Kupujemy podręczniki, część 1

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Łukaszka znowu dopadła wakacyjna nuda. Gruby Maciek byczył się na koloniach (tak przynajmniej myślał Łukaszek, nie wiedział, że jego serdeczny druh walczył tam o życie), okularnik z trzeciej ławki nie dawał znaku życia (to znaczy nie przychodził pod osiedlowy śmietnik). Nawet kuzyn-kontestator się nie kontaktował po tym, jak przez Łukaszka został wyrzucony z domu.
- Nudzę się - poskarżył się mamie popełniając ogromny błąd. Bowiem mama spojrzała na kalendarz i stwierdziła:
- A niech to, przecież trzeba pomyśleć o podręcznikach dla ciebie na następny rok szkolny!
Łukaszkowi od razu zrzedła mina, pożałował tego co zrobił, obiecał sobie, że od tej pory zawsze będzie wolał nudę. Mógł jednak sobie pozwolić jedynie na chwilę tej emigracji wewnętrznej, bo już mama kazała mu wkładać buty, wzięła kartkę ze spisem podręczników otrzymanych od wychowawczyni Łukaszka w czerwcu i poszli.
W księgarni był mały ruch i mało podręczników. Za wyjątkiem biologii.
- Biologię masz - przeczytała mama. - Już w trzeciej klasie? No, ale to na pewno zadecydowały jakieś autorytety doradzające minister edukacji. No to zobaczmy co my tu mamy.
Najwięcej było podręcznika "Biologia z siostrą Neurastenią". Jakoś nie schodził. Była też "Biologia dla opornych" i "Mały prawdziwy Polak biologiem". Mama przeglądała te książki, krzywiła się i odkładała je na półkę. Aż wreszcie uśmiechnęła się i wyciągnęła książkę w twardej, mieniącej się kolorami okładce.
- O, wydawnictwo "Tęcza tolerancji". Oni wydają dobre książki - powiedziała mama zadowolona. Przekartkowała ją i zatrzymała się na spisie treści. - No proszę, rozdział czwarty "Homoseksualizm w świecie zwierząt - rzecz jak najbardziej normalna". Jaki obszerny... Są i ilustracje... Popatrz... - mama pokazała Łukaszkowi jakiś rysunek na pół strony. - Zobacz jak się świnki posuwają. Oba samczyki!
- Jak pani nie wstyd, dziecku pokazywać pornografię - odezwała się jakaś pani.
- To nie pornografia, to biologia! - oburzyła się mama Łukaszka. - A pani myśli, że jak się świnki rozmnażają?
- Akurat dwa samczyki się rozmnożą... - powiedziała tamta pani z ironią.
- Nie słuchaj Łukasz tego ciemnogrodu. To jest dobra książka, uczy dzieci tego, jak świat naprawdę wygląda. A nie te ameby i pantofelki. Jaka szanująca się kobieta chodzi dziś w pantofelkach!
Mama przejrzała jeszcze raz książkę i ją kupiła. Na więcej podręczników nie miała przy sobie pieniędzy.
Gdy wrócili do domu mama myślała, że wdzięczny syn jej podziękuje za zakup podręcznika do biologii. Ale nie, Łukaszek zasiadł do stołu i powiedział, że chce porozmawiać o spłatach raty za kino domowe.
- Nie denerwuj mnie! - zawarczała mama. - Ratę płacimy dopiero po pierwszym i całe szczęście, bo tak nie wiem z czego bym ją zapłaciła, twój ojciec to tylko marne grosze do domu przynosi, nie musiałeś mi o tym przypominać, cały dzień mi zepsułaś, a poza tym gówno cię obchodzą nasze raty!
- O! Właśnie! - krzyknął z pretensją Łukaszek. - A jak ty się wchrzaniasz...
- No, no! Z szacunkiem, mówisz do matki!
- ...a jak ty się mamo raczysz wchrzaniać w moje życie to co? Ja mam jeszcze wakacje a ty mi je psujesz mówieniem o szkole i oglądaniem podręczników!
- Mówisz to tak - powiedziała autentycznie zdumiona mama - jakbyś przeżył jakiś dramat...

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Biedny ten Łukaszek z taką "nowoczesną" mamusią.
Pzdr.:)
p.s.
Niedługo skończą się wakacje i zacznie się "wesoła szkółka", więc Łukaszek przestanie się "nudzić". Oby...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#1706

z niecierpliwością na dzień, w którym Mama pójdzie z Łukaszkiem kupować "Przygotowanie do życia w rodzinie" wydane przez "Tęczę tolerancji"... Ile rodzajów "składów rodzicielskich" jest obecnie "w normie". Trzy, czy już więcej?
Pzdr :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1710