Ja, głupia, naprawdę wierzyłam...

Obrazek użytkownika mona
Blog

Bardzo długo milczałam na temat smoleńskiego dramatu, wciąż mając naiwną nadzieję...

Im dalej w tę pustkę - tym bardziej przekonywałam sie, że jestem zbyt głupia na zadawanie pytań, zwłaszcza merytorycznych.
Ale tak, czy siak - wszystko na ten temat zostało napisane, wszystkie pytania zadane.
Choćby Rolex - chyba niczego nie pominął, starannie punktując każdą wątpliwość, zbierając cuzamen do kupy pytania bez odpowiedzi.
I co?
Nie będzie wyjaśnienia. Uraczą nas tym, na co pozwoli Putin, jeśli ktoś się wreszcie nie wnerwi i nie opublikuje tego, co należy.

Pozostaje pytanie - dlaczego nie będzie tego wyjaśnienia?
Dlaczego robi się rzecz obcałowanemu premierowi z taką bezczelnością, mając przecież pełną świadomość, że upublicznienie materiałów zostało w Polsce oficjalnie zapowiedziane?
Jestem ostatnią osobą, która mogłaby rozpaczać z powodu kompromitacji Tuska, ale - z powodów czysto technicznych - bardzo jestem ciekawa, jak się czuje i dlaczego mu to zrobiono?

W tym miejscu kończą się sprawy merytoryczne. Zaczyna się polityka. Strona rosyjska zrobiła głupiego z polskiego premiera. Akurat teraz, przed uroczystościami zwiazanymi z beatyfikacją księdza Jerzego, kiedy tłumy znów będa na ulicach.
Przypadek?

Premier wprawdzie się zbiesił i bardzo się odgraża, że upubliczni. Kłopot polega na tym, że ma - ile ma. Nie jest tajemnicą, że dalece nie wszystko. Sam to spowodował, bezmyślnie, czy z premedytacją godząc się oddać sprawę rosyjskim przyjaciołom. Nie byłabym taka znowu pewna, że mamy premiera tak bojowego, iż zrobi co mówi, tak - do ostatniej literki. Rosjanie już mu pokazali, na co ich stać.

Odpowiedzieli także po swojemu piloci z 36 pułku. To jedyne, co mogli zrobić w zamian za swoiste podziękowanie za ciężką służbę.

Rosja nie wyraża zgody, zakazuje publikacji zapisów...Nie mówiąc już o tym, że twardo chroni swoich, wykluczając niemal wprost materiały ich dotyczące.

W tak otwartą grę nie grał nawet Stalin. Zawsze się to jakoś bardzo przepięknie nazywało. Zresztą teraz też padały piękne słowa o braterstwie i współdziałaniu, były całuski...Świat się kończy...

Ja, idiotka, rozpaczliwie liczyłam na to, że katastrofa okaże się j e d n a k tragicznym wypadkiem, choć przecież Suworow, dysydenci, Litwinienko, Juszczenko, Politkowska... zwykły rozsądek wreszcie podpowiadał, że Lechowi Kaczyńskiemu nie zostanie odpuszczona Gruzja - czekiści nie zapominają. A większość osób na pokładzie prezydenckiego samolotu stanowiła łakomy cel.

Ale to przecież miała być inna Rosja! Inna też w końcu technologia, bo jakoś nie mam wątpliwości, że absolutnie nie musimy czekać na rosyjskie śledztwo, że każde słowo, które padło w tym locie - jest zapisane na jakimś nośniku.

Kto by się odważył na takie szaleństwo, mając świadomość, że sprawa nie jest do ukrycia? W końcu ma się również własne społeczeństwo, któremu też należałoby rzecz wyjaśnić.

Naiwność ludzka nie ma, jak widać, granic. Moja chyba nie ma, bo ja naprawdę miałam tę naiwną nadzieję.

Powiedzmy to tak: znam Rosjan. Może niekoniecznie te babuszki, które wylatując z kolejki wykrzykują, że nie oddadzą Wysp Kurylskich, nie mając pojęcia, z czym się te wyspy jada.

Mam na myśli raczej środowisko z jakiejś ( leżącej gdzie indziej ) "Małej Moskwy", które - wbrew kategorycznym zakazom - czasem potrzebowało normalnych, ludzkich - a srodze zakazanych kontaktów z tubylcami. Zwłaszcza wtedy, kiedy CCCP miał się ku końcowi. Znam ich opinie o własnym kraju, choć były to w końcu świetnie wykształcone elity armijne, naprawdę głęboko przekonane o swojej nadzwyczajnej misji - ale jednocześnie pełne wątpliwości co do jej realizacji.

Kiedy się to wie, kiedy się z nimi rozmawia przy kielonku chleba i tuszonce z koszar, przestają dziwić oficerskie zabawy znane jako "rosyjska ruletka".Im się zwyczajnie nie chciało żyć, bo cały świat był przeciwko nim, łącznie z własną ojczyzną, zmuszającą ich do roli kłamliwego okupanta.
Nie mieli nadziei, że to się kiedykolwiek zmieni, że świat uzna ich racje. Bo racje ich kraju, właśnie przez te wieczne kłamstwa - traciły czystość intencji, o których słuszności byli przekonani.
Znam to chyba z najlepszego źródła: z konfrontacji ich idei ze światem, który okazywał się zupełnie inny, niż MIAŁ być, niż im to wmawiano. Z głębokiego rozczarowania, w które "ubrała" ich ojczyzna, którą kochali.

