Klientka: "Dubieniecki to szantażysta"

Obrazek użytkownika PLK
Kraj

Pod moim wczorajszym wpisem "Czy Dubieniecki to śpioch?" (http://www.niepoprawni.pl/blog/1785/czy-dubieniecki-spioch) rozwinęła się dyskusja i pojawiło się kilka ciekawych linków m.in. link od zwirka na blogmediach24. Ale nie o treść tego linka tu chodzi (szczegóły w ostatniej notce), tylko o pewien ciekawy komentarz znaleziony pod tym tekstem. Jako że tekst jest na WP komentarzy jest cała masa, zacząłem z ciekawości przeglądać je i pod stertą oszczerstw przeplatających się z kilkoma obronami Lecha Kaczyńskiego wzbogaconymi licznymi wzmiankami o ułaskawionych gangsterach przez Kwacha i Bolka, na 8 czy 9 stronie wisiał taki zupełnie odmienny komentarz:

"Znowu wpadka Panie Marcinie

Styczność z M. Dubienieckim miałam w sądzie pracy. Jego ojciec nie podjął się drugiej rozprawy, bo na pierwszej cały czas powtarzał, ze nie wie, dlaczego amerykański koncern mnie zwolnił w gurpowych zwolnieniach w czasie tzw. kryzysu ;).

Pan Marcin na drugiej rozprawie na korytarzu przedstawił mi propozycję: albo zgodzę się na to, co on proponuje albo zatrudnią mnie nastepnego dnia, oddam odprawę z odsetkami, a potem mnie zwolnią, bo mają takie prawo. Tak załatwia sie dzisiaj sprawy z kancelarią prawniczą. Niaładnie Panie Marcinie- a teraz znowu wpadka... Ciekawe, jak wyglądała Pana rozmowa z teściem - też mały szantażyk?"
~mająca nową pracę
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,oid,22966819,sort,1,title,Ziec-Lecha-Ka...

Oczywiście jest to anonimowy wpis i nie da się potwierdzić prawdziwości tego typu komentarzy, ale można przeanalizować prawdopodobieństwo czy jest prawdziwy. Tak więc: historia zawiera takie szczegóły które bardzo trudno wymyślić (trick z odprawą) a zarazem jest całkowicie prawdopodobna (kryzys, zwolnienia). Według mnie treść jest raczej wiarygodna. Mało tego zachowanie Dubienieckiego pasuje do jego zachowania jakie opisuje ostatnio prasa. Wygląda na to że szantaż jest ulubioną metodą działania Dubienieckiego.

Ale wręcz niesłychane jest ostatnie zdanie internautki: "Ciekawe, jak wyglądała Pana rozmowa z teściem - też mały szantażyk?" W moim wczorajszym tekście doszedłem do dokładnie takich samych wniosków co "mająca nową pracę" li tylko na podstawie najnowszych doniesień prasowych. Także nie zdziwił bym się jeśli kiedyś wyszło by na jaw że Dubieniecki stosował taki "mały szantażyk" w stosunku do śp. Lecha Kaczyńskiego.

PS

Papieru toaletowego wyprodukowanego przez MAK nie zamierzam komentować. To jest zwykłe odwracanie uwagi i gra na emocjach polaków. Być może Putin chce się też przy okazji pozbyć Tuska i przekazać nadzór nad Polską Komorowskiemu.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Pozwolę sobie wkleić mój własny komentarz pod Pana poprzednim tekstem - dokładnie odnośnie cytowanej opinii z wp.pl:
___
Tak się składa, że miałem (pośrednio) do czynienia z sądami pracy i bardzo często dochodzi do, mniej lub bardziej, kulawych kompromisów z pracodawcami.
I to oni stawiają pozywającego w sytuacji albo - albo, tu określonej jako szantaż.
A adwokat tylko przekazuje warunki stawiane drugiej stronie sporu przez pracodawcę...

Trzeba dużo złej woli, aby w cytowanym komentarzu z wp.pl widzieć dowód na cokolwiek (pomijam już kwestię wiarygodności tego komentarza).

_________________
A tak abstrahując - pytanie.
Jaką, realnie, rolę gra aktualnie w polskiej polityce Marcin Dubieniecki? Bo mam wrażenie, że żadną...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#123705

Dubieniecki szachuje Kaczyńskiego swoją żoną. Będzie szefem PiS?

http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/316832,dubieniecki-szach...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeden z Pokolenia JPII

#123716

Drugi mąż Marty Kaczyńskiej nie ukrywa wielkich ambicji politycznych. Marcin Dubieniecki pytany o to, czy ma ochotę zostać szefem PiS, nie zaprzecza. Co zrobi Jarosław Kaczyński, by nie wejść w konflikt z bratanicą?

