Historia, sport i telewizja, część 1

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

U Hiobowskich miało miejsce sensacyjne wydarzenie. Wszyscy, ale to wszyscy brali po kolei "Wiodący Tytuł Prasowy" do rąk. Mama Łukaszka była szczęśliwa.
- Bierzcie, czytajcie... Jak chcecie to mogę nawet dwa egzemplarze kupować...
Dziadek wulgarnie określił zawartość "WTP" jako stertę psich odchodów, czym wprawił mamę Łukaszka w szok i wyjaśnił, że tak naprawdę to interesuje ich jeden z dwudziestu sześciu dzisiejszych dodatków. Edukacyjny.
- Przecież dziadek już zakończył edukację - zauważyła siostra Łukaszka skrapiając się przed lustrem w korytarzu obficie jakimś perfumem.
- Człowiek uczy się całe życie - rzekł sentencjonalnie dziadek i kichnął. - Co to za perfumy, hę?
- Viagra w płynie. Idę na randkę - rzekła zdecydowanym tonem siostra.
- A to ten poetyczny nieszczęśnik, co to kocha platonicznie... - rzucił ironicznie dziadek.
- Że niby jak???
- Bez seksu.
- No, tak. Ale dziś mi się uda! - oznajmiła siostra i wyszła.
- Znalazłam! - rozległ się krzyk babci. Czwórka dorosłych Hiobowskich pochyliła się nad artykułem o nowym, europejskim podręczniku historii. Przeczytali raz, drugi...
- E... To ile ich będzie? - zapytał tata Łukaszka.
Bo okazało się, że nie osiągnięto porozumienia co do podręcznika i każdy kraj będzie miał swój podręcznik. Każdy oprócz Polski. W Polsce będą obowiązywać wszystkie.
"Trochę to nieroztropne" poddał tą inicjatywę w wątpliwość "Wiodący Tytuł Prasowy". Jak bystro zauważył jeden z redaktorów, podręczniki te lekko różnią się pomiędzy sobą.
I tak na przykład podręcznik niemiecki twierdził, że cywilizacja zaczęła się w Niemczech i to Niemcy przynieśli ją Europie. Polacy, zanim spotkali Niemców, pili tytoń, palili wódkę i gwałcili niedźwiedzie po lasach i puszczach.
Podręcznik francuski twierdził, że cywilizacja zaczęła się we Francji i to Francuzi przynieśli ją Europie. Niemcy, zanim spotkali Francuzów, pili wodę z kałuż, palili wioski i gwałcili jeże w zagajnikach. Polacy w tym czasie dopiero zaczynali schodzić z drzew przy okazji nadeptując na głowy chodzącym po puszczach niedźwiedziom.
Podręcznik brytyjski twierdził, że cywilizacja zaczęła się w Anglii i to Anglicy przynieśli ją Europie. Francuzi, zanim spotkali Anglików, pili w kieliszkach wodę z kałuż, palili dziewice na stosach i byli gwałceni przez jeże, gwałcone wcześniej przez Niemców. Polacy w tym czasie dopiero wypełzali z wody na ląd, a ich skrzela zaczynały przekształcać się w płuca.
Oczywiście wszystkie kraje zaprotestowały przeciwko takim podręcznikom, za wyjątkiem Polski, która w trosce o stosunki dobrosąsiedzkie i o swoją pozycję w Unii zaakceptowała wszystkie podręczniki.
- Jezusmaria! - dziadek opadł na fotel i złapał się za serce.
- Mówcie co chcecie, ale za Gomułki to byłoby nie do pomyślenia - zaperzyła się babcia.
- Co co co co co? - wyrósł im gdzieś pod pachami Łukaszek, przepchnął się do stołu. - Podręczniki? Jakieś nowe? Znowu?
- One nie wejdą w życie, nie ma szans - uspokoił go tata. - Poza tym nikt by nie zezwolił na to, żebyście nosili do szkoły kilkanaście książek naraz...
- My już nosimy kilkanaście książek naraz - uświadomił go syn. Tata Łukaszka stracił wątek i zamilkł.
- Ale... Ale... Jak tak można? - rzekł żałośnie dziadek półleżąc w fotelu. - Jak tak można ordynarnie zakłamywać historię? My dzisiaj wiemy, że to nieprawda, że było inaczej, ale co będzie za jakiś czas?
- E tam, historia - mruknął lekceważąco Łukaszek. - To jakieś starocie, bitwy, daty. Po co to komu? Sport fajniejszy - przewrócił parę kartek "Wiodącego Tytułu Prasowego" a mama obserwowała go rozanielona. Łukaszek czytał przez chwilę ze zmarszczonymi brwiami jakiś artykuł a potem palnął dłonią w gazetową płachtę z okrzykiem:
- No jak można?! No jak można tak kłamać?!
Dziadek nagle się ożywił i uniósł w fotelu, a mamie zniknął uśmiech z twarzy. Tata i babcia zesztywniali. Zaczynało robić się niebezpiecznie. Padło pytanie: o co chodzi.
- Jak to o co? - i Łukaszek pokazał co go tak zbulwersowało. Okazało się, że przedstawiono historię jego ukochanego klubu piłkarskiego. Historia, zdaniem Łukaszka, znacząco odbiegała od rzeczywistości.
- Nie podali, że wtedy przegrali po czerwonej kartce! A po tym meczu sędzia został aresztowany za łapówki! I w ogóle nie napisali, że klub grał wtedy w pucharach! I że w tamtym roku miał mistrza!
- E, to tylko nędzna kopanina szmacianki - rzekła lekceważąco babcia. - Czym ty się tak przejmujesz? Jakieś starocie, puchar, daty?
- To jest bardzo ważne! - uniósł się Łukaszek. - Dla każdego, kto kocha ten klub! To jest tradycja, to jest to co odróżnia nasz klub od innych klubów!
- Ale to przecież historia - wtrącił się ze złośliwym uśmiechem dziadek.
- To jest sport - rzekł dobitnie Łukaszek.
- Czy sport nie ma swojej historii? Czy klub nie ma swojej tradycji?
- No ma... - przyznał Łukaszek.
- Gdyby więc zamienić klub na kraj...
- Na Polskę?
- Co byś poczuł, gdyby zabrali twojemu klubowi wszystkie nagrody, z historii futbolu usunięto wszystkie jego zwycięstwa, a klub świętowałby zamiast zwycięstw przegrane?
- Przecież to by było oszustwo, świństwo, to by była zdrada, to by było poje...
- Łukasz! - krzyknęła mama. - Niech go dziadek nie podpuszcza, bo wyrośnie z niego jakiś Matoni Ancierewicz! Po co komu te tradycje, flagi, nacjonalizmy! Unia Europejska już dawno powinna skasować te kluby piłkarskie! To jakieś plemienne wsteczniactwo, te barwy, przynależności! Po co to komu! Tylko wywołuje burdy, konflikty, niezdrowe emocje! Nietolerancję! Unia wprowadzi kibicowanie rotacyjne! Albo przymusową rotację zawodników pomiędzy klubami!
- A reprezentacje narodowe?
- Pomiędzy reprezentacjami też! Albo jeszcze lepiej - jeden klub! Europejski!

Ocena wpisu: 
Brak głosów