"Układ" - słowo wyklęte

Obrazek użytkownika mona
Kraj

Zastanawiam się nad dziwnym zjawiskiem, a może raczej nad opisującym je słowem.
To słowo było obśmiewane na wszystkie sposoby. Stanowiło rodzaj złego zaklęcia, złego tak bardzo, że nieomal zostało wykluczone ze słownika polszczyzny. Dodajmy: politycznej polszczyzny.
No i mamy kłopot z nazwaniem zjawiska, ponieważ tak już jest - do opisu sytuacji jednak potrzebna jest postać werbalna, aby przekaz był zrozumiały.
Niniejszym kończę bełkot, odczarowując słowo zepchnięte na siłę w mroki niepamięci, czyli - słowo układ.
Słowo to znamionowało związki na najwyższych szczeblach władzy odchodzącej teoretycznie w mrok, z tą, która miała nadejść w blasku poranka witającego nowy, wspaniały, sprawiedliwy świat. Obie przy Okrągłym Stole podzieliły łupy nad głowami narodu, tworząc pajęczą sieć niejasnych związków o cienkich, niewidocznych odnóżach -z przyssawkami karmiącymi ciała nowych beneficjentów. Powstał nowy świat - ale był to świat rodem z "Folwarku zwierzęcego", zwany potocznie orwellowskim.
Ale nam, "bydłu", wytłumaczono to inaczej.

Oto podobno oszołomy z PiS wymyśliły nigdy nieistniejący układ, szczując tym słowem białe niby lilie, i całkiem niewinne rzesze różnego rodzaju spryciarzy, balansujące na styku polityki z biznesem. Żeby było dokładniej -rzesze bardziej polityków, niż rasowych "lobbystów".

I za to "kłamstwo" Kaczory- oszołomy zostały nie tylko obśmiane, ale ukarane w wyborach, bo przecież oczernianie ludzi, dopatrywanie się spiskowej teorii dziejów w kraju baranków niewinnych - oburzało wszystkich krewnych i znajomych królika, cokolwiek rozumieć pod parą króliczych uszu.
Nie pomogło znajdowanie tych baranków we własnych szeregach - i natychmiastowe wywalanie ich na bruczek. Bo to były własne baranki Kaczorów, słowo stało się ciałem tylko w tym PiSowskim przypadku.Nikt inny takowych nie posiadał...
Wyszło na to, że Kaczyńscy, nie mogąc znaleźć winnych, po prostu sami tworzyli domniemany układ, szukając -" z braku laku" - ofiar we własnych szeregach.
No i co widzą nasze zdumione oczy?

"Branż cwaniacka" wyłazi wszelkimi porami Rzeczpospolitej, biorą w tej przedziwnej, nienazwanej sprawie właściciele nazwisk z czołówek gazet, które to nazwiska pojawiają się - w sprawach brudnych - właśnie na "jedynce" tychże gazet.
Ale żadnego układu nie ma.
A skąd!

A póki nie ma - "Kaczory są głupie". I nic się nie dzieje. Co więcej - nigdy się nie działo. Absolutnie. Nigdy nie było żadnych wszechmocnych służb, różnych pułkowników współdziałających z niezwykle ceniącymi sobie moralność harcerzami - chrześcijańskimi do szpiku kości i zarazem dostojnikami sejmowymi, choć podobno pułkownicy niegdyś osobiście przez ten wzór zasad moralnych byli własnoręcznie wywalani z roboty. Błąd - okazali się jednak potrzebni.

Wicepremier - koalicjant, który wiele się nauczył (wrzutka dla Maryli, toczyłyśmy o to boje), ale przede wszystkim nauczył się, jak zorganizować dojenie Rzeczpospolitej z naszych pieniędzy, aby zrobić to nie łamiąc wyraźnie prawa - choć chyba wszyscy mają klina, p.t. "jak ten cwaniak to zrobił?" Bo niewątpliwie dojenie musiało być dostrzeżone przez wszystkie instancje kontrolne, cudów nie ma - ale nie ma także punktu zaczepienia.

Senator Rzeczpospolitej doi naszą kasę, zarabiając na nieszczęściu ludzi, odchodzących ze stoczni, które były do uratowania (casus - Niemcy), a gazety śledzą "drogę życiową" jego firmy. Gdyby nie pojawiał się ten element, że stocznie BYŁY DO URATOWANIA - jechał sęk senatora. Ktoś tę robotę zrobić musi, trzeba chociaż spróbować przekwalifikowania zwalnianych stoczniowców, choć z góry wiadomo, że to orka na ugorze. Skąd wiem? Widziałam to przekwalifikowanie w przypadku górników.