"Der Dziennik" - jak mówią co bardziej złośliwi.
A przepraszam, pomyłka - źródło: "Newsweek".

Dobra, pomińmy już, kto to pisze.
Zakładając, że cytat jest rzetelny, to ten najbardziej "obciążający" wygląda tak:

"Jeśli są tacy w PiS, którzy mnie atakują, to widocznie mają obawy co do mojej obecności w tej partii. Ja nie żywię
urazy wobec tych ludzi. Zakładam nawet, że są w większości reformowalni i zdolni do podjęcia współpracy z ewentualnym prezesem, jeżeli kiedyś taki nastanie po Jarosławie Kaczyńskim". - Dubieniecki.

I - tyle, odnośnie przejmowania funkcji szefa PiS...
Przyzna Pan, że już tytuł artykułu (nie wspomnę o tonie, doborze cytatów i porównań - ten Oktawian co tam robi???) jest wyjątkowo "opiniotwórczy". A cała dialektyka śmierdzi GW.

Nie, to mnie nie przekonuje.
I podtrzymuję swoją opinię, realnie - żadna rola.
Polityków i polityczków w PiS jest multum, tych lokalnych zwłaszcza, nie mają nic do powiedzenia i żadnego wpływu na nic. Co zresztą nie jest wcale komplementem, ale to inna sprawa...

Ale, zasadniczo, mój komentarz poświęciłem czemu innemu - tzw. "szantażom", których miał się dopuszczać Dubieniecki jako adwokat.

W sprawach dotyczących prawa pracy ugody między pracodawcą a pracownikiem są na porządku dziennym. I nie tylko w Polsce - na całym świecie.

Nie zmierzam być obrońcą Dubienieckiego, nie znam go, ale akurat taki argument wygląda na ewidentne pomówienie, wystarczy spojrzeć na realia polskiego sądownictwa.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#123722

Oktawian to ponoć jego drugie imię. pisał Newsweek, niech Pan przeczyta od początku do końca.

Szantaż jest ewidentny według klientki a Pan temu zaprzecza?
Nie ma z pewnością takiej możliwości prawnej aby zwolnionego pracownika zatrudnić na dwa dni i tym samym pozbawić odprawy, bo jak by tak było to by nikt nie płacił odpraw! To jest nielegalne, ale o tym to już adwokat swej klientki nie poinformował. Pewnie druga strona ją przebiła. Znam podobną sytuację od znajomej. W takiej sytuacji dyskusja z własnym adwokatem przypomina dyskusję z przeciwnikiem bo on ciągle ci wmawia że nic się nie da zrobić i że prawo nie jest po twojej stronie. Znajoma zmieniła adwokata i wszystko wygrała!

Niech się Pan zastanowi czy mając za klientów ludzi zwolnionych z pracy można się dorobić BMW X5 i Porsche w kilka lat?
pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeden z Pokolenia JPII

#123731

"Pismo pyta na koniec obszernego artykułu, czy Jarosław Kaczyński rzeczywiście zdecyduje się go namaścić na swego następcę? I zaraz odpowiada: "Na razie to wykluczone, ale kto wie? Przecież Oktawian został usynowiony przez Cezara dopiero w testamencie. I to mu wystarczyło, by przejąć władzę"."

pismo - w tym wypadku "Newsweek". Przepraszam, nie odpowiada mi ten styl dziennikarstwa, "delikatnie" coś sugerujący. Ale to mój gust, ludzie czytają różne rzeczy, "Nie" też się podobno sprzedaje.
A Oktawian - późniejszy cesarz August. Jakie to ma budzić skojarzenia w czytelnikach też chyba wiadomo. Socjotechnika rodem z lat 50-tych PRL, ani trochę bardziej subtelna.

____________________________________

Tak się składa, że wśród moich znajomych jest chyba czwórka zajmująca się właśnie prawem pracy i bywająca w sądach praktycznie codziennie.
W myśl polskiego prawa jest tak, że praktycznie każda umowa między pracodawca i pracownikiem ma moc wiążącą, o ile obie strony zgodzą się na dane rozwiązanie. Nic tu nie jest nielegalne - tak po prostu mamy skonstruowane prawo.
Czy słusznie - to inna sprawa. I o różnych rozwiązaniach "dziwnych" słyszałem. Prawo pracy to gąszcz i daje mnóstwo możliwości obejścia, wydawałoby się nienaruszalnych, przepisów (jak ta odprawa) - jeśli obie strony wyraża zgodę.