Znam także mój naród, któremu dawno skończyła się cierpliwość baranka karmionego łgarstwami. Mój naród "jest jak lawa" - Piotr Wysocki miał rację absolutną.
Ale ja nie chcę, żeby kolejny Piotr Wysocki wyprowadził ludzi na barykady. To Rosji nie zmieni, a Polskę można zmienić zwykłą kartka wyborczą. Może dlatego miałam tę rozpaczliwą nadzieję na rozsądne wyjaśnienie tego, co wyjaśnić się nie daje.
A co z tymi, którzy zostali żywymi ofiarami smoleńskiej tragedii?

Jako przysięgła siostrzyczka z ZCJK mam kolejną, niezbitą pewność, że wybrałam dobrze. I mam głębokie przekonanie, że tak samo myśli ogromna większość przyzwoitych ludzi. Tych ludzi z filmu Ewy Stankiewicz, ludzi zapalających znicze, przynoszacych kwiaty, oddających hołd ofiarom, głęboko wstrząśniętych odkrytą prawdą o ohydnej manipulacji, której zostali poddani. Ludzi, którzy nie wygrażali pięściami, choć słowa padały gorzkie.

Już nie wiem, czy "elyty" sa tak głupie, czy tak straszliwie zaślepione nienawiścią, że szykanują z uporem maniaka zarówno Ewę Stankiewicz, jak Pospieszalskiego, którzy te emocje potrafili skanalizować, pozwalając mówić ludziom, dając i nadzieję na to, że usłyszą ich inni ludzie, że mówią również w imieniu tych innych.
Że mówilą, ale nie wyrywają przysłowiowych kamieni z bruku.

To mądrość Jarosława Kaczyńskiego dotąd powstrzymywała emocje, mimo całego łajdactwa, głupich kombinacji i służalczości Tuskolandii. Człowiek tak skrzywdzony mógł wtedy porwać tłumy JEDNYM KIWNIĘCIEM PALCA.

To mądrość Jarosława Kaczyńskiego kazała mu zgodzić się na wawelski pogrzeb. Ci, których historia nie nudziła - wiedzą dlaczego: Powstanie Styczniowe zaczęło się od manifestacji m.i. związanych z pogrzebem generałowej Sowińskiej, a na szubienicach skończyło wielu - głosowi rozwścieczonego ludu trudno się przeciwstawić.

Kardynał Dziwisz wiedział, że nikt nie jest zbyt święty, kiedy lud zaczyna stawiać szubienice, skończywszy rzucać kwiaty.

Pogrzeb na Wawelu wykluczał stworzenie warszawskiego miejsca kultu: iskry, która jeszcze całe lata po pogrzebie mogła rozniecić płomień gniewu. I Jarosław Kaczyński o tym wiedział, choć stanowczo bliżej mu było do brata w katedrze Jana Chrzciciela, gdzie polskiej chwały nie brakuje.

Ale to Jego Ojczyzna mogła spłynąć krwią, więc zrobił wszystko, żeby do tego nie doszło.

Ciekawe, czy kiedyś się dowiemy, komu się przypomniało Powstanie, kto ten Wawel wymyślił. Bo że nie porozumiał się w tej kwestii z niejakim Wajdą - jest pewne. Tylko nienawiść odebrała wtedy rozum reżyserowi Wajdzie - zobaczył wojnę domową zupełnie nie w tym miejscu, gdzie groziła. To czysta nienawiść zasnuła czerwoną mgłą stare oczy Bartoszewskiego, który - profesor, czy nie - jest w końcu człowiekiem inteligentnym - i powinien zrozumieć meritum spraw.

To mądrość Jarosława Kaczyńskiego kazała mu się zwrócić do zwykłych Rosjan, którzy przyszli na Siewiernyj z kwiatami i zniczami, pokazać, że ból nie musi rodzić nienawiści ani fobii.

To ta mądrość nawołuje do tego, że "Najważniejsza jest Polska". Znacznie ważniejsza, niż głupie partyjne przepychanki.
Bo wszystko, czego jesteśmy świadkami, mówi o starej rzymskiej zasadzie - "divide et impera", która Rosja sobie świetnie przyswoiła. Tak głębokie podziały w miejscu, gdzie Rosja rzuca odwieczny cień, mogą służyć tylko jej.

Przekonał się o tym tonący w Putinowskich uściskach Donald Tusk, kiedy "Niezawisimaja" tłustym drukiem podała wiadomość o "dziadku w SS". Mało tego - misternie zostało wywiedzione, że o taki zaszczyt należało się mocno starać, "przemocą nie wcielali".
Tak na marginesie - co jest akurat prawdą.
Ile to czasu grillowano Kurskiego... I co teraz? Czy teraz ktoś zapluwa się wściekłością na Tuskową niezawinioną krzywdę?

