Setna rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Dwudziesta siódmy dzień grudnia mijał spokojnie, sennie i bez wstrząsów. Uczniowie byli w domu, bo szkoły były pozamykane. Dorośli byli zazwyczaj w pracy. Emeryci szykowali suchy prowiant, koce i śpiwory, bo nadchodził czas formowania kolejek pod ośrodkami zdrowia, aby zapisać się na badania na następny rok. A informacją dnia było to, że policja zatrzymała rano premiera, który jechał do pracy na tzw. podwójnym gazie. Policja była w potrójnym szoku. Że premier, że gaz i że jechał.
- Przecież premier nie jeździ samochodem z domu do pracy i vice verte tylko lata samochodem - tłumaczył się wstrząśnięty funkcjonariusz.
- Premier chce być taki jak większość Polaków - tłumaczył premiera rzecznik rządu. - Jeśli to się sprawdzi, to premier chce iść dalej w tym kierunku jako receptę na szalejący kryzys gospodarczy, który nas szczęśliwie omija oraz rosnące bezrobocie, które jest najniższe od czasu Mieszka Pierwszego.
I faktycznie, poparcie dla premiera podskoczyło o dwa punkty procentowe. Znaleźli się jednak krytycy premiera, do których należała oszalała z nienawiści opozycji oraz żona premiera.
- Mąż powinien zostawić politykę, zacząć rządzić i nie gonić za słupkami poparcie - oświadczyła poirytowana małżonka premiera, kiedy dowiedziała się, że większość Polaków bija żony.
I Hiobowscy zasiedli wieczorem przed telewizorem w oczekiwaniu na dziennik z nastawieniem, że będzie kolejna część sagi o premierze. A tu znienacka zostali zaatakowani hymnem, flagami i rozradowaną twarzą prowadzącego umocowaną w wieczornym plenerze.
- Wyłączcie ten nacjonalistyczny amok! - krzyknęła boleśnie mama Łukaszka.
- Ależ to najlepsza telewizja - wyjąkał dziadek Łukaszka.
- To przełączcie na tę drugą, też zaprzyjaźnioną!
- Tam też hymn i flagi! Co się dzieje? - zaniepokoił się tata Łukaszka.
- Witam państwa z Poznania! - wykrzyknął uradowany prowadzący. - Dziś obchodzimy setną rocznicę wybuchu Powstania Wielkopolskiego! Przypominam tym, którzy jeszcze nei wiedzą, że jest to jedyny wielki zryw narodowy, który zakończył się pełnym sukcesem! Oczywiście chodzi mi o czyn zbrojny, bo nie liczę takich sukcesów, jak budowa autostrad czy Euro 2012! Dziś jesteśmy tu, w Poznaniu i chłoniemy tę atmosferę!!
- Nie... do... wia... Ry... - wystękała babcia Łukaszka. - Telewizje warszawskie pokazują Poznań...
- Powstanie Wielkopolskie przyniosło nam wiele cennych zdobyczy kulturalnych i socjalnych! - oznajmił radośnie prowadzący dziennik.
- Chyba: terytorialnych - poprawił go Łukaszek.
- Nie siej nacjonalizmu! - mama Łukaszka nadal nie mogła dojść do siebie po widoku tylu flag narodowych na raz, ale zachowywała czujność.
- Mam złe przeczucie - tata Łukaszka nadal był zaniepokojony, ale zakrzyczeli go.
- Aby łatwiej państwo sobie uzmysłowili co się wtedy działo, w myśl zasady "jeden obraz mówi więcej niż tysiąc słów" pokażemy państwu rekonstrukcję tamtych dni! - zawołał prowadzący.
- Przecież obrazy nie mówią, tylko wiszą! - zaczęła się śmiać siostra Łukaszka i została wyrzucona za drzwi.
Na ekranie pojawił się dworzec kolejowy i jakiś siwy facet w czarnym smokingu wysiadł z wagonu.
- Pa-de-rewski! Pa-de-rewski! - skandował tłum machający polskimi flagami.
Paderewski odmachał i zawołał:
- Wszystkim aborcję na życzenie!
Zapadła taka cisza, że było słychać jak paruje herbata.
- Co on powiedział? Że co? - spytał słabym głosem dziadek Łukaszka.
- Postulat jest ze wszech miar słuszny, ale wtedy nie było o nim mowy! - zawołała babcia.
...na ekranie rozpoczął się szturm. Tłumy ubranych w tęczowe mundury Wielkopolan szturmowało plac w centrum miasta. Walka była jednak całkiem pokojowa. Nie było żadnej broni, karabinów, niczego, tylko hasła i transparenty. "Geje żądają prawa do wspólnych rozliczeń podatkowych", "Lesbijki walczą o prawo do adopcji dzieci, bo lepsze dwie mamy niż żadna!" czy "P****olę, nie rodzę!".
Dziadek Łukaszka zemdlał i tym samym ominęła go następna scena. Bo wtem! Znienacka z bocznej uliczki wyłonił się tłum wrogów! Ubrani byli w pikielhauby, biało-niebieskie barwy i mieli szaliki "VfB Leh Posen". Na szczęście atakujący odparli ich i wkrótce ponad placem została przerzucona tęcza na znak zwycięstwa, a powstańcy zaczęli zbiorowo przebierać się w damskie ciuchy.
- I tak oto Powstanie Wielkopolskie zakończyło się sukcesem! - oznajmił prowadzący drżącym z dumy głosem. - Poznań i Wielkopolska czynnie opowiedzieli się po stronie Polski! Po stronie Polski jasnej, radosnej, europejskiej i bezpłciowej!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Piekne, prawie jak na jawie.I znowu poznaniacy w czolowce "postepu"! Oj boje sie, ze uznaja Ciebie w Poznaniu za "persona non grata"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#397979

Na S24 już mnie jeden zwyzywał... Ech...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#398220

Przykro mi, ze okazalem sie takim podlym prorokiem. Albo znawca "poznanskiej" duszy? Bo poznaniak poznal by sie na oczywistym sensie opowiadania

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2
#398223