Adwokaci bywają lepsi i gorsi - prawda. Ale posądzanie kogoś o "szantaż" czy nieuczciwość to inna sprawa.
Czy ta pani/pan komentująca na wp.pl podpisała się własnym nazwiskiem? Bo to podpada pod akcję: rzućmy błotem, coś się na pewno przyklei. No i przyklei się, jeśli ktoś nie zna polskich realiów w sądach pracy (czego nikomu nie życzę, swoją drogą).

Ależ niech sobie ma i BMW i Porsche - czy to dowód jego nieuczciwości? W żadnym wypadku. Mógł te pieniądze wygrać ma loterii, znaleźć na ulicy, dostać samochód w prezencie od kochanki czy babci... O niczym to nie świadczy poza jednym - było go stać na kupno samochodu. Dopóki nie wiemy, że kradł - trzeba go uważać za człowieka uczciwego.

Proszę popatrzeć z boku: w poprzednim wpisie jest odwołanie do źródła, którym jest Super Express, teraz do Newsweeka.
Pierwsza z tych gazet cieszy się zasłużoną opinią brukowca i specjalizuje się w plotkach, Newsweek z kolei to tuba propagandowa określonej opcji politycznej, temat paskudnych PiSowców zawsze cieszy się tam popularnością.
Nie przekonują mnie te gazety, tym bardziej, że poza cytowaną przeze mnie uprzednio wypowiedzią Dubienieckiego (proszę zauważyć: wyważoną i neutralną!) jest tam tylko garść aluzji i insynuacji.

Jak nie w Kaczyńskiego, to w Kurskiego, jak nie w Martę Kaczyńską, to w Dubienieckiego - niech się w świadomości czytelnika utrwali, że na pewno były machloje i ciemne interesy.

A co jest udowodnione? Zasadniczo - nic.
Ta sama zabawa co od kilku lat w 90% mediów, nie bez powodu porównałem styl Newsweeka do GW.
PiS się kończy, prezes powinien iść do psychiatry, Marta Kaczyńska żeruje na śmierci rodziców - to wszystko wpasowuje się w jeden schemat. Obrzydliwy, powiem dla jasności, przynajmniej dla mnie.

Dopóki ktoś mi czarno na białym nie udowodni, że Dubieniecki jest "be" - traktuję go jak uczciwego człowieka.
A póki co, takich dowodów nie widzę. Jeśli zobaczę - może zrewiduję swoje podejście.
dixi!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#123749

Obrazek z autobusu 175 na lotnisko Okęcie. W środku stoi gościu z bagażami, przy Dworcu Centralnym wsiada grupa osób. Z tłumu, który dopiero co wsiadł "wyłania" się grupa inicjatywna i w sposób nachalny i wręcz demonstracyjny otacza gościa z bagażami. Uwaga wszystkich skupiona jest na tych młodziakach. Dwa przystanki dalej wysiadają i dopiero wtedy jeden z pasażerów zwraca uwagę zupełnie komuś innemu, że został właśnie okradziony.

Myślę, że w sprawie Dubienieckiego jest podobnie. Przykro, że w przysparzaniu kłopotów p. Marcie biorą udział ludzie z tego portalu. Przecież ta zadyma ma nie tylko za zadanie zmusić ją do wycofania się w zacisze domowe, ale także wbicie klina między małżonków. Dziwnym zbiegiem następuje to przed ogłoszeniem raportu MAK, a po wystąpieniu p. Marty w Brukseli.

Z drugiej strony p. Marta jest prawnikiem, więc sobie poradzi lub przy pomocy swoich znajomych i wciskanie się w takie sprawy jest normalnym świństwem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#123719

Przecież tu zaglądają tylko wtajemniczeni.
"Przykro, że w przysparzaniu kłopotów p. Marcie biorą udział ludzie z tego portalu."
Pan sobie przeczyta moje stare wpisy tu i na S24
http://stankleskirozumu.salon24.pl/
Ja tu w niczym nie "biorę udziału" i za to wyleciałem z S24.
Jeden z Pokolenia JPII

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeden z Pokolenia JPII

#123727