Błędny weryfikator (vel likwidator)

Obrazek użytkownika Bartosz Wasilewski
Kraj
Poprzez burze rozpętane przez politycznych nieprzyjaciół, walcząc z wiatrakami peerelowskiej przeszłości, nie zważając na szykany, śmiech i koalicję, na przekór wszystkiemu walczy (prawie) samotnie przeciwko układowi. Antoni Macierewicz. Nie cofnie się przed niczym, aby pokonać "Ubekistan".

 

 
Każdy ma swoje marzenia, swoje, mniej czy bardziej realne, wizje. Tuskowi śniła się druga Irlandia, Kaczyńskiemu czwarta Rzeczpospolita a Wyspiańskiemu Wielki Teatr. Tak jak nauczyciele marzą o podwyżkach a stoczniowcy o pracy, tak Antoni Macierewicz marzy o sprawiedliwości.
 
Sprawiedliwość tą definiuje jako całkowite wyczyszczenie systemu państwowego Polski z ludzi poprzedniej, peerelowskiej władzy. Najlepiej przy okazji wyczyścić tych, którzy z nimi w Magdalence i przy Okrągłym Stole rozmawiali. Marzenie o tyle ambitne co nierealne. Chociażby dlatego, że aby ostatecznie ukatrupić PRL, zakończyć ten rozdział w polskiej historii należy wyplewić istotę tego systemu z ludzkich umysłów z przyzwyczajeń naszego społeczeństwa. A tego dokonać może tylko czas.
 
Antoni Macierewicz nie może się z tym pogodzić. Teraz, kiedy padł rząd Jarosława Kaczyńskiego i Polską rządzi Donald Tusk (członek układu, jak powszechnie wiadomo), jego działania noszą znamiona desperacji. O ile oczywiście Ministerstwo Obrony Narodowej mówi prawdę, to fakt przywłaszczenia przez Macierewicza 13 tajnych dokumentów dotyczących weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych świadczy o tym, że "krucjata" Macierewicza wychodzi poza wszystkie ramy. Również ramy prawa. 
 
P.S Na co czeka MON? Dlaczego jeszcze nie skierował sprawy do prokuratury? Jeśli Macierewicz i spółka (Krzysztof Łączyński i Mariusz Marasek, według MON, też nie oddali kilku papierów) faktycznie nie zwrócili wszystkich dokumentów WSI, to mamy do czynienia z poważnym przestępstwem. Może odpowiedź jest prosta - w całej sprawie MON również nie zachował się poprawnie. Natychmiastowe przetransportowanie dokumentów z Biura Bezpieczeństwa Narodowego, gdzie obradowała komisja Jana Olszewskiego, do siedziby Służby Kontrwywiadu Wojskowego, czyli z "terenu prezydenckiego" na "teren rządowy", trudno wytłumaczyć inaczej niż próbą niweczenia dokonań komisji. W takim pośpiechu nietrudno o popełnienie błędów, włączając w to zwykłe zgubienie papierów. Chyba, że zaginięcie dokumentów, jak twierdzi zresztą sam Macierewicz, było zamierzone przez MON w celu ukrycia ważnych informacji.
 
Całą sprawą jak najszybciej powinna zająć się prokuratura.
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

W takim razie co mamy powiedzieć na faktyczną restytucje starej wojskówki przez rząd Tuska i dziwne powiązania Komorowskiego?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#4560

Po pierwsze, to nieprawda. Macierewicz wcale nie jest w tej walce "prawie sam". A chocby obecni tu "niepoprawni" sa z nim!:)

Po drugie - na temat czasu. Czas s a m nic nie zrobi. Ten czas trzeba wypelnic trescia, probami, doswiadczeniami i dyskusjami o tym co robimy, co chcemy osiagnac. To wszystko pomaga nam dokonac d o i n f o r m o w a n e g o wyboru.

Swiadomosc sie nie zmienia, dlatego, ze mija czas, ale pod wplywem doswiadczen i nauki.

Kaska

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#4588