Antyszwedzizm

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Łukaszek wraz Grubym Maćkiem i okularnikiem z trzeciej ławki wyszli ze szkoły po lekcjach. Nagle okularnik oświadczył niespodziewanie Łukaszkowi:
- Twoja stara ma z deklem!
- Ty nędzna fiucino... - Łukaszek momentalnie stracił swój olimpijski spokój i ruszył z pięściami na okularnika. Ale okularnik nie zrobił tego co zazwyczaj, czyli schował się za Grubego Maćka, lecz pozostał na miejscu i dumnie pokazał gdzieś palcem. Łukaszek obejrzał się i zdębiał. Jakaś kobieta chodziła z rozpostartą gazetą w rękach i oglądała ściany okolicznych budynków. Niestety, okularnik miał rację. To była mama Łukaszka.
- Mama?! - krzyknął zły Łukaszek. - Co ty tu robisz?! Ja się muszę wstydzić...
- Musisz! - mama położyła mu rękę na ramieniu i zwróciła się do jego kolegów. - Wy też musicie! I ja też! Wszyscy muszą!!
- Ale co? - spytał wystraszony Gruby Maciek. Mama Łukaszka miała płonący wzrok, rozwiany włos i rozedrgany głos. Wyglądało na to, że okularnik ma rację, bo trudno o klasyczniejsze objawy mania z deklem.
- Wstydzić się!! - zawołała triumfalnie mama Łukaszka.
- Znowu za Żydów? - spytał poirytowany Łukaszek.
- Za Polaków, synu, zawsze za Polaków! I nie chodzi tym razem za Żydów, chociaż za to musimy oczywiście wstydzić się najwięcej. Ale tym razem chodzi o kogoś innego... - mamie Łukaszka rozszerzyły się oczy, przybliżyła się do chłopców i wyszeptała konspiracyjnie:
- O Szwedów!
Zapadła cisza.
- Czemu Szwedów? - chciał wiedzieć okularnik.
- No jak to?! Przecież wiecie chyba ilu ich zginęło w czasie Potopu!
- O tak - zgodził się Gruby Maciek kiwając głową. - Tyle ludzi zginęło w czasie potopu! Tylko Noe się uratował. Ksiądz nam mówił...
Mama Łukaszka zaczęła psykać i tupać nogami. Nie wiadomo jakby to się skończyło gdy nie fakt, że obok nich pojawił się pan od historii.
- Czy ta kobieta was napastuje? - spytał pan od historii.
- A pan to kto?!
- Jestem nauczycielem. Uczę tą bandę gów... Te dzieci historii.
- To niech im pan wytłumaczy co to jest antyszwedzizm!
Pan od historii w ogóle nie wiedział, że coś takiego istnieje.
- Ja też nie wiedziałam! - mama Łukaszka zachłystywała się w podnieceniu powietrzem i machała gazetą. - Nikt nie wiedział! Dopóki taki jeden młody artysta tego nie odkrył!
Okazało się, że młodego artysty nikt nie znał. Na szczęście w "Wiodącym Tytule Prasowym" była zamieszczona jego biografia. Młody artysta próbował tworzyć, ale nikt nie był zainteresowany jego twórczością. Wkrótce jednak odkrył kolejną białą plamę na mapie polskiej nietolerancji i od tej pory zaczęli pisać o nim w gazetach, pokazywać w telewizji, dwa razy skomentował co powiedział lider opozycji politycznej i zaproponowano mu bycie jurorem w show o fryzjerach.
- Widzi pan, jaka to teraz znana osoba - rzekła mama Łukaszka z zadowoleniem.
- No dobrze, a co on odkrył?
- Antyszwedizm, mówię przecież! Okazało się, że Polacy są nie tylko antysemitami, ale i antyszwedzistami!
Okularnik próbował powtórzyć "antyszwedzistami" ale mu się nie udało.
- No i na czym to polegało? - spytał pan od historii, nachmurzony.
- Zły jest - zadudnił w tle Gruby Maciek.
- Też byłbyś zły jakbyś się dowiedział nagle, że jesteś antyszewistą! - poinformował go okularnik z trzeciej ławki.
- I wcześniej w ogóle o tym nie wiedział! - dodał Łukaszek.
Mama Łukaszka w panice kartkowała prasę aż trafiła na fragment teksty w grubej ramce.
- Antyszwedzizm polega na... Na tym, że... Się dyskryminuje. Szwedów.
- Jakich Szwedów???
- No, tych co pozostali tutaj po Potopie. Nie wszyscy przecież zostali wypędzenie przez Czarneckiego i Wołodyjowskiego, prawda? Osiedli tutaj, może nawet na tym osiedlu. Musieli się ukryć, zakonspirować, wtopić. Zmienić nazwiska. I dzisiaj niejeden Karlsson czy Svensson musi ukrywać swą prawdziwą tożsamość! Bali się krwawej zemsty ciemnych Polaków!
- Za co? - pytał osłupiały pan od historii.
