UKRAINA. To jeszcze nie jest wojna domowa

Obrazek użytkownika Romuald Kałwa
Świat

 

 

W całej swojej historii Ukraina przeżyła bardzo wiele dramatów. W latach 1930-31, Stalin  z zemsty za niechęć wstępowania chłopów  do kołchozów, wywołał wielki głód. Zmarło co najmniej 4-5 mln ludzi. Miliony Ukraińców, ale też Rosjan i jak oceniają niektórzy, co najmniej 700 tys. mieszkających tam Polaków.

 

Ukraina potrzebuje wolności gospodarczej, walki z korupcją, rządów prawa, itd.  Długo by wymieniać. Minie jeszcze wiele czasu zanim wszyscy Ukraińcy wejdą na właściwe tory prowadzące do całościowego rozwoju: żadnych łapówek, utrudniania życia biznesmenom czy skorumpowanego wymiaru sprawiedliwości, co przełoży się po wyborach na normalny rozwój kraju. Przecież Polsce to się jeszcze (właściwie) nie udało, choć od „Okrągłego Stołu” roku minęło już 25 lat.

 

Cieszcie się, że wyjechaliście

 

To zdanie po powrocie z Ukrainy powiedział kolega z ekipy filmowej filmu dokumentalnego „Nasze Kresy”. Film zrealizowany został przez grupkę moich przyjaciół ze wsi Tarnowiec z gm. Lubsza, pow. Brzeg, którzy chcieli na własne oczy zobaczyć, gdzie do 1945 roku mieszkali nasi rodzice i dziadkowie. Uroczysta premiera odbyła się kilka miesięcy temu z udziałem znamienitych gości, jak np. dyr. Biblioteki Ossolineum we Wrocławiu i władz samorządowych Opolszczyzny i Powiatu Brzeskiego.

 

Wycieczka filmowców odbyła się śladami, którą znamy z wielkiej historii Polski (Kamieniec Podolski – miejsce samobójstwa „Pana Wołodyjowskiego”), ale też historii bardzo bliskiej, osobistej, dramatycznej, historii zwykłych ludzi, polsko-ukraińskich wsi, urokliwych miasteczek, górzystych okolic, ziemi - najlepszej w Europie, lecz nieuprawianej… Śladami zbrodniarzy UPA i de facto bratobójczych mordów.

 

 „Nasze Kresy” to wspaniały dokument polskiej kultury, gdzie zwykli ludzie biorą sprawy (dobro wspólne) we własne ręce. Lwów, Podole, Wołyń.

 

Do 1970 roku Kresowiacy myśleli, że tam wrócą. Nie za bardzo chcieli inwestować w przydzielone domostwa na Ziemiach Odzyskanych. Tymczasem 7 grudnia 1970 roku Władysław Gomułka doprowadził do podpisania pomiędzy Polską a RFN porozumienia, w którym RFN oficjalnie przyjęło do wiadomości zachodnią granicę Polski. Kresowiacy dopiero wtedy zrozumieli, że tu zostaną i tu będą ich groby. Powrotu nie będzie.

 

*** 

 

Na Ukrainie panuje bieda. Państwo nie jest dobrze zarządzane. Naród jest zmuszany do płacenia łapówek, podatków, haraczy. Nie ma pracy ani możliwości na godne życie (troszkę jak obecnie w Polsce, ale na znacznie większą skalę). W dodatku nie można legalnie wyjechać dorobić nawet na parę tygodni na zachód. Problemy o pozwolenie na pracę. Nawet w Polsce. Oczywiście Kijów wygląda nowocześnie, ale stolice są zawsze bogatsze.  

 

Dlatego też na Ukrainie nie ma, mówiąc delikatnie, najlepszych dróg. Żadna opolska firma nie chciała ekipie filmowej pożyczyć busa z uwagi na stan tamtejszej komunikacji. Ale w końcu się udało. Zawieszenie do całkowitej wymiany. Było warto.

 

 ***

 

Podole. Hińkowce. Na filmie „Nasze Kresy” po raz pierwszy obejrzałem wioskę i rzekę przy której mieszkała moja babcia z rodzeństwem i rodzicami. Rzeka wyglądała tak jak z opowieści babci: płytka, szeroka, wartka.  20 km od domu moich przodków przebiegała granica polsko-rumuńska. 18 września 1939 roku, dzień po sowieckiej agresji na Polskę, ewakuowały się tamtędy polskie władze: Rydz-Śmigły, Prezydent Mościcki, minister Beck i 103 tony złota, które do dzisiaj leży sobie „bezpiecznie” w Londynie, które to złoto, jak donoszą media, Bank Anglii niedawno sprzedał.

 

Ukraina... Dosyć już w naszym zakątku Europy było wojen i eksterminacji. Problem jest tylko, jak sądzę, że wbrew temu co mówią media, Ukrainą nie rządzi Janukowycz. Tzn. rządzi, ale rządzą też: wojsko, inni politycy, służby specjalne, doradcy zagraniczni... Pamietajmy, że Janukowycz już miesiąc temu miał „doła” przez co na tydzień zamknął się w swoim domu. Media mówiły o depresji. Jeśli władzę przejęły służby lub generałowie, to na pewno będzie źle, albo jeszcze gorzej. Tam gdzie kończy się logika, zaczyna się wojsko.

 

***

 

Ukraińska ziemia wielokrotnie była zalana krwią. Carskie represje, rewolucja bolszewicka, rozkułaczanie, wielki głód, wywózki na Syberię, II Wojna Światowa, zbrodnie UPA…

Praktyka polityczna pokazuje, że każdym młodym i kształtującym się państwem targają niepokoje. Dzieje się to zarówno na etapie plemiennym, gdy państwa powstawały,  jak i w okresie współczesnym, gdy się odradzały (patrz: wojny domowe w państwach kolonialnych). Wszystkie nowe bądź odradzające się państwa miały, mają i będą miały takie problemy. Wynika to z naturalnych procesów społecznych i psychologicznych towarzyszących w walce o władzę. Po prostu z ludzkiej mentalności.

 

Bez wątpienia wielkim rozgrywającym na Ukrainie jest Rosja. Umówmy się - państwo to nie jest znane z niesienia wolności i dobrobytu innym narodom, jak również z politycznej gry fair play. Jeśli Ukraińcy nie wywalczą teraz wolności, mogą nie wywalczyć jej już nigdy, bo siły wrogie Ukraińcom nie wstydzą się kilkudziesięciu zabitych, a ogłoszone dzisiaj plany aresztowania przywódców opozycji nie napawają optymizmem.

 

W Ukrainie wraz z mijającym czasem nie jest wcale coraz lepiej, tylko gorzej. O ile w Rosji czy na Białorusi sytuacja gospodarcza się poprawia, to na Ukrainie zwykłym ludziom żyje się coraz trudniej. Odkąd zaczęły się protesty, opóźniają wypłaty, mnożą się trudności. Wytrzymałość się skończyła, choć  zdaję sobie sprawę, że agresja demonstrantów też jest zauważalna i również jest problemem.

 

Tylko, że my w tej chwili nie jesteśmy zrozumieć tego punktu widzenia. Ubodzy Polacy mogą wyjechać dorobić za granicą, a ubodzy Ukraińcy nie. Owszem, jeżdżą do Rosji, na Białoruś, do
Polski. Pracują nawet na terenie Gminy Dobrzeń Wielki. Szkoda tylko, że nie mogą legalnie. Dlatego to trzeba zmienić. 

Ukraińcy muszą mieć możliwość realizowania własnych politycznych ambicji i imponderabiliów jako narodu. Tymczasem mieszka tam jeszcze wielu Polaków. Rodziny, które nie zdecydowały się wyjechać do Nowej Polski w 1945 roku, piszą czasem do Tarnowca listy. Moja babcia niedawno taki list dostała. Co mogę powiedzieć… Na Ukrainie nie jest źle. Jest bardzo źle. Bardzo szkoda tych ludzi. Wyobraźmy siebie -  wybiedzonych w latach 80-tych. Mam tylko nadzieję, że liczne ofiary nie pójdą na marne.

 

Zabito dziennikarza

 

Ukraińskie władze panikują jak atakowane groźne zwierzę. Mają siłę i będą się bronić uderzając na oślep. Wynajmując bandytów do pacyfikowania ludzi. Właśnie przeczytałem, że tacy wynajęci bandyci na ulicznych światłach wyrwali z samochodu dziennikarza Wiaczesława Wieremija z „Vesti Reporter” - prorządowej gazety.  Wyciągnięty razem z kolegą, został pobity na śmierć. Zamordowany przez Tituszki – dresiarzy. Zabójstwa dziennikarzy nigdy się dobrze na świecie nie kojarzą. Ale gdy giną dziennikarze stosunkowo lojalni wobec władzy?!  

Tu jest profil na facebooku Yurija Omelchuka, uczestnika i fotografa zamieszek oraz autora prawie 700 zdjęć wrzucanych na bieżąco na jego profil prosto z komórki:  https://www.facebook.com/yurij.omelchuk   

Dziś na Ukrainę wyjeżdża Minister Spraw Zagranicznytch Radosław Sikorski. Razem z nim (misja ostatniej szansy?) mają jechać ministrowie spraw zagranicznych Francji i Niemiec. Tymczasem władze Ukrainy prawie na pewno wprowadzą dziś stan wojenny.

 

Niech Bóg Ukrainę ma w swojej opiece.

 

Autor: Romuald Kałwa, redaktor naczelny GrupaLokalna.pl

zdjęcia: Yurij Omelchuk

 
 

 

 

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (głosów:9)