Randka nowoczesna, część 2, ostatnia

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Siostra Łukaszka wróciła z toalety i zabrali się za deser. Przy stoliku obok młoda kobieta zamówiła najdroższy deser i chciała do tego wino.
- Ja nie piję alkoholu - zastrzegł się jej towarzysz.
- Mógłbyś choć raz...
- Mam swoje zasady.
Wrócili więc do kulturalnej rozmowy. Młoda kobieta jednak z poirytowaniem patrzyła na siostrę i jej chłopaka. Siostra właśnie opowiadała głośno pyszny kawał jaki zrobiła swojemu bratu. Przed wyjściem do szkoły podmieniła Łukaszkowi strój do wuefu na swoją starą sukienkę.
- Ależ był wściekły! - płakała ze śmiechu siostra Łukaszka. Chłopak zrewanżował się opowieścią jak to w dzieciństwie ugryzł psa sąsiadki.
- ...wszystko zawdzięczam swojemu uporowi i ciężkiej pracy - mówiła młoda kobieta przy stoliku obok. - Ale już mam na tyle mocną pozycję w firmie, że mogę wychodzić wcześniej. Nawet o dwudziestej trzeciej! A może... - i jej głos zmienił ton na proszący. - Może opowiesz mi coś o sobie?
Młody facet pokręcił przecząco głową.
- Raz mógłbyś złamać te swoje pieprzone reguły - powiedziała ze złością.
- Przecież wiesz na co się umawialiśmy - przypomniał jej łagodnie. - Zresztą już mija czas.
Wstali i ruszyli w stronę wyjścia, a tuż za nimi siostra Łukaszka ze swoim chłopakiem. Dochodząc do szatni obaj panowie stwierdzili, że muszą do toalety i przeprosiwszy swe partnerki udali się na stronę.
- Fajna ta twoja laska - powiedział młody facet poprawiając nażelowane włosy przed lustrem.
- Co prosze? - zapytał chłopak siostry, który mył akurat ręce i nie usłyszał dobrze z powodu szumu wody.
- Mówię, że fajna ta twoja laska - powiedział młody facet.
- O, tak - przytaknął chłopak siostry i chcąc być uprzejmym dodał: - Ta twoja też.
- Ona nie jest moją laską - młody facet wybuchnął cichym, krótkim śmiechem. - To klientka.
- Jaka klientka? - zapytał chłopak siostry, chociaż już zaczynał się domyślać.
- No, dotrzymuję im towarzystwa za kasiorę - powiedział młody facet. - Są takie babki, które tylko praca i praca... I nie mają czasu na szukanie faceta. Albo i nie chcom. Wienc korzystajom z takich gości jak ja.
- Seks? - chłopak siostry był wstrząśnięty.
- Jezdem profesjonalistom i nie obrabiam dupy moim klyjentkom - obruszył się młody facet. - Mogem ci tylko powiedzieć, że za odpowiedniom cenem jezd wszystko.
- Wszystko?
- W sensie towarzyszenie - zastrzegł się młody facet. - Żadne tam zakochanie się. Zresztą ja już mam laskę. Porobiem tu jeszcze z rok i rzucam to i biorem ślub i siem urzondzamy.
Chłopak siostry wyszedł gwałtownym krokiem, miał wrażenie, że za chwilę zwymiotuje.
- Źle się czujesz? - zapytała siostra Łukaszka. Chłopak siostry spojrzał w jej szczerze zatroskane oczy i od razu poczuł się lepiej.
- Wyjdę na dwór, będzie mi lepiej - odpowiedział i dodał:
- Wiesz co w tobie cenię? Że nie udajesz. Że jesteś szczera. Że jesteś sobą.
- Yay! - krzyknęła ucieszona siostra Łukaszka i sprzedała swojemu chłopakowi długiego, soczystego całusa. Obok, za rozłożystą rośliną doniczkową miało miejsce rozliczenie.
- Proszę - młoda kobieta wręczyła dyskretnie kopertę młodemu facetowi. - Możesz przeliczyć.
- Ależ ja ci ufam...
- Pocałujesz mnie?
- Przecież wiesz...
- Ty chyba niczego nie robisz gratis - zauważyła złośliwie młoda kobieta. - Dobrze, dodam ci coś do tej koperty.
- Nie dodawaj. I tak nie mogę spełnić twej prośby. Jest już po czasie, a następna klientka...
- Dobrze, dobrze... Zawsze tłumaczysz się klientkami.
- Jeśli moje usługi ci nie odpowiadają możesz z nich zrezygnować.
- Nie! Ja tylko chciałabym cię mieć na dłużej dla siebie... Dlaczego nie wprowadzisz się do mnie, jak ci proponowałam?
- Nie wiem, czy będzie cię stać na moją wyłączność - uśmiechnął się młody facet. - Ale możemy wyjechać razem na wakacje. Mam jeszcze wolne terminy we wrześniu...
- Porozmawiamy o tym wieczorem. Pamiętaj, żebyś był o czasie. I masz być w formie! Acha, i pamiętaj, żebyś kupił kondomy po drodze. No, cześć.
Wyszła. Za nią wyszedł młody facet i siostra Łukaszka ze swoim chłopakiem.
- Ale fura - zachłysnęła się siostra Łukaszka na widok stojącego przed lokalem samochodu.
- Chodź, idziemy - powiedział chłopak siostry i wziął ją za rękę. Odchodząc widzieli jeszcze, jak z samochodu wysiadła jakaś młoda, elegancka kobieta i powiedziała do młodego faceta:
- Spóźniłeś się.
- Miałem klientkę - powiedział przepraszającym tonem młody facet.
- A ja to co?
- No już, nie gniewaj się...

Ocena wpisu: 
Brak głosów