Gdyby inny ktoś nie wiedział - nie jest to tabloid. I mniejsza o to, że właściciel "Niezawisimoj" Bieriezowski i Putin raczej się nie miłują.
Czy znalazł się jakiś obściskiwacz Tuska, który zaprzeczył, odciął się od sprawy ? Oburzył się?
Bo nie słyszałam.
Sądzę natomiast, że miał to być kolejny kamyczek do polskiego ogródka: "a nuż pożrą się do reszty?" Natomiast - o czym nie należy zapominać - ten prześliczny obrazeczek z SS-manami upubliczniła ochoczo GW, choć komentarz był głupawy. Nie zaczytuję się GW, ale zdarzyło się - i osobiście widziałam to uśmiechnięte paskudztwo właśnie tam.

Tak się kończy miłość z czekistowskim niedźwiedziem.Pozostaje pytanie: Tusk chciał tej miłości, czy ktoś mu jednak kazał?
Bo Tusk jest w końcu nauczycielem historii. A historia jest jedna, wystarczy wysnuć wnioski.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

tu można tylko dodawać już tylko przypadki z każdej zaistniałej sytuacji.gRATULACJE Z POWODU TRAFNOŚCI UJĘCIA PROBLEMÓW.Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

staryk

#62467

Pozdrawiam wzajemnie, serdeczne Bóg zapłać

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#62623

"Pogrzeb na Wawelu wykluczał stworzenie warszawskiego miejsca kultu: iskry, która jeszcze całe lata po pogrzebie mogła rozniecić płomień gniewu. I Jarosław Kaczyński o tym wiedział, choć stanowczo bliżej mu było do brata w katedrze Jana Chrzciciela, gdzie polskiej chwały nie brakuje."

A od kiedy to wieszanie zdrajców jest naganne? Czy groby były potrzebne by podczas Insurekcji warszawskiej stanęły szubienice? Ty lepiej poradź co zrobić by i tym razem sprawiedliwość nie ominęła "króla".

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#62470

Wszystko w swoim czasie, wieszanie też.Ale ja marzę nie o linczu, tylko o baaaardzo uczciwym procesie ( może byc baaardzo długi), wytoczonym WSZYSTKIM lodziarzom z Tuskolandi. Żeby odechciało się powtórki - albo władzy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#62619

@Mona

Ja to widzę troszkę inaczej, to, że Tusk "się zbiesił".
Doraźnie pokażemy Polakom, jaki z na prawdziwy patriota - o to chodzi.
Wbrew przewidywaniom Polacy źle odebrali bierność rządu (a miało być tak pięknie), więc trzeba działać, bo popularność spada. Trochę miedzy młotem a kowadłem - bo z jednej strony Putin, a tu ta swołocz polska chciałaby czegoś...

Naprawdę Tusk przypomina mi znakomitego szachistę - tyle, że myśli marne trzy posunięcia do przodu, dalej jest mgła...
Tak można, i nawet dotąd mu się udawało, ale prędzej czy później "sprawa się rypnie".
Krótkoterminowa propagandowa zagrywka pod publiczkę.

Cały tekst bardzo ładny. 10.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#62508

ja myślę, że to jednak strach. A może...cholera, może jednak wstyd?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#62620

Dziękuję !
Andrzej Tatkowski

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Andrzej Tatkowski

#62517

Dzięki za dzięki

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#62621

Dobry tekst...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#62532

Sercem pisany

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#62622

  lecz nie wszyscy chcą o tym pamiętać,a tym bardziej wyciągać wnioski nawet jeżeli studiowali historię.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#62624

Skończył studia historyczne i to wszystko. Nikogo historii nie uczył, praca nauczyciela lekka nie jest a jak wiadomo Donek zbytnią pracowitością nie grzeszy. Czytałem  gdzieś, że z tą jego ciężką pracą fizyczną w Świetliku to też lekka ściema, bo tacy ludzie - przyszli "politycy niepodległej RP" - byli w tej spółdzielni na etatach, ale się raczej nie przepracowywali. Swoją droga w życiorysie Tuska wyczytałem, że pracował w spółdzielni Świetlik założonej przez Płażyńskiego. I za tę przysługę - gdy Płażyński dał mu w trudnych czasach pracę - pięknie mu się odwdzięczył. Takie fakty najlepiej pokazują z jakim człowiekiem mamy do czynienia - nie czuje żadnej wdzięcznośći i więzów przyjaźni, za pomoc jest w stanie odpłacić wbiciem noża w plecy. Tak jak jego "przyjaciel" Putin.

Tak więc porzućcie wszelkie złudzenia. Ja łudziłem sie jeszcze w 2005 r., że powstanie PO-PiS. Potem się przekonałem co to jest PełO i Tusk, więc żadnych złudzeń nie mam. I też mogę się przyznać do głębokiej sympatii dla ZCJK. Mam nadzieję, że wygra tę prezydenturę i smoleńska tragedia nie pójdzie na marne.

oszołom z Ciemnogrodu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

oszołom z Ciemnogrodu

#62670

Dobry tekst, szkoda, że tak późno na niego trafiłam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1431926