Głupie bękarty Kaczyńskiego

Obrazek użytkownika mona
Kraj

Przynajmniej na niedzielę dzisiejszą tak mi się to jawi, jak w tytule. Ostatecznie Ziobryści na własne oczy widzą los nieszczęsnych pjonków, a nawet "zwycięski" exodus JK-R, po którym wprawdzie ocaliła kasę, ale pewnie trochę ludzi na jej widok przejdzie na drugą stronę ulicy. Nawet "zaprzyjaźnione telewizje" ucieszyły się tyle, ile koniecznie musiały - i pies z kulawą nogą nie wspomina już o spryciuli.

Chłopaki kręcą, jak najęte, media maja zabawę - ale nikt nie oczekuje wyjaśnienia najprostszego: powoduje nimi strach przed konsekwencją faktu: nie można zjeść ciastka i mieć ciastka.

Jako osobnik z CZJK wierzę w zdrowy rozum Kaczyńskiego, czyli w to, że wysłał tych, niewątpliwie zdolnych, gamoni na europejskie salony nie po to, żeby ich się pozbyć, niczym Napieralski Olejniczaka. No, może z wyjątkiem zasłużonego, ale niewygodnego Tadzia Cymańskiego, człeka wprawdzie poczciwego, ale wiecznego obiektu kpin z przyczyny "ludycznych mądrości". Coś mu się w końcu należało.

Kaczyński jest niereformowalny*, z czego sam świetnie sobie zdaje sprawę.I najmniej tu chodzi o wiek, znacznie bardziej - o zasady. Nie może być Piłsudskim - ani Legionów, ani krwi przelanej, ani nawet Kasztanki, ale to ten sam rodzaj patriotyzmu, ten sam upór, te same poglądy, ta sama świadomość, że w tej nieszczęsnej "szczelinie" między dwoma odwiecznymi wrogami - trzeba "dać głos", trzeba po prostu istnieć.Niezależnie od tego, jaki brukowiec -i w jakich intencjach - nazwie go kartoflem, a także niezależnie od chwilowej koniunktury.

To prof. Brzeziński brutalnie wyjaśnił wątpiącym: świat musi się liczyć z istnieniem Rosji ( jak mniemam - także Niemiec) po upływie 50. lat. Z istnieniem Polski - niekoniecznie...Proszę sobie dopowiedzieć: "co poeta miał na myśli?"

Kaczyński się uparł, że Polska ma istnieć również za 50 lat. Taki ma dziwny kaprys.

Jednak do tego istnienia potrzebni są następcy, politycy majacy swobodnie poruszajacy się na europejskich salonach, które salonami nieco być przestają, ale to jednak tam wciąż toczy się wielka polityka. Przynajmniej - póki co.
Świat się zmienia, potrzebni byli ludzie wierni i inteligentni, biegli nie tylko "językowo": znający przede wszystkim proporcje, świadomi - gdzie kończy się możliwość manewru możliwego dla interesów Polski, jakie są granice ewentualnych koniecznych ustępstw.
Moim zdaniem - JK wysłał tam najlepszych, jakich miał. Niewątpliwie któryś z nich miał zostać delfinem, przynajmniej we właściwym czasie.
Na marginesie - stawiałabym jednak na Kurskiego, przynajmniej od czasu, kiedy potrafi już powściągnąć długi jęzor.

Myślę, że JK zupełnie serio, choć oczywiście protekcjonalnie, mówił, że Ziobro ma się w Brukseli porządnie nauczyć angielskiego - to się przydaje również do słuchania. Bo co do gadania...nie wiem, kto by w tym PE wytrzymał Ziobrowe tyrady, kiedy każdą najprostszą sprawę namolnie tłumaczy, jak dziadek krowie na rowie, co rusz - od innego końca: " Ach, pan gada, gada, gada..." - mówiąc złośliwym Wyspiańskim, a ja się czuję jako ten analfabeta, któremu Ziobro musi do dna wyjaśnić, że Ziemia się kręci. Po czym go "znikam" guziczkiem, jeśli zdołam go wyrwać dyrektorowi pilota.

Ale nasi kolejni zdolni brukselczycy dostali kota na tych salonach: nagle zapragnęli reformować szefa. Były już pytania "co się stało temu Misiu", kiedy zgłupiał Kamiński, czy inny Bielan. Jakiś wirus?

Zgłupieli następni?

Moim skromnym zdaniem - trochę. Połapali się właśnie w sprawie wspomnianego ciastka, powiedziałabym wręcz - tortu, który teraz konsumują, a który bardzo im smakuje. Jednak po drugą część sięgnęły "wrogie siły", które tylko czyhają na swoją szychtę, czyli awans w wielki świat, w dużą kasę. A będąc bliżej ucha szefa...
Tadzio Cymański, z racji swojej europarlamentarnej godności nazwał ich pachołkami. Bo ja wiem...ktoś musi robić za laufra w tej grze, ale przy Cymańskim też swobodnie można otworzyć okno: orłem nie wyleci.

