Dramat posła

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Hiobowscy oglądali wiadomości.
- A już po głównym wydaniu naszym gościem będzie poseł Panusz-Jalikot - powiedział jeden ze spikerów.
- Niestety, nie - sprzeciwił się drugi. - Ze względu na rocznicę katastrofy poseł Panusz-Jalikot ma straszny dramat.
- Ktoś z jego rodziny wtedy zginął? Nie wiedziałem.
- Nie, ma zakaz odzywania się w mediach...
Zapadła chwila ciszy.
- To faktycznie dramat - powiedział wolno pierwszy spiker. - Kto teraz będzie się wypowiadał jako ekspert w programie kulinarnym? A tanecznym? I o dzikich zwierzętach? I o teście proszków do pranie? I...
- No cóż, szukamy nowych ekspertów - wyjaśnił z uśmiechem drugi spiker. - I nie mamy z tym problemu. Że się tak wyrażę: walą drzwiami i oknami. A sam poseł Panusz-Jalikot będzie gościł w naszej telewizji! Już dziś! W tanecznym show!
Mama, babcia i siostra były podekscytowane.
- Taniec! - babcia.
- Show! - siostra.
- Panusz-Jalikot! - mama.
- Jak on ma wystąpić? - tata Łukaszka co prawda nie lubił tego programu, ale spróbował go zgłębić myślowo. - Przecież pary taneczne są już zgłoszone na początku edycji! Jak on może teraz uczestniczyć?
- Może będzie prowadził - zauważył Łukaszek.
- Ciekawe jak, skoro ma zakaz odzywania się w mediach... - zauważył dziadek.
Czekali w napięciu na program. Wreszcie się rozpoczął. Ku zdumieniu wszystkich poseł Panusz-Jalikot siedział wraz z czwórką jurorów.
- Poseł ma zakaz odzywania się, więc wystąpi jako juror - poinformowali prowadzący. - Ponieważ regulamin ustala maksymalną notę od jurorów na czterdzieści punktów wprowadzamy drobną modyfikację. Czwórka dotychczasowych jurorów zachowa tabliczki z numerami od jeden do dziesięć. A poseł dostanie tylko tabliczkę z zerem! W ten sposób regulamin nie będzie naruszony. A poseł będzie głosował w ten sposób, że jak coś mu się spodoba to podniesie tabliczkę z zerem, a jak mu się nie spodoba, to jej nie podniesie.
- Bez sensu - skomentował tata Łukaszka. - Albo da zero albo go nie da, przecież to wyjdzie na to samo...
Najpierw został zakrzyczany, że nie ma racji, a potem, ze przeszkadza, bo zapowiadali coś ważnego.
- Zaczniemy sporą niespodziankę - powiedzieli prowadzący. - Teraz wystąpią premierzy Polski i Rosji!
- Zatańczą razem? - spytała siostra Łukaszka.
- Chyba nie, bo ten drugi niesie gitarę... - odparł Łukaszek.
- To bałałajka - westchnęła babcia.
- Premier Rosji zagra, a premier Polski zatańczy solówkę - poinformowali prowadzący.
Premier Rosji siadł i trącił struny instrumentu. A premier Polski tańczył tak, jak mu premier Rosji grał...

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)