- Jak to, pan historyk i nie wie, że Polakom nie jest potrzebny żaden powód?! I przez ten antyszwedzizm dziś Szwedzi nie mogą się czuć Szwedami! Na szczęście jest ten młody artysta! Jego działania, miejmy nadzieję, pomogą nam zasypać dół pełen trupów w szafie! Proszę spojrzeć! - i mama Łukaszka pokazała zdjęcia w gazecie. - Co za odważny człowiek! Chodzi po mieście i antyszwedzkie graffiti zamalowuje napisem "Tęsknię za tobą, Szwedzie"!!
- Ale nie żadnych antyszwedzkich graffiti na mieście! - wtrącił się Gruby Maciek.
- Nie ma, bo młody artysta je zamalował napisami "Tęsknię za tobą, Szwedzie" - tłumaczyła cierpliwie mama Łukaszka.
- Tych napisów też nie ma - rzekł okularnik.
- Nic nie ma - uściślił Łukaszek. - To znaczy napisy są, ale inne. O Szwedach nie ma w ogóle nic.
- No jak to... - zwątpiła mama Łukaszka i spojrzała w gazetę. - Faktycznie, biegam i szukam tych napisów, i jak do tej pory żadnego nie znalazłam. Ale skoro piszą, że są, to muszą być! Jak nie tu to gdzie indziej!
Pan od historii poskrobał się po brodzie i rzekł:
- A... Proszę mi powiedzieć jedną rzecz. Skąd temu młodemu artyście przyszli na myśl akurat Szwedzi? Czemu nie Tatarzy albo Czesi?
- No jak to? Nie czytał pan w "Wiodącym Tytule Prasowym" o budowie kolejnym modułów Pominka Przeciwko Przepędzeniom?
- Nie czytam "Wiodącego Tytułu Prasowego".
- To jakim prawem pozwalają panu uczyć dzieci? Jak pan może uczyć mojego syna? - mama Łukaszka wskazała trójkę chłopców. - No, ale chodzi o to, że do tego pomnika dobudują dwa kolejne moduły. Pierwszy będzie o przepędzeniu Niemców z Kaukazu w latach czterdziestych dwudziestego wieku. A drugi ma być o przepędzeniu Szwedów z Polski w czasie Potopu Szwedzkiego. I to ostatnie zainspirowało młodego artystę do tego, aby swoją młodą piersią uderzył w piersi Polaków i powiedział "Wy antyszwedziści! Wstydźcie się!".
- Ale Szwedzi to byli wtedy najeźdźcy! - oświadczył pan od historii.
- Proszę pana! - mama Łukaszka kipiała oburzeniem. - Wypędzenie Szwedów z Częstochowy w czasie potopu to był jawny antysemityzm!
- Okej, czyja to matka? - spytał z westchnieniem pan od historii.
- Moja - wycedził Łukaszek. - Bo co?
Pan od historii pogładził go po głowie i powiedział, żeby przyszedł do niego jutro po lekcjach, to on podwyższy mu średnią na koniec semestru. O pół stopnia. Bo teraz widzi jednak, że to nie jest wina Łukaszka. I poszedł sobie.
- O co mu chodziło? - spytała zaciekawiona mama Łukaszka. Chłopcy jakiś czas milczeli, aż wreszcie okularnik, ze źle maskowaną zazdrością, zapytał Łukaszka:
- Grozi mi laczek z bioli. Za ile pożyczysz swoją starą?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Ostatnie zdanie opowiadania zainspirowało mnie do zamieszczenia następującego ogłoszenia:
"WYKWALIFIKOWANEGO LEMINGA poszukuję na 2 tygodnie w celach rozrywkowych. Wymagania:
- regularne czytelnictwo GW udokumentowane co najmniej 5-letnią prenumeratą,
- regularne oglądactwo TVN24 udokumentowane testem znajomości twarzy wszystkich TW dziennikarzy,
- regularne orgazmy na widok MO Stokrotki,
- regularne wypluwanie obelg kuczyńsko-niesiołowskich na dźwięk słowa: "Kaczyński" (dotyczy również p. Bogusława Kaczyńskiego).
Cena nie gra roli, gdyż obśmiewanie lemingów jest bezcenne!"
Lucy

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Lucy

#128681

Właśnie wpadłem na ciekawy pomysł, dziękuję za inspirację :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#128733

ostatnio ktoś mi opowiadał, że władze samorządowe poleciły dostarczyć dane Rosjan pochowanych na pewnym cmentarzu. Skarżyła się skąd takie dane znaleźć skoro w księgach ich nie ma. I tak macie szczęście, że nie ma ocieplenia polsko-szwedzkiego, bo trzeba by szukać danych Szwedów co zginęli podczas Potopu pod Jasną Górą. I popatrz - wykrakałem :)
oszołom z Ciemnogrodu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

oszołom z Ciemnogrodu

#130057