No i tak "ułani" Kaczyńskiego dali ciała.Tak bardzo zważnieli, że usiłują upokorzyć szefa, każąc mu tę godzinkę poczekać, jakoby w proteście przed "marnym" gościem, który ma robić za sąd partyjny. Ale moim zdaniem pokazują "zyg, zyg, marcheweczka", grając na nosie Kaczyńskiemu. Inaczej kazali by czekać Karskiemu.
Jak dotąd - JK okazał świetą cierpliwość, w czym nie jest taki znowu maestro. Myślę, że jednak szkoda mu tych pajacujących brukselskich dandysów. Wiązał w końcu z nimi nadzieje, sam ich wybrał.

Nawet to rozumiem. Wprawdzie Ziobro przelewał nie tyle krew, ile "z pustego w próżne", w licznych a głupich prokuraturach, ale gadać lubi pasjami, więc powinien mieć czystą satysfakcję. Już gorzej miał Kurski: stracił trochę zdrowia użerając się z Czumą, który jednakże - w ostatecznym rachunku okazał się "jedynym sprawiedliwym w Sodomie".
Mówiąc kolokwialnie - chłopaki "wyszły na swoje".
Tyle, że delegaturę do osiągnięcia tej satysfakcji też dostali od szefa, tak samo dobrze, jak dzisiejsze synekury.Powiedziałabym, że to była wspólna satysfakcja, tak samo dobrze ich, jak JK, więc może trochę poczekać, dać czas na powrót zdrowego rozsądku. Na miejscu JK też bym żałowała, także ich traconych szans.

Bardzo jestem ciekawa, czy mózgojady Ziobrystów już zaczynają zdychać z głodu, czy zostaną zasilone nową karmą. Na rozum podobno dobre są ryby.
I nie tuczą.

* O niereformowalności Kaczyńskiego;
zrozumiałam, aczkolwiek późno ( no, cóż - mieszkam w lesie), "cały ten wściek" kampanijny, z powodu wyciszenia tragedii smoleńskiej, kiedy to sto razy dziennie "zaprzyjaźnione stacje" awanturowały się w kwestii: dlaczego JK - nic o Smoleńsku?

Jeśli ktoś nie wie: wśród ludu - z ludem mam do czynienia na co dzień - od dawna krąży wieść o absolutnie pewnej wojnie, jeśli JK wygrałby wybory. No, z ludem...wiadomo. Ale te same wieści usłyszałam niedawno ( jednak przed wyborami) w środowisku, które z prostym ludem ma tyle wspólnego, co rum z rumakiem.Podejrzewam, że "zaprzyjaźnione telewizje" doskonale wiedziały, jakimi drogami wieść rozniosła się pod strzechy - i pod nowiutkie dachy. I tupały nóżkami z niecierpliwości.

A "Kaczor" - jak to on - wyciął numer, psując całą zabawę. I to jest tajemnica "zmiany maski". A przy okazji - niektóre wątroby poprzewracały się ze złości, niczym macica Borynie.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

a kupili reformy?

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#196691

Szwankuje mi cusik. Gacie kupili raczej.Pozdro

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#196744

Analiza dokładna . Tez tak myślę i sądzę ,że nie tylko ja.
Trudno się dziwić, że EURO coś złego zrobiło naszym posłom , skoro całe państwa używając tej waluty drżą w posadach.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#196708

... gdyby JK rzucił to wszystko w cholerę...( osobiście podziwiam tego człowieka... znosi tyle krytyki ze wszystkich stron.. trzeba mieć jaja żeby tak trwać).. i kto by przejął władzę w PiS? Ziobro? Pozostali napewno poszliby za nim? PiS rozsypałby się jak domek z kart...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#196719

Nie rzuci. Dla JK to nie jest zakład pracy, to jednak misja.W przeddzień Bitwy Warszawskiej Piłsudskiemu zarzucono wprost zdradę ( ksiądz Stanisław Adamski, Wielkopolanin z oficjalnej delegacji).Piłsudski nawet słowem nie skomentował - po prostu wyszedł z pokoju.I zrobił swoje.
Natomiast JK może się spotkać ( odpukuję w niemalowane)z nieoznakowaną białoruską ciężarówką. Myślę, że nie byłoby tragedii smoleńskiej, gdyby nie zapowiadana obecność obydwu Kaczyńskich na pokładzie.Nie wypaliło, ale czekiści nie rezygnują.
PiS, jak mniemam, nie rozpadnie się. Jakościowo staje się lepszy, mądrzejszy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#196749

Ale tak - wszystkim? Naprawdę myślę, że to jakiś wirus

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#196746