Państwo przyjazne obywatelowi

Obrazek użytkownika biedny_żuczek
Świat

Holandia. Kraj płaski jak patelnia. Niemal stworzony do jazdy rowerem. Co słup, co drzewo, to rower lub jego trup połączony z owym słupem łańcuchem, którym nie pogardziłby zakład w Alcatraz. Ludzie zdrowi, bo jeżdżą rowerem. Ludzie zdrowi, bo nie wdychają spalin. Ludzie zdrowi, bo nie ma hałasu. Ludzie zdrowi na starość, bo od młodości jeżdżą rowerem. Ludzie szczęśliwi, bo ich organizmy produkują endorfiny, bo jeżdżą rowerem. Ludzie zadowoleni, bo wszędzie dojadą rowerem. Ludzie pogodni, bo nie stoją w korkach, bo ludzie jeżdżą rowerem, nie samochodem. Ludzie zadowoleni, bo mają gdzie zaparkować, bo nie ma tylu samochodów w tym samym miejscu i o tej samej porze, bo ludzie jeżdżą rowerem. Ludzie uśmiechnięci, bo mają setki bezpiecznych tras rowerowych wśród zielonych skwerów, parków, lasków, nad kanałami, pod kanałami, obok kanałów, groblą wzdłuż morskiego wybrzeża.
A gdy mięśnie znużone życiem odmówią posłuszeństwa? Wtedy dosiadają innych pojazdów, mechanicznych. Skrzyżowanie wózka inwalidzkiego ze skuterem. Niewielkich gabarytów, cichy, funkcjonalny. I wszędzie można nim wjechać, bo cywilizowany naród nie odgradza chodników od jezdni przeciwczołgowymi krawężnikami. W budynkach zaś są przystosowane windy.

Ludzie pogodni i bardzo przyjaźnie nastawieni do turystów, mimo że żyją w... depresji. Cóż, jeżdżą rowerem, a na starość nie zamyka ich się w czterech ścianach z powodu, że wózek nie potrafi schodzić po schodach. Pod domem nie przetaczają się ciężarówki. Ruch samochodów jest niewielki, tyle by wyjechać z garażu i dojechać do jednej z setek autostrad. Bliżej przecież można dojechać rowerem. Trudno wdepnąć w psią kupę, bo właściciele zbierają je w papierowe torebki. Wieczorami wpadają do pubów lub na centralny plac miasta, gdzie gromadnie odpoczywają. Nie krzyczą. Nie upijają się (owszem, upalają). Nie wszczynają burd. I otaczają się pięknem.

Rembrandty, bosze, wanhohy, wermery... Perełka obok perełki. Perełka z dziewczynką, dziewczyna z perłą, królowa bez pereł. Podobno nawet lody śmietankowe mogą się znudzić. Do kolejnego muzeum bramka nie chce wpuścić mojego męża. Alarm wzbudza ogólne zainteresowanie kolejkowiczów, potem ich lekkie zaniepokojenie, gdy mąż, czerwony z zażenowania, wyciąga z kieszeni sporych rozmiarów wielofunkcyjny scyzoryk. Czas cięcia słoneczników?
W środku dziwi mnie ilość ludzi na wózkach. W muzeum? Tak, w muzeum, na najwyższym piętrze. Można. Do tego typu widoków zdążę przywyknąć.

Aquapark. No i cóż z tego? Tresowane foki, delfiny i tak cały dzień... Poświęcam się dla rodziny. Za bramą całkowita niespodzianka. Żaden tam basen i kilka podskakujących zwierząt. Zero przypadkowości, majstersztyk reżyserii, dopracowanie w najdrobniejszych szczegółach. Spektakle jak z ekranu. Przed pierwszym rzędem miejsca dla wózków inwalidzkich wypełnione do końca. Wśród widowni dzieci z deficytami umysłu, chorzy leżący na łóżkach z kroplówkami. Obok nich lekarze. W chwili przerwy oczywiście frytki („ale z majonezem?!”), bo nie z mrożonki, a ze świeżego ziemniaka. I kanapka z czekoladową posypką. A ludzie szczupli. Bo jeżdżą rowerem.

Park rozrywki Walibi Word. Płacisz raz, używasz, ile chcesz. Nie użyłam ani razu. Już mnie nie dziwi wycieczka niepełnosprawnych umysłowo dzieci na wózkach inwalidzkich. Ani przedstawicieli każdej nacji, jaką znam. Ani ludzi poubieranych co najmniej cudacznie. Ani ludzi o dziwacznych fryzurach. Albo bez fryzur.

Plaże. Szerokie jak ta w Świnoujściu pomnożona przez dwa. Piasek szarawy, brzydki. Za to można wjechać do samego morza wózkiem lub rowerem po wybetonowanym pasie. Drzewa oliwne w donicach. Wszędzie enklawy dla naturystów; w sektorach dla tzw. normalnych mnóstwo kobiet gołych do połowy. Znak czasu? Przypomina mi się historia Chama. Zdecydowanie wolę tamtą moralność. Ciała młode, stare, brzydkie, ładne. Słuszny wzrost, ale żegnam się ze stereotypem Holenderki o obfitych biodrach. Brak grubasów. Ciała wysportowane, szczupłe, zahartowane w bojach o każdą piędź ziemi wydartej morzu. No i podczas jazdy rowerem. Bojowo nastawione rybitwy, wyrywające z rąk (to żadna przenośnia) całe kanapki i ciastka.

Molo. Córka w kwiecie urody fotografuje nas z daleka. Zaczepia ją autochton. Język angielski czy niemiecki – nie ma to znaczenia dla Holendra. Na szczęście nie ma to również znaczenia dla mojej latorośli.
- Z Polski? Studiujesz tu, tak?
- Nie.
- Aha, pracujesz? Zarabiasz na wakacje?
- Nie, przyjechałam z rodzicami na wypoczynek.
- Naprawdę?
Chyba nie zrozumiał. Ja też.

Breda. Chwila patriotycznych wzruszeń na wojskowym cmentarzu. Miasto zostało wyzwolone dzięki Polakom z 1. Dywizji Pancernej dowodzonej przez gen. Stanisława Maczka. Dzięki znakomitemu manewrowi oskrzydlającemu, po ciężkich walkach Maczkowi udało się wyzwolić Bredę bez strat wśród ludności cywilnej. Stanisław Maczek pozostał na emigracji w Edynburgu w Wielkiej Brytanii. Pozbawiony obywatelstwa polskiego przez władze stalinowskie w 1946 i świadczeń przysługujących żołnierzom alianckim, rozpoczął pracę jako... barman w jednym z edynburskich hoteli. Na wniosek ponad 40 000 mieszkańców Bredy generałowi przyznano honorowe obywatelstwo Holandii. Zmarł w wieku 102 lat i zgodnie ze swoim życzeniem pochowano go w tym mieście na cmentarzu żołnierzy polskich.
Gen. Maczek doczekał się uznania ze strony władz polskich - w 1992 został kawalerem Orderu Orła Białego. Mniej szczęścia miał inny generał, którego los związał z Holandią – Stanisław Sosabowski. Oskarżony przez aliantów o przyczynienie się do klęski pod Arnhem został pozbawiony dowództwa nad utworzoną przez siebie Samodzielną Brygadą Spadochronową , a w 1948 r. zdemobilizowany. W 1946 rząd w Warszawie ogłosił, że żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie nie uznaje za polskich. Generał pozostał na emigracji w Wielkiej Brytanii i pracował jako... robotnik magazynowy w fabryce silników elektrycznych. Zmarł na zawał serca w 1967.

Powrót. Pasma wrzosowisk oddzielają moje oczy od miast i miasteczek. Czasami tylko pasące się holenderki. Na zdrowie, na jeden z najlepszych na świecie serów. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wyjeżdżam z kraju, w którym dbają o obywatela.

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

lecz mam jedno pytanie .Dlaczego tyle holenderskich emerytów przeprowadziło się do Chorwacji ? Czyżby przed eutanazją ??

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#72855

Może dlatego, że tam cieplej ;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#72911

Ciekawy opis, ale jaki z niego płynie morał?

Pozdrawiam

-------------------------------

Samotny wilk w biegu

Wilczy Twitter

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#72857

Budujmy ścieżki rowerowe!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#72912

czyli "kraj rad",czy rad kraj.Oczywiscie raj na ziemi. Ciekawe w jakiej ideologi budowany.Zapewne bez ideologi ,tylko z myslą o ludziach.U nas podobnie cudaki zrobia,tylko mlodzi i starsi przed śmiercią glodową beda siedziec zamknieci w obozach blokowych na łóżkach a nie wózkach.Jak sama piszesz ,brak warunkow dla wozków.Po budowie drugiej Japonii i Irlandii juz nie długo Bangladesz.A może jakiego durnia rzadowego by tam zawieżć ,aby zobaczył jak ludzie powinni zyć Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#72950