja PO zaczyna słabnąć, a PiS-u się umacniać, powtarzany jest stały schemat: zaczepka, zawierucha, sondaże.

Zaczepka ma na celu wywołanie kontrowersyjnego tematu. Jakkolwiek głupi, błahy, niedorzeczny czy nawet groteskowy by on nie był, musi spełniać jeden warunek: wrabiać któregoś z braci Kaczyńskich.

Zawierucha ma skoncentrować uwagę na temacie i podnieść emocje do granic absurdu, przez eskalację konfliktu.

Sondaże mają wreszcie tych, co zdecydowanie potępili "tych podłych Kaczyńskich" utwierdzić w przekonaniu, że dobrze zrobili, bo większość też tak twierdzi, zaś pozostałym wmówić, że widocznie coś z nimi jest nie tak, skoro ich oburzyło postępowanie PO, a tu Platformie tak gwałtownie wzrosło poparcie.

Pierwszy raz ten schemat zauważyłem przy aferze samolotowej. Wizyta pięciu przywódców państw postkomunistycznych z inicjatywy Lecha Kaczyńskiego zmieniła retorykę Unii Europejskiej z sprawie Gruzji z "to wewnętrzna sprawa Rosji" na "trzeba pomóc Gruzji". To było nie do przełknięcia przez reżim Tuska... a zwłaszcza przez milczącego w tej sprawie Sikorskiego. Więc gdy Prezydent chciał iść za ciosem, zabierając w tej sprawie głos na szczycie UE pojawiła się zaczepka: "a po co on tam jedzie?" Natychmiast po niej rozpętała się zawierucha: "to ingerencja w kompetencje rządu". I dalej eskalować konflikt: dwa samoloty zarezerwowane dla ekipy rządowej, pilot trzeciego na zwolnieniu, wrócić po Prezydenta lub lecieć jednym kursem - to nie wchodzi w grę. I sondaże - wiadomo jakie.

Inny przykład - dziura budżetowa. Jak wiadomo budżet jest domeną rządu. Prezydent nie może go zawetować ani w nim niczego narzucać. Ale skoro po ogłoszeniu rekordowej dziury budżetowej na rok 2010 notowania rządu zaczęły spadać, natychmiast strona rządowa zaczęła się zachowywać tak, jakby wszystko zależało od Prezydenta. Lech Kaczyński jeszcze nie zdążył ust otworzyć, a już pojawiła się zaczepka "niech nam Prezydent nie przeszkadza w konstruowaniu budżetu". I zawierucha - straszenie jak bardzo wzrosną podatki, jeśli Prezydent zawetuje jakąkolwiek ustawę. Jaką ustawę? Nawet projekt projektu się nie pojawił! Wreszcie apogeum konfliktu: "nie będzie żadnych ustaw, dopóki nie będzie nowego Prezydenta!" I oczywiście miażdżące sondaże.

Podobnych sytuacji było multum. Że choćby wspomnę tę zadymę wokół IPN-u i książki odbywającego w nim staż przy kserokopiarce mgr Zyzaka.

W ostatnich dniach byliśmy naocznymi świadkami kolejnej sekwencji wydarzeń, która układa się w stały schemat.

1. Przed komisją hazardową Jarosław Kaczyński wypada w sposób kontrastujący z przypinaną mu etykietką "ludożercy" (mówił o tym poseł Arłukowicz), jest wesoły, szczery, z dystansem do siebie - propaganda PO ponosi klęskę.

2. Giertych nagle po ponad dwóch latach "przypomina sobie" o tajemniczych "hakach" i rozpoczyna się zawierucha.

3. Kulminacyjny moment tej zawieruchy wypada w przeddzień przesłuchania Kaczyńskiego przez komisję d/s nacisków.

4. Następuje gwałtowne ocieplenie na linii PO - Giertych; z "barbarzyńcy" (tak go określali) wysyłającego do TVP "faszystę" Farfała, Giertych stał się nagle kandydatem na członka tej partii.

5. Jak zwykle w takiej sytuacji natychmiast pojawiają się sondaże pokazujące ogromny wzrost poparcia dla PO.

Ile razy jeszcze rząd potraktuje nas tym schematem? To już nie jest propaganda, a zwykła tresura! Niestosownym wydaje się pytanie: "czy Platforma traktuje swoich wyborców jak przygłupów, co nie potrafią skojarzyć najbardziej oczywistych faktów i w nieskończoność dają się nabierać na ten sam numer?" Bardziej mnie nurtuje pytanie "dlaczego oni pozwalają tak się traktować?"

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

- niestety - chyba większość to "przygłupy" i nie tylko platfusy o tym wiedzą

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#47860

a bycie platformersem

to tak jakby powiedziec,jestem czytelnikiem

mieszadełka

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#47863