Ferie i pływalnia

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Łukaszek tak długo męczył tatę, aż ten zgodził się zabrać go na basen. Przygotowali sobie plecaki ze sprzętem (czepki, klapki, kąpielówki, itd) i pojechali.
Podjechali na parking. Tata Łukaszka wypatrzył jedno wolne miejsce i zamierzał zaparkować. Nagle z naprzeciwka nadjechał szybko inny samochód i zaparkował na ich miejscu.
- Tata, tylko się nie denerwuj - powiedział Łukaszek.
- Przecież się nie denerwuję - uspokoił go tata i popatrzył na wysokiego faceta wysiadającego z samochodu, który zajął im miejsce. - Ale najchętniej to bym tego gnojka...
- Tata!
Znaleźli miejsce koło wjazdu i tam zaparkowali. W bojowym nastroju weszli do budynku pływalni.
- Dawno tu nie byliśmy, zmieniło się - zauważył tata. Obejrzeli wszystko dokładnie po czym usiedli na ławce aby zdjąć buty i założyć klapki.
Ławka gwałtownie się zatrzęsła. Spjrzeli obaj - na drugim końcu zasiadł wysoki facet. Ten sam, który zajął im miejsce na parkingu. I też zdejmował buty.
- Prędzej z tymi klapkami - powiedział do Łukaszka tata spoglądając to na wysokiego faceta, to na krótką kolejkę do kasy.
- Ale tata...
- Prędzej mówię!
Ustawili się w kolejce. Wysokiemu facetowi splątało się sznurowadło, spóźnił się i musiał zająć miejsce za nimi. Na obliczu taty Łukaszka zagościł błogi uśmiech.
Uśmiech został szybko starty kiedy stanęli przed kasą. Kiedy chcieli zakupić bilety okazało się, że nie dysponują wymaganym sprzętem basenowym.
- Jak to nie?! No jak to nie?! - zdenerwował się tata Łukaszka i zaczął wyliczać co tam w plecaku mają.
- Nie macie mydełka - zastrzeliła ich pani w kasie.
- Czego???
- Wyszło nowe zarządzenie kierownika pływalni, że każdy kąpiący się ma używać pod prysznicem mydła. Bo... Ze względu na kryzys ludzie się mniej myją i... po prostu przychodzą się tu umyć. No to jak już się myją, to niech to robią porządnie. Bo idą brudni do basenu i... To co, mają panowie jakieś mydło? Żel?
- Nie - odparł tata Łukaszka z nienawiścią i oprócz biletów musiał kupić dwa małe mydełka.
Zgarniał właśnie resztą do portfela, gdy wysoki facet za nimi przywitał się serdecznie z panią kasjerką, kupił bilet i chciał ich ominąć.
- Nie spytała się go pani o mydełko - odezwał się Łukaszek do pani kasjerki.
- No wiesz co, przecież to znany dziennikarz! - oburzyła się pani kasjerka.
- Ma pan mydełko? - zaatakował Łukaszek wprost.
- Nie mam - wysoki facet ominął ich, wyszczerzył zęby w uśmiechu i ruszył w stronę szatni.
- Ten pan nie musiał kupować mydełka i wszedł - zauważył zdumiony Łukaszek.
A tata Łukaszka, szczęśliwy, mógł krzyknąć na całe pomieszczenie:
- Dziennikarze zawsze wchodzą bez mydła!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

rzeczy zostały nazwane po imienu;))))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#14097

Czy zgodziłby się Pan na emisję "Łukaszka" w radiu internetowym ?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#14146

Nie mówię "nie" :)

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#14321