English to podstawa

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

W sobotni poranek Hiobowscy udali się na zakupy w następującym składzie: mama Łukaszka jako selekcjoner, tata Łukaszka jako tragarz i szofer oraz Łukaszek, którego nie chcieli zostawić samego w domu. Przed blokiem pan Sitko z apatyczną miną zamiatał schody.
- A gdzież to małżonka? - zapytali Hiobowscy pana Sitko, bo to pani Sitko była dozorczynią i zazwyczaj ona zamiatała schody.
- Zachorowała - wychrypiał pan Sitko i z ulgą oparł się o szczotkę. - A państwo dokąd?
- Na zakupy - zaczęła mama Łukaszka, ale nie zdązyła powiedzieć nic więcej, bo zza węgła wyłonili się sąsiedzi z ostatniego piętra i powitali ich gromkim:
- Hi!
Mama Łukaszka nie lubiła sąsiadki z ostatniego piętra, bo "Wiodący Tytuł Prasowy" nie opublikował jak dotąd żadnego listu jaki do nich napisała, a pisała prawie codziennie. A listy sąsiadki ukazały się aż dwa!
- Wracamy z shoppingu - szczebiotała radośnie sąsiadka nieświadoma negatywnych uczuć przepełniających mamę Łukaszka.
- Byliśmy w mallu w city - uzupełnił sąsiad z ostatniego piętra. - Akurat trafiliśmy na fajne sold outy.
- Acha - pokiwał głową pan Sitko z uznaniem patrząc na wypchane siatki sąsiadów.
- Tak, a teraz się spieszymy na lunch, bo po południu szykuje się kolejny event na mieście - uzupełniła sąsiadka.
- Państwo są strasznie zajęci - ocenił pan Sitko.
- Och, no wie pan, mąz jest key account managerem i całe dni pracuje..
- To tak jak ja, ja też całe dnie pracuję...
Hiobowscy znacząco zakasłali.
- ...i byłem kiedyś key manager - dokonczył pan Sitko, który najwyraźniej wolał brać udział w rozmowie niż sprzątać schody.
- No proszę - uśmiechnął się ironicznie sąsiad z góry. - No niech nam pan zdradzi, niech pan zrobi coming out. Pracował pan w banku?
- Nie, w szatni, klucze wydawałem...

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)