Migawki z wakacji, część 9, ostatnia

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Auto mknęło szosą omijając dziury w asfalcie prowadzone pewną ręką taty Łukaszka. Hiobowscy wracali z wakacji do domu. Wyjechali wcześniej, żeby mieć zapas czasu na obiad i ewentualne korki. Do południa jazda szła całkiem dobrze. Co prawda tempo nie było zbyt wysokie, ze względu na dużą ilość sprzętu rolniczego jeżdżącego po drogach międzynarodowych.
- Pan blokuje ruch tym kombajnem! - złościł się tata Łukaszka w kłótni z jakimś rolnikiem.
- Nie jadę nim ot tak sobie. Są żniwa. Jadę na pole.
- Ale drogą międzynarodową?
- Nie mam innego dojazdu na pole. Zrób mi pan nową drogę, to nią będę jeździł.
Tata Łukaszka zacisnął usta i wrócił do samochodu. Wkrótce zresztą rozpadało się.
- Dziwne - stwierdziła mama Łukaszka patrząc w niebo. - Przecież we wczorajszej telewizyjnej prognozie pogody pokazywano sondaże, że większość społeczeństwa jest za słoneczną pogodą! A tu pada. Dziwne.
Po południu zatrzymali się na obiad. Był to jakiś zajazd stylizowany na wiejski, ale z nowoczesną obsługą. Przy kasie wydawano numerki a potem wołano przez głośnik.
- Zupa numer sześć! Pierogi numer dziewiętnaście!
- No proszę, technika - zatarł ręce uradowany tata Łukaszka. - Zobaczycie, jak szybko i sprawnie to pójdzie!
Niestety, nie poszło to ani sprawnie ani szybko. Po dłuższym czasie wywołano przez głośnik numerek Hiobowskich. Poszli tata z Łukaszkiem. Przy kontuarze był tłok i trwała awantura.
- Dlaczego nikt mnie nie uprzedził, że placki ziemniaczane są z ziemniaków?! - piekliła się jakaś tęga pani. - Ja od ziemniaków tyję!
- To co robimy z pani zamówieniem? - pytała apatycznie dziewczyna zza kasy. Druga kursowała między okienkiem do kuchni a mikrofonem.
- Numer dziewięć, rosół!
- To ja - przepchał się facet w koszulce w paski i zgrabnie przejął talerz z rosołem.
Łukaszek i tata wzięli pierwszą część obiadu i oddalili się spiesznie. Po chwili znów wywołano ich numerek przez głośnik, więc poszli ponownie. Znowu była awantura.
- Mam numerek dziewięć. Wołała pani, że jest rosół do odebrania - upierała się jakaś kobieta w żółtej bluzce.
- Już go komuś wydałam - upierała się dziewczyna zza kasy.
- Kotlet numer czterdzieści dwa! - darła się druga dziewczyna mikrofonu.
- To ja - przepchnął się facet w koszulce w paski i pochwycił talerz.
- Numerek trzy - tata Łukaszka poprosił o ich obiad. Dostali na tacę kilka talerzy i na blacie została samotna zupa.
- A to na jaki numerek? - spytała dziewczyna zza kasy.
- Myślałam, że ty wiesz - westchnęła dziewczyna zza mikrofonu. - Znowu trzeba będzie oddać do kuchni...
Hiobowscy jedli szybko obiad przy stoliku na tarasie. Kiedy koło nich przechodził jakiś facet z talerzem w ręku z głośników zagrzmiało:
- Pan, który właśnie odebrał pierogi z jagodami! Proszę natychmiast zwrócić danie! Nie jest pana!
- Dobrze, że nie zacząłem jeść - westchnął facet z talerzem w ręku i cofnął się do kontuaru. Wszyscy zaczęli jeść jeszcze szybciej.
- Mówiłeś, że taki postęp i automatyzacja, a tu gówno - babcia Łukaszka elegancko zwróciła uwagę tacie Łukaszka, kiedy opuszczali parking przed zajazdem. - Czynnik ludzki jest najważniejszy! Kadry decydują o wszystkim!
Niedaleko swojego miasta utknęli w korku.
- Remont. Kraksa - zgadywali przyczynę zatoru. Tata i Łukaszek wysiedli z auta i poszli zobaczyć. Okazało się, że na skrzyżowaniu trwa jakiś remont i ustawiono znak ze schematem objazdu. A pod tym znakiem stoi jakiś samochód tamując ruch i jakiś facet i kobieta kłócą się z robotnikami.
- Pan Nagakura pyta kto to napisał - kobieta pokazała najpierw na swojego skośnookiego towarzysza, a potem na tablicę ze schematem objazdu. Schemat składał się z kilkunastu grubych i cienkich kresek tworzących zawiły wzór.
- Nikt tego nie pisał, to jest znak, myśmy go tylko ustawili - wyjaśnił szef robotników. - Jedźcie już! Blokujecie ruch.
Kobieta przetłumaczyła jego słowa swojemu towarzyszowi. Ten poczerwieniał na twarzy, krzyknął:
- Haja! - wyskoczył w powietrze i trafił butem w pierś szefa robotników. Szef spadł na głowę do wykopu, a pan Nagakura krzyczał coś w swoim języku.
- Pan Nagakura powiedział, że napis na tym znaku oznacza w jego jeżyku, że jego matka jest prostytutką i poczuł się obrażony - wyjaśniła kobieta.
- Ja ci dam... - wycharczał szef robotników gramoląc się z wykopu. - Maniek! Zdzisiek! Zróbcie z nim porządek!
- Znajdziemy objazd - tata pociągnął Łukaszka do tyłu.
Wreszcie dojechali. Wjechali do miasta, wjechali pomiędzy bloki swojego osiedla, wjechali na parking. Samochód się zatrzymał. Wysiedli. Wzięli bagaże i weszli z nimi do bloku. Wjechali windą na swoje piętro. Weszli do mieszkania, które powitało ich duszną atmosferą. Jedni otwierali okna, inni rozpakowywali bagaże, a Łukaszek siadł apatycznie na tapczanie. Dotarło do niego to, co dochodziło kilometr po kilometrze, krok po kroku, pomieszczenie po pomieszczeniu.
Koniec wakacji.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

"Wkrótce zresztą rozpadało się.
- Dziwne - stwierdziła mama Łukaszka patrząc w niebo. - Przecież we wczorajszej telewizyjnej prognozie pogody pokazywano sondaże, że większość społeczeństwa jest za słoneczną pogodą! A tu pada. Dziwne."

Ha, dzięki za to... :) Będę miał dobry humor do końca wieczoru, bezcenne; za wszystko inne zapłacisz kartą....

Pozdrawiam :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#82545

i to do 2030 roku albo i dłużej

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#82553

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#82557

[quote=Hun]"Wkrótce zresztą rozpadało się.
- Dziwne - stwierdziła mama Łukaszka patrząc w niebo. - Przecież we wczorajszej telewizyjnej prognozie pogody pokazywano sondaże, że większość społeczeństwa jest za słoneczną pogodą! A tu pada. Dziwne."

Ha, dzięki za to... :) Będę miał dobry humor do końca wieczoru, bezcenne; za wszystko inne zapłacisz kartą....

Pozdrawiam :)[/quote]

Proszę bardzo :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#82726

Poprawa humoru murowana!
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#82548

KaNo i Fotoszopa z Polis MPC. Niby humor, ale gorzki, bo opisujący fakty.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#82560

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#82552