Bajka o jeżach i lisach - video on demand

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Hiobowscy oglądali film ze Stevenem Seagalem. Steven właśnie zatopił gołymi nogami łódź podwodną i dopadł jakiegoś niedobrego faceta i już miał go załatwić gdy nagle film znikł, a na ekranie pojawiło się telewizyjne studio.
- Przerywamy ten film - oznajmił ciepłym głosem spiker. - Nie możemy państwu pokazać dalszego ciągu, gdyż ginie tam obywatel Rosji. Na fali histerycznego... Przepraszam, historycznego zbliżenia pomiędzy Rosją a Polską, Polska Zjednoczona Polska Kinematografia podjęła decyzję o niepokazywaniu takich filmów. Zatem jutrzejsza projekcja filmu z Jamesem Bondem zostaje odwołana...
- I bardzo dobrze! Jak za starych, dobrych lat - ucieszyła się babcia Łukaszka. - Ciągle tylko Bond i Bond! Przecie on nie stąd! Stirlitz gorszy?
- Też nie stąd - zauważył tata Łukaszka.
- Już lepiej daj tą bajkę - zgrzytnął zębami dziadek Łukaszka.
...w lesie trwały wybory. Szef jeży dostał nadspodziewanie duża liczbę głosów ale nie wystarczyło to by pokonać kandydata lisów.
- Zwycięstwo!! - ryczały pijane ze szczęścia i strachu lisy. Niektóre zwierzęta z powrotem zakładały stroje lisów, ale było ich mało. Lisy wraz ze swoimi zwolennikami zastosowały więc bardziej agresywny marketing.
- Dalej, zając! - darła się sowa nad głównym bohaterem filmu trzymanym przez dwa rosłe tchórze pofarbowane na rudo. - Przebieraj się!
- Mowy nie ma! - zając wierzgał skokami usiłując trafić sowę w podbródek.
- Nie ma tu miejsca dla siewców nienawiści! Dawaj pyszczek! Zaraz spiłujemy ci te zęby i nie będziesz tak idiotycznie wyglądał! A teraz zakładaj kitę! I farbę!
- Stop! - zza drzew wyszedł szef lisów w otoczeniu swojej świty. - Co wy robicie? Tak nie można. Puśćcie go natychmiast.
- Pobili mnie - poskarżył się zając.
- To niemożliwe, lisy nikogo nie biją - odparł szef lisów. - Ne pewno nic ci nie zrobili. Niemniej jednak udzielam im nagany i zwalniam z bycia lisami.
- Nie...! - zakrzyknęli rozdzierająco sowa i dwa tchórze.
- Za co? - zapytał zaskoczony zając - Przecież skoro mi nic nie zrobili...
Ale szef lisów ruszył już dalej i nie odpowiedział.
- Zając, będziesz z nami, będzie klawo, inaczej czeka cię spływ Motławą... - rzucił któryś z lisów. - Musisz przyłączyć się do nas. Tylko my. Dla innych nie ma tu miejsca, w imię tolerancji.
- Ekosystem nie może składać się z samych lisów - zaprotestował zając. - Muszą być i drapieżniki i ci zjadani...
- I nie będzie - szepnął mu do ucha lis. - Będą lisy drapieżniki i lisy idące na przemiał. Ważne, aby to wszystko były lisy. Rozumiesz? No, a teraz się namyśl. A namyśl się dobrze, radzę ci.
Skołowany zając kicał przez las i wpadł na coś kłującego.
- Aj! - krzyknął zając.
- Ajaj! - krzyknęło coś kłującego głosem borsuka.
- Na łeb upadłeś?! - zdenerwował się zając widząc, że borsuk wtyka sobie w skórę igły. - Akupunkturę stosujesz?
- Nie - borsuk uniósł dumnie pyszczek. - Zapisałem się do jeży.
- O - zdziwił się zając. - Ale przecież to lisy wygrały.
- Wkrótce następne wybory a jak mnie dalej będą tak namawiać do tej lisiej miłości to się zacznę zastanawiać czy ona aby na pewno istnieje. Ty wiesz - borsuk konfidencjonalnie ściszył głos - że lisy kumają się z tymi z Dużego Sąsiedniego Lasu?
- Wszyscy jesteśmy jednymi zwierzętami - rzekł z namaszczeniem zając.
- Idź, ty durniu - zdenerwował się borsuk. - Jasne, że jesteśmy, ale do tego trzeba dojść stopniowo, pomału, z udziałem obu stron. A nie na rozkaz lisów. A tymczasem...
Nagle film znikł, a na ekranie pojawiło się telewizyjne studio.
- Przerywamy ten film - oznajmił ciepłym głosem spiker. - Nie możemy państwu pokazać dalszego ciągu, gdyż szkalowana jest tam Rosja. A przecież Polska Zjednoczona Polska Kinematografia podjęła decyzję o niepokazywaniu takich filmów. Zatem...

Ocena wpisu: 
Brak głosów