Ale jeśli w tle pojawia się ...no, odczarowujemy jeszcze raz - układ, w którym gazety rozpisują się o dziwnych związkach "firmy dojącej" z innym wicepremierem, jego rodziną i jego kumplami...Jeśli senator i związane z nim baranki niewinne mają związek z praca nad ustawą umożliwiającą dojenie...

A dlaczego ja mam sobie nie pomyśleć, że dla tych paru milionów srebrników celowo nie zadbano o ratunek dla stoczni?

No, dlaczego? Bo "Kaczory są głupie" - i żaden układ korupcyjny na szczytach władzy nie istnieje? To wszystkie argumenty?

Pawlak mówi bez latania ogródkami: "tak, uważam, że wszystko jest w porządku, ponieważ zostałem wychowany w społeczności, która uważa wzajemną pomoc za normę". Nie przytaczam cytatu, ale tak to brzmiało.
Mieszkam na wsi, więc jedyne, co mi pozostało - to gorliwe kiwanie głową.
Tak, takie są w tym środowisku normy, "od morza do Tater", niech się nawet nazywają zwyczajami plemiennymi. I postawiony pod ścianą Pawlak nie zawraca sobie już głowy pokrętną etyką: jego środowisko takie zachowania akceptuje, jego wyborcy doskonale to zrozumieją.

Ale nie słyszałam Pawlaka, krzyczącego do PiS-u - "Oddajcie władzę, bo wstyd". Krzyczał ówczesny kandydat na premiera.
Oddali.
Kandydat stał się premierem. Gdzie się podział wstyd? Zniknął wraz z zaklętym słowem "układ"? Nie sądzę, bo tzw. "większa połowa" , czyli głosujący na cudowną, sprawną, niezwykle zdolną Platformę rumienią się na moich oczach, przy moim stole.

Gdzie się podział premier, zapluwający się niegdyś tysiącem słów, latających wysoko pod obłokami niczym gołębica z arki Noego ("zapluwanie" zapożyczam od Niesiołowskiego), w sprawie rzekomej hańby (i oczywiście nieudolności) rządu Jarosława Kaczyńskiego?

Premiera nie widać. Został wyłącznie wstyd?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Jeśli ktoś poczuł się przeze mnie zaniedbany, komunikuję niniejszym, że wciąż mam kłopoty, jak nie z komputerem, to z internetem. Kocham Was.
Osobno do Wójcickiego - odebrałam wiadomość, dzięki.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#15856

wziął na przeczekanie i w szafie siedzi.

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#15859

...diagnozy Jarosława Kaczyńskiego, który w 20-30 minutowym wystąpieniu w Sejmie dał kapitalny opis patologii III RP (szkoda, że tego przemówienia nie mam na jakimś klipie) wraz z teorią układów zawsze wydawało mi się objawem bezradności intelektualnej krytyków PiS-u. Mam takich nawet pośród moich znajomych i nie mogłem wyjść z podziwu, jak ci inteligentni przecież ludzie pływają po wierzchu w nastroju rechotliwego samozadowolenia z własnej inteligenckości. Proste jak konstrukcja cepa pojęcie i zjawisko układu wydawało im się jakimś wynalazkiem przygłupów. Nagle zapomnieli, że coś takiego powszedniego w naszej rzeczywistości w ogóle istnieje. Zupełnie jakby Kaczyński odkrył proces rozpadu jądra w atomie, co rzeczywiście mogłoby być faktem szokującym do cna.

Piotr W.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#15865

Przypomnij sobie, kiedy to było, bo można znaleźć w wystąpieniach sejmowych. Nie chodzi o datę, spróbuj sytuacyjnie - co się działo, w związku z czym.

Jesli tam nie wchodziłeś, to www.sejm.gov.pl, bo ja wciąż mam jednak kłopoty z internetem. Prooooszę! To koniecznie trzeba znaleźć.
Nie chodzi o bezradnośc intelektualną, przynajmniej moim zdaniem.W tym kraju ludzie są przyzwyczajeni do "załatwiania". Kto przy zdrowych zmysłach szedł do czynownika bez łapówki?
A potem była komuna, potem - stan wojenny...
Nigdy się nie skończy, jeśli ktoś nie powie "dość". A trzeba to zrobić, bo zooliberalizm rozwydrza najbardziej tych "liberałow" wszelkiej maści- przy korycie.
Pawlak dobrze wiedział, że po prostu nie może wejść w koalicję z PiS-em.Bo musiałby wybierac - wóz albo przewóz